Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 16.02.2026 Warszawa , ulica Nowogrodzka . Siedziba Prawa i Sprawiedliwosci . Jaroslaw Kaczynski podczas konferencji prasowej po wyjsciu ze szpitala . Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl16.02.2026 Warszawa ...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

Po raz trzeci Jarosław Kaczyński próbuje tej samej sztuki: w sobotę 7 marca w krakowskiej sali „Sokół” ogłosi nazwisko polityka, który ma zaskoczyć opinię publiczną i partię, i poprowadzić kolejną kampanię PiS. W 2014 roku to tam w roli kandydata na prezydenta wystąpił Andrzej Duda, a w 2024 – Karol Nawrocki. Tym razem ma chodzić o „kandydata na premiera”.

Podobnie jak w roku 2015 i 2024 nazwisko jest trzymane w tajemnicy, zna je wąskie grono osób, a do mediów co kilka dni przesączają się typy na kandydata. W spekulacjach przewijali się: szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, europosłowie Tobiasz Bocheński i Patryk Jaki, poseł i były minister edukacji Przemysław Czarnek, a także samorządowcy, prezydenci: Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, Chełma Jakub Banaszek, Otwocka Jarosław Margielski, wojewoda małopolski Łukasz Smółka.

Dlaczego Kaczyński wyciąga kandydata na premiera półtora roku przed wyborami parlamentarnymi? Jakie cele strategiczne ma realizować ta osoba?

Wymyślona kampania

W przypadku wyborów prezydenckich misja jest prosta: wygrać. A jaki właściwie jest end game, cel stojący przed owym „kandydatem na premiera”?

Kampania prezydencka to znany scenariusz: wiece, konwencje, objeżdżanie powiatów, debaty telewizyjne. Sztabowcy mają rozpisane miesiąc po miesiącu, tydzień po tygodniu nie tylko, co kandydat będzie robił, ale też, jakie pułapki na niego czekają i – niczym w grze komputerowej – jakie kolejne poziomy ma osiągnąć. Na przykład poziomy sondażowe: rozpoznawalność, przewagę nad częścią kontrkandydatów.

A teraz kampanii prezydenckiej ani żadnej innej nie ma. Jedno to przedstawić kandydata, a drugie – wymyślić, co właściwie miałby robić. Napisać dla niego scenariusz tej podróży. PiS musiałby wymyślić zupełnie nową formę polityczną.

Jak usłyszałyśmy w PiS, „ta partia najlepiej funkcjonuje w kampanii”. Wtedy wszyscy wiedzą, gdzie idą, trzymają się konkretnego przekazu, działają jak naoliwiona maszyna. Kaczyński kreuje więc kampanię, której jeszcze nie ma, na potrzeby swojej skonfliktowanej i niepewnej, dokąd zmierza partii.

Nie da się jednak też wykluczyć, że takiego planu nie ma, a „kandydat” ma być typową wrzutką na użytek mediów i publiczności żyjących w dopaminowym sprincie przerzucania uwagi na nowe zdarzenia i osoby.

Na razie Jarosław Kaczyński osiągnął krótkoterminowy cel: zajął na kilka tygodni uwagę opinii publicznej. Pokazał też, że pisowska ławka z rezerwowymi zawodnikami jest całkiem długa. A podział na frakcje w takiej sytuacji stał się atutem, bo każda grupa może się pochwalić kimś swoim.

Taka „karuzela” to też metoda, by sprawdzić, gdzie partia przecieka. Możliwe, że różni politycy niższego szczebla słyszą o różnych „pewniakach”, a ścisłe kierownicze grono czeka, czyj spin wyjdzie i przez to ujawni, kto jest słabym ogniwem.

Inna możliwość to testowanie i prześwietlanie wymienianych polityków przed przyszłymi kampaniami. „Kaczyński wie, że koledzy przekażą kompromitujące informacje” – słyszymy.

Przeczytaj także:

Po co PiS-owi ten kandydat?

PiS jest w kłopocie.

„Różne badania, makrotrendy pokazują, że prawica rośnie w siłę, społeczeństwo przesuwa się na prawo w wielu kluczowych kwestiach, na przykład w kwestii migracji. Ale na tym przesunięciu nie zyskuje Prawo i Sprawiedliwość, tylko Konfederacja i Korona Grzegorza Brauna” – mówi nam jeden z polityków Zjednoczonej Prawicy.

PiS-owi udało się zdobyć Pałac Prezydencki dla wystawionego przez partię Kaczyńskiego „kandydata obywatelskiego”. Jednak wybory prezydenckie pokazały, jak głęboki problem ma PiS.

Wyniki pierwszej tury to sygnał ostrzegawczy dla Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Mniej niż 30 proc. to nieporównywalnie niższy wynik niż ten, który dostał w pierwszej turze Andrzej Duda.

Karol Nawrocki wygrał ostatecznie głosami ludzi, którzy głosowali na Grzegorza Brauna, Sławomira Mentzena i pomniejszych prawicowych kandydatów.

Widać to też w sondażach partyjnych. Konfederacja Mentzena i Bosaka stabilizuje się na kilkunastu procentach, rośnie Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Dla PiS-u to bolesny cios.

W dodatku Donald Tusk pozbierał się po porażce Rafała Trzaskowskiego, nie dał się ubrać w wizerunek „dziadka Tuska” i zaczął odbudowywać poparcie dla Koalicji Obywatelskiej.

Kogo chce Kaczyński

Jakie warunki ma spełnić kandydat według prezesa PiS? 19 lutego 2026 w Radiu Maryja Jarosław Kaczyński opowiedział o swoim ideale.

  • „To musi być kandydat, który pozwoli wygrać wybory, który będzie nawet »lokomotywą wyborczą«”.
  • „To musi być człowiek dobrze przygotowany także do wykonywania funkcji premiera.
  • „Mam takie wrażenie, że nie wszyscy w partii to rozumieją, że dzisiaj różnego rodzaju zasługi, których ja nie kwestionuję, zdolności rzeczywiście wybitne, nie mogą być tym, co jest jedyną przesłanką wyboru”.
  • „Jest ktoś, kto wydaje się odpowiadać tym wymogom, które dzisiaj są, a które dotyczą sprawy odpowiednich możliwości, odpowiedniego zwrócenia się do prawicowego, patriotycznego elektoratu. Tutaj w wielkiej mierze chodzi o to, żeby nie mieć obciążeń wobec tego typu elektoratu, bo o taki elektorat po prostu walczymy, o jego możliwie najdalej idące zjednoczenie poprzez Prawo i Sprawiedliwość. Nie ukrywamy tego”.

Uwagi o zasługach i obciążeniach wobec „patriotycznego elektoratu” odnoszą się z pewnością do Mateusza Morawieckiego. Były premier ma wiele zasług dla PiS-u, ale to on dla wyborców Konfederacji i Korony Grzegorza Brauna jest symbolem ostro krytykowanej przez nich „polityki covidowej”.

Dwa nazwiska wybijały się ostatnio na pierwszy plan: Lucjusza Nadbereżnego i Przemysława Czarnka. Co ciekawe, w mediach niechętnych PiS-owi częściej w roli potencjalnego kandydata widziano prezydenta Stalowej Woli. Nadbereżnemu deptali po piętach jednak także inni samorządowcy – prezydent Chełma Jakub Banaszek (35 lat) oraz marszałek województwa małopolskiego Łukasz Smółka (43 lata).

W telewizji wPolsce24 i „Kanale TAK” Michała Karnowskiego wskazywano na Przemysława Czarnka. Telewizja Republika w zasadzie nie poświęcała uwagi partyjnym spekulacjom.

Nadbereżny – „złote dziecko PiS-u"

Co przemawia za tym, że kandydatem mógłby zostać wymieniany najczęściej przez media prezydent Stalowej Woli 40-letni Lucjusz Nadbereżny?

Nazywany jest cudownym „dzieckiem PiS-u”, „złotym dzieckiem PiS-u”, „młodym wilczkiem”. W wyborach w 2024 roku miejską prezydenturę wygrał w pierwszej turze, zdobywając ponad 74 proc. głosów. „Cherubin w średnim wieku. Z charakterystycznymi kręconymi włosami. Sympatyczny i uśmiechnięty. W Stalowej Woli otwiera kolejne inwestycje, parki, fontanny” – pisał o nim Jacek Gądek w „Newsweeku”.

Nadbereżny pełni dyżurną rolę „młodego zdolnego”. A to pojawia się jako kandydat na prezydenta (nie pierwszy raz), a to jako dowód na to, że Prawo i Sprawiedliwość też ma swoich samorządowców i młodych prezydentów miast. Ostatnio bardzo się przydał PiS-owi dyskusji o SAFE. Powiedział – wydawałoby się – sprzeczne rzeczy: że jako prezydent Stalowej Woli, która ma bardzo skorzystać na SAFE, jest przeciwko temu programowi.

Jego główną zaletą ma być to, że jest patriotą PiS-u, a nie żadnej z frakcji, więc miałby wszystkich pogodzić. „Zjadliwy dla wszystkich” – określił go publicysta telewizji wPolsce24 Marcin Wikło.

Wracamy tu jednak do pytania o to, jaką funkcję ma pełnić wybrany przez Kaczyńskiego kandydat. Nie ma być przecież „fajnym chłopcem”, miłym i niewadzącym nikomu. Ma poprowadzić tę niby-kampanię, zjednoczyć partię. A jeśli faktycznie zostałby premierem, musiałby

Gdyby jednak Kaczyński zdecydował się na Nedbereżnego (lub innego z samorządowców) mógłby zachodzić rząd z dwóch stron: od góry (czyli od strony spraw międzynarodowych, konstytucyjnych, wielkich problemów) Karolem Nawrockim i od dołu – od spraw ludzkich, codziennych, lokalnych swoim „kandydatem”.

Czarnek czarnym koniem?

„Czy ma pan już przygotowaną mowę do wygłoszenia w hali Sokoła?” – pytali Przemysława Czarnka prowadzący wieczorny program w telewizji wPolsce24 dwa dni przed krakowskim wydarzeniem.

„Właśnie wygłosiłem mowę w Choceniu” – śmiał się Czarnek. „Kto będzie wygłaszał mowę po prezesie Kaczyńskim, to ja nie wiem”.

W przeszłości Czarnek mówił, że jego największym honorem i szczytem ambicji jest zostanie szefem struktur regionu. Jednak ewidentnie widzi się w roli osoby, która mogłaby przejąć schedę po Kaczyńskim. Zdarzało mu się uspokajać zwaśnione frakcje. Wśród działaczy PiS jest gwiazdą. Bodaj nikt nie budzi takiego entuzjazmu lokalnych sympatyków PiS.

Prawdopodobnie byłby też akceptowalny dla Konfederacji, choć musiałby się tłumaczyć, dlaczego w covidzie kazał zamykać szkoły.

;
Na zdjęciu Agata Szczęśniak
Agata Szczęśniak

Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.

Na zdjęciu Dominika Sitnicka
Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze