Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plSlawomir Kaminski / ...
08 października 2022

Czy Niemcy negują ciągłość państwową z III Rzeszą i dlatego odmawiają reparacji? [SPRAWDZAMY]

W programie „Jedziemy" w TVP Info, zaproszony gość Paweł Piekarczyk (według Wikipedii artysta i wykonawca poezji śpiewanej) tłumaczył widzom, że państwo niemieckie zachowuje ciągłość państwową z III Rzeszą. Niemcy tego wcale nie negują, a odmawiają reparacji z innego powodu

Na zdjęciu: Minister spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock podczas konferencji prasowej z szefem polskiego MSZ Zbigniewem Rauem, Warszawa, 4 października 2022 roku. „Kwestia reparacji z punktu widzenia rządu federalnego jest kwestią zamkniętą" - powiedziała.

Cała rozmowa w TVP Info dotyczyła odpowiedzialności współczesnego państwa niemieckiego, Republiki Federalnej Niemiec, za gigantyczne zniszczenia i straty poniesione przez Polskę podczas II wojny światowej wywołanej przez III Rzeszę oraz odmowy wypłaty reparacji.

Oto fragment wypowiedzi Pawła Piekarczyka:

"[Domaganie się reparacji] ma służyć temu, żeby (…) było jasne, że tego rodzaju agresja się nie opłaca; że odszkodowania wynikające z tego rodzaju agresji, jakiej [dopuściło się] państwo niemieckie, które (…) zachowuje pełną ciągłość, bo obowiązują w nim dekrety Goeringa dotyczące polskiej mniejszości [narodowej], (...) urząd kanclerski zachowuje kolejność, to znaczy pan Scholz jest 33. kanclerzem, pani Merkel była 32., w tej samej kolejce co 22. [kanclerzem] był Adolf Hitler. [Niemcy] mają nawet ten sam hymn [co III Rzesza], bez pierwszej zwrotki. Wykreślili 6 linijek i uważają, że wszystko jest w porządku. To jest to samo państwo, którego sukces ekonomiczny i sukces gospodarczy (...) i jego zamożność, bogactwo, jest podparty rabunkiem i pracą niewolniczą".

Wypowiedź brzmi tak, jakby Paweł Piekarczyk tłumaczył widzom, że władze niemieckie nie chcą zapłacić reparacji wojennych Polsce, ponieważ nie uznają ciągłości między III Rzeszą a współczesną Republiką Federalną Niemiec. Prowadzący mu nie przerywa, tylko kiwa głową na potwierdzenie jego słów.

Tymczasem to twierdzenie, to pomieszanie z poplątaniem i częściowo nieprawda.

"[Domaganie się reparacji] ma służyć temu, żeby było jasne, że tego rodzaju agresja (…) jakiej [dopuściło się] państwo niemieckie, które (…) zachowuje pełną ciągłość [z III Rzeszą], bo obowiązują dekrety Goeringa (…), się nie opłaca".
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Aby to wyjaśnić, sięgamy po pomoc ekspertów – prof. dr hab. Magdaleny Bainczyk, głównej analityczki w Instytucie Zachodnim w Poznaniu, oraz prof. dr hab. Krzysztofa Ruchniewicza, niemcoznawcy i kierownika Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy'ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Będziemy rozbrajać mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I pisać o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

Czym jest ciągłość państwa?

Kluczowym pojęciem w wypowiedzi Pawła Piekarczyka jest określenie "ciągłość państwa".

To potoczne określenie dla zagadnienia sukcesji państw. Jeżeli państwo podlega jakimś istotnym przemianom – rozpadowi, połączeniu z innym państwem, zmianom terytorialnym, zmianom władzy, to istotna jest kwestia sukcesji praw i obowiązków, np. zobowiązań wynikających z umów międzynarodowych, które to państwo zaciągnęło wcześniej, po to, by zachowany był porządek prawnomiędzynarodowy – tłumaczy prof. Bainczyk.

Nie ma bowiem możliwości, by państwa pozbywały się ciążących na nich zobowiązań poprzez ogłoszenie zmiany ustrojowej czy zmiany nazwy.

Tak było np. w przypadku Związku Radzieckiego, którego sukcesorem prawnym jest Federacja Rosyjska, tak jest w przypadku PRL i III Rzeczpospolitej.

Przykładem ciągłości zobowiązań jest np. spłata przez obecną Rzeczpospolitą Polską długów zagranicznych zaciągniętych przez PRL w czasie rządów Edwarda Gierka w latach 70., czy w przypadku powstałego po upadku Drugiej Republiki Hiszpańskiej w 1939 roku i istniejącego do dziś Królestwa Hiszpanii.

To samo dotyczy III Rzeszy i istniejącej obecnie Republiki Federalnej Niemiec.

O sukcesji mówi się także wtedy, gdy w miejsce jednego państwa pojawia się inne, to znaczy mamy do czynienia ze zmianą suwerena na terytorium poddanym sukcesji np. podczas odzyskiwania niepodległości przez państwa wcześniej rządzone przez imperia kolonialne.

W zależności od tego, z jakim rodzajem sukcesji mamy do czynienia w danym przypadku, w różnym stopniu dokonuje się więc przejęcia praw i zobowiązań (np. umów międzynarodowych podpisanych przez poprzednika) na danym terytorium. Często jest to regulowane umowami międzynarodowymi pomiędzy stronami.

W praktyce najczęściej mamy do czynienia z sytuacjami, gdy:

  • w przypadku rozpadu państwa czy zjednoczenia (inkorporacji) obowiązuje zasada kontynuacji ipso iure (czyli utrzymania wszystkich dotychczasowych umów w mocy),
  • w przypadku przesuwania granic obowiązuje zasada cesji (nowe terytorium przejmuje zobowiązania prawne państwa, do którego zaczyna przynależeć),
  • w przypadku powstania nowego, niepodległego państwa na danym terytorium najczęściej obowiązuje zasada tabula rasa, czyli nowego początku.

Aby ocenić, z którym z tych przypadków mamy do czynienia, bierze się pod uwagę z jaką formą zmiany władzy na terytorium mamy do czynienia oraz w jakiej formule nastąpił upadek państwa poprzednika.

Ciągłość państwowa Niemiec

Jak to wygląda w przypadku Niemiec? Podobnie jak w przypadku wszystkich państw europejskich, niemiecka państwowość formowała się przez stulecia i ulegała wielu istotnym przemianom. W skrócie prof. Ruchniewicz podsumowuje to tak:

  • Wcześniejsze twory – Święte Cesarstwo Rzymskie i Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego (962-1806), a później Związek Niemiecki (do 1871) były swego rodzaju prekursorami państwa niemieckiego. Okres do 1806 r. przyjęło się nazywać I Rzeszą, zaś po zjednoczeniu ziem niemieckich pod egidą Prus w latach 1871-1918 działa II Rzesza.
  • W latach 1918–1933, po klęsce Niemiec w Wielkiej Wojnie i obaleniu cesarstwa, funkcjonuje państwo pod nazwą Rzesza Niemiecka, potocznie nazywane Republiką Weimarską.
  • Kolejny etap otwiera zdobycie władzy przez nazistów. W latach 1933-1945 funkcjonuje państwo narodowo-socjalistyczne, które pozostaje przy urzędowej nazwie Rzesza Niemiecka, ale propagandowo nazywane jest mianem III Rzeszy.
  • Druga połowa lat 40. to bezwarunkowa kapitulacja nazistowskich Niemiec i przejęcie kontroli nad ich terytorium przez cztery mocarstwa koalicji antyhitlerowskiej. Trzy państwa zachodnie: Francja, Wielka Brytania i USA obejmują kontrolę nad zachodnią częścią Niemiec, a Związek Radziecki przejmuje kontrolę nad wschodnią częścią Niemiec.
  • W 1949 roku dochodzi do powstania dwóch państw niemieckich. W maju z trzech zachodnich stref okupacyjnych powstaje Republika Federalna Niemiec (Bundesrepublik Deutschland) – uchwalona zostaje Ustawa Zasadnicza, która daje początek współczesnemu państwu niemieckiemu i znosi porządek prawny III Rzeszy. W październiku ze wschodniej strefy okupacyjnej powstaje Niemiecka Republika Demokratyczna (Deutsche Demokratische Republik – DDR), pozostająca pod kontrolą Związku Radzieckiego.
  • 3 października 1990 roku, w wyniku upadku komunizmu, dochodzi do zjednoczenia Niemiec, czyli formalnego przystąpieniem NRD do RFN. Ten dzień co roku obchodzony jest jako Dzień Zjednoczenia.

Współczesna Republika Federalna Niemiec to zatem państwo istniejące formalnie od 1949 roku, które w 1990 roku wchłonęło oddzieloną od niego w czasie zimnej wojny wschodnią strefę okupacyjną, później funkcjonującą jako NRD. RFN uważane jest za kontynuatora państwa niemieckiego od czasów pierwszego Cesarstwa Niemieckiego aż po III Rzeszę włącznie.

Nikt w Niemczech nie kwestionuje tej ciągłości historycznej ani ciągłości zobowiązań za zniszczenia i zbrodnie popełnione przez III Rzeszę podczas II wojny światowej.

Profesor Magdalena Bainczyk: "W przypadku Niemiec nie ma żadnej wątpliwości co do prawnomiędzynarodowej sukcesji wobec III Rzeszy. Rozpad tego państwa niemieckiego był zawiniony przez same Niemcy, więc trudno, by przy powstawaniu kolejnego państwa niemieckiego uznać tylko sukcesję praw do terytorium i ludności, a pominąć sukcesję zobowiązań.

Tego rodzaju spór w doktrynie prawnej w ogóle nie funkcjonuje. To nie jest argument podnoszony przez stronę niemiecką".

"Jedynym momentem spornym w doktrynie jest istnienie państwa niemieckiego w okresie 1945–1949, czyli po kapitulacji Niemiec. Poza tym jest ciągłość i nikt jej nie kwestionuje. Tym bardziej że w latach 50. RFN podpisała szereg umów międzynarodowych, w których przejmowała odpowiedzialność za zobowiązania powstałe w wyniku czynów zabronionych popełnionych podczas II wojny światowej. Pierwszą taką umową była umowa z Izraelem" – dodaje profesor Bainczyk.

Profesor Krzysztof Ruchniewicz: "Potwierdzeniem sukcesji pomiędzy III Rzeszą i Republiką Federalną Niemiec jest także podpisany w 1990 roku traktat 2+4, pomiędzy RFN, NRD oraz czterema państwami koalicji antyhitlerowskiej, który w ostateczny sposób regulował kwestie niemieckiej państwowości po II wojnie światowej, tzn. zasady zjednoczenia Niemiec, gwarancje granic Polski, rezygnację Niemiec z prawnej możliwości przystąpienia dalszych terytoriów do Republiki Federalnej (poprzez zmiany w preambule Ustawy Zasadniczej) oraz zmniejszenie wojska".

„Sam fakt podpisania takiego traktatu regulującego stan po II wojnie światowej oznacza, że nowe państwo niemieckie jest kontynuatorem III Rzeszy, skoro jest stroną w tych powojennych uzgodnieniach" – podkreśla prof. Ruchniewicz.

1949 jako nowy początek, powierzchowna denazyfikacja

Kogoś, kto nie orientuje się w tych prawnomiędzynarodowych niuansach, może jednak zmylić pewien fakt: Niemcy rzeczywiście w pewien symboliczny sposób traktują swoje powstałe w 1949 roku państwo jako nowy początek.

1949 rok to dla nich taki rok zero, nowy start, początek budowania państwowości na nowych zasadach, co pozwalało im uporać się ze straszliwą spuścizną III Rzeszy. Ale to nie oznacza pozbywania się odpowiedzialności za zbrodnie i zniszczenia dokonane podczas II wojny światowej.

W wypowiedzi Pawła Piekarczyka wydaje się, że pomieszane są właśnie te dwa istotne wątki: ciągłości pewnej tradycji państwowej, historycznie istniejącej państwowości, która w różnych momentach przybierała różne formy, a ciągłości zobowiązań i praw państwa sukcesora, których Niemcy się nie wyrzekają.

Profesor Magdalena Bainczyk: "Niemcy rzeczywiście dokonały takiej cezury czasowej. Współczesne państwo niemieckie zaczyna się w 1949 roku, ten rok jest pewnego rodzaju mitem założycielskim. To jest rok ustanowienia obowiązującej do dziś Ustawy Zasadniczej".

„To z niej wywodzi się bardzo ważny dla Niemców rodzaj patriotyzmu konstytucyjnego, którego źródłem nie jest przeszłość państwa, a właśnie zasady wpisane do Ustawy Zasadniczej.

Ale to nie sprawia, że Niemcy odcinają się od zobowiązań i odpowiedzialności związanych ze zbrodniczym działaniem państwa poprzednika, III Rzeszy".

Inną kwestią jest kwestia bardzo powierzchownej denazyfikacji, o której wspomina zarówno prof. Ruchniewicz, jak i prof. Bainczyk. Bardzo dużo pisali o niej także historycy niemieccy.

Profesor Magdalena Bainczyk: "W przypadku Niemiec mamy też bardzo widoczną ciągłość instytucji i organów państwa, np. obowiązująca w Niemczech ustawa o ustroju sądów pochodzi z końca XIX wieku.

Jest też wiele dowodów na widoczną kontynuację pomiędzy działalnością organów państwowych III Rzeszy i Republiki Federalnej Niemiec – przede wszystkim personalnych, jak i obowiązującego prawa.

Jak wynika z badań profesora Ch. Safferlinga i M. Görtemakera, w 1963 roku personel Ministerstwa Sprawiedliwości RFN w 55 proc. składał się z byłych członków NSDAP, a 22 proc. z byłych członków SA.

Dysponujemy też statystykami, które pokazują, że tylko około 1,4 proc. osób poddanych denazyfikacji zostało uznanych za winnych, w tym 1071 urzędników III Rzeszy. Z jednej strony mamy więc cezurę czasową i przemiany ustrojowe, a z drugiej ciągłość państwa jako instytucji i pewnych powiązań personalnych, które są bardzo istotne, bo rzutowały na przykład na funkcjonowanie sądownictwa i utrudnianie rozliczeń zbrodni II wojny światowej".

Co z dekretami Göringa?

Ale w wypowiedzi Pawła Piekarczyka są jeszcze inne nieścisłości oraz jawne przekłamania. Wskazuje na nie profesor Krzysztof Ruchniewicz. Po pierwsze

widoczne jest pomieszanie pojęć reparacji i odszkodowań.

Za reparacje przyjęło się uważać zobowiązania wojenne w relacjach państwo i państwo, zaś odszkodowania w relacjach państwo – obywatele.

Piekarczyk na antenie TVP Info wspomina też o rzekomo wciąż obowiązujących dekretach Göringa, które od lat przywoływane są w dyskusjach o – także rzekomym – pozbawieniu Polaków praw mniejszości narodowej w Niemczech. Ale takie stawianie sprawy to dezinformacja.

W Niemczech wciąż obowiązuje hitlerowskie rozporządzenie, tzw. dekret Goeringa z 27 lutego 1940 roku, które pozbawia Polaków statusu mniejszości narodowej, a tym samym dyskryminuje nas wobec innych grup, które są za mniejszości narodowe uznawane.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Profesor Krzysztof Ruchniewicz: "Dekret Göringa to wydane 27 lutego 1940 roku rozporządzenie Rady Ministerialnej ds. Obrony Rzeszy o zakazie działalności polskich organizacji w Niemczech. Dekret zakazywał więc działalności i zakładał rozwiązanie organizacji polskich, ale wbrew temu, co często twierdzi się w Polsce, nie odbierał Polakom w Niemczech statusu mniejszości narodowej, bo Polacy nigdy go nie mieli. Zgodnie z konstytucją Republiki Weimarskiej (art. 113) posiadali status »obcojęzycznej części narodu« – z niem. fremdsprachige Volksteile.

Poza tym nie jest prawdą, że dekret Göringa wciąż obowiązuje. Po pierwsze, tuż po wojnie władze okupacyjne wydawały rozporządzenia likwidujące stan prawny z okresu III Rzeszy, a ponadto, w niemieckiej ustawie zasadniczej z 1949 roku pojawił się art. 123, który uznaje wszystkie dotychczas wydane rozporządzenia, które stoją w sprzeczności z zapisami ustawy zasadniczej, za nieobowiązujące. A w tym przypadku zachodzi sprzeczność choćby z prawem do tworzenia stowarzyszeń oraz z zasadą równości".

Zagadnienie nieposiadania przez Polaków w Niemczech statusu mniejszości narodowej jest wciąż traktowane przez polityków prawicy za dowód na dyskryminację Polaków w Niemczech. Domagają się oni np. prawa do edukacji w języku polskim dla dzieci Polaków mieszkających w Niemczech. Tymczasem za mniejszość narodową w Niemczech uznawane są dosłownie cztery grupy, które żyją na terenie Niemiec od wielu stuleci. Są to Duńczycy, Serbowie Łużyccy, Fryzowie oraz niemieccy Romowie i Sinti. Polacy mieszkający w tym kraju to głównie migranci ekonomiczni, którzy przybyli do Niemiec w XX wieku, więc nie spełniają tego kryterium.

A jak to jest z hymnem Niemiec? Polski internet pełen błędów

Gość TVP Info nie myli się natomiast w kwestiach związanych z hymnem i numeracją kanclerzy. Niemcy w swojej ustawie zasadniczej z 1949 roku nie określili, co ma być hymnem państwowym i takiego przepisu brak do tej pory. Dopiero w formie pewnego kompromisu na początku lat 90. powrócono do pieśni państwowej napisanej w 1841 roku, która była hymnem Republiki Weimarskiej (1918–1933), III Rzeszy (1933–1945), a później Republiki Federalnej Niemiec (od roku 1952).

Zrezygnowano jednak z dwóch pierwszych zwrotek, które mówią o wielkości Niemiec i ograniczono się do trzeciej zwrotki, która jest zupełnie inna w swojej wymowie:

Jedność i prawo i wolność Dla niemieckiej ojczyzny, Do tego wszyscy dążmy Po bratersku, sercem i czynem. Jedność i prawo i wolność Są gwarancją szczęścia. Kwitnij w blasku tego szczęścia Kwitnij, niemiecka ojczyzno!

Aktualnego hymnu Niemiec można posłuchać tutaj. Historię niemieckiego hymnu bardzo ciekawie opisuje prof. Ruchniewicz w tym artykule.

Tymczasem wyszukiwanie niemieckiego hymnu w polskim internecie najczęściej odsyła do starej wersji hymnu zaczynającej się od słów "Niemcy, Niemcy ponad wszystko, ponad wszystko na świecie", co wprowadza w błąd.

Jeśli zaś chodzi o numerację kanclerzy, to jak podkreśla prof. Bainczyk, jest to kwestia umowna i nie ma żadnego znaczenia prawno-ustrojowego, choć ma charakter symboliczny. Przykład ten nie bardzo pasuje jednak do tezy z wypowiedzi gościa TVP Info, bo raczej trudno się w tym dopatrywać ukrywania faktu ciągłości państwa.

Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Paulina Pacuła

Pracowała w telewizji Polsat News, portalu Money.pl, jako korespondentka publikowała m.in. w portalu Euobserver, Tygodniku Powszechnym, Business Insiderze. Obecnie studiuje nauki polityczne i stosunki międzynarodowe w Instytucie Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas przygotowując się do doktoratu. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i relacjach w Unii Europejskiej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne