Dziś szóstka sędziów TK złożyła w Sejmie ślubowanie „wobec prezydenta” bez obecności prezydenta. PiS zgłasza do prokuratury marszałka Sejmu i szefa kancelarii Sejmu, Kancelaria Prezydenta mówi o tym, że czwórka sędziów zrzekła się urzędu, którego i tak nie objęła, a koalicja zapowiada zarzuty dla prezesa TK. Co na to wszystko Konstytucja?
W czwartek 9 kwietnia 2026 po południu w Sejmie w Sali Kolumnowej odbyła się 10-minutowa uroczystość ślubowania nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wybranych przez posłów na stanowiska 13 marca.
Wśród nich znalazła się czwórka, której nie zaprosił jeszcze do Pałacu Prezydenckiego Karol Nawrocki. Są to: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda oraz Anna Korwin-Piotrowska. Ślubowanie złożyli ponownie także Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek, którzy w ubiegłym tygodniu złożyli je osobiście wobec prezydenta.
Bentkowska i Szostek postanowili jeszcze raz złożyć ślubowanie w ramach solidarności z pozostałą czwórką sędziów. Wielokrotnie publicznie podkreślali, że zostali wybrani w takich samych okolicznościach i ich sytuacja prawna jest taka sama, jak zignorowanej przez prezydenta czwórki.
Pałac Prezydencki w oficjalnych przekazach uzasadniał, że powód wyboru sędziów, którego 13 marca dokonał Sejm, jest wątpliwy prawnie ze względu m.in. na zwłokę większości sejmowej w obsadzaniu wakatów w TK. Dwójkę, od której ślubowanie zdecydował się odebrać, prezydent wybrał według swojego uznania.
„Te dwie osoby [Bentkowska i Szostek – przyp. red.] w żaden sposób, przynajmniej w sposób oczywisty, publiczny, nie angażowały się w różnego rodzaju działania o charakterze politycznym po żadnej z stron. To też jest ważny aspekt, bo to jest aspekt niezawisłości. Obecna większość parlamentarna postawiła prezydenta w niekomfortowej sytuacji, jednak musiał on dokonać wyboru. Nikt inny dokonać go nie mógł" – przekazał szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
Ruch prezydenta analizowaliśmy w tekście:
W oficjalnych przekazach KPRP utrzymywała, że prezydent i jego prawnicy nie podjęli jeszcze decyzji co do tego, co zrobić z pozostałymi sędziami wybranymi przez Sejm. Sami zainteresowani uznali, że oznacza to nic innego, jak de facto brak woli do odebrania ślubowania kiedykolwiek. Stąd decyzja o wdrożeniu tzw. planu B, którego różne warianty były szeroko omawiane na łamach mediów.
W czwartek na krótkiej uroczystości w Sejmie zjawili się także byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan, Jerzy Stępień, Bohdan Zdziennicki i Andrzej Zoll, a także prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie sędzia Dorota Markiewicz.
Po krótkiej uroczystości sędziowie udali się do biura podawczego Kancelarii Prezydenta. „Przekazaliśmy pisemną rotę ślubowania wobec prezydenta, dopełniając formalności” – przekazał dziennikarzom sędzia Krystian Markiewicz.
Następnie cała szóstka udała się do siedziby Trybunału Konstytucyjnego. Prezes TK Bogdan Święczkowski spotkał się ze wszystkimi, ale do pełnienia obowiązków dopuścił tylko dwójkę, którą w ubiegłym tygodniu wybrał prezydent.
Na poziomie ustawowym, nie konstytucyjnym, jest uregulowane, że sędziowie składają przysięgę przed prezydentem RP. Uchwalona za rządów PiS w 2016 roku i nadal obowiązująca ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego mówi, że osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec prezydenta ślubowanie, a stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania.
„Zwracam się do Prezydenta RP. Na podstawie art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów TK (...) składam wobec Prezydenta RP ślubowanie następującej treści” – taką formułą przed wypowiedzeniem ślubowania wygłaszali sędziowie, którzy nie składali dotychczas ślubowań.
PiS uważa, co podsumował poseł Marcin Warchoł, że „sędzia wybrany do Trybunału Konstytucyjnego, który nie został zaprzysiężony, nie jest sędzią tego Trybunału. Zaprzysiężenie przed prezydentem jest dopełnieniem procedury wyboru”.
Koalicja rządząca uważa inaczej. Europoseł Koalicji Obywatelskiej adwokat Michał Wawrykiewicz podkreślił, że ślubowanie ma charakter ceremonialny, potwierdzający zgodę sędziego na objęcie funkcji.
Prof. Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego zaznaczył, że według „Konstytucji, żeby ktoś stał się sędzią Trybunału Konstytucyjnego, wystarczy, że wybierze go Sejm”. Czyli wybrana szóstka to już sędziowie TK.
Art 194 Konstytucji brzmi bowiem:
Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny.
Prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes TK, sędzia Trybunału w stanie spoczynku, wyjaśniał, że procedurę wyboru sędziów TK można podzielić na trzy etapy:
Rolę prezydenta RP w tym procesie określa ustawa. Prof. Biernat wyjaśnił, że prezydent nie bierze udziału w kształtowaniu składu Trybunału Konstytucyjnego, ale ma stworzyć warunki, aby sędzia wybrany przez Sejm mógł rozpocząć wykonywanie powierzonych mu funkcji. Z ustawy wynika, że prezydent jest zobowiązany do umożliwienia złożenia ślubowania przez sędziów Trybunału.
Dr Marcin Krzemiński, adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, podkreślał, że konstytucja ustanowiła monopol Sejmu na obsadę TK, a prezydent nie powołuje sędziów TK i nie ma w tym zakresie żadnej kompetencji decyzyjnej ani pola manewru.
Dr Krzemiński zauważa, że formułując przepis ustawy, ustawodawca określił wyłącznie czynność wybranego sędziego: składa on ślubowanie. Nie posłużył się formułą „Prezydent odbiera ślubowanie” ani „Prezydent przyjmuje ślubowanie”.
Dr Krzemiński przypomina, że dotychczas „praktykowano zwyczaj składania ślubowania ustnie i pisemnie, podczas uroczystej ceremonii w obecności głowy państwa”. Ale „porzucenie tego zwyczaju nie może niweczyć skutków złożonego ślubowania, którego elementy prawnie konieczne zostały spełnione”.
Prof. Jerzy Stępień, prezes Trybunału Konstytucyjnego w latach 2006-2008, wyjaśniał na łamach portalu prawo.pl:
„W mojej ocenie »wobec« oznacza, że sędziowie wybrani przez Sejm mogą takie ślubowanie złożyć na piśmie – najważniejszy w tym przypadku jest podpis pod ślubowaniem – i następnie przekazać je prezydentowi. I nasze ślubowania również były spisywane, a następnie je podpisywaliśmy. Gdyby przykładowo sędzia odmówił podpisania takiego ślubowania, to byłoby ono nieważne. To jest ważne, a nie to, czy formuła została wypowiedziana, czy od razu spisana. I oczywiście takie ślubowanie musi zostać przekazane prezydentowi, nie marszałkowi Sejmu czy premierowi”.
W rozmowie z prawo.pl inną interpretację prezentuje prof. Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego, który uważa, że złożenie ślubowania bez bezpośredniej obecności prezydenta jest naruszeniem ustawy o TK. „Sędzia, który ma status sędziego TK, podobnie jak każdy sędzia, jest zobowiązany do przestrzegania prawa, działania zgodnie z ustawą, w tym przypadku ustawą o statusie sędziów TK. Takie postępowanie, zapraszanie prezydenta na własne ślubowanie organizowane w Sejmie, świadczy o braku zdolności do wypełniania funkcji sędziego Trybunału i niestety jest kpiną z prawa” – mówi prof. Piotrowski.
Rano, jeszcze przed ślubowaniem, na stronie prezydent.pl ukazało się oświadczenie szefa KPRP Zbigniewa Boguckiego.
Bogucki ponownie przytacza swoje argumentacje o tym, że ustawowy zapis „wobec” oznacza „w obecności”. Twierdzi, że w stosunku do czterech osób wciąż trwały analizy prawników i nie oznaczały one, że te osoby nie zostaną nigdy zaproszone na uroczystość ślubowania.
Ale argumentacja urzędnika prezydenta idzie dalej. Zbigniew Bogucki twierdzi, że złożenie ślubowania w tej formie jest ze strony czwórki sędziów próbą „pozbawienia konstytucyjnego organu państwa możliwości wykonywania jego ustawowo określonych kompetencji”. Chodzi oczywiście o prezydenta i jego domniemane prawo do wybierania, od których sędziów chce odebrać ślubowanie. Sędziów, których według Konstytucji wybiera Sejm.
Oświadczenie Boguckiego kończy się wnioskiem, że „tego rodzaju ostentacyjne i świadome działania sprzeczne z ustawą powinny być traktowane jako odmowa złożenia ślubowania w trybie przewidzianym w art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego (…) Taka odmowa wywołuje zaś skutek wprost przewidziany w art. 4 ust. 2 wskazanej ustawy, zgodnie z którym odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.
Zatem obecna oficjalna wykładnia urzędnika Kancelarii Prezydenta jest taka, że czwórka sędziów zrzekła się swoich urzędów, których jego zdaniem i tak nie objęła, ponieważ mogła to zrobić dopiero po odebraniu ślubowania przez prezydenta.
„Po dzisiejszej farsie zorganizowanej w Sejmie wobec notariusza, przeprowadzonej bez podstawy prawnej z pogwałceniem art. 7, 2, 4, 10 ust. 1 oraz art. 126 ust. 1 i 2 Konstytucji, nadal jest jedenastu sędziów Trybunału Konstytucyjnego i czterech antysędziów” – dodał później Zbigniew Bogucki na Twitterze.
„Trybunał Konstytucyjny na dziś liczy 11 sędziów. Prezydent nie odmówił przyjęcia ślubowania od pozostałych, nie wyznaczył przecież jeszcze terminu, ale patrząc na łamanie prawa przez czterech wskazanych przez Sejm kandydatów, dziś już, w moim przekonaniu, nie ma możliwości odebrania takiego ślubowania. Sędziowie TK, aby nimi być, nie mogą prawa łamać lub go omijać” – to z kolei tłiterowe stanowisko innego urzędnika Kancelarii Prezydenta, Marcina Przydacza.
Na tym jednak nie koniec. Po południu PiS zwołało konferencję, podczas której zapowiadano konsekwencje prawne wobec czwórki sędziów.
„Nie ma przepisu, który by umożliwiał marszałkowi Sejmu przyjmowanie ślubowania osób wybranych do Trybunału Konstytucyjnego. W związku z tym w naszym głębokim przekonaniu doszło dziś do złamania obowiązującego w Polsce prawa” – mówił jeden z liderów PiS Mariusz Błaszczak.
Swoją opinię przedstawił także prezes PiS Jarosław Kaczyński: „Mieliśmy do czynienia z aktem niszczenia powagi państwa polskiego. Dziś do takiego zdarzenia doszło w polskim Sejmie. W naszym przekonaniu odpowiedzialny jest za to marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, szef kancelarii Sejmu Marek Siwiec oraz odpowiedzialni są ci wszyscy, którzy brali udział w tym wydarzeniu. Doszło do złamania przepisu określonego w art. 231 par. 2 kodeksu karnego – a więc ci, którzy dziś uczestniczyli w tym zdarzeniu, dopuścili się, w naszym przekonaniu, przekroczenia swoich uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej, osobistej korzyści politycznej”.
I przekazał, że skierował już do prokuratury zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Szóstka sędziów wybranych 13 marca przez Sejm udała się dziś także do Trybunału Konstytucyjnego.
„Dziś spotkałem się z dwoma sędziami TK i czterema osobami, które zostały wybrane na to stanowisko. Wszystkim pogratulowałem wyboru przez Sejm, następnie odbyłem spotkanie z dwójką sędziów, którzy złożyli ślubowanie w obecności prezydenta” — mówił prezes TK Bogdan Święczkowski podczas konferencji prasowej.
„Spotkałem się indywidualnie z każdą z pozostałych czterech osób wybranych na urząd sędziego TK. Przekazałem im, że niestety nie mogę uznać, że nawiązali stosunek służbowy sędziego TK, albowiem nie zostałem poinformowany przez prezydenta, że złożyli ślubowanie wobec jego osoby, a takie ustalenie muszę mieć. Wydarzenia, które miało miejsce dziś w Sejmie, nie mogę uznać za złożenie ślubowania wobec pana prezydent” – dodał.
Stanowisko to skomentował w mediach społecznościowych sędzia SN prof. Włodzimierz Wróbel.
„Nieprawdziwe jest twierdzenie, że warunkiem dopuszczenia sędziego Trybunału Konstytucyjnego do sprawowania urzędu jest jakieś »poinformowanie« Prezesa Trybunału Konstytucyjnego przez Prezydenta o złożeniu ślubowania przez tego sędziego. Brak jest jakiejkolwiek podstawy prawnej dla twierdzenia, że Prezydent ma wydawać jakikolwiek dokument (poinformowanie) potwierdzający złożenie ślubowania i jeszcze wysyłać to potwierdzenie do Prezesa TK. Zresztą, gdyby Prezydent miał takie uprawnienie, to byłby to jakiś akt urzędowy, dla którego ważności potrzebna byłaby kontrasygnata (zgoda) premiera. Niedopuszczenie sędziów do sprawowania urzędu jest naruszeniem prawa” – stwierdził prof. Wróbel.
Politycy koalicji rządzącej już zapowiadają, że wobec Bogdana Święczkowskiego zostaną wyciągnięte konsekwencje. Pytany o to był w Sejmie marszałek Włodzimierz Czarzasty.
„Jeżeli prezes TK nie dopuści do funkcjonowania sędziów, to będziemy podejmowali właściwe decyzje” – mówił marszałek. „Myślę, że państwo nie macie wątpliwości po dzisiejszym wydarzeniu, że jesteśmy w stanie i umiemy podejmować decyzje” – dodał.
„Święczkowski nie dopuszcza do pracy legalnie wybranych sędziów TK, a w swoim bełkocie o »niezależności« obecnego TK zasłania się konstytucją i Nawrockim. Prawda jest jednak prosta: boi się utraty większości w Trybunale, a potem immunitetu i w końcu tego, że usłyszy zarzuty” – napisał na Twitterze Dariusz Joński z KO.
Sądownictwo
Władza
Włodzimierz Czarzasty
Jarosław Kaczyński
Karol Nawrocki
Koalicja Obywatelska
Prawo i Sprawiedliwość
Trybunał Konstytucyjny
Bodgan Święczkowski
sędziowie
Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.
Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.
Komentarze