Co możemy zrobić po podpisaniu przez prezydenta ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym? - pyta Erazm Dutkiewicz, czytelnik OKO.press, w liście do redakcji. I proponuje: należy walczyć o "każdy kawałek niezależności", zaczynając od wyłonienia obywatelskich kandydatów do KRS

W liście do redakcji Erazm Dutkiewicz, czytelnik OKO.press, napisał, że niepokoi go dobrowolne rezygnowanie z walki o niezależność wymiaru sprawiedliwości przez sędziów i doradzających im komentatorów. Jak pisaliśmy, wśród sędziów Sądu Najwyższego po 65 roku życia, których ustawa odsyła w stan spoczynku, przeważa przekonanie, że nie powinni wnioskować do prezydenta o przedłużenie możliwości orzekania. Pierwsza Prezes SN Małgorzata Gersdorf zapowiedziała już, że nie zamierza tego zrobić, ponieważ nie chce legitymizować przepisów niezgodnie z Konstytucją przerywających jej kadencję. Pozostali sędziowie SN zastanawiają się nad dobrowolnym odejściem.

Z kolei posłowie Platformy i Nowoczesnej zapowiedzieli, że nie zamierzają zgłaszać swoich kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Także z pryncypialnych powodów: nie chcą brać udziału w łamaniu Konstytucji, która nie pozwala posłom na wybieranie sędziowskich członków KRS.

Prezydencka nowelizacja ustawy pozwala każdemu klubowi na zgłoszenie maksymalnie dziewięciu kandydatów, co w praktyce oznacza, że opozycja ma możliwość obsadzenia łącznie sześciu miejsc w Radzie. Kluby mogą zgłaszać kandydatów spośród sędziów zgłoszonych na wcześniejszym etapie procedury przez dwa tysiące obywateli lub grupę 25 sędziów.

Erazm Dutkiewicz przekonuje, że sędziowie, posłowie i obywatele, powinni pryncypializm odrzucić, by teraz móc walczyć o „każdy kawałek niezależności wymiaru sprawiedliwości” i nie zostawiać go bez reszty na pastwę nominatów PiS. Jak to zrobić? Czytelnik OKO.press wzywa:

  • sędziów, by nie przechodzili w stan spoczynku i by kandydowali do nowej Krajowej Rady Sądownictwa,
  • obywateli, by zebrali pod tymi kandydaturami jak najwięcej podpisów.

Tacy sędziowie mieliby mandat społeczny silniejszy od niejednego posła – przekonuje Dutkiewicz, a przecież to potrzebą demokratyzacji PiS uzasadnia swoją reformę sądownictwa. Nie będzie mógł więc odrzucić takich kandydatur bezkarnie.

To propozycja – jak pisze nasz czytelnik – być może szalona, ale na pewno warta rozwagi.

Poniżej zamieszczamy w całości list Erazma Dutkiewicza.


Szanowna Redakcjo OKO.press,

Podpisane przez prezydenta ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym nie zostawiają wiele czasu na działanie dla społeczeństwa obywatelskiego. Zabrakło mi na OKO.press analizy prezentującej, co można zrobić po podpisach Prezydenta. Można odnieść wrażenie, że walka o państwo prawa i niezależne sądy się skończyła. Takie podejście i pozostawianie tematu jako zakończonego wydaje mi się błędne.

Państwo prawa, o czym wielokrotnie pisała i mówiła między innymi prof. Łętowska, nie jest stanem zero-jedynkowym, a skoro tak, walka o nie powinna wciąż trwać.

Powinna być to moim zdaniem walka o każdego niezawisłego sędziego i o każdy kawałek niezależności wymiaru sprawiedliwości.

W zaistniałej sytuacji sędziowie SN i ci zasiadający w KRS mogą przyjąć wiele postaw. Część komentatorów zachęca ich do podania się do dymisji, by nie legitymizować zmian. Takie rozwiązanie wydaje mi się głęboko błędne.  Dobrowolne ustąpienie ze stanowiska może stanowić problem w zaskarżeniu skracania kadencji przed międzynarodowymi trybunałami. Zdania odrębne od wyroków czy opinie mniejszości będą świadectwem oporu, ale i fundamentem dla przyszłej odbudowy instytucji. Alternatywą jest całkowite oddanie pola i związanych z nim gwarancji dla obywateli.

Zgłośmy kandydatów do KRS

Niewątpliwie kluczowym elementem wprowadzanych zmian jest próba przejęcia KRS. Ustawa o SN jest w stosunku do tego wtórna, gdyby bowiem nowy SN pozostał w starym składzie, albo zostałby prawidłowo obsadzony, zagrożenie dla niezależności sądów nadal by istniało, ale byłoby mniejsze. Dlatego tak ważne jest, kto znajdzie się w nowej KRS.

Być może należałoby rozważyć nawet zgłoszenie obywatelskich kandydatów do KRS, jednocześnie podkreślając wadliwość uchwalonych przepisów. Jest to pytanie o wykorzystanie przepisów, łamiących konstytucję, do jej obrony. Brakuje mi na OKO.press analizy dotyczącej tych kwestii. Nawet jeśli nie teraz, przed podobnymi problemami staniemy niewątpliwie w przyszłości, gdy trzeba będzie rozważyć jak posprzątać powstały bałagan.

Za zgłaszaniem obywatelskich kandydatów do KRS przemawia też fakt, że nawet stwierdzenie niekonstytucyjności podstawy powołania nowych członków KRS lub sędziów SN niekoniecznie unieważni podjęte przez nich decyzje. Innymi słowy, im więcej ludzi pokroju mgr Przyłębskiej zostanie wpuszczonych do kluczowych instytucji, tym większy bałagan i tym trudniej przyjdzie nam potem po nich sprzątać.

W pełni zgadzam się z zamieszczonym przez Was tekstem prof. Macieja Kisilowskiego i jego zarzutami reaktywności opozycji i środowisk prawniczych. Niestety również ten tekst nie daje żadnych recept na przyszłość!

Wszyscy jakby liczyli na kolejne weta, nikt jednak nie przygotował planu B.



Czy PiS posłucha obywateli

Uważam że kardynalnym błędem jest przyjmowanie postawy wszystko albo nic. Nie wszystkie niekonstytucyjne zmiany wiążą się z takim samym zagrożeniem. Dlatego opór przed niszczeniem państwa prawa nie powinien być traktowany dogmatycznie.

PiS ma większość w parlamencie i ma Prezydenta co oznacza, że może mimo uszu puszczać protesty, odezwy, apele i opinie. I tak też robi.

Można jednak protestować mądrze, tak aby obnażać opinii publicznej hipokryzję. Taką metodą byłoby zgłoszenie kandydatów na sędziowskich członków KRS przez bardzo dużą grupę obywateli.

PiS stanąłby przed wyborem przegłosowania w Sejmie obywatelskich kandydatów (a cały czas mówią o potrzebie demokratyzacji) albo zademonstrowania, że o żadną demokrację mu nie chodzi, tylko o polityczną kontrolę.

Mimo wszystko być może lepiej by się stało, gdyby w składzie KRS znalazło się nawet tylko kilku kompetentnych sędziów niż gdyby cały skład prezentował poziom pani Przyłębskiej.

Można przełamać większość w KRS

Po pierwsze, zgodnie z art. 20 ust 1 podpisanej ustawy zasadą będzie transmitowanie obrad KRS w Internecie. Oznacza to możliwość prezentowania sprzeciwu wobec politycznych kandydatur (o ile będzie miał kto protestować).

Po drugie im mniejsza przewaga posłusznych władzy członków KRS, tym większa szansa, że ktoś wyłamie się i zablokuje polityczne decyzje (za przykład może służyć sędzia Piotr Pszczółkowski wybrany przez PiS do Trybunału Konstytucyjnego). PiS już teraz ma sześciu przedstawicieli (przedstawiciele Sejmu, Senatu, Prezydenta, oraz Minister Sprawiedliwości) w 25-osobowej Radzie, więc do kontroli teoretycznie wystarczyłoby im tylko sześciu sędziowskich członków plus nowy I Prezes SN. Ze znowelizowanej ustawy wynika jednak, że będą próbować obsadzić dziewięć sędziowskich stanowisk albo wręcz całą Radę. Prawdopodobnie obawiają się, że ktoś mógłby się wyłamać.

Duża liczba podpisów pod obywatelskimi kandydaturami mogłaby dawać tym sędziom mandat silniejszy niż mandat wielu parlamentarzystów. Myślę, że to ważny argument. Problemem jest oczywiście znalezienie chętnych sędziów, uzyskanie poparcia autorytetów prawniczych oraz zebranie w krótkim czasie dużej liczby podpisów. Art. 7 ustawy daje na zgłoszenia wyłącznie 21 dni (!) od dnia obwieszczenia rozpoczęcia procedury przez Marszałka Sejmu, a to musi nastąpić do 3 dni od wejścia tych przepisów w życie, czyli na dzień po ogłoszeniu ustawy. W chwili, w której piszę tego maila, ustawa nie została jednak jeszcze ogłoszona w Dzienniku Ustaw, co daje dodatkowy czas na podjęcie działań.

Być może powyższa propozycja jest szalona, trudno mi jednak pogodzić się z dominującą obecnie postawą bierności wobec uchwalonych zmian. Być może istnieją też inne, lepsze pomysły.

W związku z powyższymi wątpliwościami zwracam się do waszej Redakcji z prośbą o podjęcie dyskusji na łamach OKO.press.

z wyrazami uznania i wdzięczności za waszą dotychczasową działalność,
Erazm Dutkiewicz

Dziennikarz, filozof. Od 2016 roku związany z OKO.press. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Za jeden z reportaży był nominowany do nagród dziennikarskich. Pisze o prawie i pedofilii w Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym