13 marca 2021

"Dla was to jak film, a my tu umieramy". Wstrząsająca relacja aktywistek z Birmy

"To już 37 dni. Jak długo jeszcze mamy pokojowo protestować? Aż wszystkich nas zabiją?", "Nie ma znaczenia czy jesteś na ulicy, czy w domu, wszędzie mogą cię zastrzelić". Po puczu w Birmie trwa nierówna walka obywateli z armią, która używa wszystkich środków, żeby zdusić protesty. O sytuacji w kraju opowiadają birmańskie aktywistki

1 lutego armia przeprowadziła w Mjanmie (Birmie) zamach stanu. Wojskowi mieli dość demokratycznych rządów opozycji i mimo swojej uprzywilejowanej pozycji i dużej władzy, postanowili przejąć ją całkiem. Aresztowano premierkę Aung San Suu Kyi i innych liderów politycznych.

W całym kraju wybuchły protesty, Birmańczycy nie godzą się na oddanie niedawno odzyskanej demokratycznej władzy. Na ulice wychodzą miliony protestujących. Powstał też Ruch Obywatelskiego Nieposłuszeństwa (CDM), który pokojowym protestem i odmową pracy stara się pokonać reżim. "To najbardziej bije w juntę" - uważa dr hab. Michał Lubina z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego, który o sytuacji w Birmie mówił w podcaście OKO.press "Powiększenie".

Posłuchaj także:

Niestety wojsko chce zdusić protesty i używa przeciwko obywatelom wszystkich środków. W latach 80. byli w stanie zabić kilka tysięcy osób. Przemoc nasila się z każdym dniem. Wśród setek zatrzymanych jest też polski dziennikarz i fotograf Robert Bociaga. Podczas zatrzymania został pobity, MSZ nie udało się na razie ustalić w jakim jest stanie.

"Z dnia na dzień coraz więcej niewinnych cywilów ginie i jest aresztowanych" - mówi Crystal jedna z protestujących. "Jak długo jeszcze mamy protestować pokojowo? Aż nas wszystkich zabiją"

Crystal i May (imiona zmienione) mają 33 lata i mieszkają w Rangunie. Jedna pracuje jako menedżerka w sektorze telekomunikacyjnym, druga jest marketingowcem w międzynarodowej firmie ubezpieczeniowej. Przed przewrotem nie były zaangażowane w działania polityczne, dziś są częścią Ruchu Nieposłuszeństwa Obywatelskiego. Codziennie wraz z grupą wolontariuszy przygotowują około 1000 posiłków dla protestujących, zbierają datki na zakup sprzętu ochronnego, wspierają, także finansowo, rodziny poległych. Ich relacje zebrane przez polskich aktywistów, to wołanie o pomoc, pełne rozpaczy i wyrzutu wobec bezczynności organizacji międzynarodowych i bierności ONZ.

"Wyobraź sobie, że kogoś z twojej rodziny dziś aresztują, a jutro znajdujesz pod drzwiami jego martwe ciało. Wyobraź to sobie" - mówi May, która opowiada też o tym, jak przeróżne formy przybiera solidarny protest ludności Mjanmy.

"Inną rzeczą, którą robimy, choć może wam się to wydać zabawne, jest uderzanie w garnki i patelnie każdego wieczoru o 20:00. Głośnymi dźwiękami zagłuszamy wszystkie inne odgłosy. Robimy to, żeby odpędzić demony. Może to nie działa, ale wynika z naszych wierzeń. Wierzymy, że ten wojskowy zamach stanu to demon, wcielone zło. Zaczęliśmy to robić 2 lutego i robimy do dziś, wszyscy".

Grupa koordynatorów i koordynatorek projektów rozwojowych realizowanych w Birmie w latach 2012-2016 zorganizowała wspólnie akcję pomocy dla Birmańczyków "Razem dla Birmy". Wpłacić na zbiórkę można pod tym adresem.

"Pieniądze przekazujemy osobom działającym na miejscu. Kupują za nie m.in. środki pierwszej pomocy, jak bandaże, środki ochrony osobistej - kaski, tarcze i maski antygazowe, wspierają najbiedniejszych zwalnianych przez protesty z pracy" - mówi Maciej Kuziemski, który koordynował w przeszłości projekty w Birmie finansowane przez Fundację Solidarności Międzynarodowej - państwową instytucję, zajmującą się wspieraniem rozwoju demokracji na świecie.

"Chociaż Polska poprzez Fundację Solidarności Międzynarodowej była przez lata zaangażowana w demokratyzację kraju, to dziś jej wsparcie przydałoby się najbardziej. Mam nadzieję, że w tym momencie próby, Polska okaże solidarność i wesprze protestujących obywateli" - mówi OKO.press Kuziemski.

Crystal: Mamy czekać aż nas wymordują?

Crystal nagrywa audio. Przeprasza, że tylko tyle, ale trudno jej udzielić wywiadu i mówić do mikrofonu, gdy jest jej tak smutno.

"Każdego dnia i nocy w Rangunie jest bardzo niebezpiecznie. Z dnia na dzień coraz więcej niewinnych cywili ginie i jest aresztowanych. Dziś junta wojskowa zatrzymała ponad 200 pokojowych demonstrantów w jednej lokalizacji. ONZ powiedziało, że my - wszyscy protestujący cywile, musimy protestować w sposób pokojowy. I w taki sposób oczywiście protestujemy od 1 lutego.

To już 37 dni. Dlatego chcemy zapytać ONZ jak długo jeszcze mamy protestować pokojowo? Dwa miesiące, trzy? Aż wszyscy nieuzbrojeni protestujący zostaną zabici? Czy protestując pokojowo mamy każdego dnia czekać, aż nas aresztują, a potem pobiją w wojskowych więzieniach?

Świat nie powinien się dalej bezczynnie przyglądać, tylko zacząć efektywnie działać, by zatrzymać tę niesprawiedliwość. Rządy muszą udowodnić, że w tym prawdziwym świecie jest sprawiedliwość i istnieją prawa człowieka.

Dla protestujących bardzo ważny jest sprzęt ochronny. Policja i żołnierze nie mają żadnego problemu, by używać gazu łzawiącego, bomb dymnych i kul w codziennych działaniach. CDM (Ruch Obywatelskiego Nieposłuszeństwa) jest kluczowy i skuteczny dla powstrzymania działań junty wojskowej.

Większość pracowników służby cywilnej niższego szczebla to osoby naprawdę biedne. Potrzebują nie tylko jedzenia i lekarstw, ale także schronienia. Pracownicy zatrudnieni na Kolei Birmańskiej, zostali dziś usunięci wraz z rodzinami z przydzielonych im wcześniej mieszkań. Musimy ich wspierać, jak tylko możemy.

Chcielibyśmy Wam bardzo podziękować, nie tylko Polakom, ale przyjaciołom i osobom wspierającym ze wszystkich krajów. Nawet pojedynczy wpis lub komentarz, który piszecie, zachęca nas, by każdego dnia się nie poddawać".

May: urzędniku ONZ, następnym razem przygotuj popcorn

Jaka jest ogólna sytuacja w Mjanmie? Ile osób zamordowano, ile zatrzymano do dziś? Jaka jest strategia armii?

Ponad 60 osób zostało do tej pory zabitych przez siły bezpieczeństwa, liczba ofiar śmiertelnych rośnie każdego dnia. Aresztowano około 2000 osób, w tym nastolatków i studentów, którzy organizują protesty na ulicach całego kraju. Aresztowano naszą premier, polityków, dziennikarzy oraz zwolenników, którzy wspierali Ruch Nieposłuszeństwa Obywatelskiego.

Trudno powiedzieć, jaka jest obecna strategia wojska, bo sytuacja jest bardzo dynamiczna. Każdego dnia obywatele Mjanmy mogą spodziewać się aresztowania, a nawet kuli w głowę. Sytuacja nieustannie się pogarsza. Nie ma znaczenia czy jesteś na ulicy, czy w domu, wszędzie mogą cię zastrzelić.

Dlaczego potrzebujecie wsparcia takiego jak maski przeciwgazowe i hełmy?

Jesteśmy bardzo wdzięczni za każdą pomoc i wsparcie z zagranicy. Potrzebujemy tego sprzętu, masek przeciwgazowych i hełmów, bo ludzie codziennie protestują, a większość firm zawiesiła działalność. Oznacza to, że mamy szczęście, naprawdę duże szczęście, jeśli możemy dostać nasze pensje.

Hełmy i maski przeciwgazowe są niezbędnym sprzętem do ochrony podczas brutalnych ataków policji, która używa gazu łzawiącego i wysyła snajperów przeciwko cywilom. Gdy łapią lub aresztują, biją - zwłaszcza w głowę. Dlatego potrzebujemy kasków. Używają wszystkiego. Wyobraź sobie, że wysyłasz snajperów przeciwko własnym ludziom.

Co czujesz?

To przerażające. Wszystkie podstawowe prawa obywatelskie zostały zawieszone. Narzucono ścisłą kontrolę nad komunikacją, w tym nad internetem. Teraz nie działa od 01:00 do 06:30 nad ranem, ale w poprzednich tygodniach był wyłączany do 09:00 rano.

Wszyscy czujemy to samo. Jest mi strasznie smutno, widząc, jak nasi ludzie umierają, są torturowani. Nie możemy dowiedzieć się, w jakiej sytuacji są aresztowani. Codziennie płaczemy, widząc ogrom tego wszystkiego.

Nasze życie nie jest już bezpieczne. Strzelają w dzień, w nocy. Do domów, mieszkań, ludzi. Każdej nocy, każdego wieczoru około 22:00 - 23:00. Używają bomb dźwiękowych i strzelają w kierunku budynków. To straszne.

Jestem bardzo rozczarowana ciągłym wysłuchiwaniem oświadczeń organizacji międzynarodowych, jak ONZ, że martwią się o nas, ale nie robią nic, żeby nam pomóc. To, co się dzieje, jest całkowicie sprzeczne z prawami człowieka. To niesprawiedliwe stawiać w pełni uzbrojonych żołnierzy przeciw nieuzbrojonym demonstrantom. Tak strasznie niesprawiedliwe.

Oczywiście świat patrzy i widzi, co się tu dzieje. Dowody są na filmach, zdjęciach. Ale myślę, że dla społeczności międzynarodowej to jak oglądanie filmu. Chcę powiedzieć urzędnikom ONZ, żeby następnym razem przygotowali sobie popcorn do oglądania wiadomości z Birmy.

Co daje ci nadzieję?

Ruch Nieposłuszeństwa Obywatelskiego jest naszą największą nadzieją na zwycięstwo. Tą pokojową formą protestu zachęcamy urzędników, pracowników rządowych, lekarzy, pielęgniarki, pracowników banków do zaprzestania pracy. Ma to uniemożliwić wojsku normalne kierowanie krajem. To nasza najlepsza broń przeciwko zamachowi stanu, mamy nadzieję, że wojsko się nas przestraszyło. Dlatego atakują nas i wszystkie osoby zaangażowane w ruch.

Życie wszystkich aresztowanych jest zagrożone, ponieważ wojsko torturuje więźniów. Niektórym rodzinom zwrócono martwe ciała bliskich, którzy zostali aresztowani. Wyobraź sobie, że kogoś z twojej rodziny dziś aresztują, a jutro znajdujesz pod drzwiami jego martwe ciało. Wyobraź to sobie.

CDM jest naszą największą i jedyną nadzieją. W ciągu dnia organizujemy też protesty. Inną rzeczą, którą robimy, choć może wam się to wydać zabawne, jest uderzanie w garnki i patelnie każdego wieczoru o 20:00. Głośnymi dźwiękami zagłuszamy wszystkie inne odgłosy. Robimy to, żeby odpędzić demony. Może to nie działa, ale wynika z naszych wierzeń. Zaczęliśmy to robić 2 lutego i robimy do dziś, wszyscy. Wierzymy, że ten wojskowy zamach stanu to demon, wcielone zło. Jest prawie 19:00. więc będę musiała się dołączyć.

Przestaliśmy płacić rachunki i rządowe podatki. Na przykład rachunki za prąd. Ja przestałam płacić podatek dochodowy. Wszyscy to robią. Bojkotujemy również wszystkie firmy należące do wojska i członków ich rodzin.

W tej strasznej sytuacji zrozumieliśmy, że my wszyscy, ludność Mjanmy, jesteśmy zjednoczeni. Nie ma znaczenia, czy jesteśmy chrześcijanami, muzułmanami, hindusami, buddystami, czy wywodzimy się z różnych grup etnicznych. Wszyscy się wspieramy i wszyscy się chronimy. W języku birmańskim nazywamy to wspólną krwią, ponieważ się kochamy.

Co chciałabyś powiedzieć, przekazać osobom w Polsce?

Spędziłam dużo czasu z Polakami, którzy tu mieszkali lub nadal mieszkają. Dowiedziałam się od nich o ruchu Solidarność i o tym, że w latach 80. otrzymał wsparcie z zagranicy. Jestem głęboko wdzięczna za waszą solidarność z Mjanmą i wsparcie dla ruchu pro- demokratycznego. Wolność, sprawiedliwość i demokracja są najważniejsze, ale nigdy nie powinniśmy myśleć, że są pewne. Musimy być zawsze gotowi do walki o nie, nawet za najwyższą cenę. Dziękujemy za wasze wsparcie.

Udostępnij:

Marta K. Nowak

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne