0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...

W Unii Europejskiej trwają przygotowania do uruchomienia Funduszu Odbudowy – rekordowych pieniędzy, które Bruksela ma przekazać państwom członkowskim na walkę ze skutkami pandemii COVID-19. W sumie Fundusz to 750 mld euro, w tym 390 mld bezzwrotnych grantów i 360 mld tanich pożyczek, które kraje dostaną oprócz tradycyjnych wypłat z wieloletniego budżetu UE

Polska może liczyć na gigantyczne wsparcie z Funduszu – ponad 60 mld euro czyli ok. 260 mld złotych.

Jednak rząd Mateusza Morawieckiego nie ma większości dla ratyfikacji Funduszu - sprzeciwia się Solidarna Polski Zbigniewa Ziobry, która zapowiada głosowanie przeciw. Według ziobrystów to "słaby interes dla Polski".

Przeczytaj także:

Jeśli rzeczywiście Solidarna Polska nie poprze ratyfikacji, wynik głosowania będzie zależał od opozycji - Platforma Obywatelska i PSL już zapowiedziały, że nie poprą bezwarunkowo PiS w tej sprawie. Lewica się waha.

Jak zachowają się posłanki i posłowie koła Polska 2050? Rozmawiamy o tym z szefem partii Michałem Kobosko.

Kobosko: W sprawie Funduszu Odbudowy wszyscy blefują

Agata Szczęśniak, OKO.press: Rząd PiS nie ma większości, żeby ratyfikować Fundusz Odbudowy. Platforma Obywatelska i PSL stawiają warunki i grożą, że zagłosują przeciw. Lewica również mówi, że być może Kaczyński będzie sobie musiał poradzić sam. A Polska 2050 już teraz zapowiedziała, że poprze w tej sprawie PiS. Dlaczego?

Michał Kobosko, Polska 2050: Tutaj chodzi o naszą rację stanu. Opozycja powinna się dobrze zastanowić, czy karanie Polski, nas wszystkich, stratą tak ogromnych i tak potrzebnych nam wszystkim funduszy to mądra zabawa. Trzeba natomiast wywrzeć maksymalny nacisk, by wydatkowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy odbywało się z udziałem samorządów – tu jesteśmy gotowi do pełnej współpracy z innymi partiami. Cała opozycja zagłosuje przeciwko, a wy razem z PiS-em?

Trudno sobie wyobrazić, że Platforma Obywatelska odrzuca Fundusz. Nie wierzę, że do tego rzeczywiście dojdzie. To jest zwykłe stroszenie piórek. Opozycja wykorzystuje okazję, kiedy rząd ma kłopot. Wydaje się, że politycznie to sensowna strategia. Po co pomagać rządowi, który nie ma parlamentarnej większości?

To prawda, że rząd realnie nie ma już większości. Nie jest już w stanie wprowadzać żadnych fundamentalnych zmian, swoich tzw. reform. W każdej ważnej sprawie przeciwko będzie albo Ziobro, albo Gowin, albo część posłów PiS, którzy oprotestowali „Piątkę dla zwierząt”. To będzie widać przy każdym większym głosowaniu. Ostatnio opozycja razem z Solidarną Polską wezwała na sejmową mównicę ministra kultury i wicepremiera Piotra Glińskiego, który ku swojemu zaskoczeniu i irytacji musiał się nocą tłumaczyć z Funduszu Wsparcia Kultury.

Jednak to konkretne działanie opozycji pozwoliłoby PiS-owi uruchomić propagandę, że opozycja wspiera Polexit. Nikt z wyborców opozycji nie uwierzy, że ona jest za Polexitem.

W sprawie Funduszu wszyscy blefują. Wszyscy tylko nie Polska 2050?

My uważamy, że to jest zbyt ważna sprawa, żeby uprawiać tutaj polityczne gierki. Ludzie potrzebują tych pieniędzy, potrzebuje ich gospodarka. Bez nich nie będzie możliwa zielona transformacja kraju, ratowanie klimatu, przyszłości nas i naszych najbliższych – czyli zadanie, którego realizację tzw. Zjednoczona Prawica hamuje i opóźnia jak tylko może.

Nie wolno udawać, że świat kończy się na Sejmie i politycznych kontredansach, które tu się tańczy. Chodzi o strategiczną kwestię dla przyszłego rozwoju Polski, te pieniądze powinny być paliwem zasilającym kluczową dla naszego kraju dekadę.

Wyobraźmy sobie, że nie ratyfikujemy Funduszu. Jak mielibyśmy wytłumaczyć partnerom zagranicznym, że to Polska jest tym krajem, który wstrzymał pieniądze dla całej Unii? Europa miałaby zrozumieć, kiedy ich firmy będą padać, że nie mogliśmy inaczej, bo my musimy sobie poradzić z Kaczyńskim?

To chyba problem rządu?

To głosowanie nie może zostać położone na ołtarzu polskiej polityki. Poza tym pamiętajmy, że tutaj nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Przecież wypłaty środków dla Polski mają być powiązane z oceną, czy w naszym kraju panują jeszcze rządy prawa. PiS też zakłada, że opozycja ostatecznie zagłosuje za Funduszem. Dlaczego Platforma Obywatelska i PSL miałyby blefować?

Powtórzę: nie wierzę, że opozycja zagłosuje przeciwko ratyfikacji tego konkretnego Funduszu. A ze strony Platformy to jest nie do końca szczera gra. PO próbuje odzyskać inicjatywę. Przycisnęliśmy ich, mamy rosnące poparcie w sondażach, poczuli, że muszą się czymś wykazać. Szkoda, że w taki sposób. Polski nie wygra się jednym jedynym nokautem wobec PiS-u na ringu przy Wiejskiej. Jednak partie opozycyjne stawiają warunki: chcą debaty sejmowej i udziału samorządów w wydawaniu unijnych pieniędzy. Chcą coś wynegocjować. To wygląda na sensowną kolejność: najpierw coś nam dajcie, a potem my zagłosujemy za tym, na czym wam zależy.

Polska 2050 stanowczo domaga się poprawek w Krajowym Planie Odbudowy. Byłoby groźne, gdyby cała władza nad funduszami unijnymi znalazła się w rękach rządu. To nie może być kolejny Fundusz Inicjatyw Lokalnych, gdzie pieniądze popłynęły głównie do władz lokalnych powiązanych z PiS-em. Dlatego jeszcze raz powtórzę: nic o KPO bez udziału samorządów. Ale jednak z góry mówicie, że poprzecie KPO, czyli nie macie żadnej karty przetargowej.

To my od jesieni 2020 roku mówimy, że ten Sejm powinien już przejść do historii, podobnie jak władza tzw. Zjednoczonej Prawicy. Każdy dzień tych rządów jest dniem straconym dla Polski, przynosi szkody, które trzeba będzie odpracowywać latami. Do niedawna ugrupowania opozycji parlamentarnej nie chciały o tym słyszeć. Dostawaliśmy reakcje typu: po co jakieś wybory, dlaczego teraz, dajmy się PiS-owi wykrwawić. Szkoda. Trzeba było próbować odwracać większość i zmieniać rząd już dawno, nie mielibyśmy dziś pola do tak dramatycznej dyskusji.

Ale to dobrze, że opozycja przyjęła nasze argumenty i zaczyna mówić o potrzebie przedterminowych wyborów. Wiemy, jakie scenariusze mogą do tego prowadzić. Załóżmy, że opozycja gra jeszcze ostrzej, mówi wprost, że nie poprze ratyfikacji, przygotowuje do tego swoich wyborców i nawet PiS musi w to uwierzyć. Poparcie Solidarnej Polski staje się dla rządu koniecznością. Ziobro po raz kolejny musiałby połknąć własny język i wycofać się z własnych zapowiedzi, znów to on, a nie premier Morawiecki zostałby „miękiszonem”. Już raz zapowiadał weto i nic z tego nie wyszło. Nie warto starać się o osłabienie Ziobry?

Ziobro stał się realnym i rosnącym zagrożeniem dla jedynowładztwa Jarosława Kaczyńskiego, buduje się centralnie i w regionach - ale rząd wcale nie musi się od tego wywrócić. Między PiS-em a Ziobrą jest Hass-Liebe - miłość i nienawiść. Kompletnie sobie nie ufają, ale potrzebują siebie wzajemnie, by próbować utrzymać władzę i unikać odpowiedzialności za przekręty i łamanie prawa. Dlatego ten układ jeszcze trwa. Niektórzy politycy opozycji uważają, że straciła ona szansę na zdestabilizowanie rządu podczas głosowania nad „piątką Kaczyńskiego”. „Piątka” przeszła głosami opozycji wbrew części obozu PiS. Może głosowanie w sprawie Funduszu Odbudowy to szansa na przedterminowe wybory?

Ze strony opozycji to jest bardzo ryzykowna gra. Po tym głosowaniu PiS mógłby mówić wyborcom: „Zobaczcie, to opozycja zabrała należne wam pieniądze!”. Możliwe jednak, że Jarosław Kaczyński i tak zdecyduje się na przedterminowe wybory, miałby po temu kilka powodów. Bierzemy taki scenariusz pod uwagę i przygotowujemy się na niego.

;

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Uczy na Uniwersytecie SWPS. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!” W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.

Komentarze