0:00
Prawa autorskie: Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.plGrzegorz Celejewski ...
26 listopada 2022

Do utraty tchu. Powietrze w Polsce jedno z najgorszych na świecie? [Cała prawda o rodzimym smogu]

„Polskie miasta w światowej czołówce zanieczyszczeń powietrza”. Tak można by streścić tytuły gazet w tym tygodniu. Czy to prawda? Niestety tak i to regularnie od lat. Wszystkiemu winne stare piece, palenie byle czym oraz pogoda

Wydrukuj

Szwajcarska firma IQAir prowadzi stały monitoring ilości najdrobniejszych pyłów zawieszonych o średnicy do 2,5 mikrometra (czyli PM2,5) na całym świecie. W poniedziałek 21 listopada

najbardziej zanieczyszczonym miastem na świecie było indyjskie Dehli, Kraków znalazł się na czwartym miejscu, Warszawa na dziewiątym, Wrocław na piętnastym.

W środę 23 listopada nadal w tym rankingu widniały Kraków, Poznań i Warszawa (odpowiednio na 19., 20. i 34. pozycji). To ranking światowy, który uwzględnia dane z 37 miast w Polsce i ponad 6400 na świecie, więc konkurencja jest naprawdę spora.

W czwartek wieczorem na siódmym miejscu był Wrocław, Poznań na jedenastym, a Warszawa na 27. miejscu na świecie, jeśli chodzi o jakość powietrza. Jednak IQAir nie uwzględnia wielu mniejszych polskich miast, tylko największe.

W piątek 25 listopada polskie miasta przesunęły się nieco wyżej w tym rankingu najbardziej zanieczyszczonego powietrza:

ranking smogu

Dane o jakości powietrza w Europie z 3500 miast zbiera za to Europejska Agencja Środowiska. Można je śledzić na mapie dostępnej na stronie European Air Quality Index. Uwzględnia więcej polskich miast.

Polskie miasta rzadko wypadają z czołówki najgorszego powietrza w Europie.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Będziemy rozbrajać mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I pisać o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

Dzieje się tak od dawna. Opublikowany w 2016 roku raport Światowej Organizacji Zdrowia wskazywał, że w Europie niechlubnymi rekordzistami zanieczyszczenia powietrza są polskie miasta. W pierwszej dziesiątce było ich siedem, w pierwszej pięćdziesiątce - 33.

O tym, jak fatalnie wpływa zanieczyszczenie powietrza na zdrowie, wiemy z wielu naukowych badań. Drobne pyły przedostają się z płuc do krwioobiegu.

Przenikają przez łożysko i szkodzą w okresie rozwoju płodowego (zwiększają ryzyko autyzmu o kilkadziesiąt procent), rozwojowi dzieci, kondycji dorosłych (także intelektualnej, mierzonej na przykład wynikami egzaminów), wreszcie sprzyjają rozwojowi demencji i choroby Alzheimera (tam, gdzie powietrze jest czystsze, przypadków jest dużo mniej).

Zaostrzają też choroby układu oddechowego i układu krążenia.

Przez zawieszone w powietrzu pyły żyjemy średnio o dziewięć miesięcy krócej, a mieszkańcy pasa od okolic Krakowa, przez Katowice po Wrocław - o ponad 12 miesięcy (wyjątkiem jest Pomorze, gdzie zanieczyszczenie powietrza skraca życie tylko o pół roku). Tak wynika z raportu WHO.

Ale w Polsce są środowiska, które lekceważą zanieczyszczenie powietrza. Ostatnio zabłysnął na tym polu ojciec prezydenta Dudy.

Wychowałem się w miasteczku zasmożonym nie gorzej niż Kraków, a wyrosłem na zdrowego człowieka, bez alergii. Organizm też potrzebuje pewnych bodźców. Oczywiście, że nadmiar szkodzi, ale spróbujmy się odizolować od wszystkich szkodliwych bodźców, a umrzemy
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Skąd to zanieczyszczenie? Z węgla, drewna i śmieci w piecach

Ciepło z sieci centralnego ogrzewania (zwane systemowym) trafia do nieco ponad 40 procent polskich mieszkań i domów. Ciepłownie i elektrociepłownie, choć w Polsce spalają najczęściej węgiel, mają instalacje usuwające większość pyłów. Ich wysokie kominy sprawiają też, że niewiele zanieczyszczeń pozostaje przy ziemi.

Niestety, podobna część budynków mieszkalnych nadal ogrzewana jest węglem (33 proc.) i drewnem (8 procent). Tylko 13 procent domów ogrzewanych jest gazem, który emituje niewiele zanieczyszczeń, a energią elektryczną niespełna 2,5 procent.

To według danych GUS za 2018 rok, do których dotarli eksperci portalu RynekPierwotny.pl (podaję za Bankier.pl)

Większość (prawie 90 procent) węgla kamiennego spalanego w Unii Europejskiej w gospodarstwach domowych jest spalana w Polsce, wylicza portal Energetyka24.

[W Europie budynki mieszkalne ogrzewane są głównie gazem lub energią elektryczną, spora część także kolektorami słonecznymi. Węgiel i biomasa są źródłem ciepła odpowiednio w 8 proc. i 12 procentach domów. To dane za 2018 rok z raportu Oxford Institute of Energy Studies.]

Węgiel jest szczególnie brudnym paliwem. Jego spalanie uwalnia nie tylko pyły, lecz także szkodliwe tlenki siarki, azotu, węglowodory aromatyczne (w tym rakotwórczy benzopiren) oraz metale ciężkie, w tym rtęć (większość rtęci w glebie pochodzi właśnie ze spalania węgla).

Drewno niewiele mu ustępuje. Nie ma w nim metali ciężkich czy związków siarki, ale przy jego spalaniu również powstają pyły oraz benzopiren. Nawet “ekologiczny”, zamknięty kominek (z szybą) emituje około pół miliona cząstek pyłów na każdy centymetr sześcienny powietrza. Ciężarówka, dla porównania, emituje ich mniej niż tysiąc (wynika z badań Duńskiej Rady do spraw Ekologii).

Wystarczy wyż

Gdy robi się zimno, zanieczyszczenie powietrza w Polsce zawsze rośnie. A gdy wiatr jest słaby lub nie ma go wcale (co zdarza się przy wyżowej pogodzie), robi się dramatycznie. Co robić?

To proste: zakazać palenia węglem i drewnem. W 2016 roku w Krakowie uchwalono zakaz stosowania paliw stałych w małych instalacjach grzewczych od września 2019 roku. Gdy wszedł w życie, jakość powietrza w mieście bardzo się poprawiła. Zakaz uchwalono później także w całym województwie małopolskim, a w ślad za nim wkrótce poszło 13 innych województw.

W latach 2017-2018 z kolei ukazały się rozporządzenia dopuszczające do obrotu i użytkowania tylko nowoczesne, ograniczające emisję zanieczyszczeń kotły (zgodne z tzw. klasą 5) oraz (co równie ważne) ustalające minimalne normy jakości paliw stałych. Od 2019 roku mamy też krajowy program „Czyste Powietrze”, w ramach którego udzielane są dotacje na wymianę źródeł ciepła oraz docieplanie budynków.

Nie bez znaczenia był wspomniany już raport ONZ i interwencja Unii Europejskiej. W 2016 roku (jak nieoficjalnie dowiedziała się "Wyborcza”), podczas wizyty w Warszawie komisarz ds. środowiska Karmenu Vella ostrzegł ministra środowiska Jana Szyszkę, że Komisja Europejska rozważy poważne sankcje, jeśli Polska nie podejmie radykalnych działań ograniczających zanieczyszczenie powietrza.

Zmiana, która zajmie lata

Wymiana starych pieców zajmie lata. Teraz zapewne przyspieszy ją to, że węgiel jest trzykrotnie droższy niż dwa lata temu i ogrzewanie nim po prostu się nie opłaca. Wzrosły także ceny energii elektrycznej i gazu – ale ogrzewanie gazowe i elektryczne jest tańsze od palenia węglem, niezależnie od rodzaju i typu pieca (wyliczali eksperci z Porozumienia Branżowego na rzecz Efektywności Energetycznej).

Najtaniej wychodzi ogrzewanie za pomocą pompy ciepła. Nic dziwnego, że Polacy się na nie rzucili tak, że na zamówienie i instalację czeka się wiele miesięcy. W dłuższej perspektywie to bardzo dobra wiadomość. Pompy ciepła są najbardziej ekologicznym i wydajnym źródłem ogrzewania i im więcej Polaków je zainstaluje, tym czystsze będziemy mieć powietrze (przy okazji zużyjemy mniej prądu i spalimy mniej węgla w elektrowniach).

Mamy jednak wiele do nadrobienia. W Norwegii jedna pompa ciepła przypada na cztery osoby, w Szwecji na pięć. W Polsce zaledwie na sto czterdzieści.

Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Michał Rolecki

Rocznik 1976. Od dziecka przeglądał encyklopedie i już mu tak zostało. Skończył anglistykę, a o naukowych odkryciach pisał w "Gazecie Wyborczej", internetowym wydaniu tygodnika "Polityka", portalu sztucznainteligencja.org.pl, miesięczniku "Focus" oraz serwisie Interii, GeekWeeku oraz obecnie w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne