Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

W sobotę, 25 kwietnia o godzinie 14, pod budynkiem kancelarii premiera na Alejach Ujazdowskich rozpoczął się protest pod hasłem „Żądamy realizacji wyroku TSUE". Chodzi o przełomowy wyrok z listopada 2025 roku, w którym trybunał orzekł, że Polska ma obowiązek dokonywać transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych zawartych w innym kraju UE.

Organizatorami są m.in. Fundacja Basta, Lambda Polska, Równość bez Granic i Fundacja Tęczowe Rodziny. To pierwsze tego rodzaju zgromadzenie środowisk LGBT+ po objęciu rządów przez Koalicję 15 października. Decyzja o proteście zrodziła się bezpośrednio po tekście OKO.press, w którym ujawniliśmy, że MSWiA zamierza ograniczyć skutki wyroku Trybunału Sprawiedliwości wyłącznie do jednej pary, której wyrok dotyczył.

Przeczytaj także:

Na proteście obecni są dziennikarze OKO.press Angelika Pitoń i Anton Ambroziak, którzy rozmawiają z uczestnikami. W Alejach Ujazdowskich powiewają tęczowe flagi, w zgromadzeniu uczestniczy kilkaset osób. Akcja Demokracja wywiesiła ogromny transparent z napisem „Stop segregacji małżeństw”.

„Polska w Unii, albo wcale”, „Basta!” – wykrzykują manifestujący.

„Według mnie gościu, nas rzucili”, „W 2022 Tusk osobiście obiecał nam ślub. W 2024 też”, „To ja, ta niewielka grupa wyborców” – czytamy na transparentach.

„Kosiniak, jesteś tchórz!”, „Tusk – kłamca, kłamca” – skandują ludzie. „Nie chcemy być Rosją”. „Ponieważ atmosfera polityczna wokół małżeństw jednopłciowych jest toksyczna, pierwszą piosenkę dedykujemy Rafałowi Trzaskowskiemu i Koalicji Obywatelskiej” – mówił Bart Staszewski, jeden z organizatorów. Z głośników poleciał utwór „Toxic” Britney Spears.

„Politycy przed wyborami zawsze coś obiecują"

Artur i Cezary, para od 17 lat, w 2018 roku wyjechali do Wielkiej Brytanii, wzięli tam ślub w 2023, kilka miesięcy temu wrócili do Polski. „Jesteśmy mężami, ale po przekroczeniu granicy możemy wziąć ślub z kobietą. Absurd. W Polsce zmieniło się wiele, ale nie w prawie. Jestem rozczarowany. Politycy przed wyborami zawsze coś nam obiecują, a potem nic się nie dzieje. Niewiele się ten rząd różni od PiSu” – mówi Artur. Wniosku o transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa jeszcze nie składali. Czekają na ruch polskiego rządu. „Polska od lat jest częścią Zachodu. Dlaczego wic konserwatyści w tym kraju powtarzają, że małżeństwa jednopłciowa są zagrożeniem dla innych obywateli? To rosyjska narracja” – komentuje Artur. „Domagamy się wdrożenia wyroku TSUE. Panie premierze, proszę przykładem brytyjskich konserwatystów wprowadzić równość małżeńską. Nigdzie świat się od tego nie zawalił”.

kolorowy tłum protestujących w alejach ujazdowskich
fot. Anton Ambroziak/ OKO.press

Bart Staszewski, organizator protestu pod Kancelarią Premiera w rozmowie z OKO.press mówi: „Ja po powiedziałem dość. Przeczytałem artykuł w OKU, uzmysłowiłem sobie, ile rząd robi i jak się gimnastykuje, by nie doprowadzić do realizacji wyroku TSUE, do utrudnienia transkrypcji aktów małżeństwa par jednopłciowych. Długo obserwowałem tę znikającą nadzieję, postępującą złość, rozczarowanie. Uznałem, że warto tę emocje pokazać na ulicy i je tutaj wykrzyczeć. To pierwsza antyrządowa demonstracja, w którym mówmy: dość obłudy. Jeśli państwo nie chce nam zagwarantować równości małżeńskiej, to niech przynajmniej uznaje małżeństwa, które zawieramy za granicą. Jeśli nie pomaga, to niech spróbuje przynajmniej nie utrudniać nam życia” – mówi. Jak twierdzi, obecność na proteście zapowiedzieli m.in. Politycy Koalicji Obywatelskiej, którzy nie zgadzają się z polityką prawego skrzydła swojej partii. „Kiedy PiS było u władzy, robiliśmy sojusze. Dziś pokazujemy, że walka o prawa człowieka trwa dalej, jest wspólna. Wszyscy powinniśmy dziś stanąć pod flagą UE, a rząd winien realizować wyroki TSUE. Wszystkie. Nie tylko te, które koalicji rządzącej pasują” – mówi Bart Staszewski

Dorota i Małgorzata ślub wzięły w 2019 roku w Edynburgu. Na manifestację przyszły z Jolą, świadkową. „Ten rząd doszedł do władzy na plecach kobiet i mniejszości, a wystawił nas dupą do wiatru” – mówi Jola.

Małgorzata: „Jestem osobą naiwną, uwierzyłam Donaldowi Tuskowi, Rafałowi Trzaskowskiemu i ministrowi Zurkowi, że praworzadnosc, o którą walczyliśmy na ulicach, po prostu będzie – a jednym z jej wyznaczników będzie realizowanie wyroków TSUE. A teraz się okazuje, że mamy praworządność, ale nie dla wszystkich. Premier Tusk mówi, jak PiS, że nikt nam niczego nie narzuci. A sędzia Żurek nazwał nasze małżeństwo weekendowym. To jest wstrętne. Czujemy się oszukane”.

Dorota i Małgorzata żartują, że nie obchodzi ich, czy w papierach będą małżonkiem I czy małżonkiem II, mogą być nawet nawet wpisane w rubryki jako mężczyzna, ale domagają się wykonania wyroku. „Chodzi o prawa człowieka”.

Prof. Łętowska: Walka o równe prawa nie kończy się nigdy

Wojciech i Michał są jedną z par, która w 2023 roku wygrała przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. „Mijają lata i nic. Jesteśmy razem od 22 lat. Wzięliśmy symboliczny, humanistyczny ślub. Nie chcieliśmy wyjeżdżać, marzyło nam się małżeństwo i ślub tutaj, w kraju, w którym żyjemy. Tymczasem – nic. Ani równości małżeńskiej, ani choćby transkrypcji małżeństw, które zdecydowały się na ślub za granicą. Żadnych związków partnerskich, a i przy ustawie o statusie osoby najbliższej pojawiają się problemy i znak zapytania co do podpisu prezydenta. Jesteśmy zmęczeni, jesteśmy wściekli. Czujemy się jak wygłodniałe psy, które nie mogąc liczyć na pełnoprawny posiłek, zadowalają się rzucanymi resztkami ze stołu” – mówią nam. „Już nie chcemy czekać. Coraz poważniej i śmielej myślimy, żeby pobrać się za granicą”.

dwóch mężczyzn stojących razem, jeden trzyma tęczową flagę, drugi trzyma karton z napisem "koniec kręcenia! respektować wyroki sądów"
Na zdjęciu: Wojciech i Michał. Fot. Angelika Pitoń / OKO.press

„Walka o równe prawa w gruncie rzeczy nie kończy się nigdy” – przekazała zgromadzonym prof. Ewa Łętowska, której przemówienie, przygotowane specjalnie na protest, wyemitowano pod KPRM. „Politycy dostali tempa. Dlatego że zrobił się szum, zrobił się raban, ogłosiliśmy, że wychodzimy na ulicę. Kiedy mówimy „‚minister Kierwinski czegoś nie robi, nie podpisuje”, to tak naprawdę realizuje strategię Donalda Tuska”- mówi do zgromadzonych Bart Staszewski. Nazwiska premiera i szefa MSWiA zostały wybuczane. Podobnie jak nazwisko ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który zasłynął propozycja, by sprawdzać, czy pary jednopłciowe rzeczywiście mieszkaly za granicą, czy tyko wyjechały na weekend, by się pobrać.

„Przychodzimy tutaj z podwójnym awizo. Najpierw wyrok TSUE, potem wyroki sądów wskazują jasno: trzeba natychmiastowo przygotować projekt rozporządzenia i umożliwić transkrypcję aktów małżeństwa. Ja jestem mężatką, od ćwierć wieku. I nie rozumiem, dlaczego podobne mi pary są przez państwo niedostrzegane tylko dlatego, że kochają osoby tej samej płci. Liczymy na rozporządzenie. Mam nadzieję, że osoby LGBt przestaną być przedmiotem dyskusji, a staną się ludźmi” – mówi do zgromadzonych Olimpia Barańska-Małuszek, sędzia Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim.

Małgorzata Rawińska wzięła ślub w 2010, jest ze swoją partnerką od 21 lat.

„Pamiętajcie mamy głos przy wyborach, na listach wyborczych są tam przyzwoici ludzie. Nie głosujmy na KO, bo ci ludzie nas lekceważą, dla nich będziemy zawsze obywatelami drugiej kategorii – tak jest im wygodnie” – mówi.

„Już nie chodzę na Parady. Nie chodzę, bo nie ma się z czego cieszyć. A jak na którejś platformie stanie jeszcze Trzaskowski…chciałam tylko powiedzieć, że tu dziś przemawiało wiele osób, które są w dłuższym związku niż Kosiniak z Kamyszem”.

Renata Lis: My jesteśmy małżeństwem weekendowym. Nasz weekend trwa już 30 lat

„Pamiętacie, jak on mówił o małżeństwach? O turystyce małżeńskiej? On to mówił z taką pogardą w głosie, z takim lekceważeniem... Wiecie, myślę, że on tego nie daruje nigdy po prostu. Bo my właśnie jesteśmy małżeństwem weekendowym, jak on to powiedział. Tylko wiecie, ten nasz weekend to trwa już ponad 30 lat. Jesteśmy razem ponad 30 lat i większość tego czasu, dwadzieścia kilka lat, czekałyśmy na to, aż Polska dojdzie do jakiejś formy uznania naszego związku. Trwało to ćwierć wieku, do niczego nie doszło, nie mamy niczego" – mówi przed KPRM Renata Lis, pisarka.

„I to w tej sytuacji właśnie pojawia się wyrok TSUE, pojawia się NSA, wchodzi w tę pustkę. I ja powiem państwu, że mam taką jednak potężną schadenfreunde, bo gdyby ten rząd uchwalił do tej pory cokolwiek, albo poprzedni rząd Platformy, albo inne rządy, wszystko jedno, gdyby wszyscy ci politycy, którzy wspólnie działali w tym celu, żeby nie uchwalić niczego, gdyby oni uchwalili cokolwiek, to dzisiaj nie mieliby tego pasztetu na głowie. I ja się bardzo cieszę, że teraz po tych wszystkim, po tym lawirowaniu, po tych kłamstwach, odsuwaniu, że związkami partnerskimi zajmiemy się tuż po wyborach – słyszeliśmy to sto razy – cieszę się, że dzisiaj oni się konfrontują z równością małżeńską. I to jest nieodwracalne".

Renata Lis skierowała także słowa do szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego: „Dlaczego pan się mianował kimś, kto ocenia, czy ja mam prawo do małżeństwa? Pan nie jest od definiowania wartości, pan jest w funkcji służebnej – ma pan zapewniać nam szczęście, tak jak je rozumiemy. To jest nieporozumienie”

„Niech nikt nie myśli, że my wyjedziemy, schowamy się do nory za granicą. Będziemy sobie tam zyc i sobie tęsknić. Nie nie. Będziemy przychodzić pod Wasze pałace i będziemy krzyczeć: równość dla wszystkich” – mówiła pod KPRM Elżbieta Czerwińska, żona Renaty Lis.

Renata Lis dla OKO.press: „Czujemy się oszukani. Zrozumiałam, że wcześniej politycy PiS, PO i PSL, stosowali bierny opór. A teraz przeszli do aktywnej dyskryminacji. Chcą wprowadzić przepisy, które będą segregować małżeństwa i ograniczyć skutki transkrypcji. Nie ma na to słów”.

Co powiedziałaby premierowi? „Transkrypcja natychmiast! Nasza sprawa czeka już 2 lata. 22 maja kolejna rozprawa. Jeśli sąd nakaże transkrypcję, to USC musi mieć możliwość realizacji wyroku. Rząd musi wprowadzić rozporządzenie przygotowane przez ministerstwo cyfryzacji. To jedyny sposób, żeby zrealizować wyrok TSUE. Żadna ustawa z tym prezydentem nie przejdzie”.

Kolejny protest 17 maja

Podczas protestu głos zabrał także Tomasz Słodki, założyciel telewizji LGBT TV, który opowiedział o patowej sytuacji, w jakiej jest ze swoim partnerem. Kamilo pochodzi z Kolumbii i od roku czeka, aż Polska wyda mu kartę pobytu. Nie może więc wyjechać za granicę i wziąć ślubu z Tomaszem. Wcześniejsza, po trzech latach, wygasła. „Już wtedy uznaliśmy, że musimy i chcemy wziąć ślub. Razem budujemy nasz biznes, ale w przypadku mojej śmierci Kamilo musi zapłacić 20-procentowy podatek. Od pracy, która wykonuje, od projektu, który współtworzy. Rząd w żaden sposób nas nie nie zabezpiecza, nie tworzy prawa, które pozwoliłoby zabezpieczyć naszą wspólną przyszłość”.

Protest pod KPRM zakończył się po ok. 90 minutach. Bart Staszewski podziękował organizacjom społecznym walczącym o prawa człowieka, podziękował osobom LGBT, które chodzą na wybory. „Donald Tusk nigdy Wam nie podziękował. Dziękuję Wam więc ja” – powiedział.

Staszewski zapowiada też kolejny protest, który ma odbyć się 17 maja, czyli w Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii.

Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Na zdjęciu Anton Ambroziak
Anton Ambroziak

Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.

Na zdjęciu Dominika Sitnicka
Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze