Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Tydzień po tym, jak opisaliśmy, że rząd chce ograniczyć skutki wyroków TSUE i NSA nakazujących transkrypcje do polskiego systemu aktów małżeństw par jednopłciowych zawartych z kraju UE do jednej tylko pary, chaos w sprawie uznawania zagranicznych małżeństw tylko się pogłębia.

Jak poinformował nas ważny urzędnik administracji, w tym tygodniu rząd miał usiąść do rozmów. Na stole miały pojawić się nowe wzory aktu małżeństwa. Zamiast krytykowanych przez MSWiA i MON rubryk „małżonek I, małżonek II”, resort cyfryzacji proponuje wyodrębnienie trzech kategorii:

  • kobieta i mężczyzna,
  • kobieta i kobieta,
  • mężczyzna i mężczyzna.

Trójstronne rozmowy mieli prowadzić przedstawiciele resortu cyfryzacji, MSWiA i KPRM. Jak słyszmy, na razie do spotkania nie doszło. Bardziej prawdopodobnym terminem jest koniec tego tygodnia.

Prawe skrzydło KO sonduje, czy Lewica pójdzie na ostro

To mógłby być przełom, bo do tej pory dyskusji nie było wcale albo rozmowy toczyły się za zamkniętymi drzwiami. MSWiA naciskało na zrobienie wyjątku tylko dla Jakuba i Mateusza, którzy 20 marca 2026 otrzymali wyrok NSA. A potem? Resort spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego (KO) chciał przeczekać niewygodną dla części koalicji rządzącej sprawę lub położyć na biurku prezydenta projekt zmian w trybie ustawy, które Karol Nawrocki i tak wyrzuciłby do kosza.

Przeczytaj także:

Jak pisaliśmy, drzwi resortu Marcina Kierwińskiego były zamknięte dla organizacji społecznych, przedstawicieli innych ministerstw, a do sprawy nie byli dopuszczani nawet urzędnicy z jego własnego resortu, którzy upominali się o rzetelne potraktowanie tematu.

Przy Kancelarii Premiera powstał za to zespół pod przewodnictwem ministra Macieja Berka, którego oficjalnym celem była analiza wyroków i uniknięcie chaosu prawnego. Z naszych informacji wynika jednak, że chodziło o ograniczenie skutków orzeczeń i „odróżnienie małżeństw jednopłciowych od tradycyjnych małżeństw”.

Co więcej, na spotkania – ze względu na barwy partyjne i stanowisko w sprawie – nie byli zapraszani ani przedstawiciele resortu cyfryzacji, ani departamentu równości tejże Kancelarii. Brali w nich udział m.in. wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha i wiceministra administracji Karolina Roguska.

Po naszych publikacjach minister Berek miał wystosować luźne zaproszenie do Katarzyny Kotuli, aby „zorganizować coś wspólnie”. Szczegółów wciąż brak.

Jak słyszymy,

konserwatywna część rządu sonduje, czy politycy i polityczki Nowej Lewicy zamierzają w tej sprawie „iść na ostro”.

„Dla wielu z nich – konserwatystów w rządzie – to gorący kartofel. Gdyby nie zainteresowanie opinii publicznej, w ogóle by się tym nie zajmowali” – mówi nam ważny polityk w rządzie.

Za Warszawą pójdzie cała Polska

Lewica przekonuje, że wykonanie wyroku to prosta sprawa techniczna. Wystarczy wprowadzić przygotowane przez Ministerstwo Cyfryzacji (Lewica) rozporządzenie zmieniające wzory aktu stanu cywilnego. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (Lewica) już w czwartek 16 kwietnia poinformował na X, że wyroki europejskich i polskich sądów będą respektowane we wszystkich miastach, w których rządzi jego ugrupowanie.

Polityk Koalicji Obywatelskiej przekonuje nas, że resort Marcina Kierwińskiego też „kombinuje, żeby zaimplementować wyrok TSUE”.

„Nie jest tak, że w ogóle nie chcą go wykonać. Nie chodzi o samą transkrypcję, tylko o to, co potem pary będą mogły z tym dokumentem zrobić. W Polsce nie ma równości małżeńskiej, więc pytanie, jakie prawa będą przysługiwać parom jednopłciowym” – słyszymy.

23.02.2026  Warszawa , Aleje Ujazdowskie 1/3 . Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Minister spraw wewnetrznych i administracji Marcin Kierwinski podczas konferencji prasowej .
Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
Szef MSWiA Marcin Kierwiński. Fot. Kuba Atys, Agencja Wyborcza.pl

Lewica powtarza z kolei, że wyroki trzeba wykonać jak najszybciej. „Wszyscy czekamy jednak na ruch warszawskiego Urzędu Stanu Cywilnego i prezydenta Warszawy. Jeśli uda się z jedną transkrypcją, za Warszawą pójdzie cała Polska” – mówi OKO.press Katarzyna Kotula. A na antenie TOK FM we wtorek 21 kwietnia przekonywała: „Tu nie ma nad czym dyskutować i debatować. Wyroki TSUE trzeba wykonywać. Orzeczenie dotyczące praworządności jest tak samo ważne jak transkrypcja zagranicznych aktów małżeństwa”.

Warszawa będzie odsyłać pary do sądów

Sprawa wcale nie jest taka prosta. Przypomnijmy, że Kierownik USC w Warszawie został zobowiązany do transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa przez NSA w terminie 30 dni od czasu zwrócenia akt sprawy. I to niezależnie od tego, czy ustawodawca skoryguje wzory akt stanu cywilnego, czy nie.

Prawnicy prowadzący sprawę przekazali nam, że akta dopiero w ubiegłym tygodniu wróciły do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, skąd wyruszą dalej do USC. Informację potwierdziliśmy dziś, 21 kwietnia, w USC w Warszawie.

Licznik nie zaczął więc bić.

Nieoficjalnie urzędnicy mówią nam, że chcieliby, żeby akta sprawy już wpłynęły, nie ulega wątpliwości, że wyrok wykonają. Co więcej, są przekonani, że choć dziś rozmawiamy o jednostkowej sprawie, podobnych rozstrzygnięć przed sądami będzie więcej. Jeśli nie powstaną rządowe wytyczne, Warszawa nie zamierza jednak dopuszczać do transkrypcji w sprawach, w których nie zapadły wyroki sądów. Podobne postępowania będzie zawieszać lub odsyłać na wokandę.

Potwierdził to dziś, 21 kwietnia, podczas konferencji prasowej prezydent Rafał Trzaskowski.

Takich spraw do USC w Warszawie po wyrokach TSUE i NSA wpłynęło 13. Jak przekazał nam warszawski ratusz, żaden z tych wniosków nie został rozpatrzony – wszystkie są w procedurze, nie wydano decyzji odmownych.

Jak tłumaczy OKO.press Monika Beuth, rzeczniczka stołecznego magistratu, żaden urząd nie jest od kreowania polityki w obszarze stanu cywilnego. „Wykonamy konkretny wyrok, ale nie mam podstawy prawnej, żeby z automatu dokonywać wszystkich transkrypcji” – mówi Beuth.

„Wątpię w to, co słyszę dziś w przestrzeni publicznej, gdy niektóre urzędy deklarują, że dokonają transkrypcji bez zmian ustawowych. To przepis na chaos. My stoimy na gruncie prawa, będziemy wykonywać wyroki sądów, ale nie będzie żadnych dziwnych ruchów. Urząd musi działać w sposób przewidywalny” – dodaje.

Katarzyna Kotula. Fot. Agata Kubis

Gdy dopytujemy, czego Warszawa oczekuje ze strony rządu, Beuth odpowiada: „Apelowaliśmy do MSWiA o wytyczne, dobrze byłoby je otrzymać, ale w tej konkretnej sprawie i tak musimy zrealizować wyrok, niezależnie od tego, co zrobi rząd. Jeśli dostaniemy rozporządzenie, podporządkujemy się. Prezydent Rafał Trzaskowski podkreśla, że w naszych decyzjach nie ma mowy o nacechowaniu politycznym. Urzędnicy są apolityczni, jesteśmy od stosowania prawa”.

Polityków KO o TSUE nie pytamy

Tyle że zachowanie urzędników jest bezpośrednio zależne od decyzji politycznych. A politycy KO zabierają głos w sprawie tylko przyparci do muru.

W weekend, 17-18 kwietnia, w Warszawie zorganizowano Ogólnopolskie Forum Rad Kobiet. Na jednej konferencji występowali prezydent Rafał Trzaskowski, Karolina Roguska (MSWiA) i Katarzyna Kotula (Kancelaria Premiera).

Przed ich wystąpieniem na wniosek prezydenta miasta i przedstawicielki resortu Marcina Kierwińskiego zapadła decyzja, żeby na konferencji nie było pytań.

„Tak bardzo bali się tematu transkrypcji” – słyszymy.

Wcześniej wniosek o informację prezydenta Warszawy w sprawie transkrypcji zagranicznych małżeństw jednopłciowych, który złożyły Nowa Lewica i Miasto Jest Nasze, na czwartkowej (16 kwietnia) sesji Rady Miasta zablokowali radni KO i PiS.

„Przewodniczący stołecznej KO Jarosław Szostakowski wyszedł z obrad, gdy wypowiedziałam słowo »transkrypcja«, dając jasny znak kolegom i koleżankom, że wniosek przepada. Co ciekawe, rękę »za« podniosła tylko żona szefa MSWiA Agnieszka Gierzyńska-Kierwińska” – mówi OKO.press Zofia Smełka-Leszczyńska (Nowa Lewica, Wspólne Jutro).

„Radni KO mają długą tradycję bezwzględnego ucinania dyskusji, które są dla nich niewygodne. Prezydenta na sesji Rady Miasta nie było, co nie jest zaskoczeniem. Rafał Trzaskowski odwiedza nas dwa, trzy razy w roku. Natomiast zachęcałabym prezydenta, żeby nie tylko się pojawił na sesji, ale wykonał wyroki. Dla niego skończyły się czasy bezradnego machania tęczową flagą na paradach – teraz może podjąć realne działanie. Oczy społeczności LGBT i sojuszników z całej Polski zwrócone są dziś na Warszawę. Tymczasem radni blokują dyskusją, a prezydent chowa głowę w piasek” – mówi Smełka-Leszczyńska.

I zapowiada, że ponownie zgłosi wniosek o informację prezydenta ws. transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw.

Co dalej?

“Miałam już o tym nie pisać, nie denerwować się, robić rzeczy, które wiosną dobrze jest robić: chleb sobie upiec, powąchać kwitnące czereśnie, powspierać tegorocznych maturzystów. Może te okna jeszcze umyć, kto wie? Ludzie wiosną okna myją. Ale nie będę robić tych rzeczy, a na pewno nie będę ich robić w spokoju, ciesząc się poszanowaniem życia rodzinnego i w poczuciu jakiegoś tam względnego spokoju i bezpieczeństwa. Jestem bardzo zła, cały czas chce mi się płakać, kląć i uderzać w przedmioty” – napisała Jolanta Sienkiewicz-Prochowicz.

Trzy lata temu wzięła ślub. I od trzech lat walczy, by Polska zalegalizowała jej małżeństwo. Transkrypcji aktu małżeństwa zawartego na Maderze (należy do Portugalii, a więc jest terytorium UE) odmówił Urząd Stanu Cywilnego, potem wojewoda lubelski. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który decyzję ma ogłosić w najbliższy wtorek, 28 kwietnia. Jeśli lubelski WSA dołączy do ostatnich sądowych rozstrzygnięć z Warszawy, Olsztyna i Gorzowa, jeszcze w tym miesiącu będziemy mieć czwarty wyrok sądu nakazujący urzędnikom przetłumaczenie na język polski aktu małżeństwa i wpisanie go do rejestru.

To jednak może niczego nie zmienić, skoro rząd, ignorując orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zamierza wymóc na parach jednopłciowych, by te każdorazowo udawały się do sądu i tam otrzymywały zgodę na indywidualną transkrypcję aktu małżeństwa.

Jolanta Sienkiewicz-Prochowicz tłumaczy zawiłość takiego działania: “Nie dość, że po ślub trzeba wyjechać, to jeszcze potem zaczyna się przygoda administracyjna polegająca na słaniu pism i skarg. Jeśli chcemy jako małżeństwo jednopłciowe mieć ten ślub ważny w Polsce, to musimy z Polską wygrać. Za każdym razem, każda kolejna para, bez względu na to, że poprzednie już przeszły tę ścieżkę – taki ten rząd ma plan na troskę o obywatelki i obywateli” – wskazuje.

I dodaje: “Gardzić ta władza umie tak dobrze, jak poprzednia. Może tylko robi to w nieco lepszych garniturach” – napisała poruszona w mediach społecznościowych.

Na finał politycznego sporu czekać nie zamierzają urzędnicy z Goszczyna, małej miejscowości na Mazowszu, 70 km od Warszawy. Para, która pobrała się w Wielkiej Brytanii, złożyła wniosek o transkrypcję aktu małżeństwa już w 2017 roku. Urząd Stanu Cywilnego odmówił, podobnie zrobił wojewoda mazowiecki, a potem Wojewódzki Sąd Administracyjny i w 2020 roku – NSA.

Jak potwierdza OKO.press Agnieszka Cieślak, zastępczyni kierownika USC w Goszczynie, wniosek o transkrypcję aktu małżeństwa wrócił do urzędu 20 marca – czyli tego samego dnia, kiedy Naczelny Sąd Administracyjny wydał bezprecedensowy wyrok nakazujący przetłumaczenie aktu małżeństwa Jakuba i Mateusza Trojanów.

USC w Goszczynie sprawę przekazał wojewodzie. “W obecnym stanie prawnym wniosek ten powinien zostać rozpoznany w trybie zmierzającym do wcześniejszych rozstrzygnięć” – nie ma wątpliwości Agnieszka Cieślak z urzędu w Goszczynie.

Urzędnicy Stanu Cywilnego: Robi się chaos

We Wrocławiu na transkrypcję aktów małżeństwa czekają cztery pary. Justyna Rządeczko z wrocławskiego magistratu przyznaje wprost: urzędnicy czekają na rządowe wytyczne.

“Wrocławski Urząd Stanu Cywilnego oczekuje na finalizację prac nad zmianą rozporządzenia, co dostarczy kierownikom USC narzędzi do realizacji wniosków o transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci” – pisze w korespondencji z OKO.press Rządeczko. “Czekamy również na wytyczne MSWiA skierowane do wszystkich kierowników USC w celu ustalenia jednolitego sposobu postępowania z takimi wnioskami”.

13.09.2024 Warszawa Wawer , Szkola Podstawowa nr 124 . Prezydent m.st. Warszawy Rafal Trzaskowski (p) i europosel KO Marcin Kierwinski (l) podczas konferencji w zwiazku z otwarciem hali sportowej przy szkole .
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl
Marcin Kierwiński i Rafał Trzaskowski. Fot. Jacek Marczewski, Agencja Wyborcza.pl

Rafał Bednarz, prezes Śląskiego Oddziału Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego, w rozmowie z OKO.press wskazuje na potrzebę zmian legislacyjnych. “Jako praktycy stoimy na stanowisku, że implementacja do istniejącego, sprawnie funkcjonującego systemu prawnego nowych rozwiązań, powinna się odbyć w sposób przemyślany i skoordynowany”.

“Tu niczego nie da się zrobić na kolanie” – podkreśla Rafał Bednarz.

W rozmowie z nami wskazuje, że wyrok NSA nie stanowi wiążącego źródła prawa, choć wpływa na dokonywanie wykładni.

“TSUE i NSA pokazały władzom, w jakim kierunku należy podążać, by respektować prawa obywatelskie. Wyroki nie mają bezpośredniego przełożenia na inne sprawy, prowadzone zarówno w USC w Warszawie, jak i w innych polskich urzędach. Mamy od urzędników z całego kraju sygnały, że zainteresowanie transkrypcjami aktów małżeństwa par jednopłciowych znacząco wzrosło po wyrokach TSUE i NSA, jednak nie wiemy jakie decyzje podejmą poszczególni kierownicy, do których te wnioski wpłynęły bądź wpłyną. Według mnie pojawienie się kolejnych takich aktów spowodowałoby spory chaos w systemie” – ocenia Bednarz.

I dodaje: “Jako środowisko mamy ogromne wątpliwości. Z jednej strony w styczniu pojawił się projekt rozporządzenia w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z rejestru stanu cywilnego, zmieniającego nazewnictwo rubryk w aktach i odpisach. W mediach czytamy, że stanowisko rządu może być inne.

Pozostaje nam czekać na oficjalne komunikaty” – mówi nam Bednarz.

W sobotę 25 kwietnia społeczność LGBT+ organizuje manifestację pod Kancelarią Premiera. Protestujący będą domagać się wykonania europejskich i krajowych wyroków.

„Tu nie chodzi tylko o wyrok TSUE, ale stosunek do swoich wyborców. To jest o nas wszystkich, którzy w czasach PiS marzliśmy pod sądami, wychodziliśmy na ulice, domagając się państwa prawa i respektowania praw człowieka. Moglibyśmy zignorować cynizm, którego doświadczamy ze strony polityków KO, licząc, że przegrają wybory. Ale tak jak nie pozwoliłem sobą gardzić w czasach PiS, tak dziś nie pozwolę, żeby nas tak pogardliwie traktował rząd Tuska, torpedując namiastkę równości” – mówi nam Bart Staszewski, organizator wydarzenia.

Na zdjęciu Anton Ambroziak
Anton Ambroziak

Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.

Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Komentarze