Kobiety w Polsce rzeczywiście mają powody do zmęczenia pracą. Ale to niekoniecznie oznacza, że muszą iść na emerytury. Polki są zmęczone, bo muszą godzić obowiązki domowe i pracę zawodową. Zamiast emerytury przydałaby się pomoc mężczyzn

Według badań w Polsce mężczyźni prawie nie prasują, prawie nie piorą, prawie nie przygotowują posiłków, prawie nie zmywają naczyń, prawie nie sprzątają, prawie nie myją okien i nie trzepią dywanów, prawie nie robią codziennych zakupów, za to trochę załatwiają spraw urzędowych, trochę wyrzucają śmieci, zlecają usługi do wykonania hydraulikom i elektrykom oraz wykonują niemal wszystkie drobne naprawy, poza tymi, które zrobi za nich hydraulik lub elektryk.


Jeśli kobiety masowo mówią, że są już zmęczone pracą, że chciałyby się zająć wnukami, to trudno zignorować te oczekiwania [w kontekście skrócenia wieku emerytalnego].

Andrzej Duda, Tygodnik "W sieci" - 24/10/2016

Fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta


Kobiety są zmęczone, bo muszą godzić obowiązki domowe z pracą zawodową


Andrzej Duda, może nieświadomie, dotknął ważnego problemu nierówności kobiet i mężczyzn w Polsce.

Wśród aktywnych zawodowo 45 proc. to kobiety (dane MRPiPS). Kobiety wykazują mniejszą aktywność zawodową, prawdopodobnie dlatego, że zajmują się domem.

Ale nawet te, które pracują, muszą godzić aktywność zawodową z wykonywaniem codziennych czynności w domu.

Statystyczna Polka przeznacza na prace domowe 3 godziny i 14 minut dziennie. Statystyczny Polak: 2 godziny i 19 minut. Kobiety pracują o 1/3 w domu więcej niż mężczyźni (GFK Polonia, dane za 2013 r.).

Oznacza to, że tygodniowo kobiety pracują w domu 22 godziny i 38 min, a mężczyźni 16 godzin i 13 min. A miesięcznie: 97 godzin (kobiety), 69 godzin i 30 min. (mężczyźni). Różnica to 27 i pół godziny miesięcznie, trochę więcej niż doba, czyli: ok. 13 seansów w kinie, co najmniej 10 spotkań z przyjaciółmi, krótki wyjazd, co najmniej 12 wyjść na siłownię.



Co więcej, mężczyźni nie zmieniają za bardzo zachowań na przestrzeni lat. GFK Polonia porównała swoje badania z danymi GUS z 1984 roku (Analiza budżetu czasu ludności Polski).

Okazało się, że mężczyźni w Polsce przez 30 lat zwiększyli swoje zaangażowanie w pracę w domu o… 9 minut dziennie.

Kobiety natomiast pracują mniej o 1 godzinę i 20 minut. Korzystna zmiana dla pań wynika zapewne z kupna sprzętów AGD (pralki, mikrofalówki, zmywarki) i szerszej dostępności przetworzonych produktów spożywczych. Oznacza to, że Polki są beneficjentkami nie tyle zmian mentalności – chociaż w niewielkim stopniu również – ile automatyzacji.

Nieodpłatna praca w domu według płci

Dane w godzinach

 

Według CBOS

domeną kobiet w domu jest prasowanie (82 proc. w stosunku do 5 proc. mężczyzn), pranie (81 proc. kobiet w stosunku do 4 proc. mężczyzn), przygotowywanie posiłków (67 proc. kobiet w stosunku do 5 proc. mężczyzn), zmywanie naczyń (58 proc. kobiet w stosunku do 8 proc. mężczyzn).

A także: sprzątanie (58 proc. kobiet w stosunku do 5 proc. mężczyzn), gruntowane porządki (54 proc. kobiet w stosunku do 8 proc. mężczyzn), codzienne zakupy (37 proc. w stosunku do 13 proc. mężczyzn).

Względna równowaga między płciami dotyczy załatwiania spraw urzędowych (33 proc. kobiety w stosunku do 29 proc. mężczyzn).

Mężczyźni częściej wykonują tylko kilka rodzajów prac.

Polacy częściej niż Polki zlecają usługi do wykonania np. hydraulikom, elektrykom (17 proc. mężczyzn do 15 proc. kobiet), częściej wyrzucają śmieci (53 proc. mężczyzn w stosunku do 15 proc. kobiet)

oraz dominują w drobnych naprawach, których nie zlecili hydraulikom lub elektrykom (88 proc. w stosunku do 5 proc. kobiet).



CBOS pytał również o opiekę nad dziećmi. Lekcje z dziećmi odrabiają głównie kobiety (19 proc. do jedynie 2 proc. mężczyzn). Jednak w 15 proc. gospodarstw domowych rodzice dzielą się tymi zajęciami. Opieka nad dziećmi również przypada w dużej mierze kobietom (15 proc. w stosunku do 1 proc. mężczyzn).

W wyniku tej kulturowej nierównowagi panie częściej ograniczają pracę zawodową na rzecz pracy w domu. I częściej rezygnują z pracy, aby zająć się dziećmi.

Jedynie co setny (!) mężczyzna opiekujący się dzieckiem do lat 8 wziął co najmniej miesięczny urlop wychowawczy. W przypadku badanych kobiet ten odsetek wyniósł 38,4 proc. (badanie GUS z 2010 r. najświeższe dane).

Tak olbrzymia dysproporcja przekłada się na możliwość awansu czy podwyżki – kiedy mamy zajmują się dziećmi, ojcowie mają czas na szkolenia i zdobywanie doświadczenia.

Wnuki? Niekoniecznie

Andrzej Duda ma więc rację, twierdząc, że kobiety są przemęczone – nic dziwnego. Potwierdza to również raport z badania przeprowadzonego na zlecenie Bodymax. A czy kobiety rzeczywiście chętnie zajęłyby się wnukami? Tutaj sprawa nie jest już taka oczywista. Odpowiedzi bardzo się różnią w zależności od wykształcenia, miejsca zamieszkania i dochodu respondentek.

Zajmowanie się wnukami można zaliczyć do tzw. tradycyjnego modelu rodziny (mąż/partner pracuje, żona/partnerka zajmuje się domem, wychowaniem dzieci), o które w badaniach pytał CBOS.

W 2013 zwolennikami takiego modelu było 22 proc. badanych. Od 1997 roku, kiedy pytanie o preferowany model rodziny było zadane po raz pierwszy, odsetek ten spadł o 15 punktów procentowych.

Zyskał natomiast na popularności model partnerski z równym podziałem obowiązków (46 proc. w porównaniu z 37 proc. w roku 1997).

Preferowany model rodziny

Wskazania respondentów w procentach. Zielony - partnerski model rodziny, czerwony - tradycyjny model rodziny

1997
 
2000
 
2004
 
2006
 
2013

 

Można podejrzewać, na podstawie badań szczegółowych, że jest to zwrot głównie deklaratywny – zwłaszcza ze strony mężczyzn – jednak istotne jest to, że model tradycyjny, z podległą rolą kobiety, budzi coraz większy opór w społeczeństwie.

Nic dziwnego też, wśród mężczyzn jest więcej zwolenników modelu tradycyjnego modelu (26 proc.) niż wśród kobiet (19 proc.).



Odpowiedzi różnią się w zależności od wieku badanych. Z reguły młodsze kobiety bardziej popierają model partnerski (choć najbardziej „propartnerskie” są kobiety w wieku 45-54 lata). Niechęć wobec modelu tradycyjnego narasta wraz z wielkością miejscowości zamieszkania kobiet, wykształceniem oraz dochodami.

Znacznie większe poparcie dla modelu partnerskiego jest w konkubinatach (74 proc.) niż w małżeństwach (49 proc.). Oznacza to, że małżeństwa w Polsce znacznie silniej konserwują relacje, w których kobieta ma rolę podległą.

Co istotne,

to kobiety w przeważającej mierze są niezadowolone z modelu tradycyjnego. Jedynie 18 proc. spośród nich jest usatysfakcjonowanych z realizacji modelu tradycyjnej rodziny. Model partnerski odpowiada 55 proc. pań.

Większemu poparciu dla tradycyjnych ról sprzyja też: zamieszkiwanie w mniejszej miejscowości, niższe wykształcenie, niższe dochody i starszy wiek.

Przyznajemy Andrzejowi Dudzie półprawdę. Ma rację mówiąc, że Polki są przemęczone. Badania wskazują jednak, że przemęczenie kobiet wynika z patriarchalnego modelu relacji w polskich rodzinach.

Rozwiązaniem nie jest więc wysyłanie kobiet na wcześniejszą emeryturę, aby realizowały model, który powoduje ich frustracje, ale zachęcanie panów do pomocy swoim partnerkom.


Abonament na wolność słowa

Analityk nierówności społecznych i rynku pracy związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, prekariusz, autor poczytnego magazynu na portalu Facebook, który jest adresowany do tych, którym nie wyszło, czyli prawie do wszystkich.
W OKO.press pisze o polityce społecznej i pracy.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym