Kempa kontra Dunin. „OKO” rozstrzyga starcie o ŚDM
Artur Dunin (PO) i Beata Kempa (PiS) w Sejmie przedstawili sprzeczne opinie na temat wydatków na Światowe Dni Młodzieży. OKO.press sprawdza, czy rację ma poseł Platformy, czy szefowa kancelarii Beaty Szydło
Chodzi o pieniądze, które Polska wydaje na organizację Światowych Dni Młodzieży. Artur Dunin pytał, czy politycy podjęli decyzję o poniesieniu kosztów przeprowadzenia Światowych Dni Młodzieży, które w innym wypadku poniósłby organizator. Beata Kempa odpowiedziała, że Polska nie finansuje imprezy, a wydatki wynikają z obowiązków państwa wobec obywateli.
OKO.press konsekwentnie dokumentuje wydatki na Światowe Dni Młodzieży. Zespół śledczy „OKA” policzył, że na organizację imprezy budżet, samorządy, instytucje publiczne i spółki Skarbu Państwa przeznaczyły blisko pół miliarda złotych.
Przeczytaj także:
Wbrew tezie Beaty Kempy tylko niewielka część tych wydatków zostałaby przez Polskę poniesiona niezależnie od postawy władz publicznych (oczywiście zakładamy, że ŚDM odbyłyby się w Polsce). Decyzja o organizacji spotkania papieża z młodzieżą w Polsce oznaczałaby jakieś koszty (policji, wojska, służb specjalnych i samorządów oraz te wynikające z oficjalnej wizyty głowy Państwa Watykańskiego), ale władze RP sięgnęły do kieszeni podatników zdecydowanie głębiej.
Czy to prawda, że to państwo polskie w dużym stopniu będzie finansować przebieg Światowych Dni Młodzieży pomimo faktu, iż nie należy to do jego zakresu obowiązków, a do organizatorów?
Światowe Dni Młodzieży wyjęto spod regulacji dotyczących imprez masowych. Gdyby nie to, koszty związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczestnikom ŚDM musiałby ponieść organizator. Już za rządów PO-PSL zarezerwowano 100 milionów złotych na sfinansowanie dodatkowych kosztów policji, wojska, Straży Granicznej i BOR.
Kolejne wydatki z pieniędzy publicznych państwo przejęło, uchwalając wiosną 2016 r. specustawę o ŚDM. Państwo polskie zobowiązało się w niej zapewnić opiekę medyczną uczestnikom wydarzenia i dofinansować: obsługę medialną, przewozy kolejowe, prace melioracyjne, utrzymanie czystości. W ustawie nie wskazano źródeł finansowania tych wydatków. „Zadania związane z przygotowaniem ŚDM (…) powinny być finansowane (…) jako zadania statutowe” – twierdziło PiS w uzasadnieniu ustawy.
Państwo polskie nie finansuje przebiegu tego wydarzenia. Zaplanowano w budżecie środki na zapewnienie bezpieczeństwa, porządku publicznego i zabezpieczenia medycznego. Jest to konsekwencja realizacji przez państwo podstawowych obowiązków wobec obywateli.
Można wyliczyć też szereg innych pozycji z kosztorysu, które trudno uznać za obowiązkowe wydatki na bezpieczeństwo publiczne. Kilka przykładów: TVP wystąpiła z wnioskiem o państwową dotację w wysokości 31 milionów złotych na transmisje ŚDM. Krakowski samorząd za „własne zadania” uznał sfinansowanie noclegów pielgrzymów w szkołach (9,6 mln) i wynajęcie 2 tysięcy przenośnych toalet (2 mln). Ponadto, z pieniędzy podatnika zostaną sfinansowane działania promocyjne wokół ŚDM. To m.in. z budżetów miasta Kraków czy Polskiej Organizacji Turystycznej sfinansowano produkcję szeregu spotów reklamujących ŚDM. Polacy zapłacili także za koncerty, spotkania promocyjne oraz serię dokumentów o Małopolsce, której produkcja kosztowała ponad 2,1 mln zł.
Przy okazji warto wspomnieć o wydatkach spółek Skarbu Państwa, które szefowa kancelarii premiera nazwała... darem serca. OKO.press informowało o tym na Facebooku.

Komentarze