Artur Dunin (PO) i Beata Kempa (PiS) w Sejmie przedstawili sprzeczne opinie na temat wydatków na Światowe Dni Młodzieży. OKO.press sprawdza, czy rację ma poseł Platformy, czy szefowa kancelarii Beaty Szydło

Chodzi o pieniądze, które Polska wydaje na organizację Światowych Dni Młodzieży. Artur Dunin pytał, czy politycy podjęli decyzję o poniesieniu kosztów przeprowadzenia Światowych Dni Młodzieży, które w innym wypadku poniósłby organizator. Beata Kempa odpowiedziała, że Polska nie finansuje imprezy, a wydatki wynikają z obowiązków państwa wobec obywateli.

OKO.press konsekwentnie dokumentuje wydatki na Światowe Dni Młodzieży. Zespół śledczy „OKA” policzył, że na organizację imprezy budżet, samorządy, instytucje publiczne i spółki Skarbu Państwa przeznaczyły blisko pół miliarda złotych.



Wbrew tezie Beaty Kempy tylko niewielka część tych wydatków zostałaby przez Polskę poniesiona niezależnie od postawy władz publicznych (oczywiście zakładamy, że ŚDM odbyłyby się w Polsce). Decyzja o organizacji spotkania papieża z młodzieżą w Polsce oznaczałaby jakieś koszty (policji, wojska, służb specjalnych i samorządów oraz te wynikające z oficjalnej wizyty głowy Państwa Watykańskiego), ale władze RP sięgnęły do kieszeni podatników zdecydowanie głębiej.


Czy to prawda, że to państwo polskie w dużym stopniu będzie finansować przebieg Światowych Dni Młodzieży pomimo faktu, iż nie należy to do jego zakresu obowiązków, a do organizatorów?

Artur Dunin, Sejm - 21/07/2016

fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


To prawda. Polska płaci za organizację Światowych Dni Młodzieży.


Światowe Dni Młodzieży wyjęto spod regulacji dotyczących imprez masowych. Gdyby nie to, koszty związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczestnikom ŚDM musiałby ponieść organizator. Już za rządów PO-PSL zarezerwowano 100 milionów złotych na sfinansowanie dodatkowych kosztów policji, wojska, Straży Granicznej i BOR.

Kolejne wydatki z pieniędzy publicznych państwo przejęło, uchwalając wiosną 2016 r. specustawę o ŚDM. Państwo polskie zobowiązało się w niej zapewnić opiekę medyczną uczestnikom wydarzenia i dofinansować: obsługę medialną, przewozy kolejowe, prace melioracyjne, utrzymanie czystości. W ustawie nie wskazano źródeł finansowania tych wydatków. „Zadania związane z przygotowaniem ŚDM (…) powinny być finansowane (…) jako zadania statutowe” – twierdziło PiS w uzasadnieniu ustawy.


Państwo polskie nie finansuje przebiegu tego wydarzenia. Zaplanowano w budżecie środki na zapewnienie bezpieczeństwa, porządku publicznego i zabezpieczenia medycznego. Jest to konsekwencja realizacji przez państwo podstawowych obowiązków wobec obywateli.

Beata Kempa, Sejm - 21/07/2016

Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta


Nieprawda. Politycy zdecydowali, że Polska wyda dużo więcej niż by musiała.


Można wyliczyć też szereg innych pozycji z kosztorysu, które trudno uznać za obowiązkowe wydatki na bezpieczeństwo publiczne. Kilka przykładów: TVP wystąpiła z wnioskiem o państwową dotację w wysokości 31 milionów złotych na transmisje ŚDM. Krakowski samorząd za „własne zadania” uznał sfinansowanie noclegów pielgrzymów w szkołach (9,6 mln) i wynajęcie 2 tysięcy przenośnych toalet (2 mln). Ponadto, z pieniędzy podatnika zostaną sfinansowane działania promocyjne wokół ŚDM. To m.in. z budżetów miasta Kraków czy Polskiej Organizacji Turystycznej sfinansowano produkcję szeregu spotów reklamujących ŚDM. Polacy zapłacili także za koncerty, spotkania promocyjne oraz serię dokumentów o Małopolsce, której produkcja kosztowała ponad 2,1 mln zł.

Przy okazji warto wspomnieć o wydatkach spółek Skarbu Państwa, które szefowa kancelarii premiera nazwała… darem serca. OKO.press informowało o tym na Facebooku.


Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym