Minister Dworczyk oficjalnie jest biedny jak mysz kościelna - nie ma mieszkania, samochodu i od lat ani grosza na koncie. Jak ustaliło OKO.press, w oświadczeniach majątkowych nie ujawnił dochodu ze sprzedaży willi pod Falenicą i udziałów, które miał w domu obok. Do dziś mieszka w nim z żoną i dziećmi, choć formalnie właścicielką jest jego 80-letnia matka

W maju ujawniliśmy na OKO.press, że szef kancelarii premiera Michał Dworczyk (PiS), co najmniej 12 razy zataił w swoich oświadczeniach majątkowych udziały w spółce Rodzice dla Szkoły. Zapewnia ona nieruchomości i wyposażenie szkołom, które prowadzi stowarzyszenie Sternik, pod patronatem Opus Dei. Pisaliśmy o nich w artykule z 19 maja.

Nieprawdziwe oświadczenia Dworczyk składał jako radny Warszawy, radny sejmiku, poseł i szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

  • Przeczytaj, w których oświadczeniach Michał Dworczyk zataił udziały w spółce RDS

    Udziały w spółce Rodzice dla Szkoły Dworczyk objął we wrześniu 2009 roku, zapisując do przedszkola prowadzonego przez stowarzyszenie Sternik pierwsze dziecko.

    Był wówczas radnym warszawskiej dzielnicy Śródmieście (od 2006 roku), a potem przez kolejne lata pełnił inne funkcje publiczne, wiążące się z obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych.

    • W latach 2010 – 14 był radnym Warszawy.
    • W latach 2014 – 15 zasiadał w sejmiku województwa mazowieckiego.
    • Od 2015 roku jest posłem (po raz pierwszy objął mandat w końcówce poprzedniej kadencji, w ostatnich wyborach został wybrany ponownie).
    • A od grudnia 2017 roku pełni funkcję szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

    Nie wiemy, czy Dworczyk wpisywał udziały w RDS do oświadczeń za lata 2009-2012, zostały one już bowiem, zgodnie z przepisami, usunięte ze stron internetowych rady Śródmieścia i rady Warszawy i komisyjnie zniszczone w formie papierowej. CBA, które bada oświadczenia majątkowe osób publicznych, zapewnia, że także nie przechowuje archiwalnych deklaracji.

    Pewne jest jednak, że Dworczyk nie ujawniał udziałów w oświadczeniach, które wypełniał po 2012 roku.

    W 3 deklaracjach, które złożył w latach 2013-14 jako radny Warszawy oraz w 2, które składał w grudniu 2014 i w kwietniu 2015 roku jako radny sejmiku, w rubryce „posiadam udziały w innych spółkach handlowych – należy podać liczbę i emitenta udziałów” wpisywał: „nie dotyczy”.

    To samo pisał w oświadczeniach, które wypełniał pięciokrotnie jako poseł (we wrześniu 2015, w listopadzie 2015 oraz w kwietniu 20162017 i 2018 roku).

    W oświadczeniach majątkowych, które złożył 19 grudnia 2017 roku, (obejmując funkcję szefa kancelarii premiera) i potem – 21 marca 2018 roku, w rubryce „w następujących spółkach prawa handlowego posiadam niżej podane udziały lub akcje” deklarował: „nie posiadam”.

    Przez wszystkie te lata był udziałowcem spółki Rodzice dla Szkoły. I jest nim nadal.

Po naszej publikacji, w oświadczeniu na Facebooku, Dworczyk napisał, że nie pamiętał o udziałach w spółce RDS, bo nie uczestniczył w jej działalności i nie uzyskał z niej nigdy żadnych przychodów. Ale gdy tylko dowiedział się o „zaniedbaniu” – czyli gdy OKO.press wysłało do niego pytania w tej sprawie – złożył korektę oświadczeń.

W TVN24 Dworczyk przyznawał, że sprawa jest „dość kompromitująca” dla niego. „To jest sytuacja, która nigdy nie powinna się wydarzyć; to jest rzeczywiście mój błąd. Mogę tylko powiedzieć: przepraszam” – mówił.

Przepraszam to jednak trochę mało. Zgodnie z prawem,

za zatajenie udziałów w spółce w oświadczeniu majątkowym grozi odpowiedzialność karna: od grzywny do 5 lat pozbawienia wolności. Szef KPRM powinien ponieść również odpowiedzialność służbową

(w zależności od tego, jakiej wagi jest przewinienie, może być to: upomnienie, nagana, obniżenie wynagrodzenia lub zwolnienie z pracy).

  • Przeczytaj przepisy dotyczące kar za złożenie nieprawdziwego oświadczenia

    Odpowiedzialność za złożenie nieprawdziwego oświadczenia określają art. 13 i 14 ustawy o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne.

    Art. 13 Niezłożenie oświadczenia, o którym mowa w art. 8 ust. 1 lub w art. 10 ust. 1, albo podanie w nim nieprawdy powoduje odpowiedzialność służbową.

    Art. 14. 1. Kto będąc obowiązany do złożenia oświadczenia, o którym mowa w art. 8 ust. 1 lub w art. 10 ust. 1, podaje w nim nieprawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 5.

    2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca czynu określonego w ust. 1 podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

30 maja 2019 zapytaliśmy KPRM i premiera Mateusza Morawieckiego, jakie konsekwencje wyciągnięto wobec Dworczyka. I jak premier ocenia fakt, że jeden z jego najbliższych współpracowników minimum 12 razy złożył nieprawdziwe oświadczenie majątkowe. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Za to 4 czerwca 2019 premier awansował Dworczyka na ministra (dotąd był on sekretarzem stanu). Nadal ma on głównie nadzorować KPRM.

11 czerwca Centralne Biuro Antykorupcyjne, które bada deklaracje majątkowe polityków, poinformowało nas, że po naszej publikacji

„podjęło pewne działania zmierzające do szczegółowego wyjaśnienia kwestii ewentualnych nieścisłości w oświadczeniach majątkowych w/w [Michała Dworczyka – przyp. red.] i określenia czy nieścisłości te mogą rodzić skutki prawne wynikające z przepisów (…)”.

Jak wyjaśnia CBA, trzeba w tym celu ustalić, czy „nieścisłości” „wynikają z celowego działania, czy są raczej wynikiem niestaranności czy też nieświadomości”.

Minister biedny jak mysz kościelna?

W międzyczasie okazało się, że wątpliwości dotyczących majątku Dworczyka jest więcej.

Nie wiadomo, jaki dobytek wymieniał w oświadczeniach majątkowych w latach 2006-2011, jako radny warszawskiej dzielnicy Śródmieście, a potem Warszawy – zgodnie z przepisami dokumenty te zostały już bowiem zmielone w wersji papierowej i usunięte ze stron internetowych samorządów.

Ale z późniejszych oświadczeń wynika, że minister jest biedny jak mysz kościelna.

Od oświadczenia za 2012 rok do ostatniego, złożonego w kwietniu 2019, deklarował zawsze, że nie ma na koncie ani złotówki. Również przynajmniej od 2012 roku pisze, że ma wykorzystaną w znacznej części linię kredytową (do 100 tys. zł) i kredyt hipoteczny zaciągnięty w 2007 roku (w kwietniu podawał, że z 216,5 tys. franków szwajcarskich długu zostało mu do spłaty 72,4 tys.).

Nie wiadomo, jakiej nieruchomości dotyczy kredyt hipoteczny i jak jest zabezpieczony, bo według oświadczenia Dworczyk nie ma ani domu, ani mieszkania. Ma jedynie wartą 20 tys. zł działkę rolną, a jego żona – 25-metrową kawalerkę sprzed ślubu.

Jak ustaliło OKO.press, wraz z czwórką dzieci mieszkają jednak w domu – części bliźniaka, który wybudowali kilka lat temu na obrzeżach Warszawy.

W latach 2007-2013 Dworczyk był współwłaścicielem działki, na której stoi bliźniak, a potem także samego bliźniaka. Ale nie wymienił ich w oświadczeniu majątkowym za 2012 rok (ani w korekcie złożonej po naszej publikacji o udziałach w spółce RDS).

Nie odpowiedział nam, dlaczego.

Dom, w którym obecnie mieszkają Dworczykowie; formalnie własność matki ministra. Fot. Bianka Mikołajewska. KLIKNIJ strzałkę, aby zobaczyć kolejne zdjęcia

W 2013 swoje udziały w posesji Dworczyk przekazał w darowiźnie żonie. Została w ten sposób właścicielką połowy udziałów. Posiadaczką drugiej połowy została 80-letnia dziś matka Dworczyka, która od lat mieszka w bloku na warszawskim Solcu.

I znów: Dworczyk, który od lat wymienia w oświadczeniach majątkowych 25-metrową kawalerkę żony (zaznaczając, że to jej majątek odrębny, ale pozostają we „wspólności majątkowej”), nie wspomniał w deklaracji za 2013 rok o należącej do niej połowie działki i domu. Również tego nam nie wyjaśnił.

W 2014 roku – po podziale nieruchomości na dwie oddzielne działki (każda z połówką bliźniaka) – żona Dworczyka sprzedała swoją część koleżance.

Dziś minister z żoną i z dziećmi mieszka w części, która formalnie należy do jego matki. Zapytaliśmy go, dlaczego dom, który wybudował i w którym mieszka z rodziną, został zapisany na jego matkę? Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Jak ustaliliśmy, Michał Dworczyk i jego żona byli również wspólnie właścicielami okazałej willi przy tej samej ulicy, przy której obecnie mieszkają. Nieruchomość sprzedali wiosną 2012 roku. Ale w oświadczeniu majątkowym za tamten rok Dworczyk nie podał dochodu ze sprzedaży swoich udziałów. Dlaczego? Nie wiadomo.

Dawny dom Dworczyków. Fot. Bianka Mikołajewska. KLIKNIJ strzałkę, aby zobaczyć kolejne zdjęcia

Według oświadczenia za 2018 rok Dworczyk nie ma żadnego samochodu. Kiedyś deklarował, że ma Fiata Doblo i kilkunastoletniego Volkswagena combi. Fiata nie wymieniał już w oświadczeniu za 2016 rok. W 2018 roku, w Radiu Zet przekonywał, że musiał sprzedać Volkswagena, by przelać na Caritas równowartość nagrody, którą dostał od premier Beaty Szydło.

Zapytaliśmy ministra jak radzi sobie bez samochodu, mieszkając z czwórką dzieci (od 5 do 14 lat) na obrzeżach miasta, daleko od przedszkola, szkół dzieci, sklepów i usług. Polityk PiS nie odpowiedział jednak.

Rodzina ZHR

Michał i Agnieszka Dworczyk małżeństwem są od 2002 roku. Oboje działali jeszcze wówczas w Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej – organizacji skautowej odwołującej się do wartości chrześcijańskich. On w latach 2001-2006 był szefem Głównej Kwatery Organizacji Harcerzy oraz członkiem Naczelnictwa ZHR.

05.04.2005 Michał Dworczyk w Służbie Porządkowej przed żałobną mszą św. w intencji Jana Pawła II. Fot. Waldemar Kopala / Agencja Gazeta

W 2006 roku namówił grono wieloletnich, bliskich znajomych z ZHR i członków rodziny na wspólną inwestycję – zakup ziemi na obrzeżach stolicy. „To były naprawdę bliskie sobie rodziny. Pomysł był taki, żeby wybudować takie małe, wspólne osiedle; żeby dzieci wspólnie się wychowywały, wśród przyjaciół” – mówi osoba związana niegdyś bardzo blisko z tym środowiskiem.

Do ZHR-owskiej komuny, poza Dworczykami, przystąpiły rodziny:

  • Aleksandry Wesołowskiej – córki Antoniego Macierewicza, biochemiczki z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, założycielki i prezeski Fundacji Bank Mleka Kobiecego;
  • Izabeli P. – przyjaciółki Wesołowskiej, działaczki z tej samej chorągwi ZHR, członkini władz Fundacji Bank Mleka Kobiecego;
  • Dymitra Hirscha – udziałowca spółki Pracownia, która świadczy usługi z zakresu PR i komunikacji (jak pisała „Gazeta Wyborcza”, od początku rządów PiS pracowała lub pracuje dla co najmniej kilku spółek z udziałem skarbu państwa), a także udziałowca wydawnictwa The Facto (ukazał się w nim m.in. ostatni wywiad z Lechem Kaczyńskim przeprowadzony przez Łukasza Warzechę i wywiad z Martą Kaczyńską o jej rodzicach i życiu);
  • Filipa Łajszczaka – wicenaczelnego pisma i portalu Christianitas, a równocześnie działacza Prawicy Rzeczpospolitej i akredytowanego asystenta europosła Marka Jurka. Za poprzednich rządów PiS, gdy Jurek był marszałkiem Sejmu, Łajszczak również był jego asystentem. Wcześniej – w 2006 roku – kandydował z listy PiS do mazowieckiego sejmiku wojewódzkiego, ale nie zdobył mandatu;
  • Igora T. – jak twierdzą ludzie z tego środowiska – najbliższego w tym gronie przyjaciela Dworczyka.

Na wspólną inwestycję dali się namówić Dworczykowi również dwaj bracia jego żony:

  • Maciej Martyński – radca prawny, który niedawno reprezentował polski rząd w sporze arbitrażowym z funduszem Abris (o ponad 2 mld zł odszkodowania), obecnie dyrektor w Prokuratorii Generalnej,
  • i Piotr – który szybko odsprzeda swoją działkę w „komunie” rodzinie Małgorzaty Kuźniar-Plota, znanej prokurator pionu śledczego IPN (Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie).

Tradycyjnie i katolicko

Na początku 2007 roku grupa zmobilizowana przez Dworczyka – wówczas już radnego Śródmieścia i doradcy premiera Jarosława Kaczyńskiego – kupuje długi pasek ziemi na skraju Falenicy (w warszawskiej dzielnicy Wawer).

„To były dość tanie działki, kupowane jako rolne. To Michał je znalazł, on chodził za ich kupnem, załatwiał odralnianie i formalności związane z podziałem. Jako człowiek zafascynowany Kresami i okresem międzywojennym, miał chyba takie wyobrażenie, że to będzie taka niemalże szlachecka posiadłość na wsi” – wspomina osoba bliska wówczas ZHR-owskiej grupie.

Według początkowych ustaleń, wszystkie domy na mini-osiedlu budowanym przez grupę mają być w tym samym stylu – inspirowanym świdermajerami, czyli drewnianymi, ażurowo zdobionymi domami letniskowymi, które powstawały na przełomie XIX i XX wieku w podwarszawskich miejscowościach. Ale ostatecznie nie wszyscy dotrzymują tych ustaleń.

Większość rodzin z ZHR-owskiej komuny – tak jak Dworczykowie – ma kilkoro dzieci. Posyłają je do przedszkola i szkół prowadzonych przez stowarzyszenie Sternik – pod duchową i personalną opieką Opus Dei. Dworczykowie pierwsze dziecko zapisują do przedszkola Sternika w 2009 roku. Dziś w przedszkolu prowadzonym przez stowarzyszenie pracuje żona ministra.

Świdermajer

Dworczykowie w ramach „harcerskiego” osiedla wybudowali dwa domy.

Pierwszym była okazała willa, z białym murowanym dołem i górą z ciemnego drewna, wycinanego w charakterystyczne dla świdermajerów wzory. Powstała na działce o powierzchni 836 metrów, wykrojonej z pasa kupionego przez ZHR-owską grupę w lipcu 2008 roku. Jak wynika z archiwalnych map Google, w październiku 2008 roku stał już tam dom.

„Michał działał w tej sprawie bardzo sprawnie. Wprowadzali się jako jedni z pierwszych, jeśli nie pierwsi. Później z jednej strony pobudowali się obok nich Wesołowscy, z drugiej rodzina T.” – mówi cytowany przez nas wcześniej rozmówca.

Pierwszy dom Dworczyków. Fot. Google Earth, zapis archiwalny z 8 października 2008 roku.

W maju 2012 roku Dworczykowie sprzedali willę małżeństwu W. Nie wiadomo, ile pieniędzy za nią otrzymali.

Wiadomo tylko, że umowa przyrzeczenia sprzedaży była zabezpieczona wpisem do hipoteki w wysokości 800 tys. zł. Tyle musieliby zapłacić Dworczykowie państwu W., gdyby wycofali się ze sprzedaży. Dom raczej nie mógł być więc tańszy.

Nie można już sprawdzić, czy Dworczyk wymieniał willę w oświadczeniach majątkowych za lata 2008-2011 (jak wspomnieliśmy wcześniej, dokumenty zostały już zmielone). Sam minister nie odpowiedział nam na to pytanie.

Na pewno jednak w oświadczeniu majątkowym za 2012 rok (złożonym wiosną 2013 roku) nie podał dochodu ze sprzedaży swoich udziałów w tej nieruchomości. Nie wyjaśnił nam, dlaczego tego nie zrobił.

  • Przeczytaj więcej

    Dochód ze sprzedaży nieruchomości powinien zostać wymieniony w oświadczeniu majątkowym radnego, w rubryce „Inne dochody osiągane z tytułu zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej lub zajęć, z podaniem kwot uzyskiwanych z każdego tytułu”.

    Według wytycznych Krajowej Administracji Skarbowej, w rubryce tej należy wykazać „zarówno dochody ujęte w zeznaniach rocznych, jak również w innych dokumentach w zakresie podatku od czynności cywilnoprawnych, spadków lub darowizn. Ujawnieniu podlega zarówno dochód opodatkowany, jak również wolny od podatku.”

    Jako jeden z przykładów dochodów, które powinny zostać wymienione w tej rubryce KAS wymienia wprost „odpłatne zbycie nieruchomości”.

    Tak samo uważają prawnicy prowadzący projekt jawność.pl i wielu innych ekspertów.

Dom mamy

Jeszcze mieszkając w willi, Dworczykowie zaczęli budować drugi dom – tym razem długi bliźniak – na drugim krańcu „harcerskiego” osiedla, w sąsiedztwie Dymitra Hirscha.

Jak informuje stołeczny magistrat, decyzja o wydaniu warunków zabudowy dla „inwestycji budowlanej polegającej na budowie budynku mieszkalnego jednorodzinnego wolnostojącego dwulokalowego i dwóch szamb” została wydana w maju 2010 roku i skorygowana w marcu 2012 roku. Decyzję o pozwoleniu na budowę urząd wydał w czerwcu 2012 roku.

Według archiwalnych zdjęć satelitarnych Google, w marcu 2013 bliźniak już stał pod dachem.

Dawny (w kółku po prawej) i nowy (po lewej) dom Dworczyków. Fot. Google Earth, zapis archiwalny z 6 marca 2013 roku.

„Ale ta działka, na której powstał bliźniak dość długo była wspólną własnością ośmiu rodzin z osiedla” – mówi nasz informator, związany niegdyś z grupą z „harcerskiego” osiedla.

  • Rzeczywiście: od stycznia 2007 roku każda z rodzin miała po 1/8 udziałów w działce. Również Dworczykowie byli wspólnie właścicielami 1/8 (w księdze wieczystej wpisano, że była to „wspólność ustawowa małżeńska”).
  • Potem, zgodnie z umową zniesienia współwłasności z 17 lipca 2008, każde z nich miało po 1/16 udziałów.
  • 20 lutego 2013 roku Dworczykowie wspólnie odkupili od innych rodzin kolejne 3/8 udziałów. W tym samym czasie 4/8 udziałów od pozostałych rodzin odkupiła matka Dworczyka – Alina. Cała działka należała już więc do rodziny Dworczyków.
  • 26 lutego 2013 roku Dworczyk przekazał swoje udziały w nieruchomości żonie – Agnieszce.

Podobnie jak w przypadku willi, nie wiadomo czy Dworczyk wymieniał tę nieruchomość w oświadczeniach składanych majątkowych za lata 2007 – 11. Minister nie udzielił nam odpowiedzi na to pytanie.

Na pewno nie wymienił ich w oświadczeniu za 2012 rok. Choć powinien.

Zgodnie z przepisami, radni składają oświadczenie majątkowe za dany rok „według stanu na dzień 31 grudnia”. Czyli w oświadczeniu za 2012 rok Dworczyk powinien podać, że jest właścicielem 1/16 udziałów w działce z budowanym bliźniakiem.

Dlaczego tego nie zrobił? Nie odpowiedział nam. Nie wyjaśnił również, dlaczego i po co – skoro żyją z żoną we wspólnocie majątkowej, przekazał jej w darowiźnie swoje udziały w nieruchomości.

W 2014 roku, na podstawie postanowienia Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi – Południe, posesja z bliźniakiem została podzielona na dwie oddzielne działki. A wkrótce potem – w czerwcu 2014 roku Agnieszka Dworczyk sprzedała swoją część (530 metrów kwadratowych działki i połowę bliźniaka) koleżance – nauczycielce ze szkoły Sternika.

Nie znamy wartości transakcji. Ale wiadomo, że nowi właściciele połówki bliźniaka zaciągnęli na niego 720 tys. zł kredytu hipotecznego. Nieruchomość prawdopodobnie kosztowała więc więcej.

Dworczyk, który od kilku lat wymienia w oświadczeniach majątkowych 25-metrową kawalerkę żony, w oświadczeniu za 2012 i 2013 rok nie wspomniał o posiadanej przez nią części bliźniaka. Nie odpowiedział nam, dlaczego jedną nieruchomość żony wpisuje do oświadczeń, a inną pominął.

Dziś Michał i Agnieszka Dworczyk, wraz z czwórką dzieci mieszkają w drugiej połowie bliźniaka – która formalnie jest własnością 80-letniej matki ministra. Dodajmy, że Dworczyk jest jedynakiem.

„Pani Alina od lat mieszka na warszawskim Solcu, w bloku który zasłynął historią z niewybuchami z okresu II wojny, które Michał gromadził w piwnicy” – mówi znajomy rodziny Dworczyków. Niewypały odkrył włamywacz i powiadomił o nich policję. Za nielegalne posiadanie amunicji Dworczyk został wtedy skazany na 1,5 roku pozbawienia wolności, w zawieszeniu na 3 lata.

Minister nie odpowiedział nam, dlaczego dom, który wybudował i w którym mieszka z rodziną, został zapisany na jego matkę. Nie wyjaśnił również, na jaką nieruchomość zaciągnął kredyt hipoteczny, który wymienia w oświadczeniach. Według informacji z ostatniego oświadczenia, pożyczka została zaciągnięta w 2007 roku i wynosiła wówczas 216.573 CHF.

Tymczasem działka z willą, którą Dworczykowie wybudowali na „harcerskim” osiedlu objęta była hipoteką w wysokości 195 tys. zł (związaną z kredytem, który Dworczykowie zaciągnęli w mBanku w grudniu 2006 roku). Wpis do hipoteki wykreślony został w 2012 roku, gdy Dworczykowie sprzedali willę. A działka z bliźniakiem w ogóle nie miała obciążonej hipoteki.

CBA może się zająć sprawą, ale konsekwencji prawnych nie będzie

Zapytaliśmy Centralne Biuro Antykorupcyjne, które bada oświadczenia majątkowe polityków, czy może wszcząć postępowanie wyjaśniające wobec kogoś, kto zataił część majątku w deklaracji złożonej w 2013 roku.

„Możliwym jest podjęcie odpowiednich działań przez CBA w przypadku powzięcia informacji, że osoba zobowiązana do składania oświadczeń majątkowych w 2013 roku, a także w latach w wcześniejszych zataiła w składanych deklaracjach fakt posiadania składnika majątkowego” – zapewnił nas rzecznik CBA, Temistokles Brodowski.

Równocześnie zastrzegł jednak, że „jeśli oświadczenia majątkowe, o których wspomina się w pytaniu OKO.press były złożone dawniej niż 5 lat temu, a podanie w nich nieprawdy było sankcjonowane na podstawie art. 233 § 1 i 6 Kodeksu karnego, to ewentualne podanie w nich nieprawdy ulegało już przedawnieniu (do 5 kwietna 2016 r. okres przedawnienia czynów zabronionych z art. 233 § 1 i 6 kk. wynosił 5 lat).”

Innymi słowy: CBA może zająć się niejasnościami w oświadczeniach ministra Dworczyka z 2013 roku, ale nawet gdyby okazało się, że zataił on część majątku – nie poniesie kary, bo sprawa się przedawniła.

Ewentualne konsekwencje minister może więc ponieść tylko w związku z zatajeniem w oświadczeniach za lata 2014-2018 udziałów w spółce RDS.


Tekst powstał dzięki sygnałowi od naszego Czytelnika. Bardzo dziękujemy za informację!

I apelujemy do innych: jeśli wiecie o nadużyciach rządzących, przypadkach nepotyzmu czy korupcji – skontaktujcie się z zespołem śledczym OKO.press. Piszcie na adres [email protected] lub skorzystajcie z całkiem anonimowej skrzynki Sygnał.


Wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press. Dziennikarka „Polityki” (2000–13), krótko „GW”, a od wiosny 2016 roku - OKO.press. Dziennikarka Roku Grand Press 2016. Laureatka kilkunastu innych nagród dziennikarskich, m.in. Grand Press za dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody Radia Zet im. A. Woyciechowskiego, Nagrody im. Dariusza Fikusa, kilku nagród i wyróżnień SDP (przed jego przejęciem przez dziennikarzy "niepokornych"). Bałucki charakter.


Przeczytaj także:

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press

Wiesz więcej? Skontaktuj się z zespołem śledczym OKO.press i przekaż nam swoje informacje [email protected]