Prawa autorskie: Jakub Orzechowski / Agencja GazetaJakub Orzechowski / ...
13 stycznia 2022

Dymisje za chaos z wprowadzaniem Polskiego Ładu? Na pewno nie teraz - a pewnie nigdy

Ministrowie odpowiedzialni za chaos przy wprowadzaniu Polskiego Ładu nie zostaną rozliczeni. Morawiecki liczy, że na przełomie stycznia i lutego ludzie dostaną trochę wyższe wypłaty i zapomną o tym, co było w styczniu

  1. Wiceministrowie finansów – Jan Sarnowski i Piotr Patkowski.
  1. Ich szef, minister finansów Tadeusz Kościński.
  2. A wreszcie premier – i zarazem polityk uchodzący za autora całego programu – Mateusz Morawiecki.

To lista osób, które mogły zostać pociągnięte do politycznej odpowiedzialności za problemy z wprowadzaniem Polskiego Ładu. Przez ich błędy część nauczycieli i policjantów otrzymała niższe niż w grudniu wypłaty. Chwilę później podobnych niemiłych niespodzianek doświadczyła też część emerytów.

Choć obóz władzy żył przez pierwszy tydzień stycznia w atmosferze rozliczeń, do odpowiedzialności nikt jednak nie zostanie pociągnięty. I to mimo tego, że marny start Polskiego Ładu osłabia jego polityczno-sondażowy efekt.

Były w PiS żądania głów

Zbigniew Ziobro 9 stycznia 2022 w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” obwinił wprost za problemy z wprowadzaniem Polskiego Ładu Mateusza Morawieckiego. To, że coraz bardziej skonfliktowany z Morawieckim Ziobro korzysta z każdej okazji, by uderzyć w politycznego rywala, nikogo specjalnie nie dziwi. Zwłaszcza w sytuacji, gdy Solidarna Polska coraz wyraźniej idzie na zwarcie z silniejszym koalicjantem.

Dymisji ministra finansów lub któregoś z jego młodych zastępców domagała się nawet część posłów PiS – oraz ludzie Jacka Sasina, rywalizujący z Mateuszem Morawieckim i jego otoczeniem.

Część przeciwników Morawieckiego w obozie władzy wskazywała jeszcze na działający przy Kancelarii Premiera think tank, czyli Polski Instytut Ekonomiczny. To on zaprojektował część zmian z Polskiego Ładu. Na liście osób do rozliczania znajdował się więc także szef PIE Piotr Arak.

Z naszych informacji wynika, że na początku tego tygodnia Morawiecki miał odpowiedzieć krytykom w Zjednoczonej Prawicy, że żadnych dymisji za Polski Ład nie będzie.

I że ministrowie typowani w styczniu do dymisji już w lutym będą zbierać laury z powodu politycznych korzyści płynących z Polskiego Ładu.

Morawiecki załatwił ułaskawienie

Według gazety.pl wiceminister finansów Jan Sarnowski – bezpośrednio odpowiedzialny za przygotowanie zmian podatkowych – miał zgłosić gotowość do podania się do dymisji. Z naszych informacji wynika, że rzeczywiście tak było. Przy czym Sarnowski miał nie być sam.

Ale Morawiecki i jemu kazał wstrzymać konie. I czekać na rychły – jego zdaniem – sukces Polskiego Ładu.

- Problemy oczywiście były, to nowy system. Jego wprowadzenie nie zostało najwyraźniej dopięte na ostatni guzik. Ale na przełomie stycznia i lutego zdecydowana większość Polaków po prostu dostanie większe wypłaty. Więc nie dziwię się, że premier czuje się pewnie – mówi nam nieźle poinformowany polityk PiS. I powtarza, że na Polskim Ładzie ostatecznie ma skorzystać 11,5 mln gospodarstw domowych.

Premier wierzy w Polski Ład

Z analizy Jakuba Szymczaka w OKO.press wynika, że tak właśnie może być. I że opozycja nieco się pospieszyła ogłaszając, że Polski Ład już poniósł totalną klęskę.

Niemniej Morawiecki sporo ryzykuje, obiecując politycznemu zapleczu, że wraz z końcem stycznia Polski Ład zacznie już przynosić Zjednoczonej Prawicy same sondażowe profity.

Nadal przecież sporo – jeśli chodzi o wizerunkowo-medialny wymiar reformy – zależy od tego np. czy zatrudnieni zdążą do końca miesiąca uporządkować kwestię złożenia PIT-2. Choć i przed tym rząd zdążył się częściowo zabezpieczyć. Wycofał się – w wątpliwym prawnie trybie rozporządzenia ministra finansów – część zmian Polskiego i Ładu i utrzymał przez cały 2022 rok dotychczasowy system naliczania zaliczek.

Dlaczego rząd zgubił PIT2?

W pierwszych dniach stycznia media donosiły nauczycielach i policjantach, którzy otrzymali niższe wypłaty niż w styczniu (dostają wynagrodzenie z góry, na początku miesiąca) – choć według wszystkich rządowych zapowiedzi mieli na Polskim Ładzie zyskać.

Głównym i najczęstszym powodem „obniżek” było niezłożenie dokumentu PIT-2. To on pozwala na skorzystanie z nowej, wyższej kwoty wolnej od opodatkowania. Nie była to jednak wina pracowników. W rządzie i jego otoczeniu (na przykład w znanym z maili Michała Dworczyka gronie doradców premiera) — nie było jednak nikogo, kto zdawałby sobie z tego sprawę.

- Przecież każdy podpisuje ten cały PIT-2, od razu, kiedy zaczyna pracę – miał się dziwić sam Morawiecki, gdy media zaczęły informować o problemach.

Tymczasem wcale nie każdy. Przed zmianami wprowadzonymi przez Polski Ład wszystko, co było związane z tym dokumentem, dawało różnicę 44 zł miesięczni. Cześć podatników zwyczajnie odbierało 500 zł nadpłaconego podatku w rozliczeniu rocznym. Złożenie PIT-2 wcale nie jest (ani nie było) obowiązkiem obywatela.

- Nie wierzę, że problem nie został namierzony gdzieś na średnich szczeblach w Ministerstwie Finansów. Ale z jakichś przyczyn nikt nie przekazał informacji wyżej – nasz rozmówca z PiS wyraźnie skłaniałby się tu do teorii spiskowej.

Obóz władzy naprawdę ma tu powód do rozliczeń. Wprowadzenie Polskiego Ładu naprawdę zostało sfuszerowane.

  • Nikt nie zidentyfikował ważnego i dotyczącego całkiem licznej grupy pracowników problemu.
  • Wejściu w życie nowego systemu podatkowego nie towarzyszyła kampania informacyjna o tym np., jak podwyższona kwota wolna zadziała w połączeniu z podwyższoną składką zdrowotnej i pozostałymi zmianami w podatkach.
  • Zabrakło też prostych „instrukcji obsługi” nowego systemu dla księgowych i działów kadr w firmach – w tym jasnej sugestii, że warto z odpowiednim wyprzedzeniem zwrócić pracownikom uwagę na to, jak bardzo zyskuje na znaczeniu kwestia PIT-2.

Przez to część pracowników, którzy mieli zyskać choćby niewielkie kwoty, dostała niższą pensję. I nie miała pojęcia dlaczego.

Propaganda zamiast informacji

A przecież sam Bank Gospodarstwa Krajowego na kampanię informacyjną – czy może raczej kampanię reklamową – Polskiego Ładu tylko do połowy grudnia wydał prawie 11 milionów złotych (jak podaje Bussines Insider).

"Niestety, jeśli chodzi o techniczne aspekty reformy, program nie poszedł tak, jak sobie wyobrażaliśmy. Ale to jest tylko powód do tego, żebyśmy teraz ciężej pracowali i szybko to poprawili” – przyznawał po pierwszym tygodniu obowiązywania nowego systemu i serii doniesień na temat zmniejszonych za sprawą Polskiego Ładu nauczycielskich i policyjnych wypłat rzecznik rządu Piotr Mueller.

Teraz Morawieckiego i jego ministrów przed gniewem Kaczyńskiego i partyjnego zaplecza ma ochronić krótka pamięć wyborców. I to, że oczekiwane efekty polityczne wprowadzenia programu przyćmią chaos z początku stycznia.

Udostępnij:

Witold Głowacki

Dziennikarz, pracował w "Dzienniku" i "Polsce The Times". W Oko.press od 2021 roku. Zajmuje się tematyką polityczną i okołopolityczną.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne