0:00
Prawa autorskie: Bartosz Banka / Agencja GazetaBartosz Banka / Agen...
27 kwietnia 2021

Działacze pierwszej "S": Dziękujemy za obalenie pomnika Jankowskiego. My powinniśmy to zrobić

27 kwietnia odbyła się kolejna rozprawa trzech aktywistów, którzy obalili pomnik ks. Jankowskiego. "To nasza współodpowiedzialność i nasza współwina. Każda minuta istnienia pomnika prałata przedłużała ból ofiar", napisali w obronie oskarżonych m.in. Danuta Kuroń, Maja Komorowska, Władysław Frasyniuk

Wydrukuj

"My, niżej podpisane i podpisani działaczki i działacze pierwszej »Solidarności« oraz członkinie i członkowie Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ »Solidarność« Lechu Wałęsie, dziękujemy Konradowi Korzeniowskiemu, Rafałowi R. Suszkowi i Michałowi Wojcieszczukowi za odważny i konieczny czyn, jakim było usunięcie z przestrzeni publicznej w Gdańsku pomnika księdza Henryka Jankowskiego.

Przyznajemy, że powinniśmy byli zrobić to my – ludzie pierwszej »Solidarności«, był bowiem ksiądz Jankowski kapelanem naszego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego »Solidarność« oraz członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ »Solidarność« Lechu Wałęsie".

List z wyrazami wsparcia dla trzech aktywistów, którzy w nocy 21 lutego 2019 roku obalili pomnik prałata Henryka Jankowskiego podpisali m.in. Danuta Kuroń, Maja Komorowska, Barbara Labuda, Michał Boni, Grażyna Staniszewska, Andrzej Wielowieyski, Władysław Frasyniuk.

List odczytała Danuta Kuroń podczas pikiety "Zrobili to za nas" przed sądem w Gdańsku, gdzie 27 kwietnia odbyła się trzecia rozprawa. Cały list publikujemy na końcu tekstu.

"Daje nam to siłę i spokój, że tyle osób chciało tutaj z nami stanąć w sprawie ofiar przemocy. Wszyscy tu jesteśmy po to, by stworzyć okoliczności, gdzie wreszcie wybrzmi marginalizowany, wyśmiewany, lekceważony przez wiele lat głos ofiar przemocy ze strony Henryka J. W jej wielu emanacjach: antysemityzmu, donosicielstwa, współpracy ze służbami PRL, wreszcie gwałtów pedofilnych. We wszystkich tych sprawach mamy jednolite stanowisko - wierzymy ofiarom", mówił Rafał Suszek, jeden z oskarżonych aktywistów.

[video width="640" height="368" mp4="https://oko.press/images/2021/04/video-1619523010.mp4"][/video]

Podważyli cokół

W nocy z 20 na 21 lutego 2019, ok. 03:00 nad ranem, trzej aktywiści – Konrad Korzeniowski, Rafał R. Suszek i Michał Wojcieszczuk – powalili pomnik prałata Henryka Jankowskiego, stojący niedaleko kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Mężczyźni założyli pętlę na szyję Jankowskiego, podważyli cokół i ciągnęli, dopóki pomnik nie upadł na gumowe opony.

Aktywiści zostali oskarżeni o znieważenie pomnika i zniszczenie mienia. Ich czyn został zakwalifikowany jako chuligański, a to oznacza wyższą karę. Aktywistom grozi do pięciu lat więzienia. OKO.press śledzi tę sprawę - nasze teksty znajdzie tutaj.

Prałat czci do znieważenia nie posiadał

Rozprawa, która odbyła się 27 kwietnia 2021, dotyczyła głównie zarzutu o zniszczenie mienia.

Wypowiadali się świadkowie i biegły sądowy w zakresie budownictwa i mykologii, którzy określili szkody, jakie pomnikowi wyrządziło jego obalenie. Zdaniem Rafała Suszka opinia biegłego - osoby z pięćdziesięcioletnim stażem zawodowym i dwudziestoletnim doświadczeniem w zakresie konserwacji zabytków - jest dla oskarżonych korzystna, bo po pierwsze przesądza o braku jakichkolwiek zniszczeń materii pomnika wskutek działań oskarżonych, a po drugie podkreśla znaczenie, jakie dla tego faktu miało zabezpieczenie pomnika przy upadku przez podłożenie gumowych opon.

"W naszym poczuciu zarzut o zniszczenie mienia został jednoznacznie i niepodważalnie obalony".

W sprawie drugiego zarzutu - znieważenie pomnika - oraz kwalifikacji czynu będącego przedmiotem osądu (czyn chuligański), adwokaci aktywistów chcieli powołać wielu świadków. Na liście jest m.in. Barbara Borowiecka (bohaterka artykułu Bożeny Aksamit), Michał Wojciechowicz i inne ofiary przemocy seksualnej ze strony Henryka Jankowskiego, a także Sławoj Leszek Głódź, Stanisław Dziwisz, Roman Giertych, Jacek Kurski, Danuta Wałęsa, dziennikarze, seksuolodzy, przedstawiciele trójmiejskiej gminy żydowskiej, szef Kongresu Żydów Amerykańskich David Harris, Konstanty Gebert, Stanisław Krajewski (Polska Rada Chrześcijan i Żydów), Bogdan Borusewicz, Ryszard Berdys (mjr SB), Grzegorz Majchrzak i Sławomir Cenckiewicz (IPN).

Ale sąd odrzucił wszystkie wnioski twierdząc, że termin ich składania został przekroczony. Adwokaci będą domagać się reasumpcji tego postanowienia. Wśród odrzuconych wniosków są także żądania dostępu do akt śledztw świeckich i kanonicznych w sprawie pedofilii w Kościele.

Adwokaci podkreślali dzisiaj, że zarzut znieważenia pomnika, stawiany oskarżonym, dotyczy nie samego pomnika, lecz przedstawionej na nim osoby, a jego falsyfikacja wymaga zebrania i zbadania zarzutów ciążących na Henryku Jankowskim. "Chcemy następnie udowodnić, że Henryk J. był osobą bez czci, którą można byłoby "znieważyć", mówi OKO.press Rafał Suszek.

Kolejna rozprawa odbędzie się 8 czerwca.

Poniżej list poparcia dla aktywistów podpisany przez działaczy Pierwszej "Solidarności".

Zawiedliśmy

My, niżej podpisane i podpisani działaczki i działacze pierwszej „Solidarności” oraz członkinie i członkowie Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Lechu Wałęsie, dziękujemy Konradowi Korzeniowskiemu, Rafałowi R. Suszkowi i Michałowi Wojcieszczukowi, za odważny i konieczny czyn, jakim było usunięcie z przestrzeni publicznej w Gdańsku pomnika księdza Henryka Jankowskiego.

Przyznajemy, że powinniśmy byli zrobić to my – ludzie pierwszej „Solidarności”, był bowiem ksiądz Jankowski kapelanem naszego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” oraz członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Lechu Wałęsie.

Pomnik księdza Henryka Jankowskiego nigdy nie powinien był stanąć w przestrzeni publicznej, był bowiem pomnikiem wystawionym krzywdzie, demoralizacji i zgorszeniu. I choć, mimo świadectw ofiar, niektórym z nas trudno do dziś w to uwierzyć – pomnikiem wystawionym przestępstwu czynionemu w zaciszu plebanii.

Zawiedliśmy. Nie powinniśmy byli dopuścić do postawienia tego pomnika. Krzywdy raz zaistniałe obecność pomnika codziennie zwielokrotniała. Potęgowała ból, poczucie zagubienia i osamotnienia ofiar, pokazywała, że społeczność mająca ideę solidarności na sztandarach ignoruje lub akceptuje krzywdę wyrządzaną dzieciom.

To nasza współodpowiedzialność i nasza współwina: patrzyliśmy, ale nie widzieliśmy. Widzieliśmy, ale nie dokonywaliśmy refleksji. Nie łączyliśmy faktów, nie wzbudzaliśmy w sobie adekwatnych wobec tych faktów uczuć. Byliśmy ślepi na to, że wykorzystując na wielu poziomach relację zależności, prałat krzywdził dzieci i młodzież na różne sposoby, w tym wykorzystując je seksualnie.

Powinniśmy byli pamiętać, że Kościół katolicki jest instytucją nauczycielską, a księża pełnią funkcję wychowawczą. Dzieci uczą się poprzez przykłady, które je budują lub niszczą. Ksiądz Jankowski, jego otwarcie głoszony antysemityzm, codzienny tryb życia, nadużywanie alkoholu, zamiłowanie do hołdów i blichtru, był antywzorem.

I jeśli nawet nie mieliśmy świadomości jego czynów jednoznacznie przestępczych, to przecież musimy przyznać, że jego demonstrowana publicznie i bez żenady amoralność, powinna była nas niepokoić i skłonić do daleko posuniętej ostrożności.

My, ludzie pierwszej „Solidarności”, której autorytet wspierał księdza Jankowskiego począwszy od strajku w sierpniu 80 w Stoczni Gdańskiej aż do Okrągłego Stołu, staliśmy się współodpowiedzialni za krzywdę dzieci i młodocianych dorosłych, za to, że ich psychikę kształtowała osoba jawnie sprzeniewierzająca się ideałom i wartościom przez „Solidarność” głoszonym.

Kiedy to wszystko już wiedzieliśmy, powinniśmy byli podjąć stanowcze i skuteczne działania, które doprowadziłyby do demontażu pomnika. Każda minuta istnienia pomnika prałata przedłużała ból ofiar i uniemożliwiała zamknięcie traumy. Przedłużanie tego cierpienia o kolejne miesiące i lata było okrutne i niegodziwe. Są sytuacje, gdy trzeba mieć odwagę, by to przeciąć. Tej odwagi zabrakło biskupom i politykom. Zabrakło jej też nam, ludziom pierwszej „Solidarności”, za co dziś gorąco przepraszamy.

Bortnowska-Dąbrowska Halina, doradca Solidarności Nowohuckiej, członkini KO

Boni Michał, Region Mazowsze

Frasyniuk Władysław, Region Dolnośląski, członek KO

Komorowska Maja, członkini KO

Kuroń Winiarska Danuta, Region Środkowo-Wschodni

Labuda Barbara, Region Dolnośląski

Sokołowski Andrzej, WSK Świdnik

Staniszewska Grażyna, Region Podbeskidzki, członkini KO

Wielowieyski Andrzej, doradca Komisji Krajowej, członek KO

Jerzy Zdrada, Region Małopolska, członek KO

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne