0:00
Prawa autorskie: Maciek Jazwiecki / Agencja GazetaMaciek Jazwiecki / A...
11 kwietnia 2019

Działacze „Solidarności” strajkują mimo porozumienia z rządem. Chcą odwołania szefa, radnego PiS

Oświatowa „Solidarność” 7 kwietnia podpisała porozumienie z rządem i zrezygnowała ze strajku. Lokalni działacze „S” się buntują. Wielu strajkuje, niektóre struktury regionalne apelują o odwołanie szefa związku – Ryszarda Proksy. Proksa jest radnym PiS w Ostrowcu Świętokrzyskim. W przeszłości chwalił reformy MEN, m.in. na kościelnej konferencji w Sandomierzu

Wydrukuj

Od 8 kwietnia 2019 trwa masowy strajk oświatowy. Nauczyciele przychodzą do pracy, ale nie podejmują swoich obowiązków. Strajk organizują dwa związki: Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych. Trzecią centralą związkową, która brała udział w rozmowach z rządem była oświatowa sekcja „Solidarności”. „Solidarność” nie przystąpiła do strajku.

Porozumienie przeciwko własnym działaczom

Po rozmowach „ostatniej szansy” w niedzielę wieczorem 7 kwietnia podpisała porozumienie z rządem, które obejmuje propozycje, jakie rząd przedstawiał już wcześniej: już zrealizowane 5 proc. podwyżki w styczniu i 9,6 proc. podwyżki we wrześniu. Po podpisaniu porozumienia „Solidarność” zrezygnowała ze strajku. Taki przynajmniej był oficjalny komunikat związku. Wielu działaczy było na swojego szefa wściekłych. I do strajku przystąpiło.

We wtorek, 9 kwietnia, w TVN24 Ryszard Proksa, przewodniczący oświatowej sekcji „Solidarności” powiedział o porozumieniu:

„To nie jest jakaś samowolka czy zdrada, to jest zgoda rady Sekcji Krajowej”.

Apelował też do nauczycieli:

„Apeluję, zwłaszcza do członków »Solidarności«, aby się zastanowili, żeby jednak jakaś refleksja ich naszła i żeby nie zostawili dzieci samych”.

„Solidarność” potrafi mówić o strajku językiem PiS.

„Nie chcemy brać dzieci jako zakładników w tak kluczowym i newralgicznym momencie dla edukacji, który może wywrócić cały system” – mówił w rozmowie z „Bussiness Insider” rzecznik związku.

Bunt w regionach

Pomimo zgody Sekcji Krajowej, podpisanie porozumienia z rządem nie spodobało się dużej części członków „Solidarności”.

„Związek to nie tylko pan Proksa. Wiele robimy na dole dla swoich członków: szkolenia, pomoc prawna, pomoc w otrzymaniu pracy i myślę, że trzeba to też ocenić, a nie tylko kierować się decyzją przewodniczącego, którego będziemy starali się zmienić” – powiedziała TVN24 Bożena Brauer, przewodnicząca Komisji Międzyzakładowej Pracowników NSZZ „Solidarność” regionu gdańskiego.

TVN24 dotarło również do dokumentów regionalnych dolnośląskiego, pomorskiego, śląsko-dąbrowskiego i wielkopolskiego oddziału oświatowej „Solidarności”, w którym regionalni działacze nawołują do usunięcia Proksy ze stanowiska przewodniczącego.

Według Superstacji już pierwszego dnia strajku członkowie „Solidarności” przechodzili do ZNP w każdym regionie. Wielu związkowców „Solidarności” podjęło strajk pomimo porozumienia z rządem podpisanego przez centralę. Takie zachowanie nie spodobało się Proksie, który buntowników chce karać. W wywiadzie dla RMF powiedział:

„Sekcje grały nie fair, ostrzegaliśmy je wcześniej. Będziemy się zastanawiać co z takimi organizacjami, które weszły w strajk, zrobić”.

Działacz partyjny

Jedną z głównych strategii retorycznych PiS wobec strajku jest wskazywanie na jego „polityczność”. Można by to uznać za trywialną konstatację, wszak każdy strajk na tle płac i warunków pracy jest polityczny – już zwłaszcza w budżetówce.

Jednak PiS ma na myśli coś innego. Obrywa się przede wszystkim Sławomirowi Broniarzowi – członkowie partii rządzącej wskazują na jego udział w manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji.

Pierwszego dnia strajku minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podczas wywiadu w „Gościu Wiadomości” powiedział:

Fałsz. Wygląda na to, że mamy do czynienia z politykiem, który założył maskę związkowca, a który ma cele polityczne, które chce zrealizować. Był przecież posłem SLD, teraz SLD jest w Koalicji Europejskiej razem z PO, PSL-em.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Wśród przywódców oświatowych związków zawodowych to nie Sławomir Broniarz jest politykiem partyjnym.

Ryszard Proksa już drugą kadencję jest radnym powiatowym PiS w Ostrowcu Świętokrzyskim. W 2014 roku osiągnął 14 wynik w powiecie i dostał 473 głosy. W 2018 roku się poprawił i uzyskał 11 wynik w powiecie – 772 głosy.

Ryszard Proksa jest wieloletnim przewodniczącym Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. W maju 2018 roku został wybrany na kolejną kadencję, która upływa w 2022 roku. Na zjeździe związku, na którym Proksa został wybrany, związek przegłosował stanowisko, w którym czytamy:

„Uważamy, że prowadzony obecnie dialog ze związkami zawodowymi jest pozorowany! Nie ma i nie było naszej zgody m.in. na wydłużenie awansu zawodowego, na wprowadzenie obligatoryjnej oceny pracy nauczyciela czy zmiany w udzielaniu urlopów na poratowanie zdrowia, jak i wiele innych zmian prawa oświatowego, przeciwko którym protestował nasz Związek”.

W porozumieniu, które „Solidarność” podpisała z rządem nie ma jednak ani słowa o urlopach na podratowanie zdrowia. W styczniu 2018 roku PiS zaostrzył zasady przyznawania takich urlopów.

O reformie głównie dobrze

Wcześniejsze wypowiedzi Proksy o reformie Anny Zalewskiej nie są zbyt krytyczne wobec rządu. W rozmowie dla PAP w sierpniu 2017 roku tak mówił o zwolnieniach ze szkół związanych ze zmianami w organizacji szkół: „Większość tych zwolnień w naszym rozeznaniu wynika z nieprzychylności samorządów”.

„Tam, gdzie było porozumienie, była dobra wola samorządów, związków zawodowych, tam praktycznie nie było zwolnień, w jakiś sposób się dogadywano, zagospodarowywano tych nauczycieli” – stwierdził.

W wywiadzie dla Portalu Samorządowego na koniec roku szkolnego 2017/2018 tak mówił o skutkach reformy Anny Zalewskiej dla nauczycieli:

„Wbrew alarmistycznym czy wręcz histerycznym przewidywaniom i poglądom, nie było tak źle. Statystycznie Anna Zalewska wszystko udowodniła”.

W listopadzie 2017 pisaliśmy o naciąganiu statystyk przez minister Zalewską. W podanych przez MEN wyliczeniach znalazło się 6,6 tys. nauczycieli, którzy stracili pracę „z innych przyczyn”. ZNP twierdziło wówczas, że pracę w wyniku reformy straciło 6,9 tys. nauczycieli – prawie dokładnie tyle, ile ministerialne zwolnienia „z innych przyczyn”. A jednak Ryszard Proksa wolał wierzyć minister, a nie związkowcom z innego związku.

Ryszard Proksa potrafi chwalić reformy Zalewskiej w zaskakującym kontekście. Na stronie diecezji sandomierskiej można znaleźć relację z konferencji „Solidarni z rodziną” z listopada 2017, na której Proksa:

„w swoim referacie podkreślał wielką wagę współpracy rodziny i szkoły w wychowaniu młodego człowieka oraz wskazał na pozytywny wpływ reformy szkolnictwa na kształt współczesnej rodziny polskiej”.

Z równie zaskakującej strony potrafił skrytykować reformy MEN. W kwietniu 2018 uznał, że błędy podczas wdrażania zmian wynikają z tego, że… MEN ma za mało władzy:

„MEN, decydując się na tak dużą reformę, powinno przejąć więcej władzy choćby na czas transformacji, a nie oddawać całą prawie reformę do realizacji przez samorządy, ponieważ samorządy są, niestety, bardzo podzielone politycznie. Tam, gdzie był jakiś konsensus, takich sytuacji (zatrudniania na niepełny etat – red.) nie było”.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne