0:00
Prawa autorskie: 26.05.2015 Warszawa , Sejm . Demonstracja w obronie zwierzat " Polowanie nie dla dzieci " . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl26.05.2015 Warszawa ...
02 grudnia 2022

Dopuszczenie dzieci do polowań i wycinka drzew Lex Szyszko 2. znów podstępem przepychane w Sejmie

Komisja Nadzwyczajna do spraw deregulacji zajmie się projektem, który miałby dopuścić dzieci do udziału w polowaniach, a także liberalizować przepisy dotyczące wycinki drzew. Wszystko pod pozorem znoszenia barier administracyjnych

Wydrukuj

Wraca temat zabierania dzieci na polowania. Myśliwi tym razem znaleźli tylną furtkę dla wprowadzenia przepisu, o który walczą od lat i chcą to zrobić w ramach likwidowania barier administracyjnych.

W OKO.press pisaliśmy o tym w październiku 2022, tuż przed pierwszym czytaniem projektu. Wtedy zwrócono go do Komisji Nadzwyczajnej ds. deregulacji. Ta zajmie się nim już w piątek, 2 grudnia, z samego rana.

“Barbarzyński projekt” - mówią o nim członkowie Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot.

“Jednym z zadań państwa prawa jest ochrona najmłodszych obywateli przed narażaniem (również przez rodziców) na szkodliwe i niebezpieczne dla ich rozwoju treści. Dlatego bez względu na opinię opiekunów, prawo zabrania udostępniania nieletnim treści pornograficznych i epatujących agresją, np. w filmach. Tymczasem polowania to brutalna lekcja przedmiotowego traktowania żywych stworzeń, która niesie ogromne ryzyko dla psychiki dzieci. Nie ma na to naszej zgody” - komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni.

PiS za zakazem

W marcu 2018 roku przyjęto nowelizację prawa łowieckiego, dodając zapisy dotyczące zakazu udziału dzieci w polowaniach. Chodzi dokładnie o art. 42aa pkt. 15 i art. 52 pkt. 7.

Art. 42 aa: Zabrania się: 15. wykonywania polowania w obecności lub przy udziale dzieci do 18. roku życia; Art. 52: Kto: 7. wykonuje polowanie w obecności lub przy udziale dziecka do 18. roku życia – podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Podczas głosowania w 2018 roku zakaz zyskał ogromne poparcie. Za jego wprowadzeniem było 335 posłów i posłanek na 416 głosujących. 120 ze 123 posłów i posłanek PO poparło zakaz.

Nowy zapis w prawie łowieckim miał również szerokie poparcie w PiS: za zagłosowało 197 ze 221 obecnych na posiedzeniu posłów i posłanek partii rządzącej.

73 osoby były przeciw - to przede wszystkim przedstawiciele PSL (12 z 16 osób było przeciw), Kukiz’15 oraz partii nieżyjącego już Kornela Morawieckiego Wolni i Sprawiedliwi. Przeciw było również sześciu posłów niezrzeszonych, w tym Piotr Liroy-Marzec i Robert Winnicki (dziś w Konfederacji).

Poznawanie przyrody czy patrzenie na morderstwa?

“Zupełnie niezrozumiały zapis spowodował, że nasze dzieci nie mogą z nami przebywać na polowaniach, a co za tym idzie - poznawać otaczającej nas przyrody” - pisała w jednym z apeli Naczelna Rada Łowiecka.

Myśliwi przekonują, że zabieranie dzieci na polowania pomaga rozwijać ich “tężyznę fizyczną”, budować więź z rodzicem, uczy szacunku do przyrody i do mięsa, pozwala na kontakt z naturą. To argumenty, które pojawiły się na grafice opublikowanej na kanałach Polskiego Związku Łowieckiego i zniknęły dzień później. Grafika była częścią kampanii w 2020, kiedy myśliwi po raz kolejny (i kolejny raz bez sukcesu) usiłowali znieść zakaz.

Wcześniej, w 2019 roku, próbowali wpisać łowiectwo na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. To się nie udało. Niedługo później jednak weszło w życie rozporządzenie ministra środowiska zmieniające regulamin polowań. Dzieci, po wprowadzeniu rozporządzenia, nadal nie mogły brać udziału w pokocie – wykładaniu na pokaz zastrzelonych zwierząt. Nie mogły także uczestniczyć w nagance – czyli pędzeniu zwierząt pod lufy. Mogły jednak być obecne podczas odprawy przed polowaniem oraz na przerwach.

To dla myśliwych za mało.

“Jestem ojcem trójki dzieci. Jedno z nich jest niepełnoletnie. Do momentu wejścia w życie ustawy syn chodził ze mną na polowania. Teraz niełatwo mu wytłumaczyć, dlaczego nie może. Nic w jego obecności nie upolowałem, ale obcował z przyrodą, zamiast siedzieć przed komputerem” - mówił w TVN24 prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Rafał Malec.

Zakaz przemycony tylną furtką

Tym razem myśliwi próbują przepchnąć zniesienie zakazu tylną furtką, poprzez „Komisyjny projekt ustawy o zmianie ustaw w celu likwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych”. Artykuł numer 9 tego projektu zmienia zapisy z prawa łowieckiego z zakazu wykonywania polowań w obecności dzieci na zakaz wykonywania polowań w obecności dzieci “bez zgody rodziców bądź opiekunów prawnych”.

To w praktyce całkowicie znosi zakaz.

“Ustawowo powinniśmy chronić dzieci przed pornografią i przemocą. Zgodnie z zapisami ustawy o ochronie zwierząt zabronione jest uśmiercanie zwierząt kręgowych w obecności dzieci – nie prowadzamy przecież dzieci do rzeźni na wycieczki. Tak samo oglądanie przez dzieci drastycznych scen podczas polowań jest przemocą. Nie ma żadnych podstaw, by dla myśliwych robić takie wyjątki” - komentował w październiku 2022 w OKO.press Radosław Ślusarczyk z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot.

Pracownia opublikowała również stanowisko, w którym powołuje się na opinię dr Barbary Błońskiej, kryminolożki z Uniwersytetu Warszawskiego: “Jak wskazują badania, dzieci, które doświadczały przemocy i okrucieństwa wobec zwierząt trzykrotnie częściej były skłonne do zadawania jej w przyszłości – zarówno zwierzętom, jak i ludziom”.

Trauma na całe życie

“Doprowadzenie do zakazu udziału dzieci w polowaniach w 2018 r. było efektem między innymi nacisków ze strony środowiska pedagogów, psychologów i psychiatrów dziecięcych” - mówi cytowana przez Pracownię Mirosława Kątna, psycholożka i założycielka Komitetu Ochrony Praw Dziecka. “Ten zakaz był i jest zwycięstwem dobra dziecka nad interesem wąskiej grupy myśliwych. Dopuszczenie dzieci do polowań byłoby złamaniem prawa dziecka do bezpiecznego dzieciństwa, (a więc złamaniem Konwencji o Prawach Dziecka), nieliczeniem się z jego potrzebami emocjonalnymi i absolutną krzywdą.

Dzieci, które są świadkami przemocy, a taką jest zabijanie zwierząt, same doświadczają przemocy w postaci silnych, wyniszczających psychikę, traumatycznych przeżyć.

Dzieci, które patrzą na zabijanie i konanie zwierząt, na potężne zranienia i krew, które słyszą krzyki umierających stworzeń, takie dzieci spłycają lub zatracają swoją empatię. Nawet jeśli dziecko w trakcie polowania nie okazuje emocji lęku czy strachu, samo bycie świadkiem, widok martwych ciał ma charakter przemocowy” - komentuje ekspertka.

Podkreśla także, że widok konającego zwierzęcia może pozostawić traumę na całe życie.

“Dopuszczenie dzieci do polowań nie uwzględnia specyfiki wrażliwości dzieci i ich kruchej, kształtującej się osobowości. Nie ma usprawiedliwienia dla dorosłych, którzy chcą by dzieci brały udział w polowaniach. Dorośli jednoznacznie powinni chronić dzieci przed zabijaniem” - mówi.

Lex Szyszko 2

Pracownia zauważa również, że w ramach znoszenia barier administracyjnych próbuje się ułatwić wycinkę drzew na prywatnych działkach. Posłanka Zielonych Małgorzata Tracz nazywa ten zapis “Lex Szyszko 2”. Odnosi się do przepisu wprowadzonego w 2017 roku przez ówczesnego ministra środowiska Jana Szyszko.

Szyszko wprowadził wtedy samowolkę w wycinaniu drzew, przez co straciliśmy ich miliony.

Obecnie każdy, kto chce wyciąć drzewo na swojej działce, musi zgłosić się po zgodę do burmistrza, wójta lub prezydenta. Zmiany zawarte w projekcie dotyczącym barier administracyjnych zmieniają normy dotyczące obwodu drzew, które właściciel zgłasza do wycięcia.

Nowe normy miałyby wyglądać następująco:

  • z 80 cm na 100 cm – w przypadku topoli, wierzb, klonu jesionolistnego oraz klonu srebrzystego,
  • zmiana z 65 cm na 85 cm – w przypadku kasztanowca zwyczajnego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego,
  • z 50 cm na 70 cm – w przypadku pozostałych gatunków drzew.

Drzewa grubsze o 20 cm mogą być starsze nawet o 30 lat. Jednocześnie projekt skraca czas na odpowiedź z urzędu w sprawie wycinki, zostawiając na nią tylko 7 dni. To bardzo mało.

“Z naszego punktu widzenia ta zmiana ma dwa skutki. Po pierwsze: wcale nie będziemy już monitorować wycinki na działkach prywatnych. Większe obwody drzew, niż wskazane, zdarzają się bardzo rzadko. Po drugie, skrócono czas, w którym organ mógłby np. dokonać oględzin i ewentualnie nie zgodzić się na wycinkę” - komentowała w SmogLabie Sabina Lubaczewska, wiceprezeska Fundacji EkoRozwoju. "Gdzie trafią te drzewa? Do pieca? A czym będziemy palić za rok?" – zastanawiała się.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne