Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, piąta lub szósta osoba w państwie, tak mocno pociągnął za kabel kamerzysty, który filmował Jarosława Kaczyńskiego, że aż go zatrzymał. Filmik rozbawił internautów, ale atak na dziennikarza mógł naruszać etykę poselską, prawo prasowe i stanowić przestępstwo tzw. zmuszania z użyciem przemocy. Na to są paragrafy

Jarosław Kaczyński w sobotę 22 kwietnia szedł korytarzem sejmowym, goniła za nim grupka dziennikarzy, z którymi nie chciał rozmawiać. Kamerzysta zaszedł Kaczyńskiego z boku, żeby filmować z bliska. Idący za prezesem PiS marszałek Ryszard Terlecki próbował złapać kamerzystę za ramię, a gdy to się nie udało – z malującą się na twarzy wściekłością – zaczął ciągnąć za kabel kamery raz i drugi, tak mocno, że aż kamerzystę zatrzymał. Na tym filmie można zobaczyć i minę Terleckiego, i całą jego akcję.

Ryszard Terlecki, razem z innymi wicemarszałkami Sejmu, jest piątą lub szóstą (według różnych precedencji) osobą w państwie.

Naruszenie etyki poselskiej?

Zgodnie z zasadami etyki poselskiej, Terleckiego obowiązuje m.in. art. 6, czyli „dbałość o dobre imię Sejmu”:

„Art. 6. Poseł powinien unikać zachowań, które mogą godzić w dobre imię Sejmu. Powinien szanować godność innych osób”.

Trudno uznać szarpanie dziennikarza, jakby był psem na smyczy, za szacunek dla jego ludzkiej i zawodowej godności. Czy Terlecki naruszył zasady etyki, musiałaby ostatecznie ocenić Komisja Etyki Poselskiej. Gdyby uznała, że tak, mogłaby w drodze uchwały:

  • zwrócić Terleckiemu uwagę,
  • udzielić upomnienia lub
  • udzielić nagany.

Naruszenie prawa prasowego?

Jak mówi OKO.press mecenas Krzysztof Pluta, specjalista prawa prasowego, ilekroć władze ingerują w pracę dziennikarzy lub obieg informacji, warto przywołać zasadniczy art 1. prawa prasowego.

„Prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej”.

Pluta: „Gdy ktoś utrudnia lub uniemożliwia pracę dziennikarzowi, oznacza to, że tym samym ogranicza nasze obywatelskie prawo do informacji.

Gdy widzę, jak marszałek ciągnie za kabel dziennikarza, to mam wrażenie, jakby to mnie krzywdził. Dziennikarze po to są w Sejmie, żebym ja wiedział, co tam się dzieje. Nie wolno utrudniać, czy uniemożliwiać ich pracy”.

Czy jednak doszło do naruszenia artykułu 43 prawa prasowego?

„Kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Pluta: „Interwencja marszałka, który bezspornie użył przemocy, miała na celu powstrzymanie dziennikarza przed stworzeniem materiału, co zresztą marszałkowi się w pełni udało. Skoro materiał nie powstał, nie można go opublikować. Można to interpretować jako naruszenie art. 43″.
Zwłaszcza, gdyby wykazać, że celem kamerzysty była „interwencja dziennikarska”, czyli odkrycie czegoś, co władze chciały skrywać. Tak zapewne było, bo Terlecki chciał uchronić prezesa Kaczyńskiego przez nagraniem pokazującym jego reakcję w niezręcznej sytuacji polityka, który nie odpowiada na pytania dziennikarzy.
„Ale gdy w grę wchodzi odpowiedzialność karna, jak w tym przypadku do trzech lat pozbawienia wolności, trzeba ostrożnie stosować takie wnioskowanie rozszerzające. Ostatecznie to sąd musiałby rozstrzygnąć, czy doszło do przestępstwa z art. 43” – mówi Pluta.

Interwencja Terleckiego w Sejmie nasuwa skojarzenie z wydarzeniem z 16 grudnia 2016. Protestujący pod Sejmem Jarosław Malicki na widok ekipy TVP przesunął przed okiem kamery kartkę z napisem „PiS wynocha”. Jego wizerunek znalazł się na policyjnej stronie jako jednego z podejrzanych o popełnienie przestępstwa.



Jak 24 stycznia 2017 relacjonowały  „Wirtualne media”, prokuratura stołeczna postawiła Malickiemu, zarzut „uniemożliwiania prowadzenie relacji telewizyjnej poprzez zasłanianie reportera. Podstawą prawną zarzutu jest art 44 ust. 1 prawa prasowego:

Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. o utrudnianiu krytyki prasowej”.

Malicki wyjaśnił, że nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i uznał akcję prokuratury za „strzelanie z armaty do komara”.

Jak widać, prokuratura nie miała wątpliwości, że można uznać chwilowe zasłonięcie kamery za utrudnianie „krytyki prasowej”, choć TVP Info raczej nie przesadza z krytykowaniem władz. Chyba, że chodziło o krytyczny obraz manifestantów.

Przestępstwo zmuszania?

Zachowanie marszałka miało wyraźnie przemocowy charakter. Mec. Pluta nie sądzi jednak, by można było uznać, że mieliśmy do czynienia z naruszeniem nietykalności cielesnej dziennikarza (art. 217 kodeksu karnego). Nie doszło do „uderzenia” ani innej formy „krzywdzącego kontaktu fizycznego”.
Pluta: „Zachowanie marszałka nosi jednak znamiona „zmuszania do określonego zachowania, zaniechania lub znoszenia”, co opisuje art. 191 kodeksu karnego:

§ 1. Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3″.

Takie przestępstwo jest ścigane z urzędu.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!