Słyszymy zewsząd, że wynik wyborów jest przesądzony, a głosowanie 13 października to w zasadzie tylko formalność. To nieprawda, jeszcze wiele może się zdarzyć. Czy PiS straci władzę? Jaka będzie różnica między Koalicją Obywatelską a Lewicą? To najważniejsze pytania. W OKO.press typujemy wynik głosowania i do tego samego zachęcamy szanownych czytelników

Przed głosowaniem 13 października kilka rzeczy jest pewnych: PiS zdobędzie największą liczbę głosów, drugie miejsce zajmie Koalicja Obywatelska, w Sejmie na pewno znajdzie się Lewica.

Ale czy skala wygranej PiS wystarczy do samodzielnych rządów? Bardzo prawdopodobne, ale zdecydowanie nie przesądzone. Jak duża różnica będzie między KO a Lewicą? Zapewne kilkanaście punktów procentowych, ale niewykluczone, że ostatni tydzień kampanii nieco zmniejszy ten dystans. Czy do Sejmu wejdzie PSL? Z sondaży wynika, że jest tego bardzo bliski, ale ludowcy do końca będą drżeli o wynik. Podobnie jak politycy Konfederacji – jej poparcie w większości badań nie przekracza progu 5 proc.

W OKO.press przeanalizowaliśmy kampanię wyborczą, wzięliśmy pod uwagę sondażowe słupki i przygotowaliśmy własne typy wyniku wyborów. A ponieważ każdy i każda z nas ma nieco inne podejście do polityki, dlatego nasze przewidywania się od siebie różnią. Nie ma też co ukrywać, że na nasze typy mogą wpływać nadzieje, lęki, polityczne sympatie – oprócz tego, że jesteśmy dziennikarzami, jesteśmy również obywatelami.

Zapraszamy również Państwa do podawania swoich typów wyników w komentarzach pod tekstem i w mediach społecznościowych OKO.press. Sprawdźmy, ilu wśród nas zimnych realistów, a ilu niepoprawnych optymistów.

W naszej redakcji przedstawia się to następująco.

Piotr Pacewicz: PiS może przegrać o włos

Podejmę ryzyko i powiem, że frekwencja przekroczy 60 proc., a może nawet wyniesie tyle, co w pierwszych prawie wolnych wyborach 1989 roku (62,7 proc.). Ale też moment jest porównywalnie przełomowy, a już frekwencja w eurowyborach i wyborach samorządowych w 2018 roku była rekordowa.

Nie sądzę, by PiS zdobył więcej niż 42,5 proc., czyli nieco mniej niż w eurowyborach (45 proc.), kiedy prawicowi wyborcy bali się o wynik swej partii i zareagowali obronnie na „atak na Kościół”, a poziom polaryzacji był zaostrzony. Teraz elektorat Kaczyńskiego jest uśpiony sondażami i nie ma poczucia, że coś mu grozi. Kaczyński przeatutował też ideologicznie końcówkę kampanii, zapowiadając czystkę sędziów i piętnowanie wrogich elit. A rzucone na koniec obietnice finansowe są ogólnikowe lub niewiarygodne.

Opozycja w trzech blokach osłabiła efekt polaryzacji, a spór KO – Lewica dodatkowo odwrócił uwagę od oblężenia PiS. Sądzę, że opozycja może zdobyć nieco więcej niż w eurowyborach (wtedy prawie 47 proc. nie licząc 3 proc. poparcia dla Kukiz’15). Szacuję, że Koalicja i Lewica wspólnie „wyciągną” 41,5 proc. (zapewne 26 proc. i 15,5 proc., bo Lewica jest na wznoszącej fali), a PSL z Kukizem powinien mieć 7,0 proc.

W tej sytuacji większość sejmowa zależeć będzie od tego, czy Konfederacja przekroczy próg 5 proc. Jeśli nie – PiS z poparciem 42,5 proc. może liczyć na 235-240 mandatów. Jeśli jednak narodowcy, którzy ukryli w kampanii swoje prawdziwe radykalne poglądy (zdemaskowane przez OKO.press: „Nie chcemy Żydów, aborcji, gejów i Unii Europejskiej”) zdobędą np. 6 proc., PiS może stracić „o włos” samodzielną większość.

„Zmarnowanych głosów” byłoby wtedy rekordowo mało – 3 proc., czyli pięć razy mniej niż w 2015 roku, gdy PiS z poparciem 37,6 proc. uzyskał 51 proc. mandatów. Takie wykorzystanie głosów wyborców byłoby samo w sobie z punktu widzenia zasad demokracji pozytywnym wydarzeniem, bo poglądy obywateli i obywatelek znalazłyby niemal 100 proc. odzwierciedlenie w Sejmie.

Prognoza Piotra Pacewicza

Przy takim rozkładzie poparcia PiS uzyskałby 230 mandatów, KO – 131, Lewica – 72, PSL – 18, Konfederacja – 8.

Agata Szczęśniak: PSL raczej pewny, Konfederacja pod kreską

W niedzielę zobaczymy efekty prowadzenia kampanii wyborczej przez PiS nie przez dwa, ale przez ostatnie 48 miesięcy. Przez cztery lata partia Kaczyńskiego wykonała ogromną pracę, żeby przywiązać do siebie dotychczasowy elektorat, zdobyć nowy (zwłaszcza z mniejszych miast) i stworzyć wrażenie, że dla PiS-u nie ma alternatywy. W dodatku pokłady złości na poprzednie rządy są wciąż w Polsce głębokie. Nie na tyle jednak, by dać PiS-owi większość konstytucyjną i ponad 50 proc. głosów.

Koalicja Obywatelska? Jeszcze kilka tygodni temu mogło być znacznie gorzej. Nieustanne zmiany przekazu, niekonsekwencja, widoczne gołym okiem wewnętrzne konflikty. Jednak na listach KO są osoby, które prowadzą bardzo aktywną kampanię, część to polityczni debiutanci, część – polityczki przejęte od Nowoczesnej. To im Koalicja powinna dziękować w niedzielę.

Wiele wskazuje na to, że Lewica będzie bliżej górnych wartości sondażowych (14-16 proc.) niż dolnych (10-12). Nie popełniła żadnego poważnego błędu poza założycielskim: powstanie lewicowej koalicji zostało wymuszone przez innych (Schetynę i Kosiniaka-Kamysza) i dokonało się zbyt późno. Wystarczyło jednak czasu, by odzyskać zaufanie tych, którzy cztery lata temu stracili nadzieję na istnienie lewicy w Polsce.

Ludowcy zaryzykowali i wygląda na to, że im się to opłaci. PSL konsekwentnie odróżniał się od wszystkich pozostałych sił na scenie politycznej. Konfederacja będzie blisko, ale jednak znajdzie się pod progiem.

Prognoza Agaty Szczęśniak

Taki rozkład poparcia dałby PiS 245 mandatów, KO – 139 proc., Lewica – 65, PSL – 10.

Magdalena Chrzczonowicz: PiS wygra, ale mniej niż by chciał

Prawo i Sprawiedliwość nie zaskoczy – uzyska bardzo dobry wynik i wygra, ale nie przekroczy 45 proc. poparcia. Partia rządząca miała niezłą kampanię – bez wpadek, które miałyby znaczenie dla wyborców i przykryły propozycje oraz dokonania obozu władzy. Miał też wszelkie środki – finansowe i medialne – do prowadzenia aktywnej kampanii. W ostatni weekend przed ciszą wyborczą zaliczyli też ciąg niezasłużonych sukcesów – zniesione wizy do USA, ujawnione „taśmy Neumanna”, fatalne wystąpienie Lecha Wałęsy na konwencji KO.

Kampania Koalicji Obywatelskiej zaczęła się nieźle, dobrym, choć spóźnionym, krokiem było wprowadzenie do gry Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Na finiszu jednak zaliczyli kilka wpadek – przede wszystkim z winy Sławomira Neumanna. Po pierwsze – taśmy, po drugie – brak jasnego odcięcia się od przyszłego sojuszu z Konfederacją, z czego Koalicja próbowała się później niezręcznie wycofać.

Lewica dostanie premię za zjednoczenie i uzyska dobry wynik – ponad 15 proc. Lewicy udało się zachować jedność i nie podgryzać się w ramach trzech partii tworzących komitet wyborczy. Mogliby wypaść jeszcze lepiej, gdyby na swoje listy wstawili więcej działaczy z poszczególnych regionów, a nie tylko starych partyjnych wyjadaczy.

PSL-owi nie udało się przekonać wyborców, że koalicja z Kukizem to dobry pomysł. Z drugiej strony ludowcy konsekwentnie wysyłali swojego lidera na wszelkie debaty przedwyborcze, a Kosiniak-Kamysz wypadał na nich bardzo dobrze. Dlatego przekroczą jednak próg wyborczy. Konfederacja będzie jak zwykle blisko i jak zwykle do Sejmu nie wejdzie.

Prognoza Magdaleny Chrzczonowicz

Przy takim rozkładzie poparcia PiS otrzymałby 240 mandatów, KO – 133, Lewica – 72, PSL – 14.

Dominika Sitnicka: PiS skorzysta z dużej frekwencji

Prawo i Sprawiedliwość skorzysta na wysokiej frekwencji: od miesięcy objeżdżają sumiennie kolejne regiony i masowo mobilizują swoich sympatyków. To oznacza, że PiS poprawi swój wynik z eurowyborów. Partia Kaczyńskiego przejmie większość obecnie niezdecydowanych wyborców, którzy pójdą głosować m.in. dzięki prognozowanej 13 października ładnej pogodzie.

Koalicja Obywatelska dostanie bonus jako największe ugrupowanie opozycyjne, ale nie przebije bariery  30 proc. Poparcie Lewicy w ostatnich tygodniach oscyluje wokół 13 proc. i tu wiele się nie zmieni. Kampania lewicowego porozumienia była całkiem niezła, ale wyborcy opozycji w większości nie zrezygnują z głosowania na większą, a więc bardziej „bezpieczną” Koalicję.

PSL ostatecznie wejdzie do Sejmu. Niewykluczone, że pomoże im w tym trochę pierwsze miejsce na karcie wyborczej.

Konfederację zepchnie pod próg wysoka frekwencja.

Prognoza Dominiki Sitnickiej

Taki rozkład poparcia dałby PiS 251 mandatów, Koalicji Obywatelskiej – 147, Lewicy – 52, PSL – 9.

Jakub Szymczak: koniunktura dla PiS

Wszystkie sondaże pokazują mniej więcej to samo – dają PiS komfortowe zwycięstwo i powyżej 40 proc. poparcia, Koalicji Obywatelskiej 25-30 proc., Lewicy kilkanaście, a PSL i Konfederacja walczą o przekroczenie progu.

Ale jest też kilka czynników, których konsekwencje są trudne do opisania w formie sondażu. Nie wiemy, czy pracownie badawcze zmieniły metodologię po nieudanych badaniach przed wyborami europejskimi. Do tego zapowiada nam się rekordowa frekwencja – jeżeli przekroczy 60 proc., oznacza to ok. 3 milionów wyborców więcej niż cztery lata temu. Kogo poprą? Na pewno wysoka frekwencja jest zabójcza dla Konfederacji i skrajna prawica do Sejmu wejść nie powinna.

PiS zbierze owoce dobrej koniunktury gospodarczej i osiągnie rekordowy wynik, ale będzie on tylko nieznacznie wyższy od tego z wyborów europejskich. Ostatnie dni kampanii stoją pod znakiem mobilizowania wyborców – PiS będzie przekonywał swoich, że zwycięstwo nie jest pewne, KO, że odpowiednia mobilizacja daje szansę odsunięcia PiS od władzy, Lewica – że lewicowi wyborcy opozycji nie muszą głosować na KO, bo głos na Lewicę jest dla zmiany władzy równie wartościowy co ten oddany na KO. W efekcie na mobilizacji wszyscy skorzystają podobnie.

Prognoza Jakuba Szymczaka

Taki rozkład poparcia oznaczałby 244 mandaty dla PiS, 145 dla KO, 59 dla Lewicy, 11 dla PSL.

Adam Leszczyński: mieli dobrą kampanię, zajmą grubo ponad połowę foteli

PiS zbierze owoce efektywnej kampanii wyborczej. Prowadzili ją bez fajerwerków, ale precyzyjnie adresowali do odbiorcy. Dużo ciężkiej pracy wykonali  w małych miejscowościach. Zauważalne były ciekawe elementy elementy, np. spot do młodych z autoironicznym potraktowaniem prezesa Jarosława Kaczyńskiego, czego po PiS bym się nie spodziewał. Większości konstytucyjnej nie będzie, ale pewna i wysoka wygrana – tak.

Koalicja Obywatelska miała kampanię zdecydowanie lepszą od tej w wyborach europejskich, ale nadal była zachowawcza i bez energii. Politycy KO sprawiali wrażenie, jakby sami na siebie głosowali tylko z rozsądku, a nie z przekonania. Gra o utrzymanie statusu największej siły na opozycji jednak będzie skuteczna.

Lewica odzyskała swój naturalny elektorat, przekonała go, że warto zagłosować na Lewicę, a nie na Koalicję, co jeszcze kilka tygodni temu wcale nie było oczywiste.

PSL przekroczy próg wyborczy i przetrwa atak PiS. No i ma lidera, Władysława Kosiniaka-Kamysza, który jest znacznie lepszy i ciekawszy od partii, którą przewodzi.

Konfederacja do Sejmu nie wejdzie – jak zwykle.

Prognoza Adama Leszczyńskiego

Taki rozkład poparcia przełożyłby się na 267 mandatów dla PiS, 120 dla KO, 54 dla Lewicy i 18 dla PSL.

Michał Danielewski: Nie będzie aż takiej frekwencji, PiS wygra o włos. Czyli nic nie jest pewne

Wbrew sondażom nie sądzę, by frekwencja przekroczyła 54 proc. Przypuszczam również, że to obozowi władzy o wiele trudniej będzie zmobilizować wyborców. Wysokie notowania w sondażach i ogromna mobilizacja tego elektoratu przed wyborami europejskimi nie sprzyjają Prawu i Sprawiedliwości. Sympatycy PiS na wsi i w małych miastach mogą w części pomyśleć, ze sprawę transferów społecznych załatwili już w maju, a teraz przerzucić głos na PSL lub zostać w domach.

Zakładam, że różnica między Koalicją Obywatelską a Lewicą nie przekroczy 10 punktów procentowych. Ostatni tydzień kampanii KO nie był najlepszy, a w badaniach można wyłapać początek przepływu wyborców w stronę porozumienia Biedronia, Czarzastego i Zandberga.

PSL wejdzie do Sejmu z całkiem dobrym wynikiem. Po części wyborcy będą chcieli pokazać PiS-owi, że jest alternatywa wobec ich rządów, a do tego Władysław Kosiniak-Kamysz pokazał w tej kampanii, że ludowcom bardzo zależy na wyborcach ze wsi i mniejszych miast.

Konfederacja będzie na granicy progu i minimalnie go przekroczy.

Prognoza Michała Danielewskiego

Przy takim rozkładzie poparcia PiS miałby 232 mandaty, KO – 126, Lewica – 76, PSL – 27, Konfederacja – 2.

Bartosz Kocejko: PiS raczej pewny, choć pięć partii w Sejmie

Zacznę od dołu: Konfederacja psim swędem dostanie się do parlamentu. Jest mało ogólnopolskich komitetów do wyboru i wystarczająco dużo mężczyzn o barbarzyńskich poglądach, żeby przekroczyła próg. Przy ich strukturze poparcia nie przełoży się to na wielką liczbę mandatów, ale do Sejmu wejdzie kilku korwinistów i nacjonalistów.

PSL utrzyma się nad progiem w dużej mierze dzięki Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, który okazał się bardzo zdolnym – zwłaszcza medialnie – politykiem.

Lewica  to dla mnie jedna z dwóch największych zagadek. Wynik będzie trochę powyżej oczekiwań. Mają niezłą kampanię, opowieść o porozumieniu trzech pokoleń – naciągana, ale dobra. Narracja o państwie dobrobytu – ale dla odmiany demokratycznym i praworządnym – też jest spójna.

Koalicja Obywatelska – było dobrze, ale coś się zepsuło i nie było ich słychać, bo wszyscy mówili naraz. Na konwencji Lech Wałęsa przykrył misternie budowany przekaz do kobiet, które wahają się między nimi a Lewicą. Wybór Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na medialną liderkę – pomysł świetny, ale z każdym dniem implementacja coraz bardziej szwankowała. Skoro jest liderką, to dlaczego nie występuje w debatach? Najpierw antagonizowanie elektoratu lewicowego wystawieniem do Senatu Kazimierza Michała Ujazdowskim, a w ostatnich dniach nagły zwrot w lewo. Coraz trudniej stwierdzić, jaki KO ma plan.

PiS – kampanię mieli niespójna i chaotyczną, ale wielkie zasoby finansowe i wsparcie propagandowe TVP pewnie wystarczy do samodzielnej większości. Z drugiej strony największą zagadką tych wyborów jest mobilizacja elektoratów. Wyborcy PiS wyglądają na zmobilizowanych nieco słabiej od innych. Być może to efekt podziału na opozycji – po pojawieniu się Lewicy i odebraniu przez nią części wyborców KO, przewaga PiS nad drugą partią jest tak duża, że może usypiać sympatyków Jarosława Kaczyńskiego. Ale pomimo wyjątkowej niekompetencji w kilku dziedzinach i wyjątkowo wstrętnych skandali (“Kasta”, Banaś), gospodarka ma się nieźle, bezrobocie jest niskie, płace solidnie wzrosły w ostatnich czterech latach – PiS wygra wystarczająco wysoko, by znowu rządzić sam.

Prognoza Bartosza Kocejki

Taki rozkład poparcia przełożyłby się na 244 mandaty dla PiS, 126 – dla KO, 67 – dla Lewicy, 18 dla PSL, 4 dla Konfederacji.

A jak Państwo sądzą? Jeszcze raz zapraszamy Szanownych Czytelników i Czytelniczki do podawania swoich typów wyników w komentarzach pod tekstem i w mediach społecznościowych OKO.press.

Kandydaci obiecują. OKO.press rozlicza.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Komentarze

    • Bartusiu. Wolny rynek to barbarzyństwo? Jedyny komitet ktory chce przywrocenia wolnosci i zakonczenia redystrybucji naszych pieniedzy przez rząd, popierany jest glownie przez mężczyzn o barbarzyńskich poglądach? Do Korei Północnej nie ma viz, czekaja tam z otwartymi rękami, tam mają podobne rozumienie barbarzyństwa. Ewentualnie mozna glosowac na piS lub jeszcze lepiej rAzem to bedziemy mieli Koreę Północna u nas w Polsce. Ja wiem ze to sa prognozy i najprawdopodobniej kolejnosc bedzie taka jak wszyscy sugeruja. Tylko roznica miedzy psl i konfederacja bedzie znikoma, oba ledwie przekroczą prog.
      Jedyny ratunek dla Polski to niska frekwencja. 30% ludzi ma dostep tylko do tvp i nie czerpie infirmacji z innych mediow. Lepiej aby pozostali w domu upewnieni w tym ze wybory i tak juz są rozstrzygnięte.

    • Cezary Kardasz

      Nie demonizujmy średniowiecza! PiS ze średniowieczem wiele wspólnego nie ma, w zasadzie nic. Bliżej im niestety do partii z końca XIX, pierwszej połowy XX wieku. Obraz świata jaki prezentują, w moim przekonaniu, mieści się między XIX – wiecznymi reakcjonistami a partiami prawicy z międzywojnia. Średniowiecze to zupełnie inna epoka. ~Mediewista

        • Jeśli PiS w tych wyborach nie zdobędzie większości to prognozuję koniec Polski. Konfederacja choć prawicowa to się nie liczy i bez PiS-u słuch o niej zaginie. PSL to takie pokorne cielę, które jest w stanie coś tam zdobyć ale nigdy nie będzie główną siłą.
          Platforma już pokazała że w rozmowach z Unią może tylko przytakiwać. Według mnie gdyby PO uzyskało taką większość jaką miało PiS w obecnej kadencji to w niedalekiej przyszłości mielibyśmy tu tak jak w Niemczech czyli multi-kulti. A później możliwe byłyby dwa scenariusze: albo zostalibyśmy muzułmanami albo jeśli Niemcy przy pomocy Polaczków jednak poradziliby sobie z arabskimi przybyszami to zostalibyśmy wschodnim landem Niemiec.
          Zaś dojście do władzy Lewicy będzie oznaczało tylko jedno. Koniec państw narodowych i powstanie Unii Europejskiej. Szczęściem w nieszczęściu byłoby gdyby to było coś na kształt USA. Ale obawiam się że raczej byłaby to jakaś lewacka komuna, kołchoz lemingów albo też wspólnota miłości ponad podziałami.

    • Anka Jasińska

      Frekwencja będzie bardzo wysoka, jak na polskie standardy.
      Moim zdaniem nadchodzące wybory nie odbiorą przewagi PiSowi, ale zdecydowanie zmienią rozkład na polskiej scenie politycznej. PiS osiągnie większość, pytanie tylko jaką. KO pokpilo sprawę, ich działania w trakcie kampanii i przez ostatnie 4 lata sprawiają wrażenie, że wcale nie chcą władzy odzyskać. Pozostanie przy nich twardy elektorat, wyniki będą niższe niż przy wyborach do europarlamentu. PSL i Kukiz – tuż nad, albo tuż pod granicą progu.
      Lewica moim zdaniem osiągnie 2-cyfrowy wynik. Złożą się na to głosy dotychczasowych wyborców 3 partii oraz ludzi, którzy nie głosowali wcześniej "bo i tak nie wejdą". Będą to głosy ludzi, którzy do tej pory nie głosowali w ogóle i dotychczasowych wyborców KO. Start z KW SLD zapewnił im przekroczenie progu, jednocześnie dając broń do ręki przeciwnikom. W TVP słowo "lewica" nie pada. No i straszenie tęczą. Wyborcy PiS-u do Lewicy więc nie przejdą.
      Konfederacja wejdzie, może z niskim wynikiem, ale wejdzie. Jako jedyni mogą odebrać głosy PiSowi. Zaglosuja na nich też dawni wyborcy Kukiza, a także zwolennicy ich propozycji gospodarczych. Dla liberalow w tych wyborach nie ma żadnej alternatywy. Prowadzą też intensywna kampanię w sieci.
      Wejście Konfederacji niewiele jednak zmieni. Wynik jaki uzyskają nie umożliwi im zmian gospodarczych, a w sprawach "okoloideologicznych" będą głosować jak pis. Nawet jeśli nie stworzą z pisem oficjalnej koalicji.

  1. Alicja Mierzejewska

    Debata w TVN24 moim zdaniem nieco wyjaśniła; wg moich przewidywań pis nie wygra – będzie niżej 40%, KO – raczej wypadnie poniżej swoich oczekiwań – 25%, SLD – zyska sporo, może powyżej 16%, PSL – ok 8%, nikt więcej nie wejdzie. Jeśli uda się Konfederacji to może być tylko lekkie przekroczenie progu.

  2. Jarosław Dąbrowski

    Podskórne wkurzenie na PIS środowisk centrowych i lewicowych jest duże. Pis jako partia władzy jest przeszacowany. Jeżeli kobiety w większej mierze niż mężczyźni pójdą na wybory to, PIS nie przekroczy lub co najwyżej będzie oscylowało w granicach 40%. KO 25%, Lewica 15%, PSL 6%, Konfederacja 6%.

  3. Andrzej Lisiak

    A ja prognozuję, że jeśli PiS p r z e g r a o niewielki procent to przedłuży kadencję obecnego Sejmu o pół roku pod pretekstem dokładnego przeliczenia głosów. Potem po uruchomieniu kohort wiadomego dyrektora wpłynie do komisji wyborczej z 20 tysięcy protestów, które będą pretekstem do ogłoszenia ponownych wyborów za dwa lata. A przez ten czas PiS będzie sobie nadal rządził z obecną sejmową większością.
    Chyba ???
    Że jednak PiS wygra satysfakcjonującą go większością i wtedy problemu nie ma.

    • Nie podejmuje sie prognozowac wynikow, ale bardzo cjcialabym, zeby racje mial Michal Danielewski.
      Chociaz, wydaje mi sie, ze Lewica dostanie pelne 16%, a PSL 8%. Czuje sie mobilizacje elektoratu Lewicy, a i Kosiniak mogl ostatnio przekonac wielu na wsi do powrotu do PSL, zwlaszcza po ostatnich wpadkach PiS (Ardanowski, Wojciechowski).
      KO jesli dostanie 25% powonna byc zadowolona, bo ostatni tydzien byl slaby:(

  4. Jakub Marzec

    Dużo zależy od zwolenników Konfederacji. W ostatnich wyborach głosowali raczej za pisem niż ich macierzystą formacją. W nadchodzących wyborach mogą jednak pomyśleć, że pis ma już tak dużo, że nic im nie zaszkodzi jeśli oddadzą głos na małą partię. Zadziała psychologia, że "mój jeden głos" na ultraprawicę nie spowoduje, że pis przegra, ale zadziala efekt skali, i ten "mój jeden głos" przekształci się w 5%. W sumie wyniki Piotra Pacewicza wydają mi się najbliższe prawdzie.

    • Dziwne. Przeciez pis i konfederacja maja kompketnie odwrotny program. Dla zwolennika konfederacji pis to lewica tyle ze katolicka tzn narodowy socjalizm. Jak mozna sie zastanawiac miedzy pis a konfederacja? Jedyne punkty styku sa na polu konserwatyzmu w sprawach spolecznych, ale to jest sprawa trzeciorzedna, kto by to bral pod uwage przy urnie. Przeciez wiadomo ze nikt nie tknie aborcji a zwiazki partnerskie cxy jakiekolwiek przywileje dla lgbt jesli przyjda to dyrektywami EU a nie naszymi ustawami. O imigrantach i uchodzcach to juz nikt nie mowi. Dzis glowna os podzialu to stosunek do poglebiania socjalizmu i demontowania praworzadnosci. Jedynie Konfederacja jest w opozycji do PIs w obu tych sorawach. Pozostale komitety protestuja przeciwko psuciu praworzadnosci ale jesli idzie o socjal to chca go tyle samo co Pis lub nawet więcej.

  5. Tomasz Witkowski

    Preferencje wyborcze / poparcie, to jeszcze nie wszystko. Istotnym czynnikiem jest jeszcze determinacja poszczególnych grup wyborczych do udziału w głosowaniu (na pewno i raczej na pewno). Wg ostatnich badań IBRIS wygląda to tak:
    Bardzo lub raczej zdeterminowani do udziału w wyborach:
    zwolennicy Lewicy – 100 proc.;
    zwolennicy KO – 89 proc.;
    zwolennicy PiS – 64 proc.;
    zwolennicy PSL – 57 proc.
    Nakładając to na deklarowane poparcie, potencjalne wyniki wyborów nie są już tak oczywiste. Nie można zapominać o kobietach – tutaj rozsądek wyborczy jest znacznie wyższy niż u mężczyzn. Obstawiam PiS 38%, KO 30%, Lewica 18%, PSL 5,5% (balans na krawędzi), Korwin 4,5%, reszta łącznie ok. 4%. JarKacz dobrze o tym wie, dlatego uruchomi wszystkie możliwe furmanki na wioskach, aby dowieźć swoich do lokali wyborczych (wiadomo za czyją kasę). Dodatkowy element zarządzania zagrożeniem, to niezamknięte posiedzenie Sejmu obecnej kadencji. Władzy łatwo nie oddadzą.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!