15 sierpnia to nie tylko Święto Wojska Polskiego, ale również początek sezonu łowieckiego na ptaki. Ekolodzy i naukowcy mówią wprost: zabijanie ptaków służy tylko satysfakcji myśliwych, nie ma uzasadnienia przyrodniczego, jest szkodliwe i niehumanitarne. W sezonie 2017/18 zabito blisko 180 tys. ptaków. Ile zginie tym razem?

„Polowania na ptaki pełnią obecnie głównie rolę rekreacyjną i nie są uzasadnione ani ekonomicznie, ani gospodarczo” – napisali ornitolodzy Przemysław Wylegała i Łukasz Ławicki w ekspertyzie „Głowienka, czernica, cyraneczka, łyska – stan populacji w Polsce i wpływ gospodarki łowieckiej” przygotowanej na zlecenie Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN).

Dziś, 15 sierpnia, tysiące myśliwych wyjdą na polowania, by realizować swoją „pasję łowiecką”. Na pierwszy ogień – dosłownie – pójdą kaczki krzyżówki, cyraneczki, głowienki i czernice oraz łyski i gołębie grzywacze.

Ornitolodzy i miłośnicy przyrody od lat apelują, by skończyć w Polsce z polowaniami na ptaki. Bo nie tylko nie mają nic wspólnego z tzw. racjonalną gospodarką łowiecką, ale są zwyczajnie szkodliwe dla przyrody, a także niehumanitarne.

Koalicja Niech Żyją zbiera podpisy pod petycją o zaprzestanie polowań na dzikie ptaki. Można ją podpisać tu.

„Pechowa trzynastka”

Lista ptaków, na które można polować w Polsce – nazywana przez koalicję Niech Żyją! „pechową trzynastką” – wygląda następująco:

  1. łyska,
  2. jarząbek,
  3. bażant,
  4. kuropatwa,
  5. gęś gęgawa,
  6. gęś zbożowa,
  7. gęś białoczelna,
  8. krzyżówka,
  9. cyraneczka,
  10. głowienka,
  11. czernica,
  12. gołąb grzywacz,
  13. słonka.

Według danych Stacji Badawczej Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ) w Czempiniu

w sezonie łowieckim 2017/2018 w Polsce myśliwi zabili łącznie ok. 177 tys. ptaków.

W dostępnym online sprawozdaniu podano dane dla bażantów, kuropatw, jarząbków, gęsi, kaczek, łysek, słonek i grzywaczy. Dla gęsi i kaczek podano dane zbiorcze, tzn. bez podziału na poszczególne gatunki. To znaczy, że

PZŁ nie kontroluje, ile poszczególnych gatunków kaczek oraz gęsi zabili myśliwi. A przecież w Polsce występują nie tylko łowne, ale również objęte ochroną ścisłą ptaki z rodziny kaczkowatych (Anatidae).

Nie mamy jeszcze danych za sezon łowiecki 2018/19. Niestety, na myśliwskiej liście znajdują się ptaki, których liczebność dramatycznie spada w Polsce, a nawet globalnie. To głowienka, czernica, cyraneczka i łyska, o których mowa we wspomnianej wyżej ekspertyzie IUCN.

Zabijanie gatunków zagrożonych

Dramatycznie wygląda sytuacja kaczki głowienki. W Polsce to obecnie rzadko spotykany ptak lęgowy, o szacowanej populacji 2-11 tys. par. Przez ostatnie trzydzieści lat jego populacja zmalała o 75 proc. Głowienka znajduje się na Czerwonej Liście Gatunków Zagrożonych Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody. I to z kategorią UV, co znaczy, że jest narażona na wyginięcie nie tylko w Europie, ale również na całym świecie.

Ogromny spadek liczebności odnotowała też łyska. Dziś jej obecność w naszym kraju szacuje się na 33-57 tys. par. W ciągu 30-40 lat wielkość populacji tego znanego również z miejskich stawów ptaka spadła aż o 70-90 proc. Trend spadkowy liczebności tego gatunku dotyczy nie tylko Polski, ale całej Europy.

Sytuacja czernicy w Polsce jest trudniejsza niż w większości państw Europy. Szacunkowo żyje u nas obecnie 2-8 tys. par lęgowych.

Niewiele wiadomo o sytuacji cyraneczki. Ornitolodzy szacują, że w Polsce jest 1,3-1,7 tys. par, a ich liczebność maleje. A na dodatek cyraneczka w locie jest niemal nieodróżnialna od cyranki, co – jak czytamy w ekspertyzie – „najprawdopodobniej prowadzi do licznych omyłkowych postrzeleń osobników tego chronionego i obecnie silnie zagrożonego gatunku”.

„Kontynuowanie polowań na gatunki, których liczebność gwałtownie się kurczy – w tym narażone na wyginięcie w skali globalnej, jak głowienka – jest nieetyczne i nieracjonalne” – komentował wyniki ekspertyzy dr Andrzej Kepel, przewodniczący Komitetu IUCN i prezes Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”.

Autorzy opracowania wskazują m.in., że głowienkę, czernicę, cyraneczkę i łyskę należy pilnie usunąć z listy ptaków łownych i objąć ścisłą ochroną gatunkową.

Co ciekawe, w oficjalnym piśmie będącym odpowiedzią na analizę i postulaty IUCN, PZŁ przyznał: myśliwi „mają świadomość, że te 4 gatunki ptaków w Polsce wykazują spadek liczebności”. A w roku 2018 roku sformułował nawet postulat czasowego wstrzymania polowań na głowienki i czernice. Ale – póki co – od dziś myśliwi znów zaczną zabijać głowienki, czernice, cyraneczki i łyski, więc nic z tego nie wyszło.

Co to za kaczka? Dzika!

Uwaga Wylegały i Ławickiego o myleniu ściśle chronionej cyranki z łowną cyraneczką nie jest wyssana na palca. W ubiegłym roku już w pierwszym dniu sezonu „na pióro”, myśliwa zabiła cyrankę podczas polowania na Dolnym Śląsku.

Myśliwa po prawej trzyma upolowaną cyrankę. Fot. Facebook
Myśliwa po prawej trzyma upolowaną cyrankę. Fot. Facebook.

Zdjęciem zabitego ptaka pochwaliła się w mediach społecznościowych –

nie tylko błędnie rozpoznała ptaka przed oddaniem strzału, ale nie potrafiła go zidentyfikować, gdy już miała go w rękach. Wiele to mówi o kompetencjach przyrodniczych przynajmniej części środowiska myśliwskiego.

Bo przecież na miejscu były również jej inne polujące koleżanki, które również nie zauważyły, że popełniła fatalny błąd. Policja umorzyła sprawę, jak wiele innych tego rodzaju.

Mylenie przez myśliwych gatunków łownych z chronionymi to jeden z najważniejszych argumentów przeciwko polowaniom na ptaki.

Nie chodzi tylko o to, że część myśliwych ma małą wiedzę przyrodniczą. Po prostu zidentyfikowanie ptaka w locie bywa trudne, a czasem wręcz niemożliwe, co przyznają profesjonalni ornitolodzy. Na dodatek polskie prawo zezwala na polowanie godzinę przed świtem i godzinę po zachodzie słońca, co rozpoznawanie gatunków zamienia w loterię.

Krwawa satysfakcja

Polowania na ptaki są również zupełnie bezsensowne z punktu widzenia gospodarki łowieckiej, której celem jest regulacja wielkości populacji dzikich zwierząt i ograniczenie szkód leśnych i gospodarczych. Populacje ptaków łownych nie wymagają bowiem żadnej kontroli – nie ma podstaw, by mówić, że są „przegęszczone”.

Nie licząc gęsi, pozostałe gatunki będące przedmiotem zainteresowania myśliwych nie powodują szkód. Zresztą jest wątpliwe, czy polowania na gęsi przyczyniają się do faktycznego ograniczenia strat w rolnictwie. W zachodniej literaturze ornitologicznej opisano skuteczne metody ich zmniejszania, które nie wiążą się z uśmiercaniem tych ptaków.

Przez polowania na ptaki do środowiska trafia też trujący ołów. Jest on szczególnie niebezpieczny na obszarach wodno-błotnych: ptaki grążące, które do procesu trawienia potrzebują małych kamyczków, przez pomyłkę połykają opadłe śruciny. Kończy się to dla nich śmiertelną ołowicą.

Tego rodzaju argumentów można wymieniać wiele. I wielokrotne na łamach OKO.press już to robiliśmy. Faktem jest zaś to, że

polowania na ptaki są modelowym przykładem tego, jak myśliwską satysfakcję przedkłada się nad dobro zwierząt i środowiska.

O bezsensie i szkodliwości tego procederu można posłuchać w filmie przygotowanym przez koalicję Niech Żyją! i magazyn przyrodniczy „Na Tropie” – wypowiadają się w nim Piotr Dombrowski z Biebrzańskiego Parku Narodowego, dziennikarz Adam Wajrak i dr hab. Michał Żmihorski z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży:

Jaki jest sens strzelania do dzikich ptaków?

Rusza sezon polowań na ptaki 🦆 Jaki jest sens polowań na dzikie ptaki? Dlaczego sezon polowań na ptaki zagraża również gatunkom chronionym? Na te i wiele innych pytań odpowiadają eksperci dr hab. Michał Żmihorski i Piotr Dombrowski, oraz znany dziennikarz @Adam Wajrak. Materiał przygotowaliśmy we współpracy z Niech Żyją, kampanią na rzecz skreślenia 13 gatunków ptaków z listy gatunków łownych 💚

Opublikowany przez Na Tropie Środa, 14 sierpnia 2019


OKO podgrzewa dyskusję o zmianach w klimacie.
Wesprzyj nas, też chcemy przetrwać.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

  1. Andrzej Lisiak

    Nie wypowiadam się odnośnie wszystkich ptaków, ale np. bażanty objąłbym całkowitym zakazem przynajmniej na kilka lat.
    Natomiast dzikie kaczki – wszystkich gatunków – które zajmują akweny blisko ludzi {DEWASTUJĄC TE AKWENY BIOLOGICZNIE} KAZAŁBYM WYBIĆ W 95 %. Zaś dokarmianie latem ptactwa wodnego w akwenach miejskich – zwłaszcza chlebem – objąłbym zakazem pod karą mandatu.

  2. Wieprza Pieprzem

    Biorąc pod uwagę, że Prezes jest, z zasady, miłośnikiem zwierząt, a i decyzję podejmuje jednoosobowo, istnieje szansa na jakiś mobbing, który zadziała. Byle to robić przez organizacje, które wydają się w miarę neutralne politycznie.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press