Takie prawo może uderzyć w każdego. Ekspert: "Co zrobimy np. z organizacją, która robi demonstracje uliczne i – jak powszechnie wiadomo – organizuje je na granicy lub z naruszeniem znowelizowanej ustawy o zgromadzeniach? Czy w związku z tym możemy przepisać organizacji naruszenie prawa? Tak. Czy rażące? To już kwestia interpretacji sędziego"

Klub Nowoczesnej złożył 29 stycznia 2018 projekt zmian w kodeksie karnym i prawie o stowarzyszeniach, który miał ułatwić walkę z faszystowskim podziemiem. Zakłada on:

  • poszerzenie obszaru objętego zakazem propagowania faszyzmu o „publicznie organizowane spotkania i wydarzenia”, a także  internet (art. 256 ust. 1 kk);
  • ściganie nie tylko „propagowania faszyzmu i ustrojów totalitarnych”, ale także „wyrażania dla nich aprobaty czy eksponowanie utożsamianych z nim w przeszłości lub obecnie symboli”;
  • ściganie nie tylko za rozpowszechnianie materiałów, ale też przechowywanie ich na własny użytek;
  • oraz nowelizację prawa o stowarzyszeniach – w punkcie dotyczącym ich rozwiązywania.

W uzasadnieniu wnioskodawcy zaznaczyli, że głównym celem nowelizacji przepisów ma być „poszerzenie katalogu przesłanek umożliwiających ściganie osób utożsamiających się z ideologią faszystowską oraz ułatwienie delegalizacji stowarzyszeń, które są zaangażowane w promowanie ideologii faszystowskiej”. A wszystko w związku ze wzrostem aktywności osób i grup o poglądach neofaszystowskich, a także problemem ze ściganiem sprawców przestępstw.



Paulina Hennig-Kloska (posłanka .N) prezentując projekt w Sejmie mówiła, że Nowoczesna chce uzupełnić luki w polskim prawie. Problem w tym, że choć cel jest słuszny to ustawa – w niemal każdym punkcie – zawiera nieścisłości i wady:

  • niejasne jest jaka jest definicja „publicznie organizowanych spotkań i wydarzeń” – czy karany jest tylko sprawca incydentu czy organizator wydarzenia, na którym dojdzie do incydentu?
  • rozszerzenie obszaru o internet nasuwa pytanie czy możliwe będzie karanie osób za wpis na Facebooku, a nawet wysłanie treści w wiadomości prywatnej?

Delegalizacja stowarzyszeń

Jednak najbardziej niebezpieczne wydają się proponowane zmiany w ustawie o stowarzyszeniach. Do tej pory – zgodnie z treścią art. 29 ust. 1 pkt. 3 – sąd mógł rozwiązać stowarzyszenie „jeżeli jego działalność wykazuje rażące lub uporczywe naruszanie prawa albo postanowień statutu i nie ma warunków do przywrócenia działalności zgodnej z prawem lub statutem”.

Nowoczesna proponuje skreślić fragment dotyczący możliwości „przywrócenia działalności zgodnej z prawem lub statutem”.

Każde rażące lub uporczywe naruszenie prawa będzie mogło być podstawą delegalizacji organizacji pozarządowej. Nie tylko tej, która w swojej działalności propaguje ustrój faszystowski lub totalitarny.



W historii stosowania tego przepisu (art.29 ust.1 pkt. 3) można odnaleźć trzy wyroki sądów, które przychyliły się do wniosku o rozwiązanie stowarzyszenia:

  • w 1990 roku – podstawą było bezprawne długotrwałe podszywanie się przez stowarzyszenie pod adres uznanej uczelni;
  • w 2005 roku – za nieprowadzenie dokumentacji i bezprawne pobieranie pieniędzy od osób trzecich;
  • w 2009 roku – za głoszenie haseł antysemickich i nawoływanie do propagowania ustroju faszystowskiego.

Przemysław Żak z krakowskiej fundacji Myśli Obywatelskiej im. Stańczyka, mówi OKO.press: „Warto zaznaczyć, że mówimy o przepisach wrażliwych, bo dotyczących wpływu władz publicznych na organizacje prywatne, które są ucieleśnieniem wolności zrzeszania się. Założeniem tego przepisu jest zapewnienie ciągłości funkcjonowania stowarzyszenia, aż do momentu, gdy nie ma żadnej możliwości przywrócenia stanu zgodnego z prawem”.

Co to oznacza? Za uporczywe łamanie prawa można uznać np. niepłacenie składek przez kilka miesięcy. W takiej sytuacji – w dzisiejszym brzmieniu przepisu – należy sprawdzić czy są warunki do zmiany tej sytuacji. Do tego potrzebny jest czas i odpowiedni organ nadzorujący – kurator. Sąd jest zobowiązany zbadać i skonkretyzować warunki przywrócenia stanu zgodnego z prawem.

Przemysław Żak: „Dopiero gdy nie ma perspektywy przywrócenia stanu zgodnego z prawem, np. nie znajdą się osoby do nowego zarządu, a dotychczasowy skład nie daje gwarancji poprawy sytuacji, można myśleć o uzasadnionym rozwiązaniu stowarzyszenia. Jeżeli wykreślimy zapis dotyczący „przywrócenia działalności zgodnej z prawem lub statutem” to przyczynkiem do rozwiązania będzie już samo niepłacenie składek.

Przepis, który ma charakter naprawczy, zmieni się w typowo sankcyjny”.

Nieuzasadniona rewolucja

Nowoczesna nie skonsultowała też brzmienia przepisu ze stroną społeczną – a jak zaznacza Przemysław Żak – prawo o stowarzyszeniach to nie jest zwykła ustawa, tylko ustawa poświęcona jednej z wolności.

Żak: „W tym sensie możemy mówić, że jest ustawą konstytucyjną. Dlatego nie można zmieniać jej elementów tak po prostu, na potrzebę sytuacji politycznej”.

Jak już pisaliśmy – ustawa nie odpowiada na problem, który w niej postawiono. Nie chodziło bowiem o ułatwienie rozwiązywania dowolnego stowarzyszenia, ale tych, które propagują ustrój totalitarny.

Żak: „Przepisy zaproponowane przez pomysłodawców są znacznie szersze. Wyobrażam sobie, że można by pomyśleć o szczegółowych warunkach delegalizacji stowarzyszeń, które w swoich działaniach propagują faszyzm, ale tego w projekcie nie ma. Warto też zaznaczyć, że obecne przepisy już pozwalają na delegalizację podobnych stowarzyszeń. W 2009 roku Sąd Rejonowy w Opolu rozwiązał stowarzyszenie, które głosiło hasła antysemickie i propagowało faszyzm. Pomocne dla Sądu w tej sprawie były wyroki karne dla członków zarządu Stowarzyszenia”.

Zagrożenie dla wolności zrzeszania się

Żak: „Do tej pory polityką ustawodawcy było penalizować, a nie wykorzystywać instrumenty polityki administracyjnej do rozwiązywania organizacji. Przepisy, które proponuje Nowoczesna, wprowadzają dużo chaosu i dowolności interpretacyjnej. Nie wiadomo np. czy rażące naruszenie prawa przez członka stowarzyszenia może być podstawą do rozwiązania całej organizacji.

Takie prawo może uderzyć w każdego – niezależnie od opcji politycznej.

Co zrobimy np. z organizacją, która robi demonstracje uliczne i – jak powszechnie wiadomo – organizuje je na granicy lub z naruszeniem znowelizowanej ustawy o zgromadzeniach? Czy w związku z tym możemy przepisać organizacji naruszenie prawa? Tak. Czy rażące? To już kwestia interpretacji sędziego. Jeśli zostanie zgromadzony odpowiedni materiał dowodowy na etapie prokuratorskiego śledztwa, to sąd może uznać, że należy je rozwiązać”.



Buforem bezpieczeństwa są sądy

Adwokat Mariusz Lewandowski uważa jednak, że kształt przepisu nie musi stanowić zagrożenia dla NGO. „Wciąż naruszenie prawa lub postanowień statutu musi być rażące, o dużym stopniu natężenia, innymi słowy budzące oczywisty sprzeciw ogółu, sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego lub normami obowiązującymi w społeczeństwie. Nie jest to „zwykłe” naruszenie przepisów lub postanowień statutu, ale naruszenie budzące zastrzeżenia i sprzeciw „na pierwszy rzut oka” – mówi Lewandowski.

„W konsekwencji, nie można przyjąć, że po stronie organu orzekającego ujawni się całkowita dowolność w ocenie podstaw likwidacji stowarzyszenia. Przeciwnie, treść regulacji projektowanej, która odnosi się do rażącego charakteru naruszenia prawa/statutu lub uporczywego naruszenia tych kategorii,

wymaga od sądu ostrożnego i krytycznego podejścia do badania czy zmaterializowały się podstawy do likwidacji stowarzyszenia”.


OKO.press to medium obywatelskie.
Utrzymujemy się z dobrowolnych wpłat Czytelników.

Dziennikarz i reporter. Laureat nagród: "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane i "Korony Równości 2019". Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press