Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Sławomir Kamiński / Agencja GazetaSławomir Kamiński / ...

Swoje wywody poseł Prawa i Sprawiedliwości opiera na ujawnionych przez TVP Info e-mailach sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Na ich podstawie dowodzi, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego właściwie współpracowali z Platformą Obywatelską przy ustanawianiu przepisów, które pozwolił Sejmowi poprzedniej kadencji - a więc większości PO-PSL.

Jego argumenty jednak to jednak nie tylko ciąg nieprawdziwych stwierdzeń, ale również świadectwo niskiej jakości wykształcenia prawniczego - w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" poseł Ast zachowuje się tak, jakby prawie w ogóle nie znał Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 roku.

"Zaakceptowali", choć uznali za niekonstytucyjne

Sędziowie TK mieli pełną świadomość konsekwencji wprowadzonych w tej ustawie zmian. Mieli świadomość, że są one niekonstytucyjne, a mimo to zaakceptowali je.

"Nasz Dziennik",04 października 2016

Sprawdziliśmy

Fałsz. Trybunał wysłał te przepisy do kosza 3 grudnia.

Uważasz inaczej?

To prawda, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego znali treść przygotowywanych przez Sejm przepisów - to jednak, samo w sobie, nie jest niczym niezwykłym. Zarówno projekty aktów prawnych, nad którymi pracuje Sejm, jak i posiedzenia komisji, na których wprowadzane są zmiany, są jawne i dostępne w Internecie.

Jednak poseł Ast mówi nieprawdę, kiedy twierdzi, że sędziowie "zaakceptowali" zmiany. To fałsz, który - jeśli poseł nie wprowadza czytelników "Naszego Dziennika" w błąd celowo - oznacza, że poseł zupełnie nie zna przepisów o trybie zgłaszania skargi konstytucyjnej.

3 grudnia 2015 roku Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok, w którym orzekł o niezgodności z konstytucją przepisów uchwalonych przez Sejm 25 czerwca. Sędziowie więc nie tylko nie zaakceptowali, ale wręcz przeciwnie - uznali przepisy za niezgodne z konstytucją, a wybór sędziów na ich podstawie za niemający mocy prawnej.

Innej drogi sędziowie TK nie mieli. Trójpodział władzy - kolejne pojęcie, które nie przyjęło się w świecie PiS - powoduje, że sądy nie mają możliwości ingerencji w proces stanowienia prawa. To wyłączna kompetencja parlamentu.

Dopiero po publikacji nowego prawa w dzienniku urzędowym może zostać rozpoczęta kontrola konstytucyjności przepisów. Nawet wtedy jednak sędziowie Trybunału nie mogą tego zrobić z własnej inicjatywy - kontrola jest możliwa tylko na wniosek uprawnionych organów i w zakresie wytyczonym przez wnioskodawców.

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego postąpili więc dokładnie przeciwnie, niż twierdzi Marek Ast - przy pierwszej okazji wyrzucili niekonstytucyjne przepisy do kosza.

Przeczytaj także:

Nie protestowali, choć protest złamałby zasady trójpodziału władzy

Mając pełną świadomość, że zmiana, która rodzi się w parlamencie, jest niekonstytucyjna; że de facto mimo przegranych wyborów ma na celu utrzymanie dominacji jednej strony sceny politycznej. Mimo to sędzia nie protestuje. Co więcej – akceptuje tę zmianę.

"Nasz Dziennik",04 października 2016

Sprawdziliśmy

Fałsz. Sędziowie kierowali się celami ustrojowymi, nie politycznymi.

Uważasz inaczej?

Z tego fundamentalnego błędu posła Prawa i Sprawiedliwości wynika kolejny: twierdzenie, że sędziowie nie protestowali, gdy PO uchwalała ustawę z 25 czerwca. Formalnie nie mieli takiego prawa - a z rozmów ujawnionych przez TVP wynika, że uznali, że publiczny protest mógłby wręcz przynieść negatywne konsekwencje, gdyby został złożony wniosek o kontrolę konstytucyjności przepisów uchwalonej przez PO i PSL ustawy o TK.

Sędziowie rzeczywiście zastanawiają się jak zareagować na psucie przez Platformę Obywatelską prawa. Wiceprezes Stanisław Biernat proponował, żeby prezes Andrzej Rzepliński oraz dyrektor Kamil Zaradkiewicz skrytykowali praktyki Platformy Obywatelskiej w mediach. Sędzia Piotr Tuleya zaproponował, aby Andrzej Rzepliński porozmawiał z Ewą Kopacz i "uświadomił jej powagę sytuacji". Uzupełnił to proroczą wizją: "Jak [w PO] będą szli w zaparte i cynicznie rozgrywali projekt, to potem nie powinni się dziwić wynikom wyborów. Opozycja zrobi z tego sztandarowy motyw kampanii wyborczej pt. <<Jak PO psuje państwo>>. I będą mieli rację".

Andrzej Rzepliński zdecydował, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w ogóle nie powinni zabierać głosu w sprawie nominacji. Później wyjaśniał, że celem było zachowanie dystansu Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ posłowie mogli złożyć wniosek do TK o zbadanie zgodności ustawy z konstytucją. Tak się rzeczywiście stało - najpierw złożyło i wycofało taki wniosek PiS, a później zrobiła to - zaskarżając własną ustawę - Platforma Obywatelska.

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego zrobili więc wszystko, co mogli, by zachować możliwość skutecznego działania, jeśli - zgodnie z ich obawami - Sejm uchwaliłby niekonstytucyjne przepisy.

Kto popsuł, a kto naprawił

[Trybunał Konstytucyjny] natomiast wszczyna protest w momencie, kiedy PiS próbuje naprawić to, co wywołali politycy Platformy i niestety również niektórzy sędziowie Trybunału.

"Nasz Dziennik",04 października 2016

Sprawdziliśmy

Bzdura. To Trybunał naprawił to, co popsuła Platforma. A PiS psuje dalej.

Uważasz inaczej?

Błąd posła Asta znów wynika z pominięcia trybu i istoty kontroli konstytucyjnej prawa. Trybunał Konstytucyjny nie protestował przeciwko naprawianiu prawa, ale sam naprawił to prawo - bo po to jest.

Wyrok TK z 3 grudnia, gdyby został wykonany przez Andrzeja Dudę - czyli gdyby prezydent wykonał obowiązek odebrania ślubowania od trzech sędziów prawidłowo wybranych przez Sejm VII kadencji - oznaczałby przywrócenie porządku konstytucyjnego i zamknąłby kryzys ustrojowy.

Prezydent jednak wyroku TK nie wykonał, a parlamentarna większość PiS - wbrew twierdzeniom posła - nie naprawiała, ale dalej psuła prawo o Trybunale Konstytucyjnym. Kolejne nowelizacje ustawy - o czym TK orzekał w wyrokach z 9 grudnia, 9 marca i 11 sierpnia - przynosiły kolejne niekonstytucyjne rozwiązania, które uniemożliwiałyby pracę TK.

I zarzut, który jest pochwałą

Ci ludzie idą w zaparte, bronią status quo, nie chcą dopuścić do dobrych zmian w Polsce. I chyba nie ma już nadziei na to, żeby u tych osób nastąpiła jakakolwiek zmiana postaw.

"Nasz Dziennik",04 października 2016

Sprawdziliśmy

Tak, bronią status quo - czyli Konstytucji RP. Po to jest Trybunał.

Uważasz inaczej?

W wywiadzie dla "Naszego Dziennika" pada jedno zdanie, które - wbrew intencjom posła Asta - jest głęboko prawdziwe. Trybunał robi sędziom zarzuty z tego, co jest istotą ich pracy.

Oskarżenie sędziów TK o obronę status quo jest dziwne, ponieważ właśnie po to powołany został Trybunał Konstytucyjny - aby strzec porządku ustrojowego określonego przez Konstytucję RP.

Dlatego za cały wywiad dla "Naszego Dziennika" poseł Ast dostaje od OKO.press oznaczenie "matołka".

Na zdjęciu Stanisław Skarżyński
Stanisław Skarżyński

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.

Komentarze