Polski Związek Łowiecki przygotowuje ogólnopolski program edukacyjny. W oficjalnym komunikacie podkreśla wątki przyrodnicze, ale chodzi o zwiększenie sympatii dla polowań, która od lat spada. "Nie wróżę wielkiego sukcesu. Polskie społeczeństwo wie, że w centrum łowiectwa jest zabijanie" - mówi OKO.press profesjonalny edukator przyrodniczy

„Konieczna jest edukacja, na najniższym poziomie nauczania. Jeśli nie podejmiemy tych działań, to w przyszłości będziemy mieć jeszcze więcej przeciwników” – mówiła w 2016 roku na wspólnej konferencji myśliwych i leśników w Rogowie Diana Piotrowska, myśliwa i (dziś już była) rzeczniczka prasowa Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ).

W ten sposób skomentowała badania opinii publicznej zlecone przez Związek. Pokazały one, że 20- i 30-latkom łowiectwo najczęściej kojarzy się z niepotrzebnym zabijaniem zwierząt. A akceptacja społeczna dla polowań znacznie spadła.

Związek łowiecki wymyślił odpowiedzieć na ten trend. We wrześniu 2018 roku rozpoczął przygotowania ogólnopolskiego programu edukacyjno-przyrodniczego z elementami łowiectwa. Prace nad ostatecznym kształtem programu wciąż trwają. Ale już budzą sceptycyzm przyrodników i organizacji profesjonalnie zajmujących się edukacją ekologiczną i przyrodniczą.



O przyrodzie uczyć będą myśliwi

„Głównym celem programu będzie przekazywanie podstawowych informacji na temat wiedzy przyrodniczej, bioróżnorodności ochrony gatunkowej, znaczenia różnorodności biologicznej dla jakości życia człowieka oraz utrzymania równowagi w środowisku, ochrony przyrody z elementami łowiectwa i roli myśliwego w ochronie środowiska naturalnego” – mówi OKO.press Michał Niemczak, rzecznik PZŁ.

Nauczane mają być wszystkie grupy wiekowe: przedszkolaki, uczniowie szkół podstawowych, średnich i studentów oraz dorośli. A nauczać mają myśliwi, którzy – jak podkreślono w komunikacie prasowym – mają „ogromny potencjał i doświadczenie w edukacji łowieckiej”. Teraz chodzi o to, by te doświadczenia ująć w ramę jednolitego programu.

Na przełomie sierpnia i września PZŁ przeprowadził w swojej stacji badawczej w Czempiniu pierwsze szkolenie dla przyszłych koordynatorów programu.



„Naukowcy się nie znają, znają się myśliwi”

Krytyczny jest Kamil Szczepka, biolog i zawodowy edukator przyrodniczy, autor bloga „Okiem Przyrodnika”.

„Moje dotychczasowe doświadczenia – wyniesione np. z dyskusji na internetowych forach myśliwskich – wskazują na to, że

myśliwi mają tendencję do nieuznawania publikacji i badań naukowych, które podważają ich ustalone przekonania na temat łowiectwa”- mówi OKO.press.

Kiedy podczas dyskusji z myśliwymi cytował wyniki uznanych badań – np. dotyczące szkodliwości dokarmiania dzikich zwierząt – reakcja była zawsze pogardliwa. „Naukowcy się nie znają, znają się myśliwi – taki otrzymywałem komunikat zwrotny” – mówi Szczepka.

„Dlatego obawiam się, że program edukacyjny PZŁ nie przedstawi prawdziwego oblicza myślistwa. Będzie raczej utrwalać w społeczeństwie stare myśliwskie mity, niż szerzyć nowoczesną wiedzę ekologiczną” – dodaje.

Czego nie powie myśliwy

Myśliwy-edukator raczej nie powie, że podczas polowań na ptaki łowne giną ptaki gatunków chronionych – uważa Szczepka. A programy ochrony takich ptaków są finansowane z pieniędzy podatników.

Uczestnicy zajęć zapewne nie usłyszą też, że postrzelone zwierzę umiera nieraz godzinami w lesie, bo nie udało się go odnaleźć i dobić. „Myśliwy nie opowie o skrajnie nieetycznych polowaniach zbiorowych, gdzie dosłownie eksterminuje się fragment lasu” – wylicza dalej Szczepka.

„Będzie za to malował wizerunek myśliwego jako kogoś, kto dba o przyrodę, wysypując pod lasem marchewkę” – puentuje biolog i edukator przyrodniczy.



„Troska o środowisko przegrywa z krwawym hobby”

Program edukacji przyrodniczo-łowieckiej ma wpisywać się w Narodową Strategię Edukacji Ekologicznej. To przygotowany w 2001 r. przez Ministerstwo Środowiska dokument, który określa cele edukacji  na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Dziwi to Krzysztofa Wychowałka z Ośrodka Działań Ekologicznych „Źródła”.

„Przecież w Narodowej Strategii Edukacji Ekologicznej nie ma słowa o »elementach łowiectwa« ani o »roli myśliwego«” – mówi w rozmowie z OKO.press.

Przypomina, że żaden z celów Strategii w najmniejszym stopniu nie odnosi się do gospodarowania zwierzyną ani do utrzymywania równowagi w środowisku strzelbami myśliwych. Za to cel trzeci mówi o „tworzeniu nowych wzorców zachowań, kształtowaniu postaw, wartości i przekonań jednostek, grup i społeczeństw, uwzględniających troskę o jakość środowiska”.

„Tymczasem edukacja pokazująca, że można i należy strzelać do dzikich zwierząt w lesie np. w celu ochrony upraw nie kształtuje takich postaw. Wręcz przeciwnie, niszczy tylko nowe wzorce zachowań, nad którymi od prawie 30 lat pracują organizacje, ośrodki i instytucje zajmujące się edukacją ekologiczną i edukacją dla zrównoważonego rozwoju. Troska o środowisko przegrywa z krwawym hobby” – przekonuje Wychowałek.



„Nie wydaje mi się, by program edukacyjny PZŁ odniósł sukces”

– przewiduje Kamil Szczepka. Dodaje, że polskie społeczeństwo dziś już rozumie, że w samym centrum łowiectwa jest tylko zabijanie. „Oparte najczęściej nie na przesłankach naukowych, ale błędnych założeniach z dawnych lat” – dodaje. Jego zdaniem wielu rodziców będzie protestowało przeciwko obecności myśliwych w szkołach.

„Z pewnością akcja PZŁ nie powiedzie się w dużych miastach, gdzie – wbrew powszechnej opinii – wiedza przyrodnicza dzieci i dorosłych jest większa niż na wsiach i małych miastach. Liczę, że organizacje przyrodnicze zrobią kampanię informacyjną dla rodziców” – mówi Szczepka.

Przytulanie sarenek

Obawy przyrodników i edukatorów przyrodniczych dotyczące zafałszowania społecznego wizerunku myśliwego przez działania edukacyjne PZŁ znajdują podstawy w przeszłości.

Na przykład, w 2014 roku Związek wydał kolorowankę dla najmłodszych, na okładce której uśmiechnięty myśliwy przytulał… uśmiechniętą sarenkę.

W środku ilustracja z podpisem: „Myśliwi troszczą się o zwierzęta łowne. Liczą je i obserwują, aby dobrze poznać ich zwyczaje i potrzeby”. Nic o zabijaniu. We wstępie – zachęta dla dzieci do wspólnego z myśliwymi dokarmiania zwierząt, które będzie ich pierwszą „łowiecką przygodą”.

„Z takiej edukacji dzieci wynoszą obraz myśliwego jako dobrego człowieka, który dba o zwierzęta. Ale nie dowiedzą się, że potem zasadza się na te same zwierzęta, by je zabić. I to te najlepsze, z których będą najpiękniejsze trofea” – mówiła OKO.press Małgorzata Świderek, edukatorka ekologiczna z Ośrodka Działań Ekologicznych „Źródła”.

Źródło: Facebook
Źródło: Facebook
Źródło: Facebook
Źródło: Facebook

Dziennikarz i publicysta. Członek zespołu redakcyjnego „Dzikiego Życia”. Jeśli czegoś nie pisze lub nie czyta, to najpewniej siedzi gdzieś w lesie. Instruktor sztuki przetrwania. W OKO.press pisze o ekologii i dokonaniach komisji smoleńskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym