08 maja 2020

Ekolodzy żądają wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej? Nie, to minister Woś brzydko manipuluje

TVP Info i minister środowiska Michał Woś twierdzą, że zaangażowana w obronę Puszczy Białowieskiej koalicja Kocham Puszczę chce dziś wycinki drzew, choć jeszcze niedawno przeciwko temu protestowała. Nic podobnego - to zwykła manipulacja

"Ekolodzy żądają wycinki drzew Puszczy Białowieskiej. Już nie protestują" - materiał o takim tytule pojawił się 2 maja 2020 na stronie TVP Info po tym, jak koalicja Kocham Puszczę zaapelowała do ministra środowiska Michała Wosia o powołanie zespołu kryzysowego ds. ochrony Puszczy Białowieskiej przed pożarami.

Impulsem do przekazania apelu był pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego, który strawił ponad 5 tys. hektarów cennych obszarów przyrodniczych, m.in. terenów ważnych dla rzadkich, chronionych i zagrożonych gatunków ptaków.

Zrzeszone w koalicji organizacje przypomniały, że tylko od początku tego roku w Puszczy Białowieskiej było 9 pożarów (z czego 6 to podpalenia). Kolejnych 28 - w większości również podpaleń - miało miejsce na przyległych do puszczy łąkach.

Jeden z ostatnich pożarów spowodowany był przez przewrócenie się suchego drzewa na linię energetyczną. Dlatego organizacje zarekomendowały m.in. „obalenie, zgodnie z obowiązującymi planami urządzenia lasu, drzew zagrażających liniom energetycznym". A docelowo - poprowadzenie tych linii pod ziemią.

„Jednak jeszcze niedawno ci sami ekolodzy protestowali przeciwko wycinaniu zagrażających bezpieczeństwu puszczy drzew” - skomentowała TVP Info. Wniosek płynął z tego był taki, że organizacje pośmiertnie przyznały rację nieżyjącemu już ministrowi środowiska Janowi Szyszko, ale teraz nie chcą się do tego przyznać.

O komentarz stacja poprosiła też ministra środowiska Michała Wosia:

Mam nadzieję, że to trwała zmiana. Kiedy była organizowana konferencja w Puszczy Białowieskiej, na ich stronach było cały czas wskazane, że zagrożenie pożarowe nie może być pretekstem do jakiejkolwiek wycinki.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
TVP.info,01 maja 2020

Koalicja Kocham Puszczę opublikowała odpowiedź na materiał TVP Info. Organizacje przypomniały, że na mocy wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) z 17 kwietnia 2018 roku i zdaniem UNESCO prowadzenie wycinki w Puszczy Białowieskiej jest niemożliwe.

"Nie stanowi to jednak przeszkody, żeby zapewnić bezpieczeństwo publiczne i pożarowe w Puszczy - tak jak proponuje Koalicja Kocham Puszczę - drzewa należy obalić i pozostawić do całkowitego rozkładu" - piszą organizacje.

Koalicja zwraca też uwagę na to, że wyjaśniała reporterowi TVP Info różnicę między wycinką a powalaniem drzew dla celów bezpieczeństwa publicznego, ale wypowiedzi nie zostały wykorzystane przez stację telewizyjną.

Organizacje uznały to za celowe wprowadzanie w błąd odbiorców, dlatego zamierzają wysłać skargę do Rady Etyki Mediów. Ponadto Greenpeace zdecydował nie udzielać więcej wypowiedzi przedstawicielkom i przedstawicielom telewizji publicznej.

"Publikacja apelu koalicji Kocham Puszczę posłużyła jako pretekst do przygotowania nieprawdziwego, celowo zmanipulowanego materiału, w którym TVP a także minister Michał Woś doszukują się zmiany stanowiska Koalicji Kocham Puszczę" - czytamy na stronie Greenpeace Polska.

Koalicja nie negowała sensu cięć dla bezpieczeństwa publicznego

„Obóz dla Puszczy i koalicja Kocham Puszczę wzywali kilkukrotnie nadleśnictwa do obalania drzew zagrażających instalacjom energetycznym. Obóz dla Puszczy prowadzi w Puszczy inwentaryzację, która wykazała, że wzdłuż puszczańskich linii energetycznych znajdują się tysiące zagrażających im drzew” - mówił Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska.

Tak było we wrześniu 2019 roku, gdy w nadleśnictwie Browsk w Puszczy Białowieskiej w okolicach osady Gnilec doszło do pożaru, który gasiło aż 12 zastępów straży pożarnej wraz z leśnikami. Według Lasów Państwowych, przyczyną było obalenie się na linię wysokiego napięcia martwego drzewa.

Po tym zdarzeniu Fundacja Dzika Polska wraz z Obozem dla Puszczy przygotowały raport, który pokazał, że średnio co 10 metrów wzdłuż tej linii stoją uschnięte świerki, którym grozi wywrotka.

Organizacje podkreśliły, że drzewa powinny zostać natychmiast obalone, by nie doszło do kolejnego pożaru.

Co do zasady, koalicja Kocham Puszczę i organizacje w niej zrzeszone nie tylko nie protestowały przeciwko powalaniu drzew w uzasadnionych przypadkach zagrożenia bezpieczeństwa publicznego w Puszczy Białowieskiej, ale niekiedy nawet same o to apelowały.

Przykładowo, Fundacja Dzika Polska już w 2016 roku - a więc przed kolejną odsłoną konfliktu o Puszczę Białowieską - w korespondencji z Nadleśnictwem Białowieża zwracała uwagę na to, że wzdłuż drogi Białowieża - Hajnówka stoją martwe świerki, które mogą przewrócić się, stwarzając zagrożenie dla kierowców. I dlatego powinno się je powalić bądź przełamać na wysokości, które nie będzie groziła wywrotką pnia na jezdnię.

Całkiem niedawno, 10 lutego 2020, również Fundacja Dzika Polska apelowała do Nadleśnictwa Browsk i Nadleśnictwa Białowieża o usuwanie martwych drzew stojących wzdłuż Drogi Narewkowskiej: „Przypominamy, że obalanie i pozostawianie na gruncie drzew stwarzających realne zagrożenie jest zgodne z obowiązującymi przepisami (zarówno UNESCO i jak i Natura 2000) i nie wymaga podpisywania aneksów do planu urządzania lasu czy innych procedur".

Gdzie faktycznie był spór

„W Puszczy Białowieskiej wycinka związana z zapewnianiem bezpieczeństwa publicznego, np. przy drogach, powinna być realizowana punktowo, z chirurgiczną precyzją, bo to jest najcenniejszy las Europy” - mówił OKO.press dr hab. Przemysław Chylarecki z Fundacji Greenmind w kwietniu 2019 roku.

Właściwy spór w tej kwestii między koalicją Kocham Puszczę a Ministerstwem Środowiska i Lasami Państwowymi (LP) dotyczył kwestii zasadności usuwania uschniętych drzew w Puszczy Białowieskiej w określonych przypadkach i wiązał się ze sprzeciwem względem ich komercjalizacji.

Organizacje krytykowały LP za to, że tnąc w puszczańskich drzewostanach Lasy nadużywały argumentu z bezpieczeństwa publicznego, np. usuwając martwe drzewa przy małych leśnych ścieżkach. Sprzeciwiały się również sprzedaży pozyskanego w ten sposób drewna.

Eksperci UNESCO przyznali rację koalicji

Warto tu przypomnieć, że dokładnie takie same zastrzeżenia miała misja ekspertów IUCN, która na zlecenie UNESCO odwiedziła Puszczę Białowieską pod koniec 2018 r. W opublikowanym na początku kwietnia 2019 r. raporcie skrytykowali oni zasłanianie się względami bezpieczeństwa przez Lasy Państwowe przy wycince:

wskazano, że cięcia sanitarne nie zostały ograniczone jedynie do głównych dróg, ale prowadzono je również wzdłuż mniejszych dróg leśnych, a nawet mało używanych ścieżek, a ciężki sprzęt do wycinki zrył leśną glebę i uszkadzał inne, zdrowe drzewa.

Podkreślono, że cięcia wchodziły nawet na głębokość 150 metrów od krawędzi tras komunikacyjnych. Eksperci krytycznie podkreślili, że pozyskane w ten sposób drewno zostało sprzedane.

Społeczny monitoring gospodarki leśnej w Puszczy Białowieskiej prowadzą Fundacja Dzika Polska i Obóz dla Puszczy. Jak przekazał OKO.press Adam Bohdan, ostatnie udokumentowane pozyskanie drewna miało miejsce w pierwszej połowie grudnia 2018 roku (kilkaset metrów sześciennych ze strefy III UNESCO wyłączonej z cięć). Od tego momentu są prowadzone tylko cięcia przydrożne ze względów bezpieczeństwa.

Koalicja: minister chce nas zdyskredytować

Zdaniem koalicji Kocham Puszczę nie bez powodu TVP Info i minister Woś zniekształcają faktyczny przekaz organizacji zaangażowanych w obronę Puszczy Białowieskiej przed wycinką. Chodzi o to, że wciąż niepodpisane pozostają aneksy do planów urządzenia lasu dla trzech puszczańskich nadleśnictw: Browsk, Hajnówka i Białowieża. Zakładają one pozyskanie 155 tys. m3 drewna do 2021 roku.

"Już w tej chwili wiemy, że po raz kolejny będą one zakładać wycinkę na terenie Puszczy Białowieskiej, a podważanie wiarygodności organizacji ekologicznych walczących o jej ochronę ma na celu dyskredytację działań na rzecz objęcia całej Puszczy Białowieskiej ochroną Parku Narodowego" - piszą organizacje.

Według nieoficjalnych informacji, do których dotarło OKO.press, zarówno Komisja Europejska, jak i Komitet UNESCO mają wątpliwości do aneksów i przesłały do Polski pytania.

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne