"Ekozjeby" i "ekoterroryści" - takie i inne epitety pisane przez strażników leśnych mogli przeczytać na swój temat aktywiści broniący Puszczy Białowieskiej. Dziś Lasy Państwowe próbują zatrzymać falę internetowego hejtu, za którą w znacznym stopniu same ponoszą odpowiedzialność

„Ja zdaję sobie doskonale sprawę, w jak trudnej sytuacji znalazła się Straż Leśna” – mówił w grudniu 2017 roku podczas Krajowej Narady Straży Leśnej były już dyrektor Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski. „Nie mogłem nie spotkać się z państwem, by bardzo gorąco podziękować. I przeprosić równocześnie za to, co musieliście cierpieć tam [w Puszczy Białowieskiej], spotykają się bardzo często z bardzo przykrymi reakcjami ekocentrystów” – dodał.

Jednak ani słowem nie zająknął się o agresji, która spotkała aktywistów ekologicznych ze strony wielu strażników leśnych podczas blokad wycinki w Puszczy Białowieskiej, które trwały od końca maja aż do połowy listopada 2017 roku.

Strażnicy leśni dawali również upust swojej niechęci wobec obrońców Puszczy w mediach społecznościowych. Na Facebooku powstały różne grupy dyskusyjne, np. „Puszcza Białowieska – dyskusja”, gdzie pracownicy LP wprost nazywali aktywistów ekologicznych „ekoterrorystami” czy „ekozjebami (wybór tych wypowiedzi wraz z analizą – niżej).

Lasy dostrzegły skalę problemu. Następca Tomaszewskiego na stanowisku Dyrektora Generalnego, Andrzej Konieczny, 3 kwietnia 2018 roku przesłał do podległych mu jednostek list, w którym napisał:

I zażądał od kadry kierowniczej, by „osoby udzielające się w mediach społecznościowych i identyfikowane jako pracownicy LP”, piszące wyzwiska, wulgaryzmy i groźby pod adresem osób krytycznych względem Lasów, ponosiły konsekwencje służbowe.



„Śmierć wrogom Ojczyzny” na rękawie Chucka Norrisa

Wśród strażników leśnych, którzy wyjątkowo źle wypowiadali się o aktywistach broniących Puszczy Białowieskiej w mediach społecznościowych, prym wiódł Mirosław Juszczak z Nadleśnictwa Świebodzin. Media dowiedziały się o nim, gdy na jednej z blokad pojawił się z naszywką „Śmierć wrogom Ojczyzny” na ramieniu.

Aktywiści mówili o nim z ironią: „Chuck Norris”. Inni strażnicy leśni: „Walker” (od tytułu serialu, w którym główną rolę grał wspomniany aktor).

„Juszczak w swoich wpisach deklarował jawną wrogość do aktywistów broniących Puszczy. Pomimo obietnic rzecznika LP nie został odsunięty od interwencji w Puszczy, wracał do niej kilkukrotnie i brał udział w pacyfikacji kolejnych protestów” – napisał o nim Obóz dla Puszczy.

Dziś profilu Juszczaka nie ma już na Facebooku, ale sporo wpisów zostało zarchiwizowanych:

Ale aktywistów szkalowali również inni strażnicy leśni. O tym wpisie Łukasza Adamskiego, strażnika leśnego z Nadleśnictwa Celestynów, w którym podawał fałszywe informacje jakoby ekolodzy byli opłacani, głośno było już kilka miesięcy temu:

W sieci można było znaleźć również wypowiedzi pozbawione wulgaryzmów, ale mające charakter pomówień. Jak ta poniższa leśnika z Nadleśnictwa Białowieża:

„Te komentarze były złe, ponieważ ucinały wszelką dyskusję ze stroną przeciwną i budowały tylko wzajemną wrogość” – mówi OKO.press jeden ze strażników leśnych (prosi o zachowanie anonimowości).

„Ja też nie jestem zwolennikiem objęcia całej Puszczy Białowieskiej parkiem narodowym i wiem, że po stronie ekologów jest wielu radykałów, których nigdy nie przekonam. Ale trzeba dyskutować, różnić się kulturalnie” – dodaje.



Ekolog okiem strażnika

Jeśli zebrać w całość różne nienawistne wypowiedzi strażników i leśników, to wyłania się obraz aktywisty ekologicznego z Puszczy Białowieskiej jako aspołecznego potwora, niemal przestępcy. Taki obraz propagowali w mediach społecznościowych:

  • to „ekobrudas”, który śmierdzi i nie dba o higienę;
  • jest „złodziejem”, bo okrada ogródki lokalnych mieszkańców, by się wyżywić;
  • to „ekoterrorysta”;
  • jest „lewakiem”, anarchistą”, który nie ma w sobie „patriotyzmu” i „nie zna narodowości”;
  • jest sprzedajny, bo bierze pieniądze za protesty („przyrodę ma w d…, liczy się tylko kasa”); w innym wariancie wyrachowana jest tylko część „zielonych”, która steruje protestującymi za darmo naiwnymi idealistami.

Przykład szedł z góry

„W mojej ocenie, Straż Leśna do momentu wybuchu konfliktu w Puszczy Białowieskiej była postrzegana przez społeczeństwo pozytywnie. Walczyliśmy z kradzieżą drewna i kłusownictwem, pomagaliśmy zagubionym w lesie turystom” – mówi OKO.press strażnik leśny. To zmieniło się, gdy w 2015 roku nastali Jan Szyszko i Konrad Tomaszewski.

„Swoimi nieodpowiedzialnymi zachowaniami i wypowiedziami ośmielili niektórych strażników do agresji w internecie i podczas protestów w Puszczy Białowieskiej. Autorytet Strażnika Leśnego został przez to wszystko mocno nadszarpnięty. By nie powiedzieć, że leży w gruzach” – dodaje.

Podobnie widzą to aktywiści.

„Przykład szedł z góry” – pisze Obóz dla Puszczy.

Były minister środowiska Jan Szyszko wielokrotnie mówił o środowiskach sprzeciwiających się wycince jako o „lewactwie”. Konrad Tomaszewski tłumaczył, że ekolodzy są – świadomymi bądź nie – stronnikami szatana, Lasy Państwowe są po stronie Boga, a konflikt w Puszczy Białowieskiej to walka dobra ze złem. Pozwalał sobie również na sugestie, jakoby ekolodzy byli ludźmi pozbawionymi pewnych hamulców moralnych, nie mającymi nic przeciw zoofilii.



Lasy Państwowe kładły też nacisk na określoną formację „duchową” strażników leśnych. Jej symbolem stała się konferencja „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś”, która odbyła się 13 maja 2017 roku w Toruniu u o. Tadeusza Rydzyka.

Zaproszeni prelegenci, m.in. filozof ks. prof. Tadeusz Guz i krytyczka teatralna Tatiana Stankiewicz-Podhorecka, kreślili tam taki obraz ekologii i obrońców przyrody:

  • ekologia to „zielony nazizm”, ale jeszcze gorszy od III Rzeszy, bo dąży do całkowitego zniszczenia świata i człowieka;
  • ekologom „chodzi o przebudowę świata i człowieka wbrew prawu naturalnemu” w kierunku ateistycznego porządku, w którym „nie obowiązują zakazy moralne, a człowiek jest sam sobie Bogiem”;
  • ekolodzy to „międzynarodówka przesiąknięta ideologią lewicową, oparta na fundamencie marksistowskim”.

Trudno powiedzieć, ilu strażników leśnych ulegało tej prymitywnej propagandzie. Ale jej ślady – choć najczęściej w zwulgaryzowanej formie – były obecne w ich internetowych atakach na obrońców przyrody.



Aktywiści: „LP próbują zamieść sprawę pod dywan”

„Chcieliśmy prewencyjnie uczulić i zaapelować do wszystkich pracowników, aby kulturalnie dyskutowali w mediach społecznościowych – także w sytuacji, gdy czynią to poza godzinami pracy i wykonywaniem obowiązków służbowych, z prywatnych kont” – napisała w odpowiedzi dla OKO.press Anna Malinowska o piśmie Konecznego do pracowników LP.

„Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, podobne apele i napomnienia to przecież normalna rzecz w wielu przedsiębiorstwach, którym zależy na kształtowaniu dobrych relacji z otoczeniem” – dodała.

„To pismo jest krokiem w dobrym kierunku. Ktoś wreszcie w Dyrekcji Generalnej LP poszedł po rozum do głowy. I zrozumiał, jak bardzo leśnicy – w tym strażnicy leśni – stracili wizerunkowo w ostatnim czasie” – mówi OKO.press strażnik leśny. – „I że warunkiem uratowania resztek tego wizerunku jest również zdyscyplinowanie tych, którzy swoimi wypowiedziami w internecie zniechęcają społeczeństwo do naszej grupy zawodowej”.

Jednak dla aktywistów takie stawianie sprawy to zamiatanie jej pod dywan:

„Naprawianie wizerunku Lasów Państwowych, wykonywane po cichu i bez przyznania się do winy, bez wykonania jakiegokolwiek gestu w stronę obrażanych od miesięcy aktywistów – jest skandalem” – pisze Obóz dla Puszczy.

„Domagamy się wyciągnięcia realnych konsekwencji dyscyplinarnych wobec strażników leśnych i pracowników Lasów Państwowych (włącznie z duchownymi oraz byłym dyrektorem LP K. Tomaszewskim), którzy znieważali Obrońców Puszczy, w tym odebrania nagród finansowych oraz honorowych”.

OKO.press poprosiło Lasy o odniesienie się do tego postulatu. „Znieważenie jest pojęciem z zakresu prawa karnego. Czy jedyną podstawą tych żądań tzw. Obozu dla Puszczy jest subiektywna opinia jego członków? Czy składali oni jakiekolwiek pozwy przeciwko osobom, które – ich zadaniem – je zniesławiły albo zawiadomienia do prokuratury ws. znieważenia?” – odpowiedziała Malinowska. I zaznaczyła: „Zapoznamy się z należytą uwagą z takimi informacjami, jeśli tylko je otrzymamy”.


OKO podgrzewa dyskusję o zmianach w klimacie.
Wesprzyj nas, też chcemy przetrwać.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Masz cynk?