Prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie dr. hab. Jarosława Szymanka, który zasłynął jako autor ekspertyz prawnych usprawiedliwiających przejęcie Trybunału Konstytucyjnego przez PiS. Komisja dyscyplinarna UW stwierdziła, że splagiatował fragment pracy magistrantki. Śledczy uznali jednak, że skoro dopisał od siebie kilka zdań, nie popełnił przestępstwa

Prokuratura Rejonowa Śródmieście-Północ w Warszawie umorzyła dochodzenie w sprawie przypisania sobie autorstwa artykułu naukowego przez Jarosława Szymanka, byłego uczelnianego profesora Uniwersytetu Warszawskiego, pracownika Biura Analiz Sejmowych i autora korzystnych dla PiS ekspertyz.

OKO.press wykazało w grudniu 2018 roku, że artykuł, który dr hab. Szymanek podpisał swoim nazwiskiem, był fragmentem pracy magisterskiej jego studentki Amandy Dziubińskiej.

Z porównania obu tekstów, do których dotarliśmy, wynikało, że ukradł swojej magistrantce 18 stron tekstu. Od siebie dodał tylko drobne wtrącenia, kilka zdań zakończenia oraz parę przypisów, w tym jeden do własnego artykułu.

Tekst podpisany nazwiskiem Szymanka ukazał się w Księdze Jubileuszowej wydanej z okazji 40-lecia pracy naukowej nieżyjącego już prof. Bogusława Banaszaka, konstytucjonalisty, który podobnie jak Szymanek, w swoich ekspertyzach usprawiedliwiał zamach PiS na Trybunał Konstytucyjny.

Ustalenia OKO.press potwierdziła Komisja Dyscyplinarna dla nauczycieli akademickich Uniwersytetu Warszawskiego. Uznała Szymanka za winnego popełnienia plagiatu i odebrała mu prawo do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego przez rok.

W uzasadnieniu wykazała, że naukowiec opublikował pod swoim nazwiskiem kilkunastostronicowy rozdział pracy magisterskiej, której był promotorem, nie informując o tym autorki. Na dodatek – wbrew prawdzie – zadeklarował, że jest współautorem tekstu i że powstał on w ramach realizacji projektu Narodowego Centrum Nauki.

Poniżej zamieszczamy skan artykułu podpisanego nazwiskiem dr. hab. Jarosława Szymanka. Na niebiesko zakreśliliśmy fragmenty przepisane z pracy magisterskiej Amandy Dziubińskiej.

KLIKNIJ strzałkę, aby zobaczyć kolejne strony.

Po publikacjach OKO.press i orzeczeniu komisji dyscyplinarnej Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie rozwiązał umowę z Szymankiem, który prowadził tam m.in. zajęcia z prawa konstytucyjnego. Wcześniej Szymanek stracił posadę na Uniwersytecie Warszawskim.

Dopisał, więc nie ukradł

Choć gołym okiem można stwierdzić, że artykuł Szymanka jest plagiatem, Prokuratura Rejonowa Śródmieście-Północ nie dopatrzyła się w tej sprawie przestępstwa i 24 kwietnia 2019 umorzyła dochodzenie. Za przywłaszczenie sobie autorstwa cudzego utworu (art. 115 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych) PiS-owskiemu ekspertowi groziła grzywna, kara ograniczenia wolności albo nawet trzyletnie więzienie.

Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie przekazał nam, że według ustaleń śledczych po wydrukowaniu książki poświęconej prof. Banaszakowi, w której ukazał się artykuł, Szymanek przekazał mu oświadczenie o prawach autorskich, a on z kolei przekazał je Kolegium Redakcyjnemu.

W oświadczeniu Szymanek zadeklarował, że Amanda Dziubińska jest autorką tekstu w dziewięćdziesięciu procentach, a on — w dziesięciu.

Z tego faktu prokuratura wyciągnęła wniosek, że “nie można uznać, iż w/w miał zamiar przywłaszczenia utworu bądź wprowadzenia w błąd co do jego autorstwa”.

Wniosek jest kuriozalny. Nawet przy założeniu, że drobne dopiski Szymanka do fragmentu pracy magisterskiej Amandy Dziubińskiej rzeczywiście stanowiły aż 10 proc. pracy, taka jednostronna deklaracja nie jest wystarczającym dowodem na uznanie go za współautora artykułu. W podobny sposób każdy mógłby zostać współautorem dowolnego artykułu naukowego.

Wątpliwości śledczych powinien wzbudzić brak podpisu Amandy Dziubińskiej pod deklaracją o współautorstwie, ale w ogóle jej o to nie zapytali.

Do Dziubińskiej nie dotarło powiadomienie o umorzeniu postępowania, dowiedziała się o nim dzięki OKO.press. Zapowiada, że złoży zażalenie.

Komisja przy ministerstwie chroni Szymanka

Szymankowi sprzyja także Komisja Dyscyplinarna przy Radzie Głównej Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, do której odwołał się od decyzji komisji UW. Przewodnicząca tej komisji, prof. Ewa Gruza, także wykładająca na UW, odmówiła OKO.press ujawnienia orzeczenia i protokołów posiedzenia, dotyczącego Szymanka, a nawet podania jego daty.

Prof. Gruza uzasadniała, że Komisja Dyscyplinarna nie musi udzielać informacji o postępowaniach, m.in. dlatego, że nie obowiązuje jej ustawa o dostępie do informacji publicznej. Jej odmowę zaskarżyliśmy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

W skardze na bezczynność organu, którą przygotowało dla nas Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska, wykazaliśmy, że prof. Gruza się myli.

Zgodnie z wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 2016 roku, komisja dyscyplinarna przy RG MNiSW jest organem władzy publicznej, więc musi udzielać informacji o swojej działalności na wniosek obywateli. Poza tym nasze pytania dotyczyły działalności nauczyciela akademickiego, czyli osoby pełniącej funkcje publiczne.

Nasza skarga, wysłana w kwietniu 2019, wpłynęła do sądu. Czeka na wyznaczenie terminu posiedzenia.

Ekspert prawny PiS

Jarosław Szymanek od grudnia 2015 roku współpracuje z Biurem Analiz Sejmowych. W jednej z zamówionych przez BAS opinii stwierdzał, że wybór pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez poprzedni Sejm jest nieważny. PiS powoływał się na tę ekspertyzę, uzasadniając odmowę zaprzysiężenia sędziów przez prezydenta Andrzeja Dudę i wprowadzenie do TK trzech sędziów-dublerów.

Później, gdy Szymanek został zatrudniony w BAS, napisał opinię usprawiedliwiającą łamanie regulaminu Sejmu przez marszałka Kuchcińskiego w grudniu 2016 roku.

Od grudnia 2015 roku Sejm dał zarobić Szymankowi łącznie co najmniej 41 625 zł.

W rzeczywistości kwota jest znacznie wyższa. Kancelaria Sejmu odmówiła jednak OKO.press udostępnienia informacji o wynagrodzeniu Szymanka jako głównego specjalisty BAS ds. społecznych. Szymanek objął tę funkcję w lipcu 2016 roku.

Poza tym Szymanek był także – obok m.in. prof. Bogusława Banaszaka – członkiem zespołu ekspertów powołanego przez marszałka Sejmu, który zgodnie z zaleceniami Komisji Weneckiej miał wypracować rozwiązanie sporu wokół TK. Według „Rzeczpospolitej” Sejm płacił członkom zespołu po 300 zł za godzinę pracy.


"Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
OKO pisze o edukacji. Wesprzyj nas.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Masz cynk?