30 listopada 2019

Emerytury: czeka nas dramat. Już prawie pół miliona osób z minimalną emeryturą lub niższą. A będzie gorzej

433 tys. osób w Polsce otrzymuje emerytury minimalne lub niższe. Aż 50 tys. dostaje mniej niż 600 złotych. Zaczynamy odczuwać konsekwencje reformy z 1999 roku. Wiele osób w ogóle nie odprowadza żadnych składek. Jeśli nic nie zmieni się w systemie emerytalnym, liczba ubogich emerytów będzie rosła skokowo

Może wydawać się to paradoksalne, ale pomimo rozwoju gospodarczego i wzrostu płac, coraz więcej osób w Polsce otrzymuje emeryturę niższą niż minimalną. Dzieje się tak, ponieważ emerytura minimalna nie przysługuje automatycznie wszystkim, którzy ukończyli wiek emerytalny (po reformie PiS z 2016 roku wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn).

Nowa emerytura, stara emerytura

Od marca 2019 emerytalne świadczenie minimalne to 1100 złotych brutto, a w 2020 roku wzrośnie do 1200 złotych brutto. Według ZUS, emerytów i rencistów w marcu 2019 było 7,7 miliona, a samych emerytów – 5,7 miliona.

Średnio emeryci otrzymują 2236,84 zł brutto – to dane z pierwszego półrocza 2019.

Jednak do obecnej średniej emerytury wciąż wliczają się względnie wysokie świadczenia, naliczane według starego systemu. W dużym uproszczeniu: emerytura osób urodzonych przed 1949 rokiem tylko pośrednio zależy od wpłacanych składek, zasadnicze znaczenie ma staż pracy – to tzw. stary system.

Dla tych, którzy urodzili się później, wysokość emerytury zależy przede wszystkim kwoty wpłaconych składek.

W praktyce oznacza to, że jeżeli ktoś lata pracował na umowach o dzieło lub na czarno (przez lata nadużywanych na polskim rynku pracy), to jego emerytura będzie znacznie niższa.

Komu emerytura minimalna przysługuje?

  • Mężczyznom po 25 latach okresów składkowych i nieskładkowych,
  • Kobietom po 20 latach okresów składkowych i nieskładkowych.

Okresy nieskładkowe nie mogą przekroczyć jednej trzeciej okresów składkowych.

Okres składkowy to ten, w którym opłacaliśmy składki do ZUS, np. gdy byliśmy zatrudnieni na umowę o pracę. Okres nieskładkowy to np. czas, gdy pobieraliśmy zasiłek chorobowy lub uczyliśmy się w szkole wyższej. Wówczas składki nie są opłacane, ale czas ten liczy się, gdy sprawdzamy, czy przysługuje nam emerytura minimalna.

W praktyce oznacza to, że jeżeli mężczyzna zaczął pracę w wieku lat 20 i przepracował w swojej karierze zawodowej 24 lata na umowie o pracę oraz 21 lat na bezrobociu (składki są odprowadzane wraz z zasiłkiem dla bezrobotnych, którego okres wypłacania jest bardzo krótki - ogromna większość zarejestrowanych bezrobotnych nie ma odprowadzanych składek), pracował na czarno lub np. na umowy o dzieło, a wysokość jego pensji nie pozwalała mu odprowadzać składek do ZUS, wówczas w wieku 65 lat emerytura minimalna mu nie przysługuje.

Brak wymaganego do emerytury stażu składkowego częściej dotyczy jednak kobiet, m.in. dlatego, że to one częściej rezygnują z pracy zawodowej, by zająć się opieką nad dziećmi lub rodzicami.

„Wśród kobiet dominującym powodem oddalenia się od rynku pracy jest zajęcie się domem i bliskimi – na to wskazywało równy milion (74 proc.) respondentek, podczas gdy u mężczyzn – tylko 93 tys. (16 proc.)” - pisał w OKO.press analityk rynku pracy Łukasz Komuda.

„Wiele osób z tej grupy nie jest w stanie pogodzić rozwoju profesjonalnego ze swoimi obowiązkami – ze względu na słabość usług opiekuńczych oferowanych przez państwo oraz poziom wynagrodzeń, na jaki mogą liczyć (to ostatnie uniemożliwia zakup takich usług)”.

„Do rozważenia jest (...) kwestia zabezpieczenia emerytalnego osób biernych zawodowo z powyższego powodu, które przecież często pracują ciężej niż w fabryce” - konkludował.

Sytuacja, w której ktoś nie odprowadza składek przez np. 20 lat, może wielu osobom wydawać się abstrakcyjna, ale rosnąca liczba emerytów z emeryturą niższą niż minimalna pokazuje, że w ostatnich dekadach była bardzo częsta.

Rosnąca liczba takich emerytur to również odroczony efekt reformy z 1999 roku. Stare zasady obejmują osoby urodzone przed 1949 rokiem. To dzisiejsi siedemdziesięciolatkowie. Większość z nich przeszła już na emeryturę. Dlatego nowi emeryci dziś to osoby, które pobierają świadczenie według nowych zasad.

220 tys. emerytur poniżej minimalnej

Ile jest osób, które pobierają emeryturę niższą niż minimalna? Oto dane z raportu GUS z maja 2019.

Pod koniec roku 2018 emerytów, którzy pobierali świadczenie niższe niż minimalne, było 218,8 tys.

Źródło: ZUS

Ta liczba rośnie jednak bardzo szybko. Jeszcze w 2011 roku było to zaledwie 23,9 tys. Patrząc na coraz szybszy przyrost takich emerytur, można z dużą dozą pewności przewidywać, że w pod koniec tego roku będzie można mówić o ponad dziesięciokrotnym przyroście w osiem lat.

Wzrost ten przyspieszył w 2017 roku. Z pewnością jest to efekt obniżenia wieku emerytalnego przez PiS, które weszło w życie w październiku 2017.

Wśród osób, które pobierają emeryturę według nowych zasad, rośnie też udział emerytów pobierających emeryturę niższą niż minimalna:

Źródło: ZUS

W 2011 roku było to 4,2 proc., pod koniec 2018 – 8,5 proc. Już prawie co dziesiąty emeryt z osób urodzonych po 1949 roku dostaje emeryturę niższą niż minimalną.

ZUS podaje też przedziały kwotowe, w których mieszczą się emeryci otrzymujący takie głodowe emerytury.

W 2018 roku:

  • 41,5 proc. z nich otrzymywało ponad 800 złotych;
  • 35,6 proc. mieściło się w przedziale między 600 a 800 złotych;
  • 22,9 proc. z nich dostawało mniej niż 600 złotych.

Oznacza to, że 50 tys. emerytów w 2018 roku otrzymało emeryturę niższą niż 600 złotych brutto. Ale ponad 1/3 z nich – ok. 18 tys. – to nowi emeryci, którzy na emeryturę przeszli w 2018 roku.

Wśród tych 18 tys. najpewniej większość to osoby, które ani razu nie odprowadziły składki. Aż 49 proc. z tych, którym emerytura była przyznana w 2018 roku i otrzymali ją w kwocie niższej niż minimalna, nie wpłaciło po reformie z 1999 roku do ZUS nic. Cała ich emerytura została wyliczona na podstawie zwaloryzowanego kapitału początkowego sprzed reformy.

Zapowiada się więc, że liczba osób starszych z głodowym świadczeniem będzie w najbliższych latach rosnąć skokowo.

430 tys. emerytów poniżej 1100 zł

Z danych ZUS wiemy, że najniższą emeryturę w marcu 2019 roku pobierało 214,9 tys. osób.

Daje to 433,7 tys. emerytów, którzy pobierają emeryturę minimalną lub niższą. To 7,5 proc. wszystkich emerytów.

Wśród osób, które w grudniu 2018 pobierały emeryturę niższą niż minimalna aż 85,5 proc. to kobiety.

Wynika to z krótszego okresu składkowego, rezygnacji z pracy na rzecz macierzyństwa i niższych pensji.

Emerytury poniżej 1000 złotych pobiera 1,5 proc. wszystkich emerytów i 5,9 emerytek. Jeszcze bardziej uderzająco wygląda to porównanie, gdy przesuniemy granicę nieco wyżej, na 1600 zł. To poziom postulowanej przez Lewicę wysokości minimalnej emerytury.

Tutaj odsetek wśród mężczyzn wynosi 8,6 proc. a kobiet – aż 34,6 proc.

Z raportu ZUS dowiemy się też, że najniższa emerytura, jaką Zakład wypłaca to… 2 grosze. Świadczeniobiorca był w stanie udokumentować tylko jeden dzień płacenia ubezpieczenia.

Tysiące emerytów w skrajnej biedzie

Granicę skrajnego ubóstwa, czyli minimum egzystencji, oblicza w Polsce Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. Średnia wartość tego minimum dla 2018 roku wynosiła 560,01 zł dla gospodarstwa jednoosobowego i 467,41 zł na osobę dla gospodarstwa dwuosobowego.

W październiku pisaliśmy o wzroście skrajnego ubóstwa w Polsce w kontekście najnowszego raportu EAPN Polska (European Anti-Poverty Network – Europejska Sieć Przeciwdziałania Ubóstwu).

Wynika z niego, że w 2018 roku ponad 2 miliony osób żyły w Polsce w skrajnym ubóstwie. Liczba seniorów żyjących w skrajnym ubóstwie wzrosła w stosunku do 2017 roku o 60 tys. osób i wyniosła 276 tys.

Warto podkreślić, że ZUS i badanie EAPN prezentują nieco inne dane.

Z danych EAPN wiemy, że 276 tys. osób starszych w Polsce wydaje miesięcznie mniej niż 560 złotych na osobę, jeśli żyją same, lub 470 złotych, jeżeli żyją z partnerką lub partnerem.

Dane GUS mówią nam, że 218 tys. osób pobiera emeryturę mniejszą niż minimalną (1100 złotych brutto) a 50 tys. – mniejszą niż 600 złotych brutto.

W obu przypadkach możemy jednak dowiedzieć się, że ilość ubogich emerytów to setki tysięcy. I wszystko wskazuje na to, że z roku na rok będzie ich coraz więcej.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne