"Ostrzegłam i uspokoiłam swoje sumienie" - pisze prof. Łętowska wysyłając OKO.press tezy wykładu, którego nie mogła wygłosić w PEN Clubie. Ostrzega, że gdy zabraknie prawa, nie udźwigniemy wolności. Przypomina, że suwerenem jest Naród, a nie większość sejmowa. Cytuje poetę: "żyłem w moim kraju i nie moim państwie", alarmuje, że to może być polska przyszłość

„Konstytucja i poezja” – to tytuł odczytu, jaki miała wygłosić 5 czerwca 2017 r. prof. Ewa Łętowska z okazji przyznania jej nagrody im. Ksawerego i Mieczysława Pruszyńskich przez Polski PEN Club. Uroczystość przerwano, po pogłosce o podłożeniu bomby.

Prof. Ewa Łętowska w OKO.press przedstawia główne tezy niewygłoszonego odczytu. Mail do OKO.press opatrzyła łacińską sentencją „Dixi et salvavi animam meam” (Ostrzegłam i uspokoiłam swoje sumienie). Zapowiedziała, że wykład odbędzie się w terminie późniejszym.

Konstytucja i poezja. Tezy wykładu prof. Ewy Łętowskiej

1

„Niczego o nas nie ma w Konstytucji” – gniewna fraza Marcina Świetlickiego (Pod wulkanem) oskarża Konstytucję o odrzucenie. Ale Konstytucja więcej znaczy i może, niż dosłownie mówi. Trzeba tylko umieć wydobywać znaczenie Konstytucji i trzeba nauczyć tych, którzy chcą z niej korzystać – aby potrafili jej używać.

Polska Konstytucja z 1997 r. zawiera wiele zasad, instrumentów, konstrukcji, mechanizmów przydatnych dla ochrony interesów jednostki.

Zaniedbano jednak rozumnej promocji wartości i możliwości Konstytucji. Tych, którzy powinni zostać pozyskani – spotkał zawód.

2

Marsz społeczny ku lepszemu uległ rozciągnięciu. Maruderów pozostawiono samym sobie, daleko za tymi, dla których transformacja okazała się fortunna. Zaniedbano kulturę „gospodarki zasobami ludzkimi”, co mogłoby złagodzić dyskomfort upośledzenia ekonomicznego. Gdybyż jeszcze to, co Konstytucja tak łatwo gwarantuje na papierze było w rzeczywistości dostępne bez nadmiernego wysiłku i osiągalne niezawodnie bez „wyszarpywania swego” – zapewne wiara w dobroczynne dla ogółu wartości demokracji deliberatywnej i państwa prawa – byłaby bardziej rozpowszechniona, a same wartości powszechniej akceptowane.

„Niczego o nas nie ma w Konstytucji”, ponieważ ci, których powinnością było nauczać, tłumaczyć, promować – „przechodzili, mijali, milczeli: obcy, obojętni, smutni” (J.Tuwim)

Delikatny mechanizm prawa „niewidzialnego, przezroczystego, o anemicznej cerze chorowitego chłopca, który rozwiązuje szarady” (A. Zagajewski, Prawo) – ulega zatem destrukcji. Zacina się. A przecież ”to ono, wytrwałe jak sprężyny zegarów na zamkowych wieżach, dźwiga i wzmacnia ramiona wolnych ludzi”.

Gdy zabraknie prawa ludzie nie udźwigną swej wolności i nie będą jej nieśli ze sobą.

3

Mamy kryzys konstytucyjny, spowodowany zmianą azymutów. Zmiana kierunku marszu stopniowo, nieznacznie odbiega od pierwotnej trasy. Z czasem – dystans rośnie. Zmiany nie dotykają tekstu samej Konstytucji. Natomiast obejmują szerokie połacie ustawodawstwa zwykłego, czemu towarzyszy błyskawicznie idąca za tym zasadnicza zmiana standardów funkcjonowania państwa, związana z

planową wymianą elit, ograniczeniem transparencji działań państwa dla ewentualnych krytyków i wyłączeniem prawnych zabezpieczeń przed arbitralnością.

Dokonuje się więc zasadniczy zwrot. Od otwartego – ku społeczeństwu zamkniętemu, nieinkluzywnemu. Zarówno dosłownie, jak i kulturowo: niechęć przybyszów i obcych, uznawanie uniwersalnych wartości humanistycznych za zagrożenie dla silne eksponowanej własnej, rodzimej tradycji historycznej. Preambuła konstytucyjna nakazuje większości parlamentarnej oszczędnie korzystać z matematycznej przewagi i nie marginalizować całkowicie mniejszości, ale bieżąca praktyka jest zgoła odmienna. Z nieufnością traktuje się organy i mechanizmy konstytucyjnie niezależne.

„Suweren” w obecnym dyskursie politycznym utożsamiany jest z aktualną większością parlamentarną, a nie z narodem, jak to nakazywałby art. 4 Konstytucji („Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”).

Nic nie słychać przy tym, aby  tak rozumiany „suweren” miał obowiązek chronienia mniejszości przed arbitralnością większości.

4

Poezja zawsze odgrywała rolę prometejską lepiej, niż analitycy społeczeństwa i idei.

Urodziłem się
w czasie drugiej wojny
i większość istnienia
przeżyłem w moim kraju i nie moim państwie.
Ten rozdźwięk
niczym smuga dziegciu
znaczył sobą
mniej lub więcej
wszystko,
i zapomnieliśmy,
że może być inaczej.
Aż zdarzył się cud
wszystko znormalniało.
Radośnie zaskoczeni
szybko się uczyliśmy
i uwierzyliśmy,
że to naprawdę.

(Adam Bieszk, „Zapowiedź”, fragment).

Profesor Ewa Łętowska

Profesor Ewa Łętowska to jeden z największych w Polsce autorytetów prawnych, pierwsza polska rzecznik praw obywatelskich (1987–1992), sędzia NSA (1999-2002) i Trybunału Konstytucyjnego (2002-2011). Ostatnio wielokrotnie wypowiadała się na temat łamania państwa prawa przez władze. 2 czerwca 2017 w TVN24 sugerowała prawnikom prezydenta, którzy podważali uchwałę Sądu Najwyższego w sprawie uniewinnienia  Mariusza Kamińskiego, „znaczną ostrożność w tak zwanym chlapaniu językiem”.

Surowo oceniała też wystąpienia władz na Kongresie Prawników w Katowicach 20 maja 2017, uznając je za próbę sprowokowania sędziów.

Prof. Ewa Łętowska broni zasady, że w sytuacji naruszania praworządności sądy powszechne mogą odwołać się bezpośrednio do ustawy zasadniczej. „Od zawsze stałam na stanowisku, że sądy powszechne i administracyjne mogą w wyjątkowych wypadkach i działając rozważnie, odmówić w konkretnej sprawie stosowania ustawy lub innego aktu normatywnego, który uznają za niezgodny z Konstytucją”.


Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym