Kreml prowadzi kampanię dezinformacyjną, której celem jest dyskredytacja ukraińskiej armii. W sieci krążą tysiące fałszywek o rzekomo ogromnych stratach i chaosie w ukraińskiej armii, a także o „bezprawiu” komend mobilizacyjnych. Popatrzmy jak to działa
Te fałszywe narracje są wzmacniane pseudoeksperckimi komentarzami, odwołaniami do sfabrykowanych „zachodnich mediów”, a także filmików stworzonych przez AI. M.in. tak działa sieć „Matrioszka”, która rozpowszechnia filmy i obrazki opatrzone logo zagranicznych mediów i organizacji. Jak ta dezinformacyjna wojna jest prowadzona, przedstawiamy na przykładach zebranych dla OKO.press przez redakcję factcheckingową Gwara Media w Charkowie.
Jednym z najnowszych przykładów tego, jak rosyjska propaganda dyskredytuje ukraińskich wojskowych, szerząc informacje o rzekomych masowych dezercjach, jest fake news, według którego w 2025 roku 20 tysięcy żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy nie wróciło z rehabilitacji we Francji.
Informację tę na początku kwietnia 2026 roku rozpowszechniały kanały na Telegramie regularnie promujące kremlowską propagandę. Podchwyciły to również rosyjskie i białoruskie media. Jako źródło podawano rzekome śledztwo francuskiego tygodnika Le Point, a część publikacji zawierała także nagranie opatrzone jego logotypem.
W materiale wideo wmawiano, że co trzeci żołnierz ukraińskiej armii wysłany w 2025 roku na leczenie do Francji postanowił nie wracać do kraju. W rzeczywistości tygodnik Le Point nigdy nie opublikował takich treści na swoich platformach cyfrowych, a samo nagranie zostało zmontowane z materiałów stockowych.
Aby nadać fałszywej informacji pozory wiarygodności, twórcy dezinformacji wykorzystali między innymi fragmenty wystąpienia Nathalie Arthaud – rzeczniczki trockistowskiej partii komunistycznej Lutte Ouvrière (Walka Robotnicza), która ogłosiła zamiar kandydowania w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 roku. W rzeczywistości Arthaud mówiła w tym nagraniu nie o ukraińskich żołnierzach, a o agresywnej polityce prezydenta USA Donalda Trumpa oraz sytuacji wokół Cieśniny Ormuz.
Ukraińskie Ministerstwo Zdrowia w komentarzu dla fact-checkerów poinformowało, że w ramach współpracy z UE i WHO oraz programu „Medevac Ukraine” od kwietnia 2022 roku do połowy kwietnia 2026 roku pomoc otrzymało łącznie 6653 ukraińskich wojskowych i cywilów. Przeszli bezpłatne leczenie i rehabilitację w placówkach medycznych w 33 krajach świata, a sama Republika Francuska przez cztery lata przyjęła jedynie 239 pacjentów.
Powszechna mobilizacja, która jest wrażliwą społecznie kwestią w Ukrainie, to kolejny temat rosyjskich operacji dezinformacyjnych. Przypadki naruszeń praw człowieka oraz nadużyć ze strony pracowników komend mobilizacyjnych, którymi zajmuje się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich Ukrainy, propaganda wykorzystuje do manipulacji. Zmyślone lub zniekształcone historie przedstawiane są jako powszechny problem, a następnie wyolbrzymiane w celu zdyskredytowania całego procesu mobilizacji.
Przykładowo, generowane przez sztuczną inteligencję fake newsy o mobilizowanych do armii żołnierzach z niepełnosprawnościami lub zaburzeniami rozwojowymi są masowo rozpowszechniane na TikToku i przedstawiane jako „humorystyczne” treści dotyczące ukraińskiej armii.
Rosyjska propaganda chce podważyć zaufanie do ukraińskich instytucji mobilizacyjnych (na Ukrainie to Terytorialne Centra Kompletacji), które rzekomo wysyłają takich ludzi na front. Jednocześnie te filmiki mają pokazywać ze złej strony Ukraińców, którzy rzekomo drwią z osób z grup szczególnie wrażliwych.
Nagrania mają podobną fabułę – głos z offu szydzi z „żołnierza z niepełnosprawnością”, co wywołuje u odbiorców silne emocje, o czym świadczą liczne komentarze pod tego typu postami.
We wrześniu 2025 roku na TikToku wiralowo rozchodziły się filmiki przedstawiające ukraińskiego żołnierza z „objawami zaburzeń psychicznych”, który został zmobilizowany do armii i służył jako operator dronów.
Pierwszym źródłem tych nagrań było anonimowe konto na TikToku regularnie publikujące materiały tworzone przy użyciu technologii deepfake. Następnie filmy zostały rozpowszechnione przez prokremlowskie kanały na Telegramie wraz z towarzyszącymi im narracjami propagandowymi.
Rozpoznanie, że w tym przypadku użyto technologii deepfake, nie było trudne – wskazywała na to m.in. nienaturalna mimika osoby widocznej w kadrze. Pomocne okazały się również narzędzia służące do wykrycia, że filmik powstał z zastosowaniem sztucznej inteligencji.
Jak wskazują badania, u użytkowników przyzwyczajonych do konsumpcji krótkich filmików rozwija się nawyk szybkiego „dopaminowego wzmocnienia”. W efekcie częściej reagują oni na emocje niż na fakty. To sprawia, że tego typu nagrania osiągają setki tysięcy wyświetleń i skutecznie realizują swój cel – wywołują oburzenie wobec działań mobilizacyjnych w Ukrainie.
Kolejnym mechanizmem szerzenia fake newsów mających na celu dyskredytację mobilizacji i podważanie zaufania do Terytorialnych Centrów Kompletacji są inscenizowane materiały wideo. W grudniu 2025 roku rosyjskie media oraz kanały na Telegramie rozpowszechniły informację, że pracownicy TCK, ścigając rowerzystę, potrącili go wraz z jego synem. Według tych doniesień w wyniku wypadku, do którego miało dojść w wyzwolonej wsi w obwodzie chersońskim, ojciec zginął na miejscu, a dziecko zmarło w drodze do szpitala.
Rosyjscy propagandyści cynicznie określili tę pogoń za cywilami mianem „afrykańskiego safari”. Jednocześnie w Chersoniu i w wyzwolonej części obwodu termin „safari” funkcjonuje jako określenie realnego zjawiska i formy terroru wobec ludności cywilnej, gdy rosyjskie drony „namierzają” ludzi i celowo ich ostrzeliwują.
W rozpowszechnianym przez rosyjskie media materiale wideo można zobaczyć samochód, pod którym znajduje się rower oraz nieruchome ciało. Kilka metrów dalej na polnej drodze leży kolejne zmasakrowane ciało. Wokół pojazdu krąży mężczyzna w stroju przypominającym mundur wojskowy. Kobieta, która próbuje dostać się do auta, krzyczy: „Zabiliście go!”.
Taka emocjonalna scena natychmiast wywołuje u widza silną reakcję, przez co nie zauważa on szczegółów i braku logiki w zachowaniu uczestników zdarzenia. Kobieta nie zwraca uwagi na leżące na drodze dziecko, które jeszcze żyje, a film nagrywa nieznany „przypadkowy” świadek, mimo że cała sytuacja rozgrywa się na pustkowiu.
Wójt wsi, w której jakoby miała miejsce ta akcja, w rozmowie z fact-checkerami Gwara Media zdementował informacje o wypadku, podkreślając, że w ich okręgu wszystkie drogi są asfaltowe i nie ma tam drogi gruntowej podobnej do tej na nagraniu.
Podobnie działają fałszywe informacje o tym, że zdesperowani rodzice mordują przedstawicieli Terytorialnego Centrum Kompletacji. Na przykład prorosyjskie kanały rozpowszechniły wiadomość, jakoby w Charkowie 70-letni mężczyzna zabił pracownika TCK, mszcząc się za „nielegalną mobilizację” swojego syna.
Zdjęcie z ciałem rzekomego pracownika TCK twórcy fake newsów zaczerpnęli z kanału Telegram charkowskiej prokuratury.
W rzeczywistości wiadomość dotyczyła zatrzymania 70-letniego mężczyzny za umyślne zabójstwo znajomego podczas domowej kłótni. Będąc pod wpływem alkoholu, zadał koledze ciosy nożem, po czym próbował upozorować samobójstwo, zrzucając ciało na tory kolejowe.
To przestępstwo nie miało żadnego związku z mobilizacją ani działaniami TCK, jednak propagandyści wykorzystali ten kryminalny przypadek, aby stworzyć „obraz” społecznego niezadowolenia z mobilizacji.
Rosyjska propaganda działa nie tylko przez perswazję, również przez masowe rozpowszechnianie negatywnych treści o przeciwniku. Przejawia się to ogromną liczbą fake newsów, z których znaczna część jest łatwa do obalenia i nie wymaga skomplikowanych środków weryfikacji.
Tak więc wiadomość o tym, że SpaceX opublikowało informacje o tym, czego najczęściej poszukują w sieci żołnierze Ukrainy korzystający ze Starlinka, przeczy zarówno logice działania internetu satelitarnego, jak i polityce prywatności. Mimo to prorosyjskie kanały rozpowszechniły filmik, w którym twierdzi się, że TOP-5 najczęściej wyszukiwanych w sieci haseł przez ukraińskich żołnierzy należały: „przemówienia Putina”, „sposoby popełnienia samobójstwa”, „fala radiowa, by się poddać ”, „kasyno online”, „porno”.
Aby nadać opublikowanym „danym” wiarygodności, do filmu dodano logo Microsoftu. Jednak treści publikowane w mediach społecznościowych korporacji nie zawierają żadnych logotypów i są głównie poświęcone prezentacji nowych produktów oraz rozwiązań, a nie „analityce”. Co więcej, wyszukiwarka Bing firmy Microsoft w ogóle nie cieszy się popularnością wśród Ukraińców.
Innym przykładem jest rozpowszechnianie fałszywych okładek znanych mediów. Przykładowo, stabilne wsparcie Francji – jednego z kluczowych partnerów Ukrainy w zakresie pomocy wojskowej – rosyjscy propagandyści próbują regularnie dyskredytować, tworząc podrobione okładki francuskich gazet i magazynów.
Pod koniec ubiegłego roku w sieci były udostępniane strony aż trzech francuskich mediów, które ponoć informowały o epidemii AIDS w ukraińskiej armii, wywołanej zakażoną krwią od dawców.
Nie jest trudno rozpoznać, że to fałszerstwa – wystarczy sprawdzić, jak wyglądają oryginalne okładki z tą datą publikacji. Jednak takie wiadomości mają dziesiątki tysięcy, a nawet setki tysiące wyświetleń, więc podobne fake newsy stale pojawiają się w sieci, wpływając na odbiorców.
Tak działa prorosyjska sieć „Pravda”, która nie tylko rozpowszechnia fake newsy, ale także nadaje im pozory wiarygodności. Badanie Instytutu Dialogu Strategicznego z Londynu (ISD) wykazało, że w maju 2025 roku w tej sieci codziennie publikowano do 23 000 materiałów, gdy rok wcześniej zaledwie 6 tysięcy.
W ponad 80 proc. przeanalizowanych odniesień strony internetowe przedstawiały tę sieć jako wiarygodne źródło, legitymizując jej narracje i zwiększając jej widoczność. Około 40 proc. stron internetowych odwołujących się do treści tej sieci wspominało w swoich nagłówkach Rosję lub Ukrainę.
Mniejsze pod względem skali, lecz nie mniej szkodliwe pod względem wpływu, są kanały na Telegramie, które przedstawiają się jako „wewnętrzne źródła” informacji z Ukrainy. Są to anonimowe lub półanonimowe konta wykorzystywane do rozpowszechniania dezinformacji i propagandy.
Dla przykładu kanał na Telegramie „Ukropskij fresz” regularnie publikuje materiały o antyukraińskiej retoryce i rozpowszechnia fake newsy. W jego opisie podano, że „redakcja” składa się z mieszkańców obwodu zaporoskiego (terytorium obecnie okupowanego przez Rosję), okupowanych terenów obwodu donieckiego (Słowiańsk, Kramatorsk), obwodu ługańskiego, „charkowskich partyzantów” itp. Kanał oferuje również kontakt za pośrednictwem bota do przesyłania materiałów, co jest typowym zabiegiem mającym stworzyć wizerunek „insiderów z terenu”.
Na przykład kanał ten rozpowszechnił informację, że z powodu braku sprzętu żołnierze 92. Samodzielnej Brygady Szturmowej Sił Zbrojnych Ukrainy przesiedli się na konie. Dowodem miał być sfałszowany zrzut ekranu publikacji charkowskiego portalu internetowego. W rzeczywistości jednak wiadomość dotyczyła wykorzystywania koni na froncie nie przez ukraińskich, lecz rosyjskich żołnierzy, o czym poinformowała jedna z brygad Sił Zbrojnych Ukrainy.
Takie działania dezinformacyjne są przede wszystkim kierowane do rosyjskich odbiorców, mogą jednak mieć też wpływ na część Ukraińców, którzy z powodu wyczerpania wojną oraz niskiego poziomu umiejętności korzystania z mediów są podatni na dezinformację.
Rosyjska propaganda jest swojego rodzaju forpocztą armii rosyjskiej, narzucając narracje osłabiające społeczną odporność jeszcze przed oddaniem pierwszego strzału.
Tłumaczenie Solomiia Harbich
Media
Propaganda
Rosja
Ukraina
armia rosyjska
dezinformacja rosyjska
propaganda rosyjska
Rosja
Ukraina
wojna w Ukrainie
Redaktorka ds. weryfikacji faktów w ukraińskich Gwara Media od 2024 roku. Wcześniej zajmowała się dziennikarstwem informacyjnym, relacjonując wydarzenia w regionie i w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę. Pracuje w zespole weryfikatorów faktów „Perevirka”.
Redaktorka ds. weryfikacji faktów w ukraińskich Gwara Media od 2024 roku. Wcześniej zajmowała się dziennikarstwem informacyjnym, relacjonując wydarzenia w regionie i w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę. Pracuje w zespole weryfikatorów faktów „Perevirka”.
Komentarze