Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

„Od marca 2025 roku odnotowaliśmy 12 incydentów w przestrzeni cyfrowej obejmujących tworzenie fałszywych kont Fundacji w mediach społecznościowych, zakładanie profili podszywających się pod naszych pracowników, tworzenie adresów e-mail łudząco podobnych do autentycznych, a także uruchamianie stron internetowych rzekomo administrowanych przez naszą organizację” – czytamy w liście Ukraińskiego Domu skierowanym do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który Fundacja przekazała OKO.press.

Ukraiński Dom wylicza kilka konkretnych przykładów. Chodzi na przykład o fałszywe wnioski wysłane w marcu 2025 roku jakoby w imieniu ukraińskiej Fundacji do urzędów miast Poznania, Częstochowy, Gliwic i Rzeszowa w sprawie organizacji przez Ukraiński Dom wieców poparcia dla Rafała Trzaskowskiego, wówczas kandydata na prezydenta.

Inny przykład z grudnia 2025 roku: z kolejnego fałszywego adresu e-mail – jakoby od Ukraińskiego Domu – list otrzymała Kancelaria Sejmu, który miał dotyczyć „prośby o zwiększenie wsparcia finansowego dla Ukrainy oraz intensyfikację działań na rzecz obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce”.

Szanowny Panie Ministrze!

Już od ponad roku Fundacja „Ukraiński Dom” pada ofiarą uporczywych i wrogich działań, wymierzonych nie tylko w dobre imię, wiarygodność i autorytet naszej organizacji, lecz także, co szczególnie niepokoi, naruszających spokój społeczny oraz godzących w spójność społeczną w Polsce.

Od marca 2025 roku odnotowaliśmy 12 incydentów w przestrzeni cyfrowej, obejmujących tworzenie fałszywych kont Fundacji w mediach społecznościowych, zakładanie profili podszywających się pod naszych pracowników, tworzenie adresów e-mail łudząco podobnych do autentycznych, a także uruchamianie stron internetowych rzekomo administrowanych przez naszą organizację.

W marcu 2025 roku z fałszywego adresu e-mail, podszywającego się pod naszą Fundację, wysłano w naszym imieniu do urzędów miast Poznania, Częstochowy, Gliwic i Rzeszowa fałszywe wnioski dotyczące rzekomej organizacji przez nas wieców poparcia dla kandydata na Prezydenta RP Rafała Trzaskowskiego.

W grudniu 2025 roku z kolejnego fałszywego adresu e-mail, podszywającego się pod naszą Fundację, skierowano w naszym imieniu do Kancelarii Sejmu RP fałszywe pisma zawierające prośby o zwiększenie wsparcia finansowego dla Ukrainy oraz intensyfikację działań na rzecz obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce.

W lutym 2026 roku podobne fałszywe pisma zostały również przesłane do jednego z radnych miasta Krakowa.

Ponadto w lutym i marcu 2026 roku dwukrotnie odnotowaliśmy utworzenie fałszywych kont w serwisie Facebook, które były wykorzystywane do rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, jakoby Fundacja „Ukraiński Dom” prowadziła „czarną listę” polskich polityków.

Nie wiemy, czy za wszystkimi tymi działaniami stoi ten sam sprawca. Nie mamy jednak wątpliwości, że ich celem jest nie tylko dyskredytacja naszej Fundacji, lecz także uderzenie w całą społeczność ukraińską w Polsce – zarówno w obywateli polskich ukraińskiego pochodzenia, jak i w cudzoziemców legalnie mieszkających oraz pracujących w naszym kraju.

Wobec braku rzeczywistych podstaw dla rozpowszechnianych obaw i stereotypowych wyobrażeń o Ukraińcach sprawcy sami wytwarzają fałszywe „dowody”, a następnie rozpowszechniają je z wykorzystaniem narzędzi cyfrowych. Działania te stanowią świadomą próbę manipulowania opinią publiczną, prowadzącą do podważania zaufania społecznego oraz wzbudzania wśród Polaków przekonania, że część ich współobywateli lub sąsiadów stanowi ukryte zagrożenie.

Pragniemy wyraźnie podkreślić, że tego rodzaju działania nie stanowią wyłącznie problemu Fundacji „Ukraiński Dom”. Przypadki podszywania się pod organizacje w celu ich dyskredytacji zgłaszały również inne podmioty działające na rzecz społeczności ukraińskiej w Polsce, w tym Związek Ukraińców w Polsce oraz Stowarzyszenie „Polska–Ukraina”.

Skala potencjalnego zagrożenia jest jednak znacznie szersza. W praktyce ofiarą tego rodzaju działań może stać się każda organizacja pozarządowa, niezależnie od profilu swojej działalności, a także różnego rodzaju zrzeszenia, inicjatywy społeczne oraz inne podmioty życia publicznego.

Osoby trzecie, podszywając się pod takie podmioty, mogą podejmować w ich imieniu rozmaite działania, w tym rozsyłać korespondencję, publikować materiały, tworzyć bazy danych i strony internetowe, a także występować publicznie, rzekomo reprezentując zarówno same organizacje, jak i środowiska oraz grupy społeczne, na rzecz których organizacje te działają.

Niestety, przeciwdziałanie temu zjawisku okazuje się wyjątkowo utrudnione – nie tylko ze względu na dynamiczny rozwój technologii, który zwiększa szanse sprawców na pozostanie niewykrytymi, lecz także z uwagi na obowiązujący stan prawny.

Obecne polskie prawo karne nie przewiduje wprost odpowiedzialności za podszywanie się pod osobę prawną jako odrębny czyn zabroniony. W konsekwencji na organach ścigania spoczywa nie tylko obowiązek ustalenia faktycznego przebiegu zdarzeń, w tym tego, kto, kiedy i w jaki sposób podszywał się pod daną osobę prawną, lecz także konieczność wykazania, że działaniom tym towarzyszył zamiar popełnienia innego przestępstwa.

W praktyce oznacza to, że potencjalni sprawcy mogą postrzegać tego rodzaju działania jako relatywnie mało ryzykowne, a prawdopodobieństwo poniesienia odpowiedzialności karnej jako ograniczone. Taki stan rzeczy może sprzyjać dalszemu podejmowaniu działań o wyraźnie społecznie szkodliwym charakterze.

W związku z powyższym zwracamy się z uprzejmą prośbą o rozważenie podjęcia prac legislacyjnych nad nowelizacją Kodeksu karnego.

Przedmiotem postulowanej zmiany byłoby rozszerzenie zakresu zastosowania art. 190a § 2 k.k. na przypadki bezprawnego podszywania się nie tylko pod osoby fizyczne, lecz również pod osoby prawne – w szczególności organizacje społeczne, stowarzyszenia oraz fundacje.

Obecne brzmienie art. 190a § 2 k.k. penalizuje wyłącznie podszywanie się pod osobę fizyczną, co w praktyce może prowadzić do bezkarności analogicznych działań wymierzonych w osoby prawne, mimo że mogą one powodować istotne szkody społeczne oraz podważać zaufanie do instytucji życia publicznego.

Z wyrazami szacunku,

Prezeska Fundacji “Ukraiński Dom” Myroslava Keryk

Dlaczego takie działania są niebezpieczne?

Jak mówi OKO.press Oleksandr Pestrykov, ekspert Ukraińskiego Domu, jest to nowe wyzwanie dla organizacji.

„Wcześniej takie działania kosztowały sprawców dużo więcej wysiłku i pieniędzy. Teraz dzięki rozwojowi technologii podszyć się pod inną organizację jest łatwo. To może zrobić prawie każdy” – mówi Pestrykov.

„Najczęściej podszywanie kojarzy nam się z tym, że ktoś próbuje ściągnąć nasze pieniądze z konta albo zmusić nas do jakichś czynów, czyli z oszustwem. My mamy sytuację znacznie groźniejszą, ponieważ prawie wszyscy sprawcy, którzy podszywali się pod nas, nie są oszustami w takim znaczeniu. Oni tworzą równoległą fałszywą narrację – np. że Ukraińcy, którzy mieszkają w Polsce, wtrącają się do wyborów, tworzą pseudodowody na to, że jakoby odgrywamy aktywną rolę w życiu politycznym. Choć naprawdę tak nie jest.

Organizacje działające na rzecz Ukraińców nigdy nie ingerowały w polskie wybory. Skupiamy się na codziennych sprawach, wsparciu rodaków” – kontynuuje ekspert.

Dodaje, że poprzez takie działania sprawcy grają na lękach Polaków, którzy obawiają się, że Ukraińcy mogą szybko wejść w życie polityczne Polski.

„Te osoby działają z perfidią, ich ataki stają się coraz bardziej wyrafinowane. Na przykład ostatnia sytuacja: w mediach społecznościowych zostały utworzone fałszywe konta, które rozpowszechniały nieprawdziwą informację, jakoby stworzyliśmy bazę danych – tzw. czarną listę – polskich polityków nieprzychylnych wobec Ukraińców albo tych, których oskarżano o ukrainofobię. I chociaż nikt z nas nie zamierza tego robić, to niektóre osoby mogą w taki fejk uwierzyć”.

Przeczytaj także:

„Podszywanie się pod jakiekolwiek podmioty to klasyczne oszustwo, tyle że dotyczące osoby prawnej, a nie fizycznej. Ale skutki może mieć równie poważne” – mówi Anna Mierzyńska, ekspertka z dziedziny dezinformacji, autorka OKO.press. „W przypadku organizacji ukraińskich jest to jednak bardziej niebezpieczna historia niż podszywanie się pod polskie organizacje. Moim zdaniem to element antyukraińskiej wojny informacyjnej, który ma podważać na szeroką skalę zaufanie do osób pochodzących z Ukrainy oraz do podmiotów działających na ich rzecz.

Wiąże się to z próbą budowania niechętnych nastrojów wobec Ukraińców w Polsce.

Ma to oczywiście podłoże polityczne i może nieść poważne skutki społeczne. Już je obserwujemy – coraz mniej osób w Polsce jest za tym, żeby pomagać Ukrainie”.

Wpływy rosyjskie?

Według eksperta Ukraińskiego Domu w akcjach dyskredytacyjnych widoczny jest rosyjski ślad. Na przykład w listach do polskich urzędów pojawiały się rosyjskie słowa (jak mieroprijatije, impreza, wydarzenie) albo wyrazy niestosowane w polskim języku urzędowym, a niepoprawny szyk zdania wskazywał na to, że list był napisany w innym języku i został przetłumaczony przez narzędzia automatyczne.

„W ostatnich akcjach już nie mamy takiej pewności. Trudno ustalić, czy to bezpośrednie akcje rosyjskie, czy aktorów polskich. Na przykład taką fałszywkę o bazie antyukraińskich polityków mogli stworzyć zwolennicy prawicy, żeby mobilizować swój elektorat” – mówi Pestrykov.

„Trudno jest ocenić, kto bezpośrednio stoi za akcjami. Służby musiałyby to zbadać i znaleźć sprawców. Natomiast na pewno taka akcja pasuje do narracji rosyjskich. Wojna informacyjna, którą Rosja prowadzi, jest nakierowana m.in. na to, żeby zmniejszać zaufanie do Ukraińców i sprawić, żeby państwo polskie – pod wpływem oddolnej presji – przestało pomagać Ukrainie” – mówi Mierzyńska.

I wyjaśnia: „Kiedy pojawiają się jakieś pisma adresowane do samorządów, do władz, w których ktoś się podszywa pod Ukraiński Dom i domaga się na przykład większej ilości pieniędzy albo przedstawia się jako organizacja roszczeniowa, która stale czegoś się domaga, choć to jest niezgodnie z prawdą, to tak naprawdę rzutuje na wizerunek wszystkich Ukraińców w Polsce.

Takie działania są zgodne z celami rosyjskiej wojny informacyjnej.

Na miejscu służb, szukałabym sprawcy w kierunku rosyjskim albo środowisk prorosyjskich w Polsce”.

Potrzebne są zmiany prawa

Nie tylko Ukraiński Dom pada ofiarą takich działań. Jak wskazuje Fundacja w liście do ministra sprawiedliwości, podobne przypadki podszywania się odnotowały też Związek Ukraińców w Polsce oraz Stowarzyszenie „Polska–Ukraina”.

Utrudnia wykrywanie takiej działalności obowiązujący stan prawny.

„Obecne polskie prawo karne nie przewiduje wprost odpowiedzialności za podszywanie się pod osobę prawną. W konsekwencji na organach ścigania spoczywa nie tylko obowiązek ustalenia faktycznego przebiegu zdarzeń, w tym kto, kiedy i w jaki sposób podszywał się pod daną osobę prawną, lecz także konieczność wykazania, że działaniom tym towarzyszył zamiar popełnienia innego przestępstwa” – pisze Ukraiński Dom. Oznacza to, że potencjalni sprawcy będą oceniać prawdopodobieństwo poniesienia odpowiedzialności karnej za takie czyny jako ograniczone.

Ukraiński Dom apeluje do ministra sprawiedliwości o rozważenie możliwości nowelizacji Kodeksu karnego i wprowadzenia zmian do art. 190.

„Przedmiotem postulowanej zmiany byłoby rozszerzenie zakresu zastosowania art. 190a § 2 k.k. na przypadki bezprawnego podszywania się nie tylko pod osoby fizyczne, lecz również pod osoby prawne – w szczególności organizacje społeczne, stowarzyszenia oraz fundacje” – wyjaśnia Fundacja.

„Obecne brzmienie art. 190a § 2 k.k. penalizuje wyłącznie podszywanie się pod osobę fizyczną, co w praktyce może prowadzić do bezkarności analogicznych działań wymierzonych w osoby prawne, mimo że mogą one powodować istotne szkody społeczne oraz podważać zaufanie do instytucji życia publicznego”.

„Dla nas było zaskoczeniem, że takie działanie nie jest do końca kryminalizowane” – mówi Pestrykov. „My zawsze możemy wystąpić na drogę cywilną w obronie swojej renomy, pod warunkiem, że sprawca będzie nam znany. W razie kradzieży tożsamości to Państwo bierze osobę fizyczną pod ochronę, ścigając na jej wniosek sprawców. Przydałoby się podobne rozwiązanie również dla organizacji pozarządowych”.

I dalej:

„Kiedy pisano te ustawy, nikt nie przewidział, że ktoś może podszyć się pod podmiot publiczny i przy tym nie mieć żadnych innych – przynajmniej wprost dostrzeganych – celów. Czyli ktoś może sobie stworzyć identyczną stronę i publikować tam swoje – może nieszkodliwe na pierwszy rzut oka – treści. Natomiast nie będą to nasze treści. W taki sposób organizacja traci kontrolę nad swoim przekazem, nad tym, za co jest odpowiedzialna, a za co nie.

Przestajemy być wiarygodni. Już nikt nie wie, czy to naprawdę są nasze treści. I to jest najgorsze.

W takiej sytuacji nie możemy panować nad naszym wizerunkiem w Polsce. Jako organizacja, która działa na rzecz Ukraińców, jesteśmy wyczuleni na niektóre osobliwości polskiego społeczeństwa. Nie chcemy, żeby przypisywane nam fałszywe deklaracje uderzały w rzeczy, które są dla Polaków wrażliwe. A takie działania wzmagają nieufność wobec społeczności ukraińskiej w Polsce”.

„Apelujemy w tej sprawie i mamy nadzieję, że wesprą nas nie tylko organizacje działające na rzecz Ukraińców albo migrantów, a też inne polskie organizacje, ponieważ jest to problem, z którym może zetknąć się każdy” – podsumowuje ekspert Ukraińskiego Domu.

„Prawo nie nadąża za przestępstwami, które są popełniane dzięki nowoczesnym technologiom, przepisy wciąż w dużym stopniu nie uwzględniają tego rodzaju przestępstw. Samo oszustwo, podszywanie się, jest znane od lat, ale w tym przypadku mamy sytuację, kiedy jest to coraz łatwiej robić i coraz trudniej znaleźć sprawców, właśnie ze względu na wykorzystywanie technologii cyfrowej” – mówi ekspertka z dziedziny dezinformacji.

Dodaje, że przepisy powinny być rozszerzone o podmioty prawne. „Prób podszywania się doświadczają nie tylko organizacje takie jak Ukraiński Dom, ale nawet instytucje państwowe. Takie działania powinny być karalne”.

Na zdjęciu Krystyna Garbicz
Krystyna Garbicz

Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.

Komentarze