0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. YASUYOSHI CHIBA / AFPFot. YASUYOSHI CHIBA...

Rosjanie do ataków użyli:

  • odpalanych z bombowców strategicznych i okrętów na Morzu Kaspijskim pocisków manewrujących,
  • relatywnie niewielkiej liczby (kilkanaście) irańskich dronów-kamikaze Szahid
  • oraz (przeciwko miastom Dniepr, Zaporoże i Charków) pocisków przeciwlotniczych S-300, odpalanych w trybie ziemia-ziemia, co upodabnia je do typowych pocisków balistycznych i ze względu na bardzo wysoką prędkość lotu czyni niemal niemożliwymi do zestrzelenia przez ukraińską obronę przeciwlotniczą.

W Charkowie, Dnipro i Zaporożu Rosjanie zdołali wyrządzić największe szkody. W Charkowie zniszczony miał zostać "ważny obiekt infrastruktury krytycznej" - ukraińskie władze nie ujawniły, jaki. W wyniku tego ataku rannych zostało siedmioro mieszkańców Charkowa. W Dnipro i Zaporożu miały miejsce kolejne zniszczenia w dzielnicach mieszkalnych - trafione przez Rosjan zostały też elementy sieci energetycznej.

Przed pociskami manewrującymi Ukraina broni się znacznie skuteczniej - większość z nich jest celami osiągalnymi dla broni przeciwlotniczej z zachodnich dostaw. Według komunikatu ukraińskiej armii zestrzelonych miało zostać łącznie 61 z 71 odpalonych przez Rosjan pocisków manewrujących.

Nad samym Kijowem zestrzelonych miało zostać około 10 rosyjskich pocisków - co jednak nie uchroniło miasta przed kolejnymi uszkodzeniami sieci energetycznej. Szczątki zestrzelonych rakiet spadły też na hotel i budynek mieszkalny.

Eksplozje słyszane były również w obwodach połtawskim, lwowskim, iwano-frankowskim i winnickim.

View post on Twitter

Przed południem głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy generał Walerij Załużny poinformował, że dwa odpalone z rejonu Morza Czarnego rosyjskie Kalibry miały przelecieć nad Mołdawią i Rumunią, by następnie uderzyć w cele na terytorium Ukrainy. Ponieważ Rumunia należy do NATO, ten komunikat zabrzmiał wyjątkowo niepokojąco.

Mołdawskie ministerstwo obrony szybko potwierdziło, że co najmniej jeden rosyjski pocisk manewrujący rzeczywiście głęboko naruszył przestrzeń powietrzną tego kraju (przelatując m.in. nad separatystycznym Nadniestrzem i rejonem miasta Soroki). Mołdawski MSZ wezwał w tej sprawie w trybie pilnym ambasadora Rosji. Rosyjskie pociski manewrujące już kilkakrotnie wcześniej naruszały przestrzeń powietrzną Mołdawii, co zdaniem większości ekspertów jest w pełni świadomym działaniem i jedną z form rosyjskiego nacisku na ten kraj.

MON Rumunii poinformowało jednak, że choć rosyjski pocisk został zaobserwowany przez radary rumuńskiej armii nad terytorium Mołdawii, to

nie zbliżył się do granicy należącego do NATO kraju bardziej niż na odległość ok. 35 kilometrów.

Ukraińska armia zakomunikowała zaś, że mimo posiadanych możliwości nie zdecydowała się na zestrzelenie rosyjskiego pocisku nad terytorium sąsiada w obawie o los obywateli Mołdawii. Takie obawy mają pełne uzasadnienie. 15 listopada szczątki ukraińskiego pocisku przeciwlotniczego S-300 wystrzelonego przeciwko rosyjskim pociskom manewrującym wymierzonym w położoną pod granicą z Polską elektrownię w Dobrotworowie, spadły na polską wieś Przewodów, powodując śmierć dwóch jej mieszkańców.

Po piątkowej fali rosyjskich ataków rakietowych w wielu regionach Ukrainy mają miejsce przerwy w dostawach prądu, ciepła i wody.

;

Udostępnij:

Witold Głowacki

Dziennikarz, publicysta. Pracował w "Dzienniku Polska Europa Świat" i w "Polsce The Times". W OKO.press pisze o polityce i sprawach okołopolitycznych.

Komentarze