Wojsko deklaruje, że przy wzmacnianiu odporności obronnej państwa wykorzysta naturę, a w planach są zabagnianie i renaturyzacja terenów przy granicy z Rosją i Białorusią. Problem w tym, że widać głównie działania odwrotne od deklarowanych
Napis „mir”, czyli pokój, na kolejowym moście granicznym na Świsłoczy widać z daleka. Po latach świetności nie pozostał nawet ślad, przejście graniczne od lat jest nieczynne, a pociągi z Białegostoku na odcinku od Walił do Zubek Białostockich nie jeżdżą od 2000 roku. Tory przez ten czas zajęła przyroda.
Pod napisem „mir” leżą zwoje concertiny i betonowe jeże, które przecinają linię kolejową. Obok posterunek wojskowy, drewno na opał oraz ubikacja toi toi. Przed „mirem” pozostałości torów, prowadzących przez lasy do Białegostoku. Jednak o ile pociąg tamtędy nie przejedzie, to pojazdy wojskowe poradzą sobie z tą trasą bez problemu. Do niedawna bujnie zarastające linię kolejową drzewa i krzewy zostały dwa lata temu wycięte.
Za to po drogach betonowe jeże jadą ciężarówkami na wschód. Będą stanowić jeden z elementów zabezpieczenia granicy z Rosją i Białorusią. Tarcza Wschód obejmie schrony, zapory, magazyny, huby logistyczne oraz „ścianę antydronową”. Budowa już trwa. Podobnie jak prace nad poszerzeniem i rozbudową sieci dróg w okolicy Hajnówki oraz zalewu Siemianówka. W przygranicznych lasach trwają prace zwiększające ilość i nośność dróg leśnych.
Niedługo minie rok od czasu, gdy profesorowie: Michał Żmihorski, Przemysław Chylarecki i Wiktor Kotowski zaprezentowali w MON ekspertyzę Zielonej Tarczy Wschód, czyli kompleksowego planu, który łączy trzy grupy działań: odtwarzanie mokradeł, przywracanie naturalnych lasów i ograniczenie sieci dróg. Plan ten spotkał się z pozytywnym odzewem ze strony wojska.
„Zapewnienie bezpieczeństwa państwa i ochrona środowiska nie są dla nas celami sprzecznymi. Wręcz przeciwnie – w koncepcji Zielonej Tarczy Wschód zakładamy, że właściwe gospodarowanie środowiskiem może jednocześnie wzmacniać odporność obronną państwa oraz walory przyrodnicze obszarów przygranicznych” – mówi płk Marek Pietrzak, rzecznik prasowy Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Jak wyjaśnia Ministerstwo Obrony Narodowej, z wojskowego punktu widzenia „przyroda walczy”.
„Teren może być sprzymierzeńcem lub przeciwnikiem. Jeżeli się bronimy, będziemy chcieli wykorzystać teren tam, gdzie naturalnie sprzyja obronie. Tarcza Wschód będzie miała trzy odsłony. Pierwszą z nich jest właśnie środowisko, bo tam, gdzie teren sprzyja obronie, nie musimy stawiać dodatkowych umocnień. Charakteryzujemy taki teren jako trudno dostępny dla czołgów i innego ciężkiego sprzętu („NO GO”). Dobrym przykładem takiego terenu są bagna, tereny podmokłe, bardzo gęste lasy, to właśnie teren trudny do przebycia przez przeciwnika” – wyjaśnia Wydział Medialny w Departamencie Komunikacji i Promocji MON.
Prof. Żmihorski podkreśla, że w ekspertyzie znalazły się rzeczy banalnie proste i tanie do wprowadzenia. „Nie mówimy o jakichś drogich inwestycjach, skomplikowanych technologicznie zadaniach czy złożonych procedurach. Wszystko, co proponujemy, ma dużą szansę być wdrożone masowo i natychmiast, patrząc czysto teoretycznie na zasoby i możliwości państwa polskiego, proponowane przez nas rozwiązania są realistyczne” – mówi.
Działania miałyby objąć m.in. likwidację rowów melioracyjnych i zatrzymanie drenażu, pozwolenie na pracę bobrów, oddanie części dróg naturze, ograniczenie wycinania drzew.
„Renaturyzacja mokradeł, poprawa retencji wodnej czy odtwarzanie naturalnych barier terenowych mogą pełnić podwójną funkcję – zwiększać utrudnienia dla ewentualnych działań militarnych przeciwnika, a jednocześnie poprawiać stan ekosystemów. Każde takie działanie będzie jednak poprzedzone analizą środowiskową i realizowane wyłącznie tam, gdzie jest to uzasadnione z punktu widzenia obronności i ochrony przyrody” – tłumaczy płk Marek Pietrzak.
O ile infrastruktura Tarczy Wschód powstaje i jak na platformie X podał wiceszef MON Cezary Tomczyk, do końca 2025 r. zostanie zabezpieczone około 60 kilometrów granicy, to trudno zauważyć, żeby coś działo się w sprawie Zielonej Tarczy Wschód.
„Widzę cały czas działanie dokładnie odwrotne. Byłem w Puszczy ostatnio na takim szybkim objeździe pięć dni temu. Widać nowe hałdy żwiru, drogi są nadal umacniane i poszerzane, mimo że MON przyznawał, że utrudniają potencjalną obronę” – mówi prof. Żmihorski.
Płk Marek Pietrzak uspakaja jednak, że działania są na etapie analiz i planów, a w wybranych lokalizacjach są już rozważane jako realny element przyszłych inwestycji.
„Uwzględnianie postulatów naukowców jest jednym z fundamentów programu. Swoje plany opieramy na rekomendacjach środowisk naukowych, w tym Polskiej Akademii Nauk. Wskazywane przez ekspertów kierunki – takie jak odtwarzanie mokradeł, wspieranie bardziej naturalnej struktury lasów czy racjonalizacja sieci dróg leśnych – są traktowane jako istotny punkt odniesienia” – zapewnia.
Jeśli chodzi o konkrety, to płk Pietrzak podaje, że wojsko planuje działania kompensacyjne i ochronne, m.in. zalesienia, renaturyzację terenów podmokłych oraz projekty retencyjne. Realizacja tych działań ma być prowadzona we współpracy z Ministerstwem Klimatu i Środowiska oraz organizacjami ekologicznymi.
Według Ministerstwa Obrony Narodowej jego przedstawiciele spotkali się w lipcu 2025 w resorcie klimatu z organizacjami pozarządowymi zajmującymi się ochroną środowiska. I że Ministerstwo Klimatu i Środowiska miało komunikować, że budowa Tarczy Wschód może iść w parze z ochroną środowiska.
Kłopot w tym, że resort środowiska nie potwierdza tego podejścia i podkreśla, że nie realizuje projektu „Zielona Tarcza Wschód” ani działań inwestycyjnych stanowiących elementy tego programu.
„Ministerstwo – we współpracy z innymi resortami i jednostkami – pracuje nad własnym programem rozwiązań opartych na przyrodzie, obejmującym renaturyzację ekosystemów wodnych i od wód zależnych. Te projekty mają cele środowiskowo-klimatyczne, jednak ze względu na swój charakter i lokalizację potencjalnie mogą przyczynić się do ograniczenia mobilności terenowej” – podaje Wydział Medialny w Departamencie Komunikacji i Promocji MKiŚ.
I uzupełnia, że jednostki podległe MKiŚ, w tym parki narodowe, regionalne dyrekcje ochrony środowiska czy Lasy Państwowe, realizują liczne działania mające na celu ochronę oraz odbudowę ekosystemów w całej Polsce, w tym w Polsce wschodniej. Działania te mogą w efekcie skutkować również wzmocnieniem bezpieczeństwa państwa, szczególnie w obszarach przygranicznych.
Joanna Niedźwiecka, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, tłumaczy, że GDOŚ jest zaangażowany we wdrażanie Programu Tarcza Wschód w zakresie działań związanych z kontrmobilnością poprzez zdziczanie lasów i nawadnianie terenów osuszonych – i tu wpisuje się w Zieloną Tarczę Wschód.
Także opracowywana w GDOŚ strategia ochrony obszarów wodno-błotnych uwzględnia potrzeby obronności. W pierwszej kolejności działania związane z odtwarzaniem podmokłych siedlisk przyrodniczych oraz siedlisk gatunków zależnych od wód będą zrealizowane w obszarze wschodniej granicy jako element składowy Tarczy Wschód.
Zdaniem GDOŚ priorytetem należy objąć odtwarzanie obszarów podmokłych w pasie przynajmniej 15 km od granicy państwowej.
Z kolei od Lasów Państwowych trudno się czegoś dowiedzieć. Sergiusz Sachno z Wydziału Komunikacji Strategicznej mówi, że Lasy Państwowe realizują politykę obronną państwa i są otwarte na wszelkie mieszczące się granicach prawa propozycje wykorzystania w tym celu zasobów przyrodniczych będących w ich zarządzie. Jednakże ze względu na bezpieczeństwo państwa Lasy Państwowe nie udzielają żadnych informacji.
W pobliżu granicy w lasach jest jednak to, co zawsze. Drzewa są wycinane, drogi do ich przewożenia są drożne, prac cofających melioracje nie widać.
Podmiotem realnie zainteresowanym połączeniem potrzeb obronnych z ochroną środowiska jest Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku.
„Zgodnie z zatwierdzoną Normą Obronną MON teren trudno przejezdny czy trudno przekraczalny dla pojazdów wojskowych to teren leśny, w którym grubsze drzewa są rozmieszczone co pięć metrów, oraz teren mokradłowy o głębokości do 1,2 m. Teren całkowicie nieprzejezdny charakteryzuje się gęstszym lasem i głębszymi mokradłami. Jako Zieloną Tarczę Wschód rozumiemy wszystkie działania, które prowadzą do uzyskania takich parametrów przez ekosystemy leśne i bagienne, zlokalizowane wzdłuż naszej wschodniej granicy” – wyjaśnia Adam Juchnik, dyrektor RDOŚ w Białymstoku.
Co zatem można robić?
Dyrektor Juchnik tłumaczy, że takie parametry można osiągnąć lub utrzymać poprzez podejście pasywne, czyli brak zgody na podejmowanie działań pogarszających parametry środowiska, przez tworzenie nowych form ochrony przyrody, oraz działania aktywne, związane najczęściej z realizacją projektów.
„Do podejścia pasywnego zaliczamy negatywne decyzje dotyczące odwadniania, pogłębianie rowów, niszczenia tam bobrowych, odstrzału bobrów. Ograniczamy do minimum wydawanie takich decyzji, nie wydajemy zgód na odstrzał bobrów” – mówi Adam Juchnik.
Białostocki RDOŚ do sprawy podchodzi poważnie i widać już konkrety.
„Przygotowujemy opinie dotyczące planów urządzania lasu, w których wnioskujemy o sposób gospodarowania, który zapewni nam możliwie gęste lasy, bez wielkopowierzchniowych rębni zupełnych. Jako Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy utworzyliśmy 17 nowych rezerwatów przyrody oraz powiększyliśmy cztery rezerwaty. Nowe i większe rezerwaty o łącznej powierzchni ok. 2500 tys. ha w przylegających do granicy puszczach Knyszyńskiej i Augustowskiej tworzą – wraz z jeziorami i mokradłami – mozaikę trudnych dla wojska do przebycia obszarów” – podaje Adam Bohdan, Regionalny Konserwator Przyrody.
Do zadań RDOŚ należy również przygotowywanie planów ochrony dla obszarów Natura 2000. „Możemy się pochwalić planami dla Bagna Wizna oraz Puszczy Białowieskiej. Oba dokumenty uwzględniają spowalnianie spływu wody oraz retencję w tysiącach punktów na powierzchni kilkudziesięciu tysięcy hektarów. Plan przygotowany dla Puszczy Białowieskiej nie zakłada praktycznie wycinki drzew” – mówi Adam Bohdan.
RDOŚ nie ogranicza się jedynie do planowania. „Realizujemy projekty zakładające spowalnianie spływu wody w rezerwatach przyrody. We współpracy z Ministerstwem i GDOŚ przygotowujemy kilka kolejnych wysokobudżetowych projektów nakierowanych na poprawę nawodnienia obszarów leżących przy wschodniej granicy. Chodzi głównie o grunty Skarbu Państwa, ale poszukujemy właścicieli gruntów prywatnych zainteresowanych partnerstwem w tym zakresie” – mówi Adam Bohdan.
RDOŚ wstrzymał również wycinkę około 5 tys. drzew przydrożnych w powiatach przygranicznych, co nie jest bez znaczenia dla obronności.
Prof. Michał Żmihorski uważa, że działania podlaskiego RDOŚ nie wystarczą, gdyż podmiot ten ma nieduże możliwości logistyczne, finansowe i organizacyjne. „Jeżeli zarządcy terenów przygranicznych, zwłaszcza Lasy Państwowe, ale także Wody Polskie, nie zaczną w tym masowo uczestniczyć, to skończy się na symbolach. Działania Lasów Państwowych ilustruje dobrze Puszcza Białowieska.
Ruszył niedawno ogólnopolski program małej retencji w lasach, współfinansowany ze środków UE. Do programu zgłosiła się ponad setka nadleśnictw. Tymczasem dwa puszczańskie nadleśnictwa Białowieża i Browsk początkowo nie przystąpiły do niego, nawet mnie prywatnie proszono, bym spróbował je namówić do uczestnictwa. To dla mnie zupełnie niezrozumiałe: są unijne pieniądze na odtwarzanie mokradeł na Pograniczu, a jeszcze trzeba namawiać zarządców, by z tych pieniędzy zechcieli skorzystać. To jest kwestia obronności kraju, tu nie powinno być miejsca na dyskusję” – mówi Michał Żmihorski.
Nieustająco problemem jest duża liczba przejezdnych dróg leśnych, prowadzących od granicy w głąb kraju, także na terenie Puszczy Białowieskiej. „Patrząc na to, jak wygląda obecna wojna w Ukrainie i słuchając wojskowych ekspertów, którzy relacjonują ją na bieżąco, można dostrzec, że rośnie rola lekkiej piechoty na różnego rodzaju szybkich pojazdach, najczęściej na motocyklach, ale też quadach, pick-upach. Oni próbują z zaskoczenia maksymalnie głęboko wjechać na terytorium atakowanego państwa, gdzieś się ukryć, żeby potem siać terror na tyłach i nękać ludność. Więc szerokie przejezdne drogi przy samej granicy to jest otwieranie się na tego typu gości. Tymczasem my nic nie robimy, by liczbę tych dróg ograniczyć” – mówi Michał Żmihorski.
Jego konkluzje nie są optymistyczne.
„Na razie ja nie widzę żadnego śladu prac nad Zieloną Tarczą w miejscach, które regularnie monitoruję. Wielokrotnie rozmawiałem z wojskowymi i oni jedno mówią, ale potem w terenie dzieje się dokładnie odwrotnie. Może Zielona Tarcza Wschód to tylko PR-owe hasło?” – pyta prof. Żmihorski.
Absolwentka prawa, z zawodu dziennikarka, przez wiele lat związana z „Rzeczpospolitą”. Trzykrotna laureatka konkursu dziennikarskiego Polskiej Izby Ubezpieczeń i laureatka Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska w 2023 r. Obecnie freelancerka, pisywała m.in. do „Gazety Wyborczej”, miesięcznika „National Geographic Traveler”, „Parkietu”, Obserwatora Finansowego i Prawo.pl. Po latach mieszkania w Warszawie osiadła z gromadką kotów na Podlasiu.
Absolwentka prawa, z zawodu dziennikarka, przez wiele lat związana z „Rzeczpospolitą”. Trzykrotna laureatka konkursu dziennikarskiego Polskiej Izby Ubezpieczeń i laureatka Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska w 2023 r. Obecnie freelancerka, pisywała m.in. do „Gazety Wyborczej”, miesięcznika „National Geographic Traveler”, „Parkietu”, Obserwatora Finansowego i Prawo.pl. Po latach mieszkania w Warszawie osiadła z gromadką kotów na Podlasiu.
Komentarze