1 listopada do polskich kin wszedł film „Nieplanowane”, eksport amerykańskiej propagandy antyaborcyjnej. Film w Polsce mogą obejrzeć już 15-latki, chociaż w USA jest tylko dla pełnoletnich. Dystrybutor zachęca szkoły do pokazania go uczniom - przygotował nawet scenariusze lekcji. Tymczasem film pełny jest przekłamań i manipulacji

Film „Nieplanowane” jest pokazywany w ponad 170 kinach, w tym należących do sieci: Helios Polska, Multikino Polska, Cinema3D, Cinema City Poland. Partnerami filmu są Polska Federacja Ruchów Obrony Życia i Rodziny lobbująca za całkowitym zakazem aborcji  oraz Citizen.Go, antyaborcyjny ruch powiązany z rosyjskimi oligarchami i amerykańską alt-prawicą. Patronami są Episkopat Polski, media publiczne i katolickie.  Film ma szeroką promocję w przestrzeni publicznej (billboardy, spoty w transporcie publicznym), mediach społecznościowych (reklamy na You Tube, Facebooku) i w kościołach (ogłoszenia parafialne).

„Nieplanowane”, pod patronatem Episkopatu, otrzymało nagrodę Prezydenta RP w kategorii „Film, który zmienia życie”. Kłamstwa i niezgodny z wiedzą medyczną obraz aborcji przedstawiony w filmie ma na celu doprowadzenie do całkowitego zakazu aborcji. Czyli: osoby w ciąży nie będą mogły decydować o swoim życiu i zdrowiu, a aborcja stanie się tematem tabu.

Film jest kierowany głównie do młodych ludzi. Świadczą o tym materiały lekcyjne przygotowane przez dystrybutora (a więc osobę niekompetentną, jeśli chodzi o opracowywanie treści nauczania). Scenariusz ćwiczeń po obejrzeniu filmu ma utrwalić antyaborcyjne kłamstwa i postraszyć konsekwencjami przerywania ciąży.

„Uczeń przekona się, że argumenty, którymi posługują się zwolennicy aborcji są fałszywe i wiele kobiet w trudnych sytuacjach im ulega. Uczeń zda sobie sprawę, że organizacje proaborcyjne uruchamiają „przemysł śmierci”, który przynosi duże korzyści finansowe” – to cele zajęć.

Sam dystrybutor na swojej stronie pisze: „W filmie jest kilka drastycznych scen”. W USA „Nieplanowane” są dostępne tylko dla dorosłych, polski dystrybutor „oferuje” film dla osób powyżej 15. roku życia. Przypadek? Nie. Dystrybutor wykorzystał swoją pozycję, by zapewnić sobie zysk z wycieczek szkolnych. Dochodzą do nas sygnały z całej Polski, że organizowane są grupowe wyjścia na pokaz filmu. Reklamy na facebooku są targetowane już na osoby od 14. roku życia.

Dlaczego jest groźny, szczególnie dla młodzieży wysyłanej na film w ramach szkolnych wycieczek? Oto główne przekłamania antyaborcyjnej fantastyki.

Mityczna historia Abby

Film „Nieplanowane” jest reklamowany jako „oparty na faktach”. Ma bazować na historii Abby Johnson, dyrektorki jednej z klinik Planned Parenthood (PP; ang. Planowane Rodzicielstwo), amerykańskiego NGO-sa zajmującego się zdrowiem reprodukcyjnym. W filmie Abby relacjonuje 8-letnią pracę dla PP, którą – mimo sprzeciwu rodziny i męża- wypełniała z przekonaniem i pasją.

Pewnego dnia zostaje wezwana, by asystować przy aborcji wykonywanej metodą próżniową. Na ekranie USG widzi 13-tygodniowy płód przypominający noworodka, który ma świadomie uciekać przed kaniulą. Ten widok zmienia jej poglądy o 180 stopni.

Abby od razu udaje się do pobliskiej organizacji antyaborcyjnej Coalition for Life (ang. Koalicja za Życiem), gdzie pracownicy przyjmują ją z otwartymi ramionami, oferując pracę i pomoc prawną. Johnson zostaje bohaterką ruchu anti-choice, przekonuje kobiety do kontynuowania ciąży, a personel klinik zachęca do odejścia z Planned Parenthood. Jej konwersja ma być zadośćuczynieniem za własne dwie aborcje oraz te, w których „współuczestniczyła” jako konsultantka PP.

Jest jednak inna wersja wydarzeń, którą przedstawia Texas Observer. Motywy odejścia z organizacji miały być inne. Johnson przez lata była zaangażowaną działaczką pro-choice, krytykowała przeciwników za dręczenie klientek i personelu kliniki. Jak zeznaje wieloletnia przyjaciółka z PP Laura Kaminczak, Abby bardzo podobało się użycie USG przy metodzie próżniowej (zwykle się nie stosuje diagnostyki obrazowej), uważała, że to lepsze rozwiązanie dla pacjentek.

A ten rzekomy moment zwrotny z 13-tygodniowym płodem? Abby utrzymuje, że zabieg wykonano u czarnoskórej pacjentki. W dniu kiedy ta aborcja miała się odbyć, w klinice była jedna kobiety o pochodzeniu afroamerykańskim – w 6. tygodniu ciąży.

Jak pokazuje śledztwo dziennikarskie Texas Observer, Abby była sfrustrowana nadmiarem pracy i problemami finansowymi. Czarę goryczy przychyliła reprymenda za wymienianie z przyjaciółką z innej kliniki niestosownych maili służbowych na tematy innych pracownic PP. Gdy sprawa wyszła na jaw, Abby czuła się wyobcowana w zespole, niedoceniana, a prywatnie na skraju bankructwa. Na ratunek przyszła Coalition for Life z propozycją intratnych zarobków za publiczne szkalowanie Planned Parenthood i aborcji.

Byłe współpracownice Abby zeznały, że sugerowała im dobrze płatną pracę w Coalition for Life w zamian za tłumaczenie swojego odejścia „konfliktem moralnym”. zgodnie z tą wersją historia Abby Johnson, obecnie antyaborcyjnej celebrytki, to historia oportunizmu, a nie magicznej przemiany duchowej. Dowody na to można znaleźć na jej prywatnym Facebooku:

Screenshot ze strony https://www.harpersbazaar.com/culture/politics/a27131471/unplanned-abortion-movie-documentary-explained/
Screenshot ze strony: https://fakenews.pl/spoleczenstwo/nieplanowane-abby-johnson-i-kontrowersje

Twórcy filmu wykorzystali starą, dobrze znaną i lubianą narrację – historia Abby ma nawiązywać do losów chrześcijańskich konwertytów od św. Pawła do św. Augustyna. Życie w grzechu, moment objawienia i nawrócenie. To mocny archetyp, który od wieków porusza ludzi oraz uwiarygadnia film.

Kłamstwa o aborcji

„Nieplanowane” są odświeżoną wersją skompromitowanego „Niemego krzyku”. Choć efekty specjalne są lepszej jakości, to obraz nadal odtwarza stare strategie. Filmowe płody przypominają i zachowują się jak noworodki, by przekaz „Nieplanowanych” pobudzał emocje i kształtował antyaborcyjne postawy.

Scena aborcji, która w filmie wywołuje przemianę w Abby, jest zmyślona. Płód w 13. tygodniu ma 7 cm długości i nie wygląda jak mały człowiek. Nie jest w stanie wykonywać świadomych ruchów (jak uciekanie przed kaniulą), nie czuje bólu.

Potwierdza to w wielu wywiadach ginekolożka wykonująca aborcje, dr Jennifer Villavicencio z American College of Obstetricians and Gynecologists. Świadomość pojawia się między 24. a 28. tygodniem ciąży. Prawdziwości sceny bronili scenarzyści i reżyserzy filmu, powołując się na… relację Abby.

Tak ma wyglądać 13-tygodniowy płód według twórców  filmu „Nieplanowane”:

Tak naprawdę wygląda płód w 13. tygodniu, całe nagranie z badania USG można obejrzeć tutaj:

Podobne manipulacje w „Niemym krzyku” już w 1985 roku obaliło American College of Obstetrics and Gynecology:

  • „Uważamy za pozbawione podstaw naukowych twierdzenie, jakoby płód odczuwał ból w początkowym okresie ciąży. W tym stadium ciąży [12 tydzień] mózg i system nerwowy są jeszcze na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Większość komórek mózgowych jeszcze się nie rozwinęła. Bez kory mózgowej nie można otrzymywać ani odczuwać bodźców bólowych. Ponadto eksperci stwierdzili, że nawet wcześniaki urodzone po 24-25 tygodniach ciąży o wiele słabiej reagują na ból niż donoszone noworodki”.
  • „W tym stadium ciąży [12 tydzień] każdy ruch płodu jest refleksem ruchowym, nie zaś świadomym ruchem. Aby istniała świadomość, musi istnieć kora mózgowa oraz mielina rdzenia kręgowego, których w tym wypadku nie ma.”
  • „12-tygodniowego płodu nie można w żadnym razie porównywać do ukształtowanego w pełni człowieka. W tym stadium istnieją jedynie zawiązki organów. Płód nie może żyć poza organizmem matki; jest niezdolny do świadomego myślenia”.
  • „Poważne problemy psychologiczne związane z przerwaniem ciąży występują rzadko. Większość kobiet mówi o doznaniu ulgi, chociaż niektóre miewają przejściowe depresje. Poważne zaburzenia psychologiczne zdarzają się częściej po porodzie niż po przerwaniu ciąży”.

Te podstawowe fakty się nie zmieniły. Aborcja, co potwierdzają statystyki i wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia, jest bardzo bezpiecznym zabiegiem medycznym. Tabletki poronne znajdują się na liście leków podstawowych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która obejmuje najbardziej skuteczne, bezpieczne i ważne substancje w systemie ochrony zdrowia.

Wytyczne WHO z 2015 roku określają, że możliwe jest samodzielnie przeprowadzanie aborcji farmakologicznej w 1. trymestrze i sprawdzenie jej skuteczności na własną rękę, bez nadzoru lekarskiego, przy dostępie do odpowiednich informacji oraz opieki zdrowotnej w razie potrzeby.

W 2019 roku WHO zniósł wymóg „ścisłego nadzoru lekarskiego” na podstawie dowodów medycznych, które potwierdzają bezpieczeństwo stosowania środków aborcji farmakologicznej.

Zaledwie 2 proc. kobiet doświadcza komplikacji wymagających hospitalizacji. Prawdopodobieństwo zgonu po porodzie jest 14 razy wyższe niż po aborcji.

Ból brzucha, wymioty i krwawienie, silniejsze niż przy miesiączce, są normalnymi objawami aborcji. Większość kobiet, przywykłych do menstruacji i związanych z nią dolegliwości, bardzo dobrze znosi aborcję, co potwierdza praktyka i historie kobiet z tym doświadczeniem. W „Nieplanowanych” Abby po przyjęciu tabletek poronnych ma potężny krwotok i dochodzi do stanu niemal agonalnego. To najlepiej ilustruje, że celem filmu nie jest odwzorowanie procesu aborcji, a straszenie nią.

Film pokazuje także aborcję w 24. tygodniu ciąży tak, jak gdyby było to powszechne zjawisko i wynikało z pochopnych i nagłych decyzji kobiet. Aborcje po 20. tygodniu są efektem tragicznej diagnozy o ciężkich i nieodwracalnych wad. Najlepiej pokazują to historie osób, które zdecydowały się przerwać ciążę ze względów medycznych (oszczędzenie cierpienia dziecku po narodzinach, dziecka, którego czekała śmierć lub egzystencja w niewyobrażalnym bólu).

W Stanach Zjednoczonych stanowią zaledwie 1 proc. wszystkich zabiegów przerwania ciąży.

Syndrom postaborcyjny

W filmie pojawia się też zjawisko syndromu postaborcyjnego.

W 2006 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) zrobiło przegląd wszystkich badań od 1989 roku na temat skutków aborcji. Raport, który stanowi oficjalne stanowisko psychiatrii, podkreśla, że przerwanie niechcianej ciąży nie ma negatywnego wpływu na zdrowie psychiczne. Złe samopoczucie może wynikać z takich czynników jak brak wsparcia, stygmatyzacja aborcji, wcześniejsze problemy ze zdrowiem psychicznym. Syndrom postaborcyjny nie występuje w ani podręczniku klasyfikacji zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (DSM IV) ani w oficjalnych klasyfikacjach (ICD-10).

Jedno z badań na Uniwersytecie Kalifornijskim dowiodło, że 95 proc. osób nie żałuje decyzji o aborcji. Środowiska antyaborcyjne stojące za filmem i promujące go chcą nam wmówić, że aborcja jest złem i trzeba się po niej mieć poczucie winy. Film, poza tym, że stosuje manipulacje i wykorzystuje emocje do kształtowania poglądów antyaborcyjnych, stygmatyzuje osoby, które przerwały ciążę, wywołuje ich cierpienie.

Choć kobiety odczuwają różne emocje po aborcji, to na samopoczucie wpływa wiele czynników: społecznych, zdrowotnych (np. wahania hormonów przy ciąży), kulturowych, religijnych etc.

Stygmatyzacja osób przerywających ciążę 

Kolejnym problematycznym aspektem jest charakterystyka kobiet przerywających ciążę. Twórcy obrazu przedstawiają je jako osoby młode, niedojrzałe, niepewne swojej decyzji, które pracownice kliniki przekonują do zabiegu. Napiętnowują je jako podejmujące „nieodpowiedzialnie” – wbrew religijnemu paradygmatowi – aktywność seksualną. Dla pozorów różnorodności, pokazują jedną klientkę kliniki, która jest bardzo pewna swojej decyzji o przerwaniu ciąży. Jednocześnie lekceważy ona płacz i błagania swojej rodziny o kontynuowanie ciąży, co dogłębnie porusza filmową Abby.

W świecie „Nieplanowanych” aborcji dokonują kobiety albo bezduszne albo naiwne i głupie, wykorzystane przez mężczyzn. Takie, które skorzystały z pomocy środowisk antyaborcyjnych, bo zostały zmanipulowane przez pracownice klinik. To tak, jakby kobiet same nie były w stanie tej decyzji podjąć – jakby nie miały prawa do samodzielnego decydowania o tym, czy są gotowe psychicznie, emocjonalnie i finansowo na ogromną odpowiedzialność, jaką jest urodzenie i wychowanie dziecka.

Tymczasem według statystyk przerywa się co czwartą ciąże. Taką decyzję podejmują nasze matki, siostry, przyjaciółki, znajome i sąsiadki. 60 proc. kobiet, które przerywają ciążę już ma dzieci. 50 proc. żyje poniżej federalnej granicy ubóstwa. Stygmatyzowanie ich jest okrutną próbą zakłamania rzeczywistości przez twórców „Nieplanowanych”.

Czarno-biały świat

W „Nieplanowanych” charakter postaci zależy od poglądu na aborcję. Poza jednym seksistowskim „krzykaczem” demonstrującym przed bramą kliniki, osoby ze środowisk antyaborcyjnych są miłe, spokojne, wyrozumiałe i miłosierne. Tacy są rodzice i drugi mąż Abby, tacy są wolontariuszki/-sze Coalition for Life, którzy załatwiają Abby pracę i pomoc prawną po odejściu z PP.

Co innego pracownice Planned Parenthood, uznające aborcję za kwestię ich praw i wyboru. One chcą chciwymi, próżnymi, niewrażliwymi karierowiczkami lub bezrefleksyjnymi trybikami w machinie PP. Odrzucają wypełnianie tradycyjnej roli czy – mówiąc językiem konserwatystów – lekceważą kobiecą powinność. Są obojętne na ból pacjentek, po zabiegu sadzają je – nieprzytomne i krwawiące – na plastikowych krzesłach.

Twórcy filmu chcą nam wmówić, że osoby akceptujące aborcję muszą być pozbawione wszelkich ludzkich odruchów. Abby przedstawia się jako złą matkę, gdyż chce wrócić do pracy po ośmiu tygodniach od porodu. Żyje w luksusie, co widać po jej domu, samochodzie i biżuterii. Jednak szczęścia doznaje dopiero wtedy, gdy odejdzie z PP i odda się rzecznictwu antyaborcyjnemu.

Pod koniec filmu dochodzi do batalii sądowej. Abby Johnson ma zakaz zbliżania się do kliniki PP, gdyż ta zdobyła dowody na wynoszenie przez nią poufnych informacji np. danych lekarzy. W filmie Abby jest oczywiście niewinna. Widzimy stereotypowo wściekłe feministki w korporacyjnych uniformach, a mąż Abby, jak na mężczyznę w patriarchalnym paradygmacie przystało, zamierza uderzyć byłą szefową Abby. Wychodzi na to, że przemoc wobec „złych kobiet” to nie przemoc, podobnie jak przemoc wobec „złych” lekarzy wykonujących aborcje.

I tu pojawia się kolejny problem. Amerykańskie środowiska antyaborcyjne mają długą tradycję terroryzmu i przemocy.

W filmie na romantycznej kolacji z mężem Abby dowiaduje się o zastrzeleniu lekarza, który wykonywał aborcję, dr George’a Tillera. Johnson zdaje się szokować jedynie dobór miejsca przestępstwa – kościół. Boi się o siebie i swój zespół, ale próżno szukać w filmie jakiegokolwiek potępienia przemocy jako strategii osób nieakceptujących aborcji.

Poza przemocą twórcy zachęcają do pikietowania pod klinikami, gdyż rzekomo 75 proc. kobiet rezygnuje z zamiaru przerwania ciąży na widok modlących się ludzi. Nie ma żadnym dowodów na potwierdzenie tej tezy, takiej tendencji zaprzecza także dr Villavicencio. Nękanie pacjentek, nierzadko obrażanie ich, jest jedynym pewnym skutkiem antyaborcyjnego lobbyingu pod klinikami/szpitali. Widok krwawych banerów jest także traumatyzujący dla osób dotkniętych poronieniem.

Przemoc i zakłócanie porządku przeciwko klinikom i lekarzom świadczącym zabiegi aborcji w Stanach Zjednoczonych, Statystyki National Abortion Federation

To straszne Planned Parenthood (i Soros)

Planned Parenthood to organizacja pozarządowa, która od 102 lat świadczy różnorodne usługi z zakresu zdrowia reprodukcyjnego i edukacji seksualnej. To organizacja non-profit zwolniona z opodatkowania na mocy §501(c)(3) federalnego kodeksu podatkowego, który przysługuje podmiotom działającym w celach edukacyjnych, naukowych, religijnych, dla bezpieczeństwa i pożytku publicznego.

W 2017 roku niemal 2,5 miliona osób uzyskało w jej klinikach 9,7 miliona świadczeń: poradnictwo o planowaniu rodziny, antykoncepcja, diagnostyka i leczenie infekcji przenoszonych drogą płciową czy badania przesiewowe w kierunku raka.

Tymczasem w filmie Planned Parenthood jest pokazana jako globalna korporacja okłamująca pacjentki, by zbijać kokosy na aborcji. By zwiększyć zysk, filmowa szefowa każe podwładnym wypełniać podwojone targety, oferować metodę farmakologiczną zamiast chirurgicznej z powodu lepszej marży. W filmie cena aborcji zależą od wielkości płodu, a pracownice stosują manipulacyjne strategie, by przekonać do niej pacjentki – obiecują rabaty albo straszą, że zwłoka spowoduje wyższe ceny lub późniejszy termin.

Oto kilka dowodów podważających wizerunek PP jako korporacji nastawionej na zysk z aborcji:

  • Po pierwsze, aborcje stanowią zaledwie 3,4 proc. realizowanych przez PP świadczeń, więc przedstawianie jej jako główny cel zarobkowy mija się z prawdą.
  • Po drugie, Planned Parenthood nie zarabia na usługach z zakresu planowania rodziny, bo ma status non-profit – wszystkie środki finansowe muszą być przeznaczane na cele statutowe. Wedle najnowszego sprawozdania rocznego budżet PP pochodził głównie z prywatnych darowizn i spadków oraz rządowego programu ubezpieczeń społecznych Medicaid.
  • Po trzecie, aborcja nie jest finansowana ze środków federalnych.

PP otrzymywało rządowe finansowanie od 1970 roku z federalnego programu planowania rodzin Title X. Organizacja udziela świadczeń w ramach ubezpieczenia Medicaid, a osobom mniej zamożnym z programu Title X. Osobom, które nie kwalifikują się na żadne z tych źródeł, PP udziela świadczeń w obniżonych cenach w zależności od wysokości dochodów.

Ze względów politycznych aborcja nie jest refundowana przez Medicaid (poza pewnymi wyjątkami) w większości stanów, więc ponad połowa osób potrzebujących aborcji jest zdana na sektor prywatny i musi ponieść koszt kilkuset dolarów samodzielnie, w ramach prywatnego ubezpieczenia lub korzystając z funduszy aborcyjnych.

Aborcja w 1. trymestrze kosztuje około 500 USD, a w 20. tygodniu (po odkryciu ciężkich i nieodwracalnych wad płodu) ponad tysiąc USD. Prywatyzacja usług opóźnia lub uniemożliwia dostęp do niezbędnej opieki zdrowotnej.

Jak tłumaczy Johnson  w wywiadzie udzielonym przed odejściem, Planned Parenthood dzieli się na różne konsorcja, a usługi aborcyjne są finansowe z prywatnych darowizn: „Przed dwoma laty otrzymaliśmy anonimową darowiznę od fundacji w wysokości 30 milionów dolarów, by pomagać kobietom uzyskać dostęp do aborcji w sytuacji, gdy koszt zabiegu jest dla nich zaporowy”.

Kliniki PP to zatem nie biznes, tylko źródło pomocy w sytuacji, gdy państwo wycofało się ze swoich obowiązków w obszarze ochrony zdrowia. I, co warto podkreślić, aborcje są jednym z wielu świadczeń PP, zajmują niewielką część jej aktywności.

Kolejnym zarzutem wobec Planned Parenthood jest przedkładanie interesów własnych nad zdrowie pacjentek. Przykładowo, u znajomej Abby dochodzi podczas aborcji do przebicia macicy. Pacjentka wykrwawia się, ale szefowa kliniki z obawy o straty wizerunkowe PP zakazuje wezwania karetki i zmusza Johnson do okłamania ojca pacjentki. Perforacja jest bardzo rzadkim powikłaniem (<1%), a żadna placówka nie pozwoliłaby sobie na zatajenie takiego wypadku, chociażby bojąc się nieuchronnego w tej sytuacji pozwu i przegranej.

Filmowa Abby żali się, że w pracy musiała namawiać kobiety do aborcji, że nie mogła proponować im alternatyw. Tymczasem, jak prostuje rzeczniczka PP w Teksasie, Rochelle Tafolla, pracownice kierują pacjentki do agencji adopcyjnych lub opieki perinatologicznej i rozmawiają o różnych rozwiązaniach problemu niechcianych czy rozwijających się nieprawidłowo ciąż.

Demonizacji ruchu pro-choice dopełnia jedna z końcowych scen, gdy była szefowa Abby grozi jej, że zadarła z „najpotężniejszą organizacją na planecie”, za którą stoi Soros, Gates i Buffet. Antyliberalna krucjata bez ataku na Sorosa byłaby wybrakowana.

Zagraniczne recenzje filmu, które warto przeczytać:

https://www.texasobserver.org/conversion-story/

https://www.harpersbazaar.com/culture/politics/a27131471/unplanned-abortion-movie-documentary-explained/

https://www.salon.com/2009/11/03/planned_parenthood_2/

https://www.huffpost.com/entry/an-obgyn-debunks-unplanned-the-anti-abortion-movie_n_5cb74ff4e4b0ec270a4684bd?ncid=engmodushpmg00000006

https://rewire.news/article/2009/11/03/planned-parenthood-directors-holes-story-revealed-in-recent-radio-interview/ 

https://www.hollywoodreporter.com/review/unplanned-1198201 

https://www.glamour.com/story/what-unplanned-gets-wrong-about-abortion-according-to-experts 

https://www.hollywoodreporter.com/news/networks-reject-ads-anti-abortion-movie-unplanned-1197928 

https://skeptics.stackexchange.com/questions/43894/what-are-the-many-falsehoods-according-to-planned-parenthood-promoted-by-the


Liliana Religakoordynatorka ds. komunikacji i projektów w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, specjalizuje się w prawach reprodukcyjnych i pacjenckich, monitoruje działalność organizacji anti-choice; absolwentka Gender Mainstreaming w Polskiej Akademii Nauk; współorganizatorka akcji przeciwko przemocy seksualnej.

Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Koordynatorka ds. komunikacji i projektów w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, specjalizuje się w prawach reprodukcyjnych i pacjenckich, monitoruje działalność organizacji anti-choice; absolwentka Gender Mainstreaming w Polskiej Akademii Nauk; współorganzatorka akcji przeciwko przemocy seksualnej.


Komentarze

  1. Jan Kowalski

    Myślicie, że kato-prawicowe kobitki się nie skrobią? Skrobią tylko tak żeby się nie wydało. A te wsystkie akcje to takie pitolenie dla niepozorów, podwójna morlaność, bo ci ludzie i tak zrobią wszystko czego wymaga sytuacja. Czego chcę to tak naprawdę kontrola nad działaniami innych.

    • Momo Olejnik

      Podobnie jak księża, zmuszający swoje kochanki do aborcji. Ale nie idźmy w zbytnie uproszczenia, tak jak nie każdy ksiądz ma kochankę, to także w przypadku "wpadki" nie każdy namawia do aborcji. Dwulicowość, szczególnie u osób aż nadto religijnych, jest niestety normą. Mądrość ludowa mówi, żeby strzec się tych, którzy codziennie leżą krzyżem w kościele. I niestety doświadczenie pokazuje, że największej podłości można oczekiwać właśnie po tych najbardziej religijnych.

  2. Sebastian Gawęda

    Zastanawiająca jest ta podwójna logika. Kler i Sekielskiego pokazujecie jako odzwierciedlenie Kościoła – twierdząc, że cały Kościół jest dokładnie taki jak pokazany w tym filmie. Nieplanowane przedstawiacie jako "kłamstwo o przerywaniu ciąży", które powinno zostać zakazane. Byłem na tym filmie i propagandy w nim nie widziałem. Widziałem historię kobiety, która nie ocenia i nie jest oceniana. Fabuły i aktorstwa nie oceniam, bo to nie jest film, który ma zgarnąć Oskara i bić się w Prime Time. Wiem natomiast co innego. Mam czwórkę dzieci urodzoną PRZED 500+ i doskonale pamiętam USG każdego w okolicy 13-15 tygodnia. Doskonale pamiętam bicie serduszek każdego z moich skarbów, a szczególnie podwójny stukot bliźniaczek. Jako ojciec uważam – i nie jestem w tym osamotniony, że każdy rodzic ma obowiązek oglądnąć ten film ze swoim nastoletnim dzieckiem. Żeby nie przyszło nikomu do głowy, że można "załatwić" ten problem – bo to nie jest PROBLEM – to żywa istota, która kilka miesięcy później urodzi się i obdarzy KOGOŚ największym szczęściem. Celowo piszę KOGOŚ, bo mogą to być rodzice, a może być to ktoś zupełnie obcy, jeżeli rzeczywiście rodzice nie mają możliwości, sił lub chęci zapewnić temu dziecku miłości.

    • Momo Olejnik

      Zgadzam się, ja też miałem szczęście zostać ojcem. Nigdy w życiu nie wykonałbym aborcji, jestem tego pewien. A mogę tak zapewniać, bo jestem facetem, więc nigdy w życiu nie będę miał takiego dylematu. Ale nie każdy ma takie szczęście, że ma ułożone życie, dom, rodzinę, pracę. Są sytuacje, gdzie matka musi podjąć decyzję w zgodzie z własnym sumieniem. A jeśli ktoś chce ją zmusić do urodzenia dziecka, to jego moralnym obowiązkiem jest pomagać jej z dzieckiem i być za nie współodpowiedzialnym.

      • Jan Kowalski

        Ja za to z łatwością mogę postawić się w sytuacji kobiety która, nie chce mieć dzieci, albo chce mieć np. jedno w określonej przez siebie sytuacji życiowej. Znam takie kobiety i wspieram je w takich decyzjach. I okropnie bulwersuje mnie to, że każde inne prawo na zachodzie potrafi zrozumieć takie kobiety i ukształtować prawo także dla nich, a w Polsce już jest na odwrót, mimo że taka kobieta płaci podatki jak każda Francuzka czy Angielka.

        • Rafał Drabio

          A ja z łatwością mogę sobie wyobrazić rodzinę która ma trójkę dzieci, ale dochodzi do wniosku, że mają małe mieszkanie. Więc dwójkę "trochę większych zlepków komórek" sobie usuną. Mam nadzieję, że to też potrafisz zrozumieć, ci ludzie też płacą podatki.

    • Adam Spaski

      Człowieku, co za bzdury wypisujesz! Przywołaj tekst w OKO.press twierdzący, że cały Kościół to pedofile lub ludzie ich kryjący – wyssałeś to sobie z palca. A propagandy w filmie nie widziałeś, bo jesteś jak widać jakiś mało bystry i bardzo zindoktrynowany, skoro nawet ten świetny tekst tego ci nie wytłumaczył. A poza tym gratuluję czwórki dzieci i życzę Wam wszystkiego najlepszego – szkoda tylko, że chcesz je wychować na oczadzonych wiarą matołów pokazując im tak propagandowy film jako prawdę objawioną, zamiast uczyć samodzielnego i krytycznego myślenia.

      • Mateusz Głazowski

        Te dzieci będą wychowywane na istoty bogobojne, całujące katabasa w dłoń, pozwalające mu głaskać się po policzkach i pośladkach. Dodatkowo, zgodnie z wprowadzaną podstawą nauczania historii Polski, już w przedszkolu poznają zasady posługiwania się granatami i bronią palną. Jestem ojcem 2. cudownych dziewczynek (6 i 9 lat), które już drugi rok mieszkają w Bonn i uczą się rzeczy potrzebnych człowiekowi w XXI wieku. Nikt nie oczekuje żeby deklarowały się jako wierzące.

      • Rafał Drabio

        Panowie sobie własne dzieci spłodzą i wychowają, pewnie jeden drugiemu będziecie swoje lolitki lub lolitków podrzucać i uczyć ich bezpiecznych technik analno-oralnych. I cieszę się, że pan w Bonn siedzi i mam nadzieję, że do Polski pan nie wróci. Oczadzone lewackie matoły.

    • Adam Spaski

      Człowieku, co za bzdury wypisujesz! Przywołaj tekst w OKO.press twierdzący, że cały Kościół to pedofile lub ludzie ich kryjący – wyssałeś to sobie z palca. A propagandy w filmie nie widziałeś, bo jesteś jak widać jakiś mało bystry i bardzo zindoktrynowany, skoro nawet ten świetny tekst tego ci nie wytłumaczył. A poza tym gratuluję czwórki dzieci i życzę Wam wszystkiego najlepszego – szkoda tylko, że chcesz je wychować na oczadzonych wiarą matołów pokazując im tak propagandowy film jako prawdę objawioną, zamiast uczyć samodzielnego i krytycznego myślenia.

    • Marcin Benedykt

      Kto twierdzi, że cały Kościół jest taki sam? Ja twierdzę, że zeekranizowane przypadki u Sekielskiego są prawdziwe, bo to był reportaż. Czego nie da się powiedzieć o tym filmie fantastycznym. Tu nie ma czego porównywać.

  3. Momo Olejnik

    W każdym filmie stworzonym z tezą i w jakimś celu są jakieś przerysowania, uproszczenia i (drobne lub większe) manipulacje. Bo taki film ma być prostym produktem, łatwym do zrozumienia. Skandalem jest to, że uczestniczą w tym szkoły. A już szczególnie, że mogą na to iść ostatnie klasy podstawówki. Ciekawe czy rodzice również muszą wydać pisemną zgodę na uczestnictwo w seansie?

    • Zenon Kapusta

      W tym wieku też zdarzają się ciąże i dziewczyny w tym wieku powinny być świadome swoich decyzji. Może ta świadomość spowoduje, że nie dojdzie do sytuacji, musiałby by taką decyzję w ogóle rozważać.

    • Marcin Benedykt

      Najgorsze jest to, że ten film jest reklamowany jako oparty "na faktach" i ukazujący rzekomo "prawdę o aborcji". Gdyby uznać go jako fabularny, to w porządku, ale jeśli jest inaczej, to mamy do czynienia z mega manipulacją.

  4. Jan Kowalski

    Trzeba sprostowywać przekłamanie nadające płodom magiczne moce. To wszytko wina niewystarczającej edukacji. To jest bardzo groźne i powoduje, że debilizm, magia i bajki wpływa na prawa i państwa no i na nas.

  5. Zenon Kapusta

    Zabawne, że podważa się fakty oraz zdanie osoby, na podstawie której książki nakręcony został ten film, posługując się opinią i wypowiedziami osób trzecich… Wygląda na to, że zdania bohaterki tej historii jest drugorzędne… Żenada…
    Co do argumentów dot. 13-go tygodnia ciąży – polecam zapoznać się z ciekawym materiałem ze strony parenting.pl – https://parenting.pl/13-tydzien-cia­zy. Warto zwrócić, uwagę, że 13-tygodniowy płód określa się tam słusznie dzieckiem.

  6. Momo Olejnik

    Przy okazji tego tematu wrzucam pod rozwagę: niech każdy działacz "pro-life" zadeklaruje, że przyjmie dziecko, które matka chce usunąć. Dziecko z niepełnosprawnością lub po gwałcie. Albo nawet takie, które matka chce usunąć z innych powodów i może to zrobić w każdym zachodnim kraju. Zróbmy listę działaczy "pro-life" i każdy po kolei niech otrzymuje dziecko, nie wg jakiegoś klucza tylko wg kolejności. Wtedy pokażą wszystkim, jak głęboka jest ich wiara i troska o "życie poczęte". Oni będą zadowoleni, że mogą w końcu zrobić coś dobrego. Niedoszłe matki również będą zadowolone, a liczba aborcji rzeczywiście spadnie 🙂
    Od strony prawnej i logistycznej jest to do zrobienia, obawiam się jednak, że zabrakłoby chętnych na taką listę.

    • Adam Spaski

      Najlepszy ten scenariusz ćwiczeń po obejrzeniu filmu – gotowe tezy do wbicia młotkiem w głowę. Z gdzie zachęta do samodzielnego myślenia, przedstawienia kontrargumentów i dyskusji? To najlepiej obnaża propagandowe intencje filmu. Jak jako społeczeństwo mamy się (a właściwie nasze dzieci) przed tą indoktrynacją bronić?

      • Jan Ciekawski

        Żeby dyskutować na dany temat, wypadałoby najpierw zdobyć podstawową wiedzę i zdobyć kompetencję. Nauczyciel najpierw przekazuje uczniom przedmiotową wiedzę , a dopiero wówczas gdy się ją posiądą, choćby w stopniu podstawowym, ma szansę merytoryczna dyskusja. W trakcie słuchania wzajemnego oraz wymiany poglądów ma szansę powstać płaszczyzna porozumienia.
        Już w średniowiecznych uniwersytetach stosowano tę kolejność. Inaczej odbywać się będzie jedynie przepychanka słowna, a dochodzenie do prawdy poza zasięgiem umysłowym rozmówców.

  7. Adam Spaski

    Świetny tekst. Rzetelna i dogłębna analiza kłamstwa. Problem polega jednak na tym, że żaden z tych zaprowadzonych do kina uczniów raczej go nie przeczyta. Pewno też nie znajdzie się nauczyciel, który by im to zadał. Jak to zmienić?

    • Krzysztof Skladanowski

      Nie chodzi o to czy powinno się ten film oglądać czy nie (choć w USA jest oznaczony jako dla dorosłych), lecz o to czy powinien być traktowany jako pomoc w programie edukacji młodzieży.

  8. Oliwia Kowalska

    Te dane, które przedstawiacie niby są prawdziwe, ale jest wiele niedopowiedzeń. Wystarczy poszukać trochę w wiarygodnym źródłach jakim jest np. google scholar. Z niektórych badań wynika, że płód właśnie z uwagi na niedojrzałość układu nerwowego może odczuwać ból o wiele silniej. Istotne zmiany w układzie nerwowym zaczynają się już pod koniec 7 tygodnia ciąży. Nie ma jednoznacznych badań potwierdzających, że płód zaczyna wtedy odczuwać ból są jedynie przesłanki o tym, że tak może być, ale nie ma również dowodów, że na 100% nie czuje bólu. Rzeczywiście reżyser nieco poszalał z usg. Filmowe usg jest zbliżone bardziej pod 14-15 tydzień. Jednak na usg z 13 tygodnia można już zobaczyć rączki i nóżki, a zdjęcie dodane do artykułu jest po prostu z niekorzystnego ułożenia

  9. Jerzy Dereń

    Zasadniczy problem z "zabijaniem nienarodzonych" mieści się określeniu od kiedy jest człowiek. Dla mnie wyróżnikiem jest świadomość, która budzi się w pełni ukształtowanym mózgu, mającym wystarczającą dla obudzenia świadomości porcję doświadczeń nabytych w oddziaływaniu z otoczeniem. Momentu obudzenia świadomości nie da się precyzyjnie wyznaczyć, dlatego chwila urodzenia żywym z nieuszkodzonym mózgiem jest wystarczająco bezpieczna dla przyznania dziecku praw należnych człowiekowi. Tzw "poczęcie" jako akt stworzenia "duszy" tworzącej byt człowieka jest dla mnie bez sensu. Zastrzegam, że mojego zdania nie chcę nikomu narzucać. Ale każdy kto rzymsko-kościelną definicję próbuje komukolwiek narzucić powinien przedstawić ścisły dowód prawdy. Udowodnić, że jest dusza, bóg, piekło i niebo. Bez tego wszelkie opowiastki z bogiem, piekłem, niebem, nieśmiertelną duszą to brednie lub elementy oszustwa dla wyłudzenia dóbr doczesnych.

  10. Paweł Grzeg

    Na tej stronie wyświetliła się reklama:
    Ten tekst jest wolny od reklam, manipulacji i propagandy. Wesprzyj niezależne dziennikarstwo! WSPIERAM >>
    Natomiast autorka tekstu przedstawia się jako koordynatorka ds. komunikacji i projektów w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny!
    Kompromituje to rzetelność opinii publikowanych przez oko.press

  11. Jędruś Kmicic

    Jeśli mam być szczery, to porównanie płodu wg zdjeć usg, różni się w mojej ocenie tylko jakością. Dalej, gdyby ktoś nie wiedział jak ma patrzeć bo ma kłopot z obiektywizmem, jest sugestywny tekst o tym że płód nie czuje. I co niby to zmienia ? Rozczłonkowanie ciała przestaje być tak makiawaliczne jak wygląda w rzeczywistości ? Ponadto, w filmie nie ma nic na temat tego czy płód czuje, czy też że nie czuje, ale że się "uchyla" od instrumentu lekarskiego. Lekarz w filmie stwierdza – "wszystkie tak robią". Wnioski z tego faktu, o ile są prawdziwe każdy powinien wyciągnąć sobie sam. Niestety, powyższa "naukowa" analiza, nie przytacza żadnej opinii lekarskiej, która zawarty w scenie dialog, by podważyła. Mam na myśli fakt "uchylania sie", o którym sam dosyć dawno czytałem. Myślę, że celowo zostało to pominięte, a cała "analiza", skręciła autorce na temat "nerwowych komórek w mózgu".

  12. Jędruś Kmicic

    Po drugie – śledztwo dziennikarskie i ustalanie motywów Abby Johnson. Z całym szacunkiem dla autorki i żródeł na jakie się Pani powołuje, ale odczuwam wielki dyskomfort po tej analizie. I w cale nie mam na myśli faktu, że wygląda to wszystko mało wiarygodnie, a przypomnę że Planned Parenthood wytyczyło proces Johnson, który przegrało i część z tych argumentów pochodzi właśnie z sali sądowej, ale mam na myśli sugestywny sposób w jaki Pani przeprowadza analizę. Wg. autorki, rzekomym punktem zwrotnym w życiu Abby Johnson, w cale nie było "nawrócenie" w stylu św Pawła z Tarsu (przy okazji, czy nie lepiej było by odwołać się do zmiany sposobu wartościowania do przypadku dr. Hazana a nie Pawła z Tarsu), ale kłopoty finansowe, połączone ze złymi wynikami w pracy. Przy okazji, film również do tego nawiązuje i krytyka pracy Abby, nagana – jest w nim zawarta. Reasumując. Z Pani tekstu wynika, że dyrektor kliniki aborcyjnej, która ma rzekome kłopoty finansowe, rezygnuje z intratnego stanowiska i dobrego wynagrodzenia, aby dla "ratowania" budzetu rodzinnego, przejść do organizacji pro-life – utrzymującej się z datków. Przepraszam bardzo, ale mam takie odczucie, jak gdyby ktoś gwałcił zdrowy rozsądek. Wydaje się, że każdy po reprymendzie od przełożonych , raczej starał by sie zwiększyć wydajność i zachować dobrą pracę, a nie ponosić ryzyko i zmienić front o 180C przechodząc do organizacji polegającej przede wszystkim na wolontariacie. Czynnikiem decydującym musiała być również kwestia zmiany postrzegania wykonywanego zawodu i krytycznego podejścia do praktyki aborcji. Tylko w tedy będzie to miało ręce i nogi.

  13. Jędruś Kmicic

    Po trzecie. Prosze wybaczyć, ale film oglądałem i gołym okiem widać, że Pani relacja z filmu, nie jest opinią naocznego świadka, ale prawdopodobnie pochodzi z wytnij-wklej, z jednego z linków który mieści się pod artykułem. Kompletnym nonsensem jest stwierdzenie, że film robi z pracujacych w Planet Parenhood pielęgniarek, bezduszne odoby. Wręcz przeciwnie. W filmie są to osoby normalne, takie jak my. Piją razem kawę, śmieją się i opowiadają dowcipy w kantynie, organizują happybirthdeyowe mini uroczystość. Posiadają uczucia i troszczą się o kobiety, które przyjeżdzają do kliniki, chroniąc je przed skrajnymi pro-choicerami ( że się tak wyraże).
    I, no właśnie.

    "W „Nieplanowanych” charakter postaci zależy od poglądu na aborcję. Poza jednym seksistowskim „krzykaczem” demonstrującym przed bramą kliniki, osoby ze środowisk antyaborcyjnych są miłe, spokojne, wyrozumiałe i miłosierne."

    W filmie pokazana jest cała grupa manifestujących radykałów,trzymających obelżywe hasła i zdjęcia, którzy demonstrują pod kliniką.Jednen z nich w sposób chamski i niewybredny odzywają się do kobiet. I jest również stwierdzenie, że robią oni bardzo złą robotę.

    Dlatego fajnie by było, gdyby poszła Pani na film i napisała jeszcze raz opinię o tym filmie, tym razem – obiektywną, bo przecież takie miały być na oko.press.

  14. Jan Ciekawski

    Porozmawiajcie ze znajomymi pielęgniarkami/położnymi o ich szacunku dla życia ludzkiego. Czy dla autorki artykułu początki życia ludzkiego zasługują na mniejszą troskę niż kobiece piersi? Dawniej aborcję nazywano skrobanką. Teraz lepiej brzmi, a to jest zabicie poczętego życia ludzkiego. Aborcja nie wydaje się być zgodna z ekologią. Lepiej zapobiegać poczęciu i nauczyć się w młodym wieku osobistego rytmu płodności niż osłabiać macicę i doprowadzać do jej zbliznowaceń. Pary powinny dbać o zdrowie a nie rujnować je i doprowadzać do wewnątrzmacicznych stanów zapalnych wskutek umieszczania w nich spiral. Rozumni ludzie czytają sprawozdania medyczne z konferencji naukowych z wnioskami.

  15. Anna Saw

    Z pierwszej lepszej strony np dzidziusiowo.pl o 13 tygodniu ciąży:
    "Jeśli mogłabyś teraz delikatnie dotknąć dziecko w policzek, odwróciłoby główkę w stronę twojej dłoni. Zupełnie jakby zaczynało czegoś szukać. Ale czego teraz najchętniej by poszukało? oczywiście piersi. Gdy dziecko będzie już na świecie, rozpoznasz ten odruch najpewniej w ciągu kilku minut po porodzie, kiedy dziecko zostanie położone na twoim brzuchu. Wykształca się on u dziecka właśnie w 13 tygodniu ciąży. Co robi dziecko w brzuchu w 13 tygodniu ciąży? Oprócz szaleństw, snu, wykonuje pierwsze ruchy oczyma i reaguje na dźwięk, choć jego uszy nie są jeszcze w pełni ukształtowane. Prawdopodobnie czuje wibracje poprzez skórę. Ponieważ rozwijają się już mięśnie twarzy, dziecko zaczyna robić różne miny, krzywi się, otwiera usta.
    (..) . Pływając w wodach płodowych, malec coraz lepiej poznaje swoje otoczenie – w 13. tygodniu ciąży dotyka już ścian worka owodniowego, łapie się za nóżki czy rączki, ściska pępowinę. Oraz ssie swój kciuk.." Już w 8 tygodniu rożnicuje się płeć i proporcje paliczków u palców. Niestety nie uważam, by rzetelnie w artykule udowodniono, że 13 tygodniowy płód ludzki nic nie czuł. Są nawet świetni głusi muzycy, odbierający wibracje np stopami… Skoro tak są opisywane odruchy, to i sytuacja pokazana w filmie na usg jest możliwa. Możliwa jest więc reakcja bohaterki. W końcu to nie film dokumentalny. Ale z zainteresowaniem czytałam i mrozu mnie przedstawiana pewność naukowców. Choćby DDT też miał być nie szkodliwy dla środowiska.

  16. Paweł Grzeg

    Komentarz Marka Kielanowskiego zachęcił mnie do obejrzenia filmu. Właśnie wróciłem z projekcji. Cieszę się też, że na film ten pójdzie moja nieletnia córka wraz z koleżankami. Polecam wszystkim film Nieplanowane odkłamujący propagandę lewactwa i przedstawicieli Planned Parenthood.

  17. Pawel Fijowski

    Jak mozno pisac taki stek bzdur i bawic sie w ciemna propagande. Chocby ten film byl calkiem wymyslony przedstawia PRAWDE i dlatego tak strasznie boli tych co z tego zyja, albo… tego sami dokonali. A detale tecniczne i chwyty kinematogaficzne tylko dobrze swiadcza o tym dziele !!!

  18. Jerzy Czech

    Ciekawe, że tym razem nie pada ANI JEDNO słowo o prawie rodziców do decydowania o tym, czy chcą, by ich dziecko taki film oglądało.
    Uczyć o tolerancji dla ludzi odmiennej orientacji – nie wolno bez zgody rodziców. Szerzyć pseudonaukową propagandę – bez zgody rodziców wolno, a nawet trzeba.
    Osiemnastolatek nie może na lekcji usłyszeć słowa "prezerwatywa", a "Niemy krzyk" pokazywano siedmiolatkom.

  19. Karolina Warno

    To nieprawda, że aborcja po 20 tyg. ciąży dotyczy tylko "dziecka, którego czekała śmierć lub egzystencja w niewyobrażalnym bólu". Dotyczy również np. dzieci z zespołem Downa, które czeka potencjalnie szczęśliwe życie. A więc w tym się nie zgadzam z artykułem. Natomiast zgadzam się, że argument o zadawaniu dzieciom cierpienia poprzez aborcję, nie jest słuszny. Trudno mówić o cierpieniu w przypadku istoty o tak słabo rozwiniętym układzie nerwowym. Krzywda, którą niesie aborcja, to nie cierpienie, a pozbawienie potencjału przyszłego życia. Czy to duża krzywda? To trudne zagadnienie filozoficzne. Bardzo wielu potencjalnych ludzi po prostu się nie rodzi, każdego z nas mogło to spotkać.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press