Fizjoterapeuci po 5 latach studiów zarabiają 1600-1800 zł na rękę. Według Krajowej Rady Fizjoterapeutów Polacy stanowią aż 46 proc. migrujących fizjoterapeutów w Europie. Ministerstwo zdrowia obiecało podwyżki od marca. Jest maj, a pieniędzy nie ma. MZ obiecuje zresztą pieniądze różnym grupom. „Wodzą pracowników za nos".

Wczoraj (8 maja 2019) 7 tysięcy fizjoterapeutów w całej Polsce oddało krew i wzięło w związku z tym dzień wolny. Dzisiaj zaczynają strajk włoski „Nie chodzimy na skróty, ratujemy system”. „Będziemy edukować pacjentów, spowalniać niektóre ćwiczenia, wydłużać procedury, poświęcać każdemu dużo czasu”.

A jeśli to nie pomoże? Od 13 maja fizjoterapeuci zaczną głodować i brać zwolnienia lekarskie. Jest ich w Polsce 60 tys.

„Fizjoterapeuci jeszcze nigdy nie protestowali na taką skalę, ale sytuacja jest krytyczna. Pielęgniarki i lekarze otrzymali znaczące podwyżki, a nam się tylko składa obietnice bez pokrycia” – mówi Tomasz Dybek, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii.

Fizjoterapeuci po 5-letnich studiach wyższych mogą dziś w Polsce liczyć na 1600-1800 zł na rękę. Fizjoterapeuta to gatunek skazany na wyginięcie? – pyta OZZPF w filmie opublikowanym na związkowym kanale You Tube. Nie wyginą, bo są bardzo potrzebni, ale wyjadą.

Zawód emigracyjny

Polacy są najliczniejszą grupą fizjoterapeutów migrujących w Europie. „Według UE stanowią aż 46 proc. z ogólnej liczby migrujących. Stowarzyszenie Fizjoterapia Polska szacuje, że w samej Francji pracuje około 5-7 tys. polskich fizjoterapeutów – mówił w wywiadzie dla Medexpress dr Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów.

„Krajowa Izba Fizjoterapii wydaje codziennie zaświadczenia polskim fizjoterapeutom wyjeżdżającym za granicę i jest to zastraszająca liczba. We Francji są szpitale, gdzie pracują tylko polscy fizjoterapeuci. Jest ich wielu w całej Europie, od Norwegii i Szwecji po Austrię, Niemcy, Wielką Brytanię. Szacujemy, że już około 15 tys. fizjoterapeutów opuściło Polskę”.

W 2017 Krawczyk przewidywał też, że jeśli sytuacja z zarobkami się nie poprawi, będziemy kształcili specjalistów tylko na potrzeby krajów Unii Europejskiej. Sytuacja się nie poprawiła.

Ministerstwo: „Nie chcemy was podzielić”

Czego żądają fizjoterapeuci?

  • podwyżek o 1600 zł brutto;
  • płatnego urlopu szkoleniowego;
  • adekwatnych wycen świadczeń terapeutycznych;
  • szybkiego dostępu pacjenta do fizjoterapeuty;
  • poprawę wynagrodzeń dla innych medycznych grup zawodowych .

Fizjoterapeuci nie są bowiem jedyną pomijaną w służbie zdrowia grupą. Traktowania na równi z innymi zawodami domagali się w listopadzie diagności laboratoryjni.

„Nie zgadzamy się na dzielenie zawodów medycznych. Diagności laboratoryjni mają wykształcenie medyczne i kwalifikacje zawodowe, podobne jak lekarze, pielęgniarki, położne, ratownicy medyczni i fizjoterapeuci […] czujemy się dyskryminowani” – pisała wtedy Krajowa Rada Diagnostyków Laboratoryjnych. „Wyróżnianie finansowe tylko wybranych grup wpływa niekorzystnie na ich współpracę”.

W odpowiedzi na protest Ministerstwo zaprosiło do rozmów nie tylko diagnostów, ale także fizjoterapeutów, radiologów oraz techników medycznych. Ci ostatni zostali doproszeni by w ten sposób zablokować żądań podwyżek celowych, czyli takich, które określonym grupom zawodowym może przyznać samo ministerstwo – pod warunkiem, że zawód regulowany jest ustawowo. Zawód technika nie jest.

Ministerstwo argumentując, że nie chce „dzielić środowiska” dając jednym, a drugim nie, odroczyło przyznanie podwyżek do czasu, aż zawód technika zostanie objęty ustawą. Prace nad nowelizacją ustawy o zawodach medycznych trwają od 15 lat.

Obietnice bez pokrycia

21 stycznia odbyło się kolejne spotkanie ministra ze związkami. Obiecano wtedy m.in. przekazanie szpitalom przez NFZ dodatkowych środków na podwyżki dla wskazanych grup zawodowych, tak aby zagwarantować, że pieniądze nie zostaną wydane na inne cele.

Jest maj. Co z pieniędzmi?

„Ministerstwu wciąż chodzi o to, żeby wodzić pracowników za nos. Jakieś pieniądze podobno do szpitali przekazano, ale co się z nimi stało, nie wie nikt. Te same pieniądze obiecuje się zresztą wielu grupom zawodowym. Nikt ich nie widział” – mówi OKO.press Dybek.

Na „elastyczne miliony” ministra Szumowskiego zwrócił już uwagę portal Polityka Zdrowotna.

„Choć obiecywał publicznie pieniądze dla szpitali na rekompensatę wzrostu kosztów m.in. z przyznanych w poprzednich latach podwyżek pracownikom placówek, wzrostu cen prądu, leków…. teraz zrobił zwrot, odciął się od obietnic i wczoraj stwierdził, że 680 mln zł ma trafić na nowe podwyżki dla pracowników”- informuje portal.

„Co ciekawe minister wymienia zwykle dwie, trzy grupy, które mają dostać podwyżki… Ale gdy je wymieniamy, kontaktują się z nami kolejne grupy – choćby psychologów – którym na spotkaniach minister też obiecał podwyżki. Ministerstwo nie wspomina, ile osób może liczyć na wzrost zarobków”.

Fizjoterapeuci czują się oszukani. „Teraz nie ma żadnych rozmów. Wystąpiliśmy o spotkanie z MZ w ramach Rady Dialogu Społecznego, ale minister nie zwołał żadnego posiedzenia” – mówi Dybek.

Diagności i lekarze: też zostaliśmy oszukani

Fizjoterapeuci to nie jedyna grupa, która czuje się oszukana. Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, wypunktowała kłamstwa Ministra:

  • oszukał, obiecując nowelizację ustawy o diagnostyce/ medycynie laboratoryjnej, darmowe specjalizacje i urlop szkoleniowy.

„Środowisko diagnostów na każdym możliwym spotkaniu było zapewniane, że prace nad nowelizacją są na ukończeniu. Zmieniały się tylko terminy ewentualnej publikacji. Pierwszy, który usłyszeliśmy, to koniec listopada. Drugi termin ukazania się projektu to koniec lutego, kolejny – do 15 marca. Jest koniec marca, nowelizacji brak” – pisze Kłudkowska. Wglądu w projekt Ministerstwo także odmówiło, tłumacząc, że prace są tajne.

  • oszukał, obiecując podwyżki wynagrodzenia.

Diagności także nie dostali ani grosza z dodatkowych środków przekazanych przez Ministerstwo, które od marca miały zapewnić podwyżki także dla techników analityki medycznej czy fizjoterapeutów. „Mamy koniec marca, brak jakiegokolwiek zarządzenia, brak podwyżek, a dodatkowe środki przekazano. Diagności zostali ze swoimi podstawami wynagrodzenia na poziomie 2200-3000 brutto”.

  • oszukał, wprowadzając ustawę 6 proc. PKB na zdrowie.

Wywalczony przez rezydentów i okupiony wieloma dniami głodówki zapis o przyśpieszeniu wzrostu nakładów na zdrowie, który mógłby choć trochę poprawić tragiczną sytuację ochrony zdrowia, również okazał się sprytnym przekrętem.

„Uważajcie, nie dajcie się oszukać” – ostrzegali strajkujących nauczycieli rezydenci. „Myśmy w świetle kamer w lutym ubiegłego roku podpisywali deklaracje, ale ostatecznie […] zostaliśmy oszukani. Zrobiono sprytną rzecz – podniesiono finansowanie rezydentom, jednocześnie oczekując większej ilości pracy. Natomiast pieniędzy na wzrost nakładów na ochronę zdrowia nie uzyskaliśmy” – mówił Tomasz Karauda, lekarz rezydent.

Elastyczne miliony ministra Szumowskiego nikogo już nie nabiorą. W czerwcu czeka go manifestacja lekarzy rezydentów i, najprawdopodobniej, strajk diagnostów medycznych zapowiadają strajk.


Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym