Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf wystąpiła do rzecznika dyscyplinarnego o „rozważenie” ewentualnych dyscyplinarek dla nowych sędziów SN - Joanny Lemańskiej i Aleksandra Stępkowskiego, współzałożyciela Ordo Iuris. Rzecznik dyscyplinarny ma sprawdzić, czy złamali prawo w związku z wydaniem orzeczenia bez akt w sprawie Waldemara Żurka

Wniosek prezes Małgorzaty Gersdorf to niespodziewany ruch wobec nowych sędziów Sądu Najwyższego powołanych przez Andrzeja Dudę. Prezydent powołał ich wbrew orzeczeniu NSA, które zablokowało nominacje do SN.

W czwartek popołudniu o wniosku prezes Gersdorf poinformował rzecznik SN sędzia Michał Laskowski, w oficjalnym komunikacie. „Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego zwrócił się do Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Najwyższego z wnioskiem o rozważenie, czy istnieją podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec SSN Aleksandra Stępkowskiego i SSN Joanny Lemańskiej, w związku z wydarzeniami towarzyszącymi rozpoznaniu w dniu 8 marca 2019 r. sprawy o sygn. I NO 47/18” – napisano w komunikacie.

Sędzia Lemańska to prezes powołanej przez PiS nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Jak pisaliśmy w OKO.press, to bardzo dobra znajoma prezydenta Andrzeja Dudy, który powołał ją na to stanowisko miesiąc temu. Prezydent zna ją od wielu lat i odwiedza ją nawet w jej domu pod Krakowem.

Z kolei Aleksander Stępkowski to sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Prezydent Duda powołał go na sędziego SN zaledwie miesiąc temu. Bo Stępkowski, założyciel Ordo Iuris wcześniej miał podwójne obywatelstwo. I dopiero gdy skutecznie zrzekł się obywatelstwa brytyjskiego prezydent wręczył mu powołanie.

OKO.press też pisało o tej nominacji:

Prezes Gersdorf chce, by rzecznik dyscyplinarny Sądu Najwyższego sprawdził teraz, czy są podstawy do wszczęcia przeciwko nim dyscyplinarek w związku ze sposobem załatwienia sprawy sędziego Waldemara Żurka z Krakowa.

Szykanowanie sędziego Żurka

Żurek to były rzecznik KRS, którą w trakcie kadencji rozwiązał PiS. Był i nadal jest jedną z twarzy obrony niezależnych sądów, krytykował obecną władzę za podporządkowywanie wymiaru sprawiedliwości.

Płaci za to dużą cenę. W Sądzie Okręgowym w Krakowie, gdzie pracuje, najpierw został odwołany z funkcji rzecznika prasowego, a potem przeniesiono go do innego wydziału. Stało się to w połowie 2018 roku. Żurek wcześniej rozpoznawał apelacje od wyroków sądów rejonowych, teraz sam musi rozpoznawać skomplikowane sprawy w I instancji. Na początek w nowym wydziale dostał stos zaległych spraw do osądzenia.

W ocenie krakowskich sędziów przeniesienie Żurka do innego wydziału było szykaną. Za tymi decyzjami stała prezes krakowskiego sądu Dagmara Pawełczyk-Woicka, nominatka Ziobry, członkini nowej KRS.

Zdublowana decyzja

Żurek odwoływał się od decyzji o zmianie wydziału, ale KRS odrzucił odwołanie. Sędzia od decyzji nowej KRS odwołał się więc do Sądu Najwyższego. Jego sprawę miała rozpoznać Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Do tej pory nie rozpoznała, bo sędzia Żurek złożył jednak wniosek o wyłączenie z jego sprawy wszystkich sędziów tej Izby oraz o wyłączenie sędziów z Izby Dyscyplinarnej. W tej sytuacji prezes Gersdorf zdecydowała, że wniosek o wyłączenie rozpozna Izba Cywilna.

SN zwlekał jednak kilka miesięcy z załatwieniem wniosku Żurka o wyłączenie sędziów. A dla niego to bardzo ważna sprawa, bo za kwestionowanie decyzji o przeniesieniu do innego wydziału rzecznik dyscyplinarny dla sędziów postawił mu zarzut dyscyplinarny.

W efekcie zwłoki w Sądzie Najwyższym i problemu z ustaleniem, która Izba ma rozpoznać tę sprawę 8 marca 2019 doszło do zdublowania decyzji sędziów ze „starych” Izb SN i z „nowych”, powołanych przez PiS.

Tego dnia trzech sędziów Izby Cywilnej zajęło się wnioskiem Żurka o wyłączenie sędziów. Decyzji nie wydano – odroczono posiedzenie do 20 marca. Jednak tego samego dnia w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej rozpoznano odwołanie Żurka i je odrzucono, bo uznano, że jest „niedopuszczalne”. I tu zaczyna się problem, o którego ocenę zwróciła się w czwartek do rzecznika dyscyplinarnego SN prezes Gersdorf.

Otóż posiedzenie w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej wyznaczono zaledwie dzień wcześniej, czyli 7 marca. Zrobiła to prezes tej Izby Joanna Lemańska. I to ona wyznaczyła do rozpoznania sprawy Żurka sędziego Aleksandra Stępkowskiego, którego powołał na to stanowisko 20 lutego 2019 prezydent. Stępkowski dostał tę sprawę, bo jego wniosek o wyłączenie sędziów nie dotyczył – Żurek ten wniosek złożył w drugiej połowie 2018 roku.

Co ciekawe Aleksander Stępkowski wydając orzeczenie 8 marca nie miał akt sprawy Żurka. Bo cały czas znajdowały się one w Izbie Cywilnej. Według nieoficjalnych informacji Stępkowski miał posłużyć się aktami podręcznymi, ze skserowanymi aktami głównymi.

Prezes Gersdorf chce teraz, by rzecznik dyscyplinarny sprawdził, czy sędzia Lemańska mogła wyznaczyć posiedzenie w sprawie Żurka na 8 marca. Bo było wcześniej wiadomo, że na ten dzień jest wyznaczone posiedzenie Izby Cywilnej ws. wyłączenia wszystkich sędziów dwóch nowych Izb. Gersdorf chce też, by rzecznik ocenił wydanie orzeczenia bez akt sprawy.

Cały komunikat SN w tej sprawie można przeczytać tutaj.

Nieistniejące orzeczenie?

To nie koniec nowych decyzji SN ws. sędziego Waldemara Żurka. W środę 20 marca 2019 zebrał się trzy osobowy skład z Izby Cywilnej – to kontynuacja posiedzenia sądu z 8 marca – i zdecydował, by zadać pytanie prawne siedmiu sędziom SN.

Pytanie prawne dotyczy tego, czy Stępkowski mógł wydać jako sędzia orzeczenie ws. Żurka i czy jest ono skuteczne i wiążące. Z informacji OKO.press wynika, że niezależnie od tego pełnomocnicy sędziego Żurka złożyli w ostatnich dniach wniosek do SN (do Izby Cywilnej) o stwierdzenie, że to orzeczenie nie istnieje.

Bo Stępkowski został powołany przez prezydenta wbrew orzeczeniu NSA, który zamroził powołania nowych sędziów do SN do czasu rozpoznania pytań prejudycjalnych przez TSUE. Unijny Trybunał ma ocenić, czy powołana w niekonstytucyjny sposób nowa KRS może przeprowadzać konkursy na wakaty w sądach. Komunikat SN w tej sprawie jest tutaj.

Wniosek prezes Małgorzaty Gersdrof o ocenę decyzji sędzi Lemańskiej i orzeczenia sędziego Stępkowskiego rozpozna rzecznik dyscyplinarny Sądu Najwyższego Andrzej Tomczyk. Sędzią SN jest on od 2002 roku. Wcześniej orzekał w Izbie Wojskowej SN, ale po rozwiązaniu jej przez PiS przeszedł do Izby Karnej. W styczniu tego roku Kolegium Sądu Najwyższego powołało sędziego Tomczyka na kolejną kadencję rzecznika dyscyplinarnego.

Według informacji OKO.press nie jest wykluczone, że podobny wniosek jak prezes Gersdorf złoży do rzecznika dyscyplinarnego Kolegium Sądu Najwyższego.

Sąd Najwyższy za sposób w jaki potraktowano odwołanie sędziego Waldemara Żurka, był mocno krytykowany. Bo były rzecznik legalnej KRS dla obrony niezależnych sądów zrobił bodaj najwięcej. Wytykano SN, że odwołanie sędziego leżało przez kilka miesięcy na półce i nic w tej sprawie nie zrobiono.

Podkreślano, że SN potrafił obronić swoich sędziów, gdy PiS próbował wysłać ich na szybszą emeryturę, a nie broni tzw. sędziów liniowych.

Dzisiejsza decyzja Gersdorf i zadanie pytania prawnego do składu siedmiu sędziów o to, czy istnieje orzeczenie Stępkowskiego to nagły zwrot w sprawie sędziego Żurka. Co oznacza, że sprawa przeniesienia go do innego wydziału nadal nie jest zakończona.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym