Jarosław Gowin narzeka na niskie zarobki. Sprawdziliśmy. Jako minister sprawiedliwości należał do 1 proc. najlepiej zarabiających Polaków. Wg GUS rządzący, obok dyrektorów, są najlepiej zarabiającą grupą zawodową Polsce. Jeśli im nie starcza do pierwszego, to komu właściwie starcza?

„Odwołam do konkretnej swojej sytuacji, kiedy byłem ministrem sprawiedliwości. Miałem wtedy trójkę dzieci na utrzymaniu, studiowały. I słowo honoru – czasami nie starczało do pierwszego” mówi Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki w rządzie PiS.

„Zarobki polskich ministrów i wiceministrów są zdecydowanie za niskie. Muszą współgrać z poziomem życia obywateli” – wtóruje mu europoseł PiS Ryszard Czarnecki, tłumacząc ogromne nagrody, które rząd przyznał sam sobie.

Gowin przeprasza za wypowiedź, a my sprawdzamy, jak wyglądają jego zarobki na tle reszty społeczeństwa. Wnioski? Członkowie rządu, wbrew temu co mówią, naprawdę nie mają na co narzekać.

Gowin plus

Pensja ministra jest ustalana w ramach mnożnikowego systemu płac w sferze budżetowej. Wylicza się ją na podstawie kwoty bazowej zapisanej w ustawie budżetowej, oraz mnożników określonych w rozporządzeniu prezydenta z 2002 roku.

W przypadku premiera ten mnożnik wynosi 5,6 plus mnożnik 1,5 dla dodatku funkcyjnego. Tyle samo co minister zarabiają szef Kancelarii Prezydenta i Rzecznik Praw Obywatelskich.

Jarosław Gowin nie ujawnił jeszcze oświadczenia majątkowego wg stanu na koniec 2017 roku, ale na podstawie ujawnionej niedawno kwoty premii możemy założyć, że wicepremier wraz z nagrodą i dietą poselską zarobił łącznie ok. 280 tys. zł, czyli 23,3 tys. zł miesięcznie.

Według GUS-owskiej struktury wynagrodzeń w październiku 2016 roku taką 5-krotność przeciętnych wynagrodzeń lub więcej (tzn. powyżej  21 tys. 733 zł 80 gr) zarabiało 0,57 proc zatrudnionych. Gowin bez trudu mieści się w tej kategorii.

Przy okazji warto przypomnieć, że wielokrotność przeciętnego wynagrodzenia jest miarą nieco mylącą, bo i przeciętne wynagrodzenie otrzymuje mniejszość Polaków. Lepszą miarą jest mediana, czyli wartość środkowa (połowa Polek i Polaków zarabia więcej, a połowa mniej). W październiku 2016 mediana wyniosła 3 tys. 511 zł brutto. Na miesięczne wynagrodzenie Gowina taki „środkowy” obywatel musi pracować ponad pół roku.

Rządzący są najlepiej zarabiającą dużą grupą zawodową klasyfikowaną przez GUS. „Przedstawiciele władz publicznych, wyżsi urzędnicy i dyrektorzy generalni” zarabiają średnio 13 tys. 382 zł brutto miesięcznie. Gowin – przypomnijmy – ponad 23 tys. W tej grupie dyrektorzy zarabiają średnio lepiej od wyższych urzędników (choć nie od ministrów), być może stąd biorą się narzekania niektórych polityków na niskie płace – ich koledzy ze spółek skarbu państwa zarabiają więcej od nich.

Gowin minus

Jarosław Gowin był ministrem sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Donalda Tuska od 18 listopada 2011 roku do 6 maja 2016 roku.

Według oświadczenia majątkowego w 2012 miał następujące dochody:

  • wynagrodzenie z tytułu funkcji ministra sprawiedliwości – 174 tys. 244 zł
  • dieta członka Krajowej Rady Sądownictwa – 3 tys. 837 zł
  • wynagrodzenia poselskie – 2 tys. 234 zł
  • dieta poselska – 29 tys. 594 zł
  • z praw autorskich – 330 zł

Nie uwzględniając ostatniej pozycji, Gowin zarabiał w tamtym roku prawie 17,5 tys. zł brutto miesięcznie.

Z publikacji GUS na temat struktury wynagrodzeń w 2012 roku wiemy, że cztery przeciętne wynagrodzenia lub więcej (tzn. powyżej 15 tys. 582 zł 88 gr miesięcznie) otrzymało 1,1 proc zatrudnionych. Jarosław Gowin spokojnie więc mieścił się w górnym centylu najlepiej zarabiających Polaków.

Jeśli jemu „nie starczało do pierwszego”, to komu właściwie starcza?



Redaktor i dziennikarz OKO.press. Tłumacz literatury. Pisze o polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym