0:00
Prawa autorskie: AFPAFP
26 lutego 2022

GOWORIT MOSKWA (3). Cały świat napadł na Rosję

Rosyjska propaganda znalazła w sobotę rozwiązanie problemu, że Ukraina bohatersko broni się przed inwazją, a rosyjskie pociski zabijają cywili. Władze ogłosiły, że te informacje są nieprawdziwe i zakazały niezależnym mediom ich publikacji. Prawdziwe są wyłącznie informacje rządowe

Wydrukuj

“Echo Moskwy”, “InoSMI”, “Mediazona”, "New Times”, “Dożd”, “Svobodnaya Pressa”, “Krym.Reali”, „Nowaja Gazeta”, „Dziennikarz”, „Lenizdat” mają usunąć niezależne informacje o tym, co się dzieje w Ukrainie, albo zostaną zablokowane, a za publikację grozi 5 mln rubli (pół miliona dolarów) kary.

„Roskomnadzor (federalna służba ds. nadzoru w sferze łączności, technologii informatycznych i środków masowego przekazu), zakazała publikowania informacji o:

  • ostrzale ukraińskich miast;
  • śmierci ludności cywilnej w Ukrainie w wyniku działań Armii Rosyjskiej.
  • Nie wolno także nazywać rosyjskiej operacji atakiem, inwazją lub wypowiedzeniem wojny.

Zachód odcina rosyjską propagandę (Twitter i Facebook wdrożyły specjalne procedury, Russia Today znika z kolejnych platform telewizyjnych), a Rosja odcina informacje z Zachodu. Oba światy zaczynają żyć oddzielnie, a propaganda rosyjska przekonuje, że Rosja sama da radę. Buduje opowieść o bohaterskim, miłującym pokój kraju, który chciał nieść światu dobro i pokój, a został zaatakowany przez wszechświatowe siły zła. Rosja jest (prawie) sama, ale się obroni.

Na razie propaganda nie poradziła sobie jeszcze z odpowiedzią na pytanie, dlaczego w zasadzie ciągle jeszcze nie wygraliśmy, skoro mieliśmy wygrać. Tu daje sprzeczne odpowiedzi. Ale reszta jest w miarę spójna.

Co jest zatem prawdziwą informacją wedle Kremla?

Czytamy depesze agencji TASS i Interfax, i dowiadujemy się, że:

  1. Rosjanie i „ludowa milicja” posuwają się do przodu „w obronie” republik donieckich. Przeciwnikami są „ukraińskie siłowiki”, czyli siły bezpieczeństwa, oraz nacjonaliści - a nie żołnierze i obywatele Ukrainy.
  2. Mnóstwo jest informacji o zniszczeniach wywołanych przez ukraiński ostrzał. Powtarzają się zapewnienia, że Rosjanie nie atakują cywili.
  3. Ukraińskim „nacjonalistom” udaje się tak dobrze, bo pomaga im cały zły świat: TASS i Interfax wyliczają wojskową pomoc przekazywaną Ukraińcom. Piszą też o szykanach spotykających rosyjskie instytucje i przedstawicieli Rosji za granicą.
  4. Atakowana zewsząd - ale dzielna - Rosja da sobie jednak radę. I jeszcze pokaże przeciwnikom.

My, Rosjanie, posuwamy się naprzód, ale nie atakujemy

Podstawowy rosyjski przekaz: idzie nam bardzo dobrze, a nawet zgodnie z planem. Wszystkie informacje, że jest inaczej, są tego właśnie dowodem: rosyjskie ministerstwo obrony podało w sobotę, że “w miarę jak rosyjskie wojsko z powodzeniem realizuje swoje zadania, rośnie liczba »histerycznych fałszerstw i jawnej dezinformacji«, rozpowszechnianych na portalach społecznościowych”.

Jednocześnie jednak propaganda opisuje straty po stronie samozwańczych republik DRL i ŁRL.

  • W ciągu dnia, w wyniku ostrzału kijowskich sił bezpieczeństwa, w DRL zginęło pięciu cywili, a 13 zostało rannych.
  • Uszkodzeniu uległo 51 budynków mieszkalnych, zaatakowanych zostało 38 obiektów infrastruktury cywilnej i 11 pojazdów.
  • W „republice” ługańskiej „od 18 lutego” zanotowano 600 ataków, zginęło 6 cywili.
  • Trzy pociski ukraińskie spadły w okolicach rosyjskiego Rostowa.
  • Ukraiński ostrzał uszkodził wodociąg zasilający miasto Donieck.

“Specjalna rosyjska operacja” nie powoduje za to szkód: “rosyjskie siły zbrojne rozpoczęły atak precyzyjnie naprowadzaną bronią za pomocą pocisków manewrujących na infrastrukturę wojskową Ukrainy”. Jeśli jednak są jakieś straty, to dlatego, że "wycofujące się bataliony nacjonalistyczne wysadzają podstacje elektryczne i mosty”. Poza tym, "ukraińskie formacje zbrojne planują masowe ataki z ciężkiej broni na dzielnice mieszkalne Kramatorska, Sławiańska, Artemiwska i innych kontrolowanych przez Ukrainę częściach Donbasu po to, by następnie oskarżyć o to Rosję" (Interfax cytuje tu szefa DRL Denisa Puszylina).

Słynny na całym świecie filmik, jak rosyjski pojazd pancerny rozjeżdża samochód osobowy z kierowcą w środku, to fejk, a nawet gorzej, nie da się wykluczyć, że to ukraińska zbrodnia - bo Rosjanie nie mają takich “przestarzałych maszyn” (ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Nebenzia, który obejrzał filmik i ocenił sprzęt, sugeruje więc, że to ukraińska maszyna wojskowa rozjechała na oczach wszystkich ukraiński samochód).

Nebenzia powtórzył też w ONZ: nie ma wiarygodnych informacji o cywilnych ofiarach "specjalnej operacji rosyjskiej". Jej celem (tak, zgadli państwo) jest "denazyfikacja" i "demilitaryzacja" "nacjonalistów" oraz "obrona mieszkańców Donbasu". “Nie prowadzimy wojny z narodem ukraińskim". “Naród ukraiński będzie mógł ponownie decydować o swoim losie w pokoju, współpracy i dobrym sąsiedztwie ze wszystkimi”.

Atakuje nas bezpardonowo cały świat

Informacji o pomocy dla Ukrainy (dla "nacjonalistów") jest w oficjalnych rosyjskich przekazach bardzo dużo. TASS i Interfax cytują tu różne źródła, w tym ukraińskie:

  • Rząd Czech zatwierdził przekazanie armii ukraińskiej broni i amunicji za 188 mln koron (około 8,6 mln USD).
  • Szwecja zapewni Ukrainie dodatkowe 3,2 miliona dolarów pomocy humanitarnej.
  • Belgia zamierza wysłać wojskom ukraińskim paliwo i broń.
  • Ukraina dostała z zachodu broń przeciwczołgową, przeciwlotniczą, amunicję i inny sprzęt wojskowy, a ma być tego więcej (TASS cytuje ukraińskiego ministra spraw zagranicznych Dymitro Kulebę).
  • Niemcy rozważają dostawę 400 ręcznych granatników przeciwpancernych na Ukrainę przez kraj trzeci
  • Prezydent Biden obiecał Ukrainie pomoc wartą 600 mln dolarów, w tym 350 mln na obronę. Poprosi też Kongres USA o przesunięcie 6,4 mld dolarów na pomoc dla Ukrainy, z czego 3,5 mld na obronę.

Itd.

Być może informacje te mają odbiorcy pomóc zrozumieć, dlaczego błyskawiczna i specjalna operacja trwa już trzeci dzień, a końca jakby nie widać.

My, Rosjanie, bronimy pokoju

W nocy z piątku na sobotę ambasador Nebenzia zapewniał w ONZ, że Rosjanie są już bliscy osiągnięcia celu “specjalnej operacji” (pamiętajmy - nie wolno mówić “wojna”). Coś jednak musiało się zmienić, bo 12 godzin potem rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ogłosił, że od piątku wieczorem działania były w zasadzie wstrzymane, bo Rosja czekała na podjęcie przez Ukrainę rozmów pokojowych. I właśnie podejmuje na nowo te działania (nie mówić "wojna"), bo Ukraińcy odmówili negocjacji.

Ukraińcy odpowiedzieli (ale tego rosyjskie oficjalne media nie podały), że są gotowi do rozmów, ale nie przyjmą dyktatu.

Zanim Rosjanie podali komunikat Pieskowa, agencje dwa razy cytowały białoruskiego prezydenta Łukaszenkę, że Białoruś jest gotowa przyjąć rozmowy pokojowe w sprawie “ukraińskiego problemu” (językowo propaganda jest konsekwentna: to, co widzimy, jest problemem ukraińskim, a nie rosyjskim).

To doskonale wpisuje się w narrację o miłości Rosji do pokoju. Pozostaje jednak pytanie, w jakiś sposób Rosjanie „osiągali cel”, skoro jednocześnie zawiesili jego osiąganie?

Międzynarodowy spisek i napaść na Rosję

Dużo jest informacji o cierpieniu, jakie zadawane jest przedstawicielom Rosji na wszystkich kontynentach. I to wszystko z powodu fałszywego oskarżenia o prowadzenie wojny (tu można użyć słowa "wojna") w Ukrainie.

  • Łotwa (dawna republika ZSRR!) zamknęła przestrzeń powietrzną dla samolotów rosyjskich.
  • Premier Węgier Viktor Orbán ogłosił, że Budapeszt nie zablokuje antyrosyjskich sankcji.
  • Australijski operator satelitarny Foxtel zawiesił nadawanie Russia Today w Australii.
  • Redaktorka naczelna Russia Today France Ksenia Fiedorowa była tak atakowana w mediach społecznościowych i otrzymywała takie groźby, że stacja zapowiedziała skargę do władz francuskich i wydała w tej sprawie specjalne oświadczenie.
  • Setki ludzi wzięło udział w wiecu związków zawodowych w Rzymie, by zaprotestować przeciwko rosyjskiej operacji wojskowej w Ukrainie.
  • Protestujący pod ambasadą rosyjską w Irlandii przeciwko „operacji specjalnej w Ukrainie” zerwali herb z bram misji dyplomatycznej i zaatakowali samochód jednego z dyplomatów.
  • Oficjalna delegacja rosyjska wracająca z Nikaragui nie mogła przelecieć do Petersburga nad Szwecją i Finlandią, bo te zamknęły przestrzeń powietrzną. Samolot z dostojnikami musiał oblecieć od północy cały Półwysep Skandynawski. 15-godzinna podróż wydłużyła się o 2,5 godziny. “Wszyscy na pokładzie byli przychylnie nastawieni do sytuacji” - zapewnia jednak na Telegramie szef Dumy Wiaczesław Wołodin. Paliwa im starczyło, bo specjalnie zatrzymali się na Kubie, by zatankować.
  • Ambasada Rosji w Szwajcarii zwróciła się do Berna o zapewnienie bezpieczeństwa w związku z groźbami pod adresem pracowników.
  • W Pradze zaś policja czeska zatrzymała uczestnika demonstracji poparcia dla Rosji. Kilku mieszkańców zorganizowało wiec poparcia dla Moskwy przed ambasadą rosyjską w Pradze. Zebranych otoczyło kilkadziesiąt osób z ukraińskimi flagami i plakatami z antywojennymi hasłami.

Sankcje przyjmiemy z godnością

Dmitrij Miedwiediew (były premier i prezydent Rosji za czasów Putina) stara się odbiorców pocieszyć: zachodnie szykany i sankcje nie zatrzymają “operacji obrony Donbasu”, ale mogą stać się powodem przerwania dialogu rozbrojeniowego i rezygnacji ze START-3 (negocjowanego teraz traktatu o zmniejszeniu zbrojeń strategicznych między USA i Rosją). Mogą też być “doskonałą okazją do ostatecznego przeglądu stosunków z państwami, które je nałożyły”. Miedwiediew nie wykluczył nacjonalizacji mienia osób zarejestrowanych w USA, UE i innych wrogich jurysdykcjach – podaje TASS.

"Sankcje są dość poważne, ale przygotowaliśmy się do nich z wyprzedzeniem” – powiedział w sobotę dziennikarzom Pieskow cytowany przez Interfaks.

„To, co jest teraz potrzebne, to dodatkowa analiza, skoordynowana praca między odpowiednimi organami” - powiedział. „Są środki, aby zminimalizować szkody wynikające z tych sankcji, tak, by wszystkie sektory i systemy naszej gospodarki działały sprawnie”.

Tak jak Miedwiediew, Pieskow powiedział, że Rosja musi jeszcze zanalizować sankcje pod kątem odpowiedzi, "które będą najlepiej odpowiadały naszym interesom”.

Jest też dobra wiadomość: 1 marca Ministerstwo Kultury Federacji Rosyjskiej rozpocznie akcję „Dzień w Muzeum” dla dzieci uchodźców z Donbasu.

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne