Odwrócenie się plecami prezydent miasta od Parady Równości jest symboliczne. To papierek lakmusowy polityki miasta wobec społeczności LGBTI. W tym roku Hanna Gronkiewicz-Waltz po raz pierwszy spotkała się z organizacjami LGBTI, jednak nic z tego nie wynikło. Warszawa wciąż nie ma strategii wspierania największej mniejszości stolicy

Prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, kontynuuje niechlubną tradycję. Po raz kolejny odmówiła warszawskiej Paradzie Równości honorowego patronatu. Decyzję w tej sprawie organizatorzy otrzymali wieczorem 30 maja, zaledwie 4 dni przed wydarzeniem.

Wiemy też, że pani prezydent nie pójdzie tropem prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, który po wielu latach zmienił zdanie i otworzył w tym toku, trzeci trójmiejski Marsz Równości. W rozmowie z OKO.press zastępczyni rzecznika miasta Warszawa, Agnieszka Kłąb, powiedziała, że „tak jak, co roku pani prezydent nie weźmie udziału w paradzie”. Na pytanie o powód odpowiedziała: „Po prostu, nie bierze udziału w marszach i paradach. Poza wyjątkowymi sytuacjami. Poza tym, nigdy nie brała w nich [paradach] udziału”. Wyjątkowe sytuacje, o których mówi rzeczniczka, to marsz KOD-u w maju 2016 i Marsz Wolności w maju 2017. Co je odróżniało od innych marszów? Rzeczniczka nie odpowiedziała, ale wydaje się, że zaważył interes polityczny. Gronkiewicz-Waltz jest wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej.



Warszawa otwarta na LGBTI?

Nieobecność prezydent Warszawy podczas święta osób LGBTI nie jest zaskoczeniem, ale były sygnały, że w kontaktach miasta i największej mniejszości żyjącej w stolicy coś się zmienia. W marcu 2017 roku, po wielu zapytaniach ze strony organizacji działających na rzecz osób LGBTI, doszło do pierwszego spotkania Hanny Gronkiewicz-Waltz z reprezentacją społeczności. Rozmowy toczyły się w ramach posiedzenia Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania. W spotkaniu uczestniczył też Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar.

Oktawiusz Chrzanowski, z organizacji „Miłość Nie Wyklucza”, w rozmowie z OKO.press podkreślał, że spotkanie było pierwszą okazją, by miasto podsumowało dotychczasowe działania dla społeczności LGBTI i rozpoczęło dialog. Szczególną wagę wydarzeniu nadała też rzeczniczka ds. równości, Karolina Malczyk, która mówiła OKO.press: „uczestnicy mieli szansę na poznanie się i mam wrażenie, że udało nam się przede wszystkim udrożnić kanały komunikacyjne między konkretnymi biurami i organizacjami”.



To jedyny wspólny wniosek ze spotkania, a symboliczne odwrócenie się plecami prezydent miasta od Parady Równości, to papierek lakmusowy polityki miasta w sprawie społeczności LGBTI.

Urząd miasta: robimy dużo

Miasto przygotowało prezentację, która miała pokazać dotychczasowe działania skierowane do społeczności LGBTI. Prezentacja ma 6 kart, a większość punktów jest bardzo ogólna. Brakuje liczb – np. ile osób zostało przeszkolonych – i informacji, czy działania były skierowane do osób LGBTI, czy były to działania edukacyjne uwzględniające postulaty niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną czy tożsamość płciową.

Dlatego organizacje apelowały o przyjęcie Karty Różnorodności i stworzenie miejskiego programu polityki wobec osób LGBTI. Jednak w rozmowie z OKO.press, Karolina Malczyk mówiła, że miasto ma inny pomysł na politykę równościową: „W ramach prac nad aktualizacją Strategii Warszawa 2030 oraz w kontekście przyjęcia standardów dokumentów programujących rozwój,

miasto odchodzi od tworzenia branżowych dokumentów na rzecz projektów interdyscyplinarnych. Programy będą miały wpisaną równość w działania”.

Dodała, że nie widzi uzasadnienia dla działań skierowanych do konkretnych grup, bo jest tych grup zbyt wiele. Tymczasem miasto od lat prowadzi odrębne programy np. dla młodzieży.

Organizacje LGBTI: brakuje dialogu i kompleksowej polityki

W rozmowie z OKO.press Oktawiusz Chrzanowski z „Miłość nie wyklucza” oraz Mirka Makuchowska z Kampanii Przeciw Homofobii wskazali na niedociągnięcia i zaniechania miasta:

  • brak kompetencji i wsparcia pełnomocniczki ds. równości;
  • punktowe działania i traktowanie kwestii LGBTI drugorzędnie;
  • niezauważenie społeczności LGBTI na poziomie tworzenia strategii miasta;
  • fasadowy dialog z organizacjami;
  • przenoszenie odpowiedzialności za kreowanie polityki na organizacje pozarządowe.

Oktawiusz Chrzanowski mówił: „Dostrzegamy zaangażowanie Pełnomocniczki ds. Równego Traktowania, jednak w strukturze urzędu jest ona osamotniona.

Dopiero niedawno został wyodrębniony w urzędzie miasta niewielki, dwuosobowy zespół osób zajmujących się kwestiami równego traktowania.

Włączanie równego traktowania, szczególnie bez wyszczególnienia poszczególnych grup, w tym osób LGBTI, jako polityki horyzontalnej miasta wymaga dużo większych zasobów ludzkich. Ale ich oddelegowanie wymaga zdecydowanych działań i deklaracji politycznych, wyznaczenia kierunku na równe traktowanie i prawa człowieka wprost.

Tego brakuje więc poszczególne, punktowe działania miasta są raczej nieśmiałym uzupełnianiem tego, co dla pani prezydent ważne, kwestiami drugorzędnymi. To ciągły sygnał dla osób LGBT+, że o naszych sprawach nie mówi się, nie jesteśmy dla miasta partnerem w dialogu tak jak są tym partnerem inne grupy.

Dialog staje się w ten sposób fasadowy – z jednej strony mamy deklaracje i prezentacje, z drugiej strony brak strategicznego myślenia, niechęć do odważnych gestów.

Za przykład odwagi ale też szacunku do osób LGBT+ można obrać chociażby słoweńską Ljubljanę – która stworzyła centrum społecznościowe dla osób LGBT+, otwarcie mówi o tym, że jest miastem przyjaznym osobom LGBT+ mieszkającym w niej a także turystom LGBT+. To wynik strategicznego podejścia, a nie incydentalnych decyzji.

Do pani prezydent można więc apelować o odwagę, szczególnie, że o dialog proszą ją osoby, które swoją odwagę ćwiczą na co dzień doznając wykluczenia, dyskryminacji i strachu z nimi związanymi – właśnie w Warszawie”.

Ambasadorzy ponad 40 państw wspierają Paradę

Pod listem wsparcia dla tegorocznej Parady Równości podpisały się między innymi: Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, RPA, Irlandia, Francja, Urugwaj, Dania, Hiszpania, a nawet Ukraina.

W liście można przeczytać: „Uznajemy przyrodzoną i niezbywalną godność każdej jednostki, zgodnie z treścią Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Szacunek dla tych fundamentalnych praw, zawartych w obowiązkach i standardach Rady Europy oraz Unii Europejskiej jako wspólnot praw i wartości, zobowiązuje rządy do ochrony wszystkich swoich obywateli przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans.

Aby to umożliwić, a w szczególności, aby bronić społeczności wymagających ochrony przed słownymi i fizycznymi atakami oraz mową nienawiści, musimy wspólnie pracować na rzecz tolerancji i akceptacji. Dotyczy to szczególnie sfer takich jak edukacja, zdrowie, kwestie społeczne, obywatelstwo, administracja publiczna oraz uzyskiwanie oficjalnych dokumentów”.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym