W późniejszych pracach bronił projektu integracji europejskiej oraz międzynarodowego prawa publicznego, traktując je jako możliwe ramy dla bardziej demokratycznego ładu… i to ogólnoglobalnego. Problem jest taki, że była to skrzętnie dopracowana teoria, gdzie na świat rzeczywisty czasem brakło miejsca
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyJürgen Habermas zmarł 14 marca 2026 roku w Starnbergu w Bawarii w wieku 96 lat.
Jego życiorys to podsumowanie końca pewnej ery. Przede wszystkim: był, bez wątpienia, jednym z najważniejszych filozofów i socjologów ubiegłego stulecia. Epitafia na jego cześć (i jego twórczości) opublikowały wszystkie najważniejsze pisma Zachodu, a akademickie social media zalały zdjęcia i wspomnienia klasyka.
Śmierć Habermasa to też jednak koniec pewnej epoki. Jak mówił dwóm innym socjologom w wywiadzie-rzece (właśnie wydanym po polsku przez Wydawnictwo Naukowe Scholar), „moje pokolenie po wstrząsie upadku cywilizacji miało dwa doświadczenia historyczne. Mimo rozczarowania wszelkimi dalej sięgającymi celami politycznymi nauczyliśmy się, a dziś trzeba powiedzieć: musieliśmy się nauczyć, że odbudowa zniszczonych wojną społeczeństw w demokracjach kapitalistycznych w warunkach systemowej konkurencji może iść w parze z budową państwa opiekuńczego. Potem koniec zimnej wojny nauczył nas, że kapitalizmu, który zapanował na całym świecie, nie można już zwalczyć rewolucją w sensie Marksa”.
Całe życie marzył o sferze publicznej, ale i marzył, żeby historyczna sfera publiczna miała charakter selektywny.
W praktyce uczestniczyli w niej głównie wykształceni mężczyźni należący do burżuazji, a robotnicy i kobiety pozostawali poza jej granicami.
Mimo tych ograniczeń filozof uważał, że idea racjonalnej debaty publicznej stanowiła ważny normatywny wzorzec dla nowoczesnych demokracji.
W późniejszych analizach Habermas twierdził, że rozwój państwa opiekuńczego, masowej demokracji i nowoczesnych mediów doprowadził do przekształcenia tej sfery. Granica między państwem a społeczeństwem zaczęła się zacierać, a debatę publiczną w coraz większym stopniu zastępowały negocjacje między zorganizowanymi grupami interesu oraz działania z zakresu public relations. Proces ten określał mianem „refeudalizacji” sfery publicznej. Ale i tam, także, zawsze była szansa na racjonalną komunikację. W jednej ze swoich ostatnich prac naukowych, opublikowanym w 2014. roku eseju Plea for a Constitutionalization of International Law, argumentował on za wizją świata-federacji, gdzie państwa i tak już, stopniowo, zostały podporządkowane zasadom prawa oraz instytucjom ponadnarodowym (takich jak np. ONZ).
Bo Habermas nie był wieszczem ideologii „końca historii”, ale przyczynił się do jej promowania. Promował wizję demokracji jako miejsca, gdzie mogą spotkać się różne grupy, często o odmiennych poglądach, interesach czy systemach wartości.
[To marzenie, jak widzimy czytając te same media, które publikowały jego epitafia, się nie ziściło – spójrzmy chociażby na Trumpa, Mileiego czy Bolsonaro.] I owszem, na takie sytuacje też była przygotowana teoria Habermasa: każdy kryzys to dla niego okazja do jego przewartościowania, budowy czegoś nowego, wszystko dzięki działaniom nastawionym na osiągnięcie jakiegokolwiek porozumienia dotyczącego powszechnych norm, zadań, obowiązków i grup, jak i obywateli.
Wiele z tych stwierdzeń pozostaje jednak (jak ujął to polski filozof, Aleksander Zbrzezny zawieszonych w próżni: bo może i Habermas zwraca uwagę na problemy naszej współczesności, ale (jak fasadowość demokracji w społeczeństwach Zachodu, gdzie coraz większy wpływ mają ogromne oligopole), ale odpowiedź na te kryzysy jest zwykle co najmniej banalna. Przykładem niech będzie jego esej o kryzysie UE, gdzie pisał, że Niemcy powinni wypełnić moralno-dziejową misję i wspomóc europejską demokrację.
Bo co z tego, że Habermas mógł genialnie opisać kryzys legitymacji społecznej współczesnego państwa opiekuńczego, jak zaraz potem popierał co najmniej kontrowersyjnego jako demokratę Emmanuela Macrona?
Urodził się 18 czerwca 1929 roku w Düsseldorfie. Dorastał w protestanckim środowisku w Gummersbach w Nadrenii Północnej-Westfalii. Urodził się z rozszczepem podniebienia i w dzieciństwie przeszedł dwie operacje. W późniejszych wypowiedziach wskazywał wielokrotnie, że doświadczenie trudności z mową wpłynęło na jego zainteresowanie komunikacją i zależnością międzyludzką.
W czasie II wojny światowej należał do Deutsches Jungvolk, sekcji Hitlerjugend. Pod koniec wojny jego oddział uczestniczył w działaniach przeciwlotniczych na Linii Zygfryda. Został powołany do służby pomocniczej w sierpniu 1944 roku; uniknął wcielenia do Wehrmachtu na krótko przed wkroczeniem wojsk amerykańskich w okolice rodzinnego Düsseldorfu.
Po wojnie studiował filozofię na uniwersytetach w Getyndze, Zurychu i Bonn. W 1954 roku uzyskał doktorat na Uniwersytecie w Bonn pracą o filozofii Friedricha Schellinga. W połowie lat pięćdziesiątych pracował krótko jako dziennikarz. W 1953 roku opublikował w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” artykuł krytykujący publikację wykładów Martina Heideggera z 1935 roku zawierających odniesienie do „wewnętrznej prawdy i wielkości” narodowego socjalizmu. Był to moment symboliczny: młody Habermas odciął się od nazistowskiej przeszłości, w czym pomogła mu uważna lektura Marksa i Webera.
W 1956 roku został asystentem badawczym Theodora W. Adorna w Instytucie Badań Społecznych przy Uniwersytecie we Frankfurcie. Pracował tam pod kierunkiem Adorna i Maxa Horkheimera do 1959 roku. Spór z tym drugim dotyczący charakteru badań i publikacji doprowadził do jego odejścia z Frankfurtu.
W 1961 roku uzyskał habilitację na Uniwersytecie w Marburgu pracą Strukturwandel der Öffentlichkeit (pol. Strukturalne przeobrażenia sfery publicznej, wydane przez PWN w 2008 r.). Książka była historyczną analizą powstania mieszczańskiej sfery publicznej w Europie od XVIII wieku oraz jej późniejszej transformacji pod wpływem mediów masowych i kapitalizmu.
W 1962 roku objął stanowisko profesora nadzwyczajnego filozofii na Uniwersytecie w Heidelbergu. Dwa lata później, przy wsparciu Adorna, powrócił na Uniwersytet we Frankfurcie, gdzie przejął katedrę filozofii i socjologii po Horkheimerze. Po śmierci Adorna w 1969 roku należał do najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli drugiego pokolenia tzw. szkoły frankfurckiej.
W 1971 roku objął funkcję współdyrektora jednego z instytutów Towarzystwa Maxa Plancka w Starnbergu, gdzie pracował do 1983 roku. W tym okresie powstało jego najważniejsze dzieło, dwutomowa Teoria działania komunikacyjnego (1981, wyd. pol. pierwszego tomu – 2015 i drugiego – 2019). Po powrocie na Uniwersytet we Frankfurcie w 1983 roku kierował katedrą aż do przejścia na emeryturę w 1994 roku.
Po zakończeniu pracy akademickiej nadal publikował i wykładał, m.in. jako profesor wizytujący na Northwestern University oraz w The New School w Nowym Jorku. W kolejnych dekadach pozostawał jednym z najbardziej wpływowych filozofów i publicznych intelektualistów w Europie. Otrzymał najważniejsze nagrody, jakie może dostać teoretyk społeczny, na czele z prestiżową Nagrodą Kioto.
W jego interpretacji centralnym problemem nowoczesnych społeczeństw pozostaje ograniczenie ludzkiej autonomii. Instytucje polityczne, gospodarcze i administracyjne wytwarzają mechanizmy kontroli, które wpływają na jednostki i ich decyzje. Zamiast koncepcji rewolucji i walki klas Habermas wprowadził pojęcie kryzysu społecznego. Kryzys ten polega na napięciu między potrzebami jednostek a funkcjonowaniem instytucji społecznych.
Odpowiedzią na taki stan rzeczy jest, według Habermasa, proces komunikacji między ludźmi. Filozof określał go jako działanie komunikacyjne, w ramach którego uczestnicy dochodzą do porozumienia poprzez język i argumentację. Koncepcja ta stanowiła rozwinięcie rozumienia racjonalności obecnego w pracach Horkheimera, ale przenosiła nacisk z krytyki systemu na analizę mechanizmów porozumienia społecznego.
Habermas włączał do swojej teorii także elementy psychologii rozwojowej oraz filozofii języka. W ten sposób próbował przekształcić marksistowską krytykę społeczną w bardziej rozbudowany program badań z zakresu nauk społecznych. W jego ujęciu zmiany społeczne nie muszą wynikać z rewolucji, lecz mogą być rezultatem procesów komunikacyjnych prowadzących do wspólnych decyzji i nowych form organizacji życia publicznego.
Był też, stety i niestety, komentatorem politycznym. W eseju opublikowanym w lutym 2023 r. na łamach Süddeutsche Zeitung filozof odniósł się do sporów wokół polityki rządu Scholza, a raczej blokad wobec unijnej pomocy dla Ukrainy, którą forsował wtedy niemiecki rząd z SPD na czele. Habermas bronił tej nazbyt ostrożnej linii kanclerza wobec dostaw ciężkiego uzbrojenia dla Ukrainy, podkreślając, że zachodnie rządy od początku konfliktu deklarowały, iż nie staną się bezpośrednią stroną wojny. W jego ocenie decyzja ta stworzyła polityczny „próg ryzyka”, który ogranicza zakres możliwego zaangażowania militarnego państw NATO.
Stwierdzał, że rządy państw zachodnich stoją przed dylematem między dwoma scenariuszami: klęską Ukrainy a eskalacją konfliktu do poziomu globalnego.
Odwołując się do doświadczeń zimnej wojny, argumentował, że wojny z państwem dysponującym bronią jądrową nie można prowadzić w sposób prowadzący do jednoznacznego zwycięstwa militarnego. Twierdził również, że w dyskusji pojawiał się element „moralnego szantażu”, którym – według niego – posługiwały się władze Ukrainy, przypominając o wcześniejszych błędach niemieckiej polityki wobec Rosji.
W eseju opublikowanym kilka dni później Richard Herzinger, prawicowiec przez lata związany m.in. z Die Zeit, słusznie stwierdził, że apel Habermasa o rozpoczęcie negocjacji z Rosją prowadzi do przedstawienia wojny jako konfliktu między dwiema stronami posiadającymi przeciwstawne żądania. Jak słusznie argumentował, taka interpretacja zaciera różnicę między agresorem a państwem broniącym się przed napaścią. W jego ocenie Ukraina nie formułuje wobec Rosji żadnych roszczeń poza żądaniem wycofania wojsk i poszanowania własnej suwerenności.
Krytyk argumentował również, że postulowany przez Habermasa „kompromis zachowujący twarz” dla obu stron oznaczałby w praktyce możliwość ustępstw terytorialnych wobec Rosji. Taki scenariusz – zdaniem Herzingera – pozwoliłby władzom na Kremlu utrzymać kontrolę nad częścią zajętych obszarów i kontynuować politykę podporządkowywania Ukrainy.
W tekście pojawił się także zarzut, że Habermas nie traktuje rosyjskiej inwazji jako konfliktu o charakterze egzystencjalnym dla państwa ukraińskiego. Herzinger twierdził, że filozof pomija deklarowany przez rosyjskie władze cel podporządkowania Ukrainy i ogranicza się do analizy konfliktu w kategoriach ryzyka eskalacji międzynarodowej, w tym potencjalnego użycia broni jądrowej przez putinowski reżim. Odniósł się tym samym i do wcześniejszych debat w niemieckim środowisku intelektualnym, wskazując analogie do sporów z lat dziewięćdziesiątych dotyczących interwencji w czasie wojny w byłej Jugosławii. Jego zdaniem część komentatorów publicznych – w tym Habermas – wykazywała wówczas podobną niechęć do uznania, że powstrzymanie przemocy może wymagać użycia środków militarnych.
W interpretacji Herzingerra spór o stanowisko Habermasa w sprawie Ukrainy stał się więc elementem szerszej dyskusji o roli intelektualistów w ocenie konfliktów zbrojnych oraz o granicach pacyfizmu w sytuacjach, które część komentatorów określa jako zagrożenie o charakterze egzystencjalnym dla zaatakowanego państwa.
Ale nie poszło tylko o Ukrainę. Habermas współpodpisał też opublikowaną w listopadzie 2023 r. deklarację zatytułowaną „Principles of Solidarity”, przygotowaną przez badaczy związanych z ośrodkiem z frankfurckim Uniwersytetem Goethego, który podpisali też inni czołowi niemieccy teoretycy, m.in. Nicole Deitelhoff, Rainer Forst czy Klaus Günther. Autorzy oświadczenia podkreślali, że atak Hamasu – określony jako masakra wymierzona w ludność żydowską – stworzył podstawę do militarnej odpowiedzi Izraela. W tekście zaznaczono, że sama zasada odwetu jest uzasadniona, choć sposób prowadzenia działań wojennych powinien pozostawać przedmiotem debaty publicznej, zwłaszcza w kontekście proporcjonalności użycia siły i ochrony ludności cywilnej.
Deklaracja akcentowała również szczególną odpowiedzialność Niemiec za ochronę życia żydowskiego i bezpieczeństwo Izraela. Autorzy wskazywali, że niemiecka kultura polityczna po Szoah uznaje prawo Izraela do istnienia oraz bezpieczeństwo społeczności żydowskiej za elementy wymagające szczególnej ochrony. W oświadczeniu podkreślono także niedopuszczalność antysemickich reakcji i ataków, które pojawiły się w Niemczech po wybuchu wojny.
Inny socjolog – Asef Bayat, tym razem związany raczej z lewicą – w tekście opublikowanym w amerykańskim New Lines celnie zarzucił Habermasowi niespójność między jego wcześniejszymi koncepcjami teoretycznymi a oceną bieżących wydarzeń w Gazie.
Bayat argumentował, że deklaracja podpisana przez Habermasa przedstawia krytykę działań rządu Izraela jako potencjalnie antysemicką, co – w jego ocenie – ogranicza przestrzeń debaty publicznej w Niemczech. To zaś ma prowadzić to do sytuacji, w której dyskusja o prawach Palestyńczyków staje się trudna lub marginalizowana w instytucjach akademickich i mediach.
Odwoływał się przy tym bezpośrednio do kluczowych pojęć rozwijanych przez Habermasa, takich jak „sfera publiczna” i deliberacyjny model demokracji. Twierdził, że ograniczanie debaty o konflikcie izraelsko-palestyńskim stoi w sprzeczności z ideą racjonalnej dyskusji publicznej, która w teorii Habermasa ma prowadzić do wypracowania wspólnego rozumienia problemów politycznych.
Na tym przykładzie, jak i na powyższym, widać pewne ograniczenie jego teorii: z jednej strony idealistycznej, wierzącej w Oświeceniową równość. Równość zamkniętą jednak w wizjach końca historii, gdzie nie ma wojen, rzezi – czy nawet zwykłej bójki.
Filozof i politolog Matt McManus podkreślał w eseju opublikowanym w kilka godzin po ogłoszeniu śmierci autora Strukturalnych przeobrażeń, że Habermas przez ponad siedem dekad zajmował się pytaniem o warunki życia społecznego wolnego od dominacji i wyzysku. W ponad trzydziestu książkach analizował mechanizmy funkcjonowania demokracji, kapitalizmu i nowoczesnego państwa, starając się wskazać instytucjonalne warunki umożliwiające emancypację społeczną.
Widać to chociażby Faktyczności i obowiązywaniu (wyd. pol. 2005), gdzie Habermas rozwijał swoją własną koncepcję demokracji. Polemizując z innymi wielkimi nazwiskami – Johnem Rawlsem i Richardem Dworkinem – argumentował, że prawomocność instytucji politycznych powinna wynikać z procedur demokratycznej deliberacji, w których obywatele mogą uczestniczyć na równych prawach.
Bo Habermas przez całe życie identyfikował się z tradycją socjalistyczną, choć jego stanowisko miało charakter reformistyczny. W późniejszych pracach bronił projektu integracji europejskiej oraz międzynarodowego prawa publicznego, traktując je jako możliwe ramy dla bardziej demokratycznego ładu… i to ogólnoglobalnego.
Problem jest taki, że była to skrzętnie dopracowana teoria, gdzie na świat rzeczywisty czasem brakło miejsca. Tak było zwłaszcza z przemocą, o której Habermas praktycznie nie pisał, a jak pokazały i jego ostatnie wystąpienia medialne – raczej i za bardzo nie myślał. Umarł zaś w momencie, kiedy – w obliczu wojny Izraela z Iranem (po wcześniejszym ludobójstwie w Gazie) czy tworzenia przez Trumpa kolejnych demokratur w Ameryce Łacińskiej – racjonalna komunikacja wydaje się utopią, jeśli nie mrzonką.
Krzysztof Katkowski (ur. 2001) – socjolog, tłumacz, dziennikarz, poeta. Absolwent Universitat Pompeu Fabra w Barcelonie i Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z OKO.press, „Kulturą Liberalną”, „Dziennikiem Gazeta Prawna” i „Semanario Brecha”. Jego teksty publikowały m.in. „la diaria”, „Gazeta Wyborcza”, „The Guardian” „Jacobin”, , „Kapitàl noviny”, „Polityka”, „El Salto” czy CTXT.es.
Krzysztof Katkowski (ur. 2001) – socjolog, tłumacz, dziennikarz, poeta. Absolwent Universitat Pompeu Fabra w Barcelonie i Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z OKO.press, „Kulturą Liberalną”, „Dziennikiem Gazeta Prawna” i „Semanario Brecha”. Jego teksty publikowały m.in. „la diaria”, „Gazeta Wyborcza”, „The Guardian” „Jacobin”, , „Kapitàl noviny”, „Polityka”, „El Salto” czy CTXT.es.
Komentarze