Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Migrant z Mali podaje dwie porcje ośmiornicy w restauracji, w której pracuje jako kucharz w hiszpańskim mieście San Sebastian w Kraju Basków, 5 lutego 2026 r. (Zdjęcie: ANDER GILLENEA / AFP)Migrant z Mali podaj...

27 stycznia 2026 rząd Hiszpanii przyjął prawo, który umożliwia nadanie stałego pobytu ok. 500 tysiącom migrantów przebywających w kraju bez dokumentów – takich, z którymi obecnie walczy choćby administracja Trumpa. Decyzja została podjęta w wyniku porozumienia między centrolewicowym PSOE a lewicowymi Podemos i Sumar, które współtworzą rząd w tym kraju.

Ministra ds. integracji, zabezpieczenia społecznego i migracji Elma Saiz określiła tę decyzję jako „historyczny moment”. Celem regulacji jest zapewnienie praw oraz stworzenie nowych możliwości osobom przebywającym nielegalnie poprzez uproszczoną procedurę uzyskania zezwoleń na pobyt czasowy, odnawialnych po roku i przyznawanych pod określonymi warunkami. Chodzi więc o pozwolenie na roczny pobyt i pracę z możliwością przedłużenia po upływie tego okresu.

Umożliwi to migrantom ubieganie się o świadczenie Ingreso Mínimo Vital po spełnieniu warunku co najmniej jednego roku legalnego i ciągłego pobytu w Hiszpanii. IMV to nieskładkowe świadczenie, którego celem – według stron rządowych – ma być zapobieganie ubóstwu i wykluczeniu społecznemu poprzez zagwarantowanie minimalnego dochodu gospodarstwom domowym o niskich zasobach finansowych. Jest to stałe, podmiotowe prawo przyznawane na podstawie kryterium dochodowego. Zwykle wynosi co najmniej 462 euro miesięcznie dla jednej osoby dorosłej, a jego wysokość rośnie w zależności od wielkości gospodarstwa domowego.

Aby uzyskać IMV, wnioskodawcy będą musieli spełnić standardowe kryteria kwalifikacyjne, obejmujące udokumentowanie sytuacji wrażliwości ekonomicznej. Osoby przebywające w Hiszpanii nielegalnie nie mają dostępu do IMV, dlatego uzyskanie legalnego statusu otwiera drogę do ubiegania się o to świadczenie.

Według danych Ministerstwa Integracji, Zabezpieczenia Społecznego i Migracji, w styczniu 2026 roku świadczenie IMV otrzymywało 798 312 gospodarstw domowych, obejmujących łącznie 2 441 675 osób. Średni wiek beneficjentów wynosił 28,4 roku, a 53,4 proc. stanowiły kobiety. Wśród głównych odbiorców świadczenia 139 712 to cudzoziemcy, a 658 343 to obywatele Hiszpanii.

Wcześniejsze dane wskazują, że państwo dotychczas przeznaczyło 18 866 mld euro na wypłatę IMV dla ponad 3 mln beneficjentów. Wysokość świadczenia może przekraczać 2 100 euro miesięcznie w zależności od sytuacji ekonomicznej gospodarstwa domowego.

Przeczytaj także:

Ekonomia, głupcze?

Powody wydają się oczywiste. Przedstawił je premier kraju w tekście dla amerykańskiego „The New York Times”.

Stwierdził tam wprost, że „Zachód potrzebuje migrantów”, aby uniknąć krachu tak demograficznego, jak i gospodarczego.

Argumentował, że około 500 000 migrantów żyje i pracuje w Hiszpanii, wykonując istotne funkcje w gospodarce i społeczeństwie, w tym opiekę nad osobami starszymi, pracę w przedsiębiorstwach oraz sektorze rolnym. Podkreślił, że osoby te nie posiadają pełni praw ani obowiązków wynikających z legalnego statusu pobytowego.

Premier przedstawił dwa główne uzasadnienia decyzji. Pierwsze miałaby mieć charakter „moralny” i odnosi się do faktu, że Hiszpania była krajem emigracji w latach 50. i 60. XX wieku oraz po kryzysie finansowym z 2008 roku, co według niego tworzy zobowiązanie do budowy społeczeństwa otwartego wobec migrantów.

Drugie uzasadnienie ma charakter pragmatyczny i ma dotyczyć wprost hiszpańskiej demografii. Sánchez stwierdził, że wiele krajów zachodnich ma niskie lub ujemne tempo wzrostu demograficznego, a brak migracji doprowadzi do spadku liczby ludności, stagnacji produktu krajowego brutto oraz pogorszenia funkcjonowania systemów ochrony zdrowia i emerytalnego. Dodał, że sztuczna inteligencja i robotyzacja nie będą w stanie w krótkim okresie zastąpić roli migrantów w krajowej gospodarce.

Zaznaczył również, że według niedawnego sondażu prawie dwie trzecie Hiszpanów uważa migrację za szansę lub konieczność dla kraju. Zdaniem Sáncheza kraje zachodnie stoją przed wyborem między społeczeństwami „zamkniętymi i zubożałymi” a „otwartymi i prosperującymi”. Drogą do bogactwa ma być zaś właśnie tania siła robocza z Globalnego Południa.

Okazja na prawicy

Decyzja rządu centrolewicy nie pozostała bez krytyki, zwłaszcza ze strony szeroko pojętej prawicy. Ruch PSOE wyróżnia się na tle polityk rządów europejskich, które raczej skłaniają się ku „zamykaniu granic”. Dotyczy to także pozostałych rządów centrolewicy, czego dobry przykład widać choćby w Danii.

Ministra ds. integracji, zabezpieczenia społecznego i migracji – wspomniana już Elma Saiz – skrytykowała na ostatniej konferencji prasowej lidera Partii Ludowej (PP), Alberto Núñeza Feijóo, zarzucając mu szerzenie „dezinformacji” oraz rywalizację z partią Vox o „to, kto jest bardziej radykalny”. Wypowiedź padła w kontekście udziału premiera Pedro Sáncheza w Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, gdzie – według Saiz – „przedstawia głos Hiszpanii” i prowadzi aktywną politykę międzynarodową.

Saiz podkreśliła, że PSOE zamierza przeciwstawić się temu, co określiła jako „zagrożenie ze strony skrajnej prawicy”, poprzez działania polityczne, edukację społeczną oraz zawieranie porozumień z innymi siłami politycznymi. Stwierdziła również, że rozwiązania proponowane przez PP i Vox w regionach, gdzie współrządzą, wywołały „niepokój i obawy”.

Podczas wystąpienia na dorocznym spotkaniu PSOE w Kantabrii, które odbyło się w hotelu Chiqui w Santanderze, Saiz broniła planowanej nadzwyczajnej regulacji statusu cudzoziemców mieszkających już w Hiszpanii. Proces ten ma rozpocząć się na początku kwietnia 2026 roku.

Ministra określiła tę inicjatywę jako „środek sprawiedliwości społecznej”, który przyznaje prawa migrantom już uczestniczącym w życiu gospodarczym kraju, lecz dotąd pozostającym bez legalnego statusu.

Saiz przypomniała, że inicjatywa wywodzi się z obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, która zebrała ponad 700.000 podpisów (chodzi o oddolną inicjatywę ruchu Regularización Ya!). Zaznaczyła, że PP początkowo poparła rozpatrzenie postulatów, lecz później wstrzymała dalsze działania legislacyjne.

Odniosła się również do argumentów przeciwników reformy, którzy ostrzegają przed przeciążeniem usług publicznych. Według Saiz cudzoziemcy generują około 10% dochodów publicznych, podczas gdy odpowiadają jedynie za 1% wydatków…

Za decyzją PSOE wcale jednak nie stoją rewolucyjne pobudki. To kontynuacja dotychczasowej polityki rządu, opartej, co do zasady, na „otwartych granicach”.

Nie szok, a kontynuacja

Bo, jak słusznie zauważa ministra, migracja się po prostu opłaca. Nie chodzi tutaj tylko o „kwestie moralne”, ale o czysto ekonomiczny rachunek zysków i strat. Gospodarka działa, migranci biorą się częściej do niskopłatnych prac. Co więcej, jak słusznie zauważył ostatnio na łamach “Krytyki Politycznej” Łukasz Ostrowski, Hiszpania jest paradoksalnie krajem bezpieczniejszym niż Polska – o mniejszym współczynniku zabójstw.

Saiz przypomniała też działania obecnego rządu w zakresie polityki społecznej, w tym waloryzację emerytur zgodnie z inflacją oraz podwyższenie IMV o 11 proc. Skrytykowała jednocześnie regionalne władze PP za ograniczanie lokalnych świadczeń socjalnych i przenoszenie odpowiedzialności za walkę z ubóstwem na rząd centralny.

W Hiszpanii nastąpił znaczący wzrost liczby wysoko wykwalifikowanych imigrantów w ciągu ostatnich dwóch dekad. Według badań opublikowanych w Population, Space and Place liczba wysoko wykwalifikowanych migrantów wzrosła z około 170 tys. w 2001 roku do ponad 925 000 w 2021 roku. Co więcej, w analizowanym okresie, populacja imigrantów w Hiszpanii zwiększyła się z 1 173 767 osób w 1998 roku do 8 204 206 w 2023, odpowiadając za 85 proc. całkowitego wzrostu liczby ludności kraju. Około 19 proc. imigrantów ma wyższe wykształcenie, a w 2021 roku stanowili oni 15 proc. wszystkich osób z wykształceniem wyższym (uniwersyteckim) w Hiszpanii.

Jak podają badacze z fundacji FEDEA, w latach 2000-2019 imigracja zredukowała około 60 proc. pogorszenia tzw. dywidendy demograficznej, czyli spadku udziału ludności w wieku produkcyjnym w populacji ogółem. Bez imigracji udział tej grupy spadałby o − 0,39 proc. rocznie, podczas gdy przy jej uwzględnieniu spadek wynosił − 0,16 proc. rocznie, co oznacza różnicę +0,23 punktu procentowego rocznie.

W 2024 roku wskaźnik zatrudnienia osób urodzonych za granicą wynosił 60,4 proc., wobec 50,1 proc. wśród osób urodzonych w Hiszpanii. Ich stopa aktywności zawodowej była zaś wyższa o około 15 punktów procentowych niż w przypadku ludności rodzimej.

Gdyby nie migranci, wiele sektorów hiszpańskiej gospodarki mogłoby przechodzić kryzys.

Dobrze było to widać na przykładzie sektora medycznego chwilę po pandemii. Mimo nadprodukcji dyplomów lekarskich w tym kraju (poprzednie władze ciągle otwierały kolejne wydziały medyczne – trochę jak PiS w Polsce), w 2022 roku El Diario pisał, że „w Hiszpanii brakuje lekarzy”. Szacowano już wtedy, że wyjechali w tysiącach. Blisko 50 proc. hiszpańskich lekarzy w 2022 roku pracowało w warunkach prekaryjnych – a więc na bazie niepewnych kontraktów krótkoterminowych. Masowo więc wyjeżdżali do krajów centralnych UE, takich jak Francja czy Niemcy – a na ich miejsce przyjeżdżali właśnie migranci, zwłaszcza z krajów Ameryki Łacińskiej. Wobec kryzysów, jakie nawiedzają ten kontynent – chociażby pogrążoną wciąż w inflacji Argentynę – nawet słabo płatna i prekaryjna posada w Hiszpanii jest dla lekarza czy lekarki lepsza niż etat w niejednym argentyńskim szpitalu.

Warto w końcu pamiętać, że największą grupę hiszpańskich migrantów stanowią osoby z Ameryki Łacińskiej i Karaibów – 54,5 proc.; Kolejne grupy to migranci z samej UE – 20,8 proc., z innych krajów europejskich – 6,6 proc., oraz z krajów wysokorozwiniętych, takich jak USA, Wielka Brytania i Kanada – 5,5 proc. Pracują głównie w największych miastach, tj. w Madrycie czy w Barcelonie. W centralnych częściach miast mieszkają głównie wysoko wykwalifikowani migranci zatrudnieni w zawodach specjalistycznych, natomiast migranci bez pracy lub pracujący poniżej kwalifikacji częściej zamieszkują peryferyjne dzielnice o niższych dochodach.

Nowe zmiany w prawie mają jeszcze ułatwić przyjazd migrantów. Nie są, wbrew temu, co mówi prawica, niczym nowym – już w listopadzie 2024 roku przyjęto nowe rozporządzenie wykonawcze do ustawy o cudzoziemcach, które wprowadziło przyjaźniejsze zmiany w zakresie wiz, zezwoleń na pracę, procedur legalizacji pobytu i łączenia rodzin. PSOE po prostu wie, że bez migracji ich kraj upadnie. Pytanie, kiedy zrozumieją to politycy w innych krajach europejskich? Tylko że wtedy może być już za późno.

;
Na zdjęciu Krzysztof Katkowski
Krzysztof Katkowski

Krzysztof Katkowski (ur. 2001) – socjolog, tłumacz, dziennikarz, poeta. Absolwent Universitat Pompeu Fabra w Barcelonie i Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z OKO.press, „Kulturą Liberalną”, „Dziennikiem Gazeta Prawna” i „Semanario Brecha”. Jego teksty publikowały m.in. „la diaria”, „Gazeta Wyborcza”, „The Guardian” „Jacobin”, , „Kapitàl noviny”, „Polityka”, „El Salto” czy CTXT.es.

Komentarze