Od 1 stycznia 2026 r. możliwe jest umieszczanie w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców małoletnich bez opieki od 15. roku życia – także tych, którzy złożyli wniosek o ochronę międzynarodową. Protestują RPO, Rzeczniczka Praw Dziecka i organizacje pomocowe
Co więcej, zmiany te zostały wprowadzone do ustawy o cudzoziemach „bocznymi drzwiami”. Postępowanie wobec cudzoziemców w Polsce reguluje ustawa o cudzoziemcach z 2013 r. oraz ustawa o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP. Jesienią 2025 r. procedowano zmiany w tych aktach prawnych.
– Dotyczyły przede wszystkim digitalizacji procesu wnioskowania o pobyt stały lub czasowy i w tym zakresie były raczej pozytywnie oceniane przez organizacje pozarządowe – mówi Karolina Czerwińska, dyrektorka operacyjna Stowarzyszenia Interwencji Prawnej (SIP). – Nie zapowiadano żadnych istotnych zmian dotyczących małoletnich bez opieki.
Tymczasem 7 października 2025 r., podczas posiedzenia komisji sejmowej, na wniosek ówczesnego wiceministra MSWiA Macieja Duszczyka wprowadzono poprawkę. Z ustawy usunięto zapis zakazujący umieszczania w strzeżonych ośrodkach małoletnich bez opieki, którzy złożyli wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej.
Zapytany przez posłów o zmiany, minister Duszczyk określił je jako „informacyjne” i wskazał, że domagała się ich Straż Graniczna (SG).
– Nie oddaje to wagi zmian, które naruszają prawa dziecka – komentuje Czerwińska. – Jak można nazywać „informacyjnymi” przepisy, które odbierają dzieciom ochronę przed pozbawieniem wolności?
Na komisji sejmowej jako strona społeczna obecna była jedynie Konfederacja Lewiatan, reprezentująca pracodawców.
– Gdyby ktokolwiek wspomniał o planowanych zmianach dotyczących małoletnich bez opieki, bylibyśmy obecni i wyrazili sprzeciw – podkreśla Czerwińska. – Zapisy były sformułowane w sposób trudny do rozpoznania dla posłów i senatorów. Niezauważone przez nich zostały przegłosowane i podpisane przez prezydenta.
– Wprowadzenie po cichu takich zmian to przykład złej praktyki legislacyjnej – mówi Tomasz Sieniow z Instytutu na Rzecz Państwa Prawa. – Nie podano żadnego uzasadnienia dla odebrania dzieciom gwarancji ochrony przed detencją.
Adwokatka Maria Poszytek z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dodaje, że budzi to zasadniczy sprzeciw HFHR.
– Poprawkę dodano już po zakończeniu konsultacji społecznych. Na stronie internetowej Sejmu projekt opisany był jako dotyczący „zwiększenia bezpieczeństwa państwa poprzez m inn. szybszą i skuteczniejszą weryfikację dokumentów składanych przez cudzoziemców”. Posłowie czy senatorki, ale też organizacje społeczne mogły nie mieć świadomości, że zawiera on ingerencję w podstawowe, zasadnicze prawo człowieka: do wolności. Na etapie prac komisji nie wskazano rzeczywistego znaczenia i konsekwencji tej poprawki dla praw dziecka.
Zapytane przez OKO.press MSWiA odpowiedziało, że poprawka miała na celu „ujednolicenie przepisów”. Resort wskazał, że ustawa o cudzoziemcach już wcześniej dopuszczała detencję osób powyżej 15. roku życia, a zmiany miały usunąć niespójność między aktami prawnymi.
Wcześniej małoletni poniżej 15. roku życia trafiali do placówek opiekuńczych. Starsi, którzy wyrażali wolę ubiegania się o ochronę międzynarodową, również powinni byli tam trafiać. W praktyce Straż Graniczna czasami ignorowała takie deklaracje. Małoletni mogą bowiem złożyć wniosek o ochronę wyłącznie za pośrednictwem kuratora, a jego przydzielenie trwa co najmniej kilka dni, czasem dłużej.
– Zwykle, jeśli nastolatek powyżej 15. roku nie składał od razu wniosku, Straż Graniczna uruchamiała procedurę powrotową i kierowała go do Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców (SOC) – tłumaczy Karolina Czerwińska. – Często dopiero dzięki interwencji prawników z organizacji pozarządowych dzieci składały wniosek i były przenoszone do placówek opiekuńczych.
Dodatkowym problemem jest procedura ustalania wieku cudzoziemców bez dokumentów, oparta m.in. na RTG nadgarstka czy ocenie uzębienia. Badania te są obarczone dużym marginesem błędu, a mimo to najczęściej interpretowane są na niekorzyść cudzoziemca, choć przepisy nakazują rozstrzygać wątpliwości na jego korzyść. Nie istnieje też procedura odwoławcza od takiego ustalenia wieku. Więcej pisaliśmy o tym tu:
– To metoda mało wiarygodna, a rozmowa z psychologiem czy asystentem kulturowym odbywa się rzadko, mimo że prawidłowe ustalenie wieku ma kluczowe znaczenie dla ochrony praw dziecka – podkreśla Karolina Czerwińska.
SIP prowadziło już sprawę 16-latki z Somalii, która została umieszczona SOC-u, mimo, że przy zatrzymaniu przez SG, składaniu wniosku o udzielenie ochrony, podczas przesłuchania przed Urzędu do Spraw Cudzoziemców (UdSC) deklarowała, że jest małoletnia. Przedstawiła też kopię aktu małżeństwa, z której to wynikało. Wszystkie instytucje to zignorowały, ustalono jej pełnoletności na podstawie RTG nadgarstka i umieszczono w SOC-u.
Spędziła tam ponad 4 miesiące. Dopiero po wniesieniu zażalenia na postanowienie o przedłużeniu pobytu cudzoziemki w SOC-u, Sąd Okręgowy w Radomiu wziął pod uwagę, że badanie kości jest niewymierne i uznał, że jest nieletnia.
W przypadkach dzieci umieszczanych w SOC-ach mimo złożenia wniosków o ochronę interweniował także Instytut na Rzecz Państwa Prawa.
– Często nasze interwencje prowadziły do zwolnienia dziecka po 60 lub 90 dniach, czasem prosto na ulicę, bez przyznania przez Straż Graniczną, że zatrzymała małoletniego – mówi prezes Instytutu Tomasz Sieniow. – W dwóch sprawach sądy w Lublinie i Gorzowie Wielkopolskim przyznały dzieciom niewielkie zadośćuczynienie za niesłuszne umieszczenie w SOC-u.
Jak dodaje Sieniow, wcześniej Straż Graniczna próbowała też „obejść” brak miejsc w pieczy zastępczej, umieszczając dzieci w strzeżonych ośrodkach i jednocześnie występując do sądu o ustanowienie dla nich rodzin zastępczych – często niespokrewnionych, przebywających w tym samym ośrodku. Zazwyczaj były to rodziny z tego samego kraju pochodzenia.
– Straż Graniczna twierdzi, że małoletni nie trafiają do SOC-ów, my jednak widzimy, że to się dzieje – mówi Karolina Czerwińska. – Być może wynika to z trudności w znalezieniu placówek opiekuńczych, albo z braku priorytetu dla takich spraw.
Dopiero co do SIP-u trafiła kolejna sprawa małoletniego Somalijczyka, który przebywał w SOC-u przez dwa miesiące, mimo że złożył wniosek o ochronę. Stowarzyszenie zaalarmował pracownik jednej z organizacji humanitarnych wspierających osoby przebywające w strzeżonych ośrodkach. Przyznaje, że w ciągu kilku lat kilkakrotnie spotykał się z małoletnimi przebywającymi wbrew prawu w SOC-ach. Część z nich jedynie deklarowała niepełnoletność, inne posiadały polskie dokumenty – tymczasowe zaświadczenia tożsamości cudzoziemca (TZTC) – z wpisaną przez SG datą urodzenia. Dzieci te przebywały razem z dorosłymi, w tym z osobami z poważnymi problemami psychicznymi.
– Zmiany w ustawie sprawiły, że od incydentalnych przypadków doszliśmy do ram prawnych, sankcjonujących umieszczanie małoletnich bez opieki w detencji – dodaje Karolina Czerwińska. – Nawet jeśli złożą w SOC-u wniosek o ochronę, pozostaną tam. To sprzeczne z Konwencją Praw Dziecka i prawem międzynarodowym, zakazującymi detencji dzieci z powodów migracyjnych.
SOC, czyli co?
SOC-ami zarządza Straż Graniczna. Warunki w ośrodkach są zbliżone do więziennych – osoby mieszkają w kilku- lub kilkunastoosobowych pokojach i nie mogą wychodzić poza ośrodek. Wyżywienie jest zapewnione, ale niskiej jakości; możliwość dokupienia dodatkowego jest ograniczona i droga.
SG dysponuje ograniczoną ilością używanej odzieży, którą wydaje osadzonym, często nie zwracając uwagi na rozmiar czy fason. Dostęp do opieki psychologicznej i medycznej jest ograniczony – mieszkańcy skarżą się na brak leczenia stomatologicznego czy opóźnioną pomoc przy chorobach i urazach. Zdarzały się próby samobójcze, strajki głodowe, a nawet przypadki śmierci, prawdopodobnie w skutek zaniedbań ze strony SG.
Korzystanie z internetu jest bardzo ograniczone, nie można też mieć telefonu z kamerą i dostępem do sieci. Organizacje pozarządowe wspierają osadzonych, dostarczając ubrania, jedzenie, buty, środki czystości oraz telefony dopuszczone przez SG, umożliwiające kontakt ze światem. Połączenia telefoniczne wymagają kart SIM, które czasami można kupić w SOC-ach, jednak wielu ich mieszkańców nie ma pieniędzy i zależy od wsparcia z zewnątrz. Nawet jak ktoś przyśle osadzonemu kartę SIM, problemem pozostałe jej rejestracja.
– W przeszłości więcej dzieci trafiało do detencji, obecnie głównie, gdy SG błędnie oceni wiek, lub nie przyjmie wniosku o ochronę – mówi Tomasz Sieniow. – Dzieci są wtedy umieszczane w SOC-u razem z dorosłymi. Mieliśmy przypadki skarg 15-17 letnich dzieci umieszczanych z dorosłymi mężczyznami w 20-osobowych salach.
Małoletni boją się funkcjonariuszy i współosadzonych, którzy często bywają agresywni.
Jeśli sąd decyduje o detencji po złożeniu wniosku o ochronę, zwykle wyznacza 90 dni. Maksymalny okres detencji przy procedurze o ochronę wynosi 6 miesięcy, ale czas spędzony wcześniej w SOC w procedurze powrotowej nie jest do tego wliczany. W przypadku kumulacji procedur detencja może trwać nawet 24 miesiące.
– Dzieci cierpią, nie rozumiejąc przedłużania okresów pobytu w SOC-u. Co 3 miesiące dostają w pewnym sensie nowy wyrok – mówi Tomasz Sieniow. – Popadają w depresję, podejmują próby samobójcze, trafiają na obserwacje psychiatryczne. Reprezentujemy rodzinę, której dziecko padło w ośrodku ofiarą przemocy seksualnej ze strony innych osadzonych i rodzina nie została od razy zwolniona.
Choć SG może zwolnić osobę z SOC-a w każdej chwili z powodu stanu zdrowia lub doznanej przemocy, w praktyce dzieje się to rzadko, a prawnicy niewiele mogą.
– Dzieci po detencji są często mocniej straumatyzowane niż dorośli – zaznacza Sieniow. – Znamy przypadki leczenia psychiatrycznego po odzyskaniu wolności i zaburzeń leczonych za granicą po ucieczce z Polski. Największe traumy rodzi zagrożenie nocnej deportacji. Deportacja rodziny z nastoletnią dziewczynką została przerwana w połowie drogi w Stambule. Wrócili do SOC-a z zapowiedzią powtórzenia deportacji. Dziewczynka próbowała powiesić się na ręczniku pod prysznicem w SOC-u w Białej Podlaskiej.
Maria Poszytek z HFHR podkreśla, że detencja migracyjna nie może być traktowana nawet jako ostateczność i nigdy nie leży w najlepszym interesie dziecka. Przytacza badania i raporty międzynarodowe, które jednoznacznie wskazują, detencja migracyjna szkodzi zdrowiu fizycznemu, emocjonalnemu i psychicznemu dziecka, naraża je na ryzyko nadużyć i wykorzystania seksualnego, pozbawia je podstawowych praw i dzieciństwa. Raport WHO z 2022 r. wskazuje, że zamykanie dzieci w pokojach, brak zajęć, prowadzą do problemów ze snem, braku apetytu, poważnych zaburzeń psychicznych, lęku, depresji, zespół stresu pourazowego, samookaleczeń i prób samobójczych. Skutki te utrzymują się długo po opuszczeniu detencji.
– Każde dziecko, bez opieki, czy z opiekunem, ma prawo do edukacji, której SOC nie zapewniana na właściwym poziomie – dodaje Tomasz Sieniow. – W okresie 2021-2022 oficjalnie więziliśmy w SOC-ach ponad pół tysiąca dzieci w różnym wieku. Były pozbawione wolności i prawa do nauki przez cały rok szkolny.
– Kluczowe jest, by nastolatki bez opieki mogły przebywać w domach dziecka, gdzie mają dostęp do prawdziwej szkoły – podkreśla Karolina Czerwińska. – Wiele dzieci podróżujących do Europy, marzy by kontynuować edukację, a tu kraty.
Strzeżone ośrodki odbierają dzieciom także możliwość budowania relacji rówieśniczych, nauki języka, nabywania umiejętności zawodowych, co by mogło im pomóc wejść w dorosłość. W placówkach opiekuńczo-wychowawczych dzieci mają dostęp do wykwalifikowanej opieki psychologicznej i pedagogicznej.
–Bywa różnie, ale co do zasady opiekunowie są przygotowani do pracy z dziećmi i rozumieją potrzebę wsparcia psychologicznego dzieci po złych doświadczeniach – dodaje Karolina Czerwińska. – W SOC-ach opieka praktycznie nie istnieje, liczy się tylko kontrola. Przeraża mnie to, że młodzi ludzie, którzy z jakiegoś powodu musieli uciekać ze swoich krajów, stracili rodziny czy kontakt z nimi, zamiast wracać do równowagi, będą trafiać systemowo do opresyjnego środowiska jakim jest SOC.
Organizacje pozarządowe mają utrudniony dostęp do dzieci w SOC-ach, a dzieci często nie wiedzą, jak długo przebywają w ośrodku, co dzieje się z ich wnioskami o ochronę. Nie są informowane o powodach pozbawienia wolności ani o perspektywach.
– Wychowawcy w placówkach opiekuńczych chętnie się szkolili, w SOC-ach nie ma nawet możliwości oceny kompetencji osób zajmujących się dziećmi – podsumowuje Czerwińska. – Bardzo liczyłam, że coraz więcej dzieci cudzoziemskich będzie trafiało z placówek opiekuńczo-wychowawczych do rodzin zastępczych. Tam lepiej wchodzą w dorosłość, integrują się. Teraz transfer między strzeżonym ośrodkiem, a rodziną zastępczą będzie w zasadzie niewykonalny, albo ogromnie trudny.
Według raportu Stowarzyszenia We Are Monitoring, w okresie styczeń–wrzesień 2025 r. 8 procent osób proszących o pomoc na granicy polsko-białoruskiej stanowiły dzieci , z czego 84 proc. podróżowało bez opiekuna.
– To daje około 200 osób podających się za małoletnich bez opieki – precyzuje Karolina Czerwińska.
Wielu z nich to 15–17-latkowie uciekający przed przemocą, wojną, prześladowaniami m.in. z Somalii, Afganistanu, Erytrei czy Sudanu.
– Czasem byli od razu push-backowani, kiedy indziej kierowani na badanie wieku, które wykazywało, że są dorośli, mimo że twierdzili, co innego. Co roku do placówek opiekuńczo-wychowawczych trafia kilkudziesięciu małoletnich bez opieki. Spodziewam się, że w 2026 r. trafią do strzeżonych ośrodków – ocenia Czerwińska.
SIP prowadził już sprawy małoletnich w SOC-ach. Część dotyczyła błędnego ustalania wieku, inne umieszczania rodzin z dziećmi w strzeżonych ośrodkach, choć zgodnie z międzynarodowymi wytycznymi dzieci nie powinny tam przebywać.
– Jeśli teraz co do zasady małoletni bez opieki będą trafiać do SOC-ów, takich spraw będzie znacznie więcej – ocenia Karolina Czerwińska.
W styczniu 2026 r. prawnicy Biura Rzecznika Praw Obywatelskich zauważyli w ustawie zmiany dotyczące detencji dzieci wprowadzone „bocznymi drzwiami”.
– To nie są zmiany informacyjne, jak twierdził minister Duszczyk, ale ogromne, jeśli chodzi o konsekwencje dla dzieci, ale też w stosowaniu standardów prawa europejskiego i międzynarodowego” – mówi Karolina Czerwińska.
Jak podało OKO.press MSWiA, celem nowelizacji było ujednolicenie przepisów między ustawą o cudzoziemcach, a ustawą o udzielaniu ochrony. Od 2014 r. pierwsza dopuszczała detencję osób powyżej 15. roku życia, w drugiej brakowało takich zapisów. Nowe przepisy eliminują tę rozbieżność.
Resort uzasadniał zmiany koniecznością przeciwdziałania nadużyciom: „Dochodziło do sytuacji, w których niepełnoletni składali wnioski o ochronę międzynarodową wyłącznie po to, by opuścić strzeżony ośrodek. Po przeniesieniu do placówek opiekuńczo-wychowawczych o charakterze otwartym, osoby te samowolnie je opuszczały, znikając z systemu. Ponieważ dobro dziecka jest dla państwa polskiego priorytetem, nie można było pozwolić na dalsze funkcjonowanie luki prawnej, która ułatwiała niekontrolowane znikanie nieletnich z placówek”.
Rzecznik Praw Obywatelskich określił dopuszczenie detencji dzieci cudzoziemskich jako sprzeczne z zasadą nadrzędności najlepszego interesu dziecka, wyrażoną w art. 72 Konstytucji RP, art. 3 Konwencji o prawach dziecka i art. 24 Karty praw podstawowych UE.
Podkreślił też, że „takie ujęcie problemu przenosi odpowiedzialność za nieskuteczność systemu opieki na dzieci i wprowadza możliwość zastosowania prewencyjnej detencji, opartej na domniemanym ryzyku ich przyszłego zachowania. Reakcją ustawodawcy na takie przypadki powinno być wzmocnienie systemu wsparcia, a nie ograniczanie gwarancji przysługujących takim małoletnim” – skomentował w wystąpieniu generalnym RPO Marcin Wiącek.
Rzeczniczka Praw Dziecka podkreśliła, że detencja nigdy nie jest zgodna z zasadą dobra dziecka, a państwo polskie ma obowiązek zapewnić opiekę wszystkim osobom poniżej 18 lat. „Dzieci należy chronić zabezpieczając ich prawo do wolności” – a Monika Horna-Cieślak podkreśliła w piśmie do Ministra MSWiA Marcina Kierwińskiego, że Europejska Sieć Rzeczników Praw Dziecka już w 2017 r. wezwała do całkowitego zakazu stosowania detencji wobec dzieci.
– Zagrożenia związane z handlem ludźmi istnieją, ale pozbawianie wolności nie jest odpowiedzią – dodaje Karolina Czerwińska. – Raczej trzeba pracować zarówno z dzieciakami jak i wychowawcami i edukować na temat tych zagrożeń.
– Byliśmy wielokrotnie kuratorami małoletnich bez opieki. Nie wszyscy uciekali z placówek opiekuńczych – dodaje Tomasz Sieniow. – Dwóch z naszych podopiecznych uzyskało ochronę i po uzyskaniu pełnoletniości pozostało w Polsce. Pracują, jeden z nich został nawet chrześcijaninem.
RPD podkreśliła, że SOC-e są miejscami pozbawienia wolności i wezwała do zmian legislacyjnych całkowicie wykluczających detencję dzieci bez opieki. „Omawiana zmiana ustawy […] oddala państwo polskie od realizacji najwyższych standardów ochrony praw dziecka” – czytamy w jej wystąpieniu.
RPO zwrócił się do MSWiA o działania zapewniające prawa małoletnich cudzoziemców zgodnie z międzynarodowymi standardami i zasadą najlepszego interesu dziecka.
– W obecnej sytuacji Trybunału Konstytucyjnego nie można zbadać konstytucyjności wprowadzonych przepisów – stwierdza Tomasz Sieniow. – Będziemy dalej włączać się w sprawy małoletnich, wnosząc pisma do sądów i interwencje do SG. Problemem jest brak miejsc w pieczy zastępczej, bo Polska dawno temu zlikwidowała specjalistyczną placówkę dla dzieci uchodźców. To chyba jedyny powód wprowadzenia zmiany ustawowej.
Oddział dla dzieci cudzoziemskich w Warszawie mający wykwalifikowaną kadrę został zlikwidowany ok. 2014 r. Od tego czasu dzieci kierowano tam, gdzie były wolne miejsca. Do 2021 r. było w Polsce 10–15 małoletnich uchodźców bez opieki rocznie. Po ewakuacji z Afganistanu i kryzysie na granicy polsko-białoruskiej liczba ta znacznie wzrosła. Od 2021 r. dzieci coraz częściej trafiały do SOC-ów w Kętrzynie, Białej Podlaskiej, a od 2023 r. do Lesznowoli, SOC-a o profilu rodzinnym.
– Państwo nie radzi sobie z systemem pieczy zastępczej szczególnie dla dzieci uchodźczych – mówi Tomasz Sieniow. – Zwolnienie z ośrodka strzeżonego pociąga za sobą obowiązek znalezienia miejsca w pieczy zastępczej dla dziecka, a jest to bardzo trudne, więc ktoś doszedł do wniosku, że łatwiej zamknąć je w SOC-u. To mniejsze zło niż zostawienie go na ulicy, ale nie usprawiedliwia krzywdy wyrządzonej dzieciom.
– Problemem pozostaje też błędne uznawanie dziecka za dorosłego, co skutkuje umieszczaniem go w SOC-u razem z dorosłymi – dodaje Maria Poszytek z HFPC.
– Dzieci w ogóle nie powinny być pozbawiane wolności dla celów związanych z polityką migracyjną państwa. Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz) wielokrotnie wskazywał na nadużycia w Polsce, ostatnio w wyroku z 27 listopada 2025 r. Zamiast poprawiać standardy prawa krajowego, wprowadzono kolejną podstawę do potencjalnych nadużyć i działania sprzecznego z prawami człowieka i prawami dziecka.
– Tworzenie placówki wyłącznie dla dzieci cudzoziemskich budzi jednak moje obawy o ich bezpieczeństwo w obecnym klimacie społecznym – dodaje Karolina Czerwińska. – Lepiej byłoby wyznaczyć kilka-kilkanaście już istniejących placówek, przygotować kadrę, zapewnić tłumaczy a jednocześnie rozwijać program, który by tworzył rodziny zastępcze wyspecjalizowane w pracy z dziećmi cudzoziemskimi. Dobrze by było, by politycy usiedli przy jednym stole i wspólnie wymyślili, co robić. To nie jest szczególnie trudne, bo chodzi o kilkadziesiąt dzieci rocznie.
Zapytana przez OKO.press RPD odpowiedziała, że od początku kadencji monitoruje sytuację małoletnich cudzoziemców, w tym tych przebywających w Strzeżonych Ośrodkach dla Cudzoziemców. Dzieci mają zapewnione podstawowe potrzeby, dostęp do opieki, wsparcia oraz odpowiedniej infrastruktury. Mają możliwość korzystania z edukacji, która jest organizowana na terenie ośrodków lub we współpracy z lokalnymi placówkami. Rzeczniczka podkreśliła, że problemem nie są same warunki materialne, lecz fakt, że są to ośrodki strzeżone
MSWiA w korespondencji z OKO.press podkreśla, „że o umieszczeniu małoletniego w ośrodku każdorazowo decyduje niezawisły sąd. Stanowi to gwarancję, że każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie, z uwzględnieniem interesu i bezpieczeństwa dziecka.”
– Bardzo rzadko się zdarza, by sąd podjął inną decyzję niż o detencji – kontruje Karolina Czerwińska. – Naszym zadaniem będzie teraz informowanie sędziów, którzy orzekają w sprawach dzieci, o psychologicznych aspektach detencji małoletnich, panujących w SOC-ach warunkach i o standardach ochrony dzieci w kontekście migracji.
SIP będzie też nadal zapewniać dzieciom pomoc prawną i reprezentować je w procedurach krajowych, a w razie potrzeby także przed ETPCz. Organizacja zbiera też podpisy pod petycją „Stop detencji dzieci”, kierowaną do Sejmu.
– To samotne, pogubione dzieci potrzebujące opieki i wsparcia, a nie pozbawienia wolności – podkreśla Karolina Czerwińska.
Maria Poszytek przytacza raport Międzynarodowej Koalicji ds. Detencji stwierdzający, że środowisko więzienne, brak wolności i stały nadzór są zastraszające dla dzieci, a detencja może powodować regres w rozwoju i długotrwałe skutki w osobowości i poczuciu własnej wartości. Detencja niszczy też założenia dziecka, że kraj, do którego przybywa, jest miejscem, w którym będzie bezpieczne, przyjmowane i traktowane sprawiedliwie.
Można sobie tylko wyobrazić, jakie to będzie miało wpływ na trudności z integracją.
Do czasu publikacji tekstu na prośbę o komentarz nie odpowiedział były minister Maciej Duszczyk. OKO.press nie dostało też odpowiedzi od rzeczniczki Komendy Głównej Straży Granicznej na pytanie o argumenty za wprowadzoną poprawką, dane statystyczne dotyczące detencji małoletnich bez opieki w ostatnim roku, ani warunków jakie mają w SOC-ach.
Uchodźcy i migranci
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
dzieci na białoruskim szlaku
dzieci na granicy
Reporterka, fotografka, studiowała filologię portugalską. Nominowana do Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej za reportaż o uchodźcach i migrantach w pandemii (2020), zdobyła też wyróżnienia Prix de la Photographie Paris 2016 i 2009. Jej reportaż "Bo jeśli umrę, nikt się tym nie przejmie. Dzień Dziecka na granicy" opublikowany w OKO.press został właśnie nominowany do European Press Prize 2025.
Reporterka, fotografka, studiowała filologię portugalską. Nominowana do Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej za reportaż o uchodźcach i migrantach w pandemii (2020), zdobyła też wyróżnienia Prix de la Photographie Paris 2016 i 2009. Jej reportaż "Bo jeśli umrę, nikt się tym nie przejmie. Dzień Dziecka na granicy" opublikowany w OKO.press został właśnie nominowany do European Press Prize 2025.
Komentarze