Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaDawid Zuchowicz / Ag...
12 października 2021

Hojne Serca. Rodzinny interes za miliony złotych z Funduszu Sprawiedliwości

Stowarzyszenie, którym rządzi związany z Solidarną Polską Mateusz Misztal, za 4,25 mln zł miało pomagać ofiarom przestępstw. Koszt pomocy kobiecie, która skarżyła się na stolarza i dentystę wyliczyło na ponad 10 tys. zł. Misztal na poradach zarabiał średnio 17 tys. zł miesięcznie

Stowarzyszenie "Hojne Serca" im. Św. Jana Pawła II dostało pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości na pomoc ofiarom przestępstw w Radomiu. Umowa z resortem Zbigniewa Ziobry - który zarządza Funduszem - opiewała na blisko 4,25 mln złotych.

NIK, w ramach głośnej kontroli Funduszu, zajął się także tym stowarzyszeniem. Okazuje się, że jest to rodzinna organizacja, która zarabia na obsłudze ofiar oraz rzekomych ofiar przestępstw.

Mózgiem stowarzyszenia jest Mateusz Misztal, niedoszły kandydat Solidarnej Polski w wyborach samorządowych i dobry znajomy władz tej partii na Kielecczyźnie.

Stowarzyszenie, którym kieruje Misztal, podpisało z Ministerstwem Sprawiedliwości umowę na prowadzenie porad prawnych dla ofiar przestępstw.

Korzystały z nich np. osoby, które uważały, że zostały oszukane przez stolarza, dentystę lub były "nękane" przez władze, bo nie płaciły alimentów. Sam Misztal w 15 miesięcy zarobił na poradach 256 tys. złotych.

NIK ma poważne wątpliwości dotyczące jakości i celowości tych usług. To jedna z wielu nieprawidłowości ujawnionych przez Izbę. A kontrola obejmowała tylko jedną z dwóch dotacji, które dostało stowarzyszenie.

"Dobry kolega" Solidarnej Polski

Serce Solidarnej Polski bije w Kielcach. To tutaj swoje biuro poselskie mają szef partii Zbigniew Ziobro, poseł Mariusz Gosek i senator Jacek Włosowicz.

To właśnie w biurach Ziobry i Włosowicza w Kielcach i Końskich Mateusz Misztal udzielał porad prawnych. W 2018 roku Solidarna Polska chciała go wystawić w wyborach na fotel burmistrza Końskich.

Zachwalał go wtedy Mariusz Gosek, obecnie poseł partii Ziobry. Misztal to także "dobry kolega" Dariusza Banasika, obecnie wiceszefa Solidarnej Polski w Świętokrzyskiem i członka zarządu powiatu koneckiego.

Ostatecznie Misztal kandydatem na burmistrza jednak nie został, bo PiS przeforsował swojego kandydata.

Wpis wiceszefa Solidarnej Polski w woj. świętokrzyskim. Fot. Facebook

Przygodę z Funduszem Sprawiedliwości Misztal zaczął już w 2018 roku. Jak pisaliśmy, był wiceprezesem kieleckiego Stowarzyszenia „Vis Legis”, które dostało z funduszu 469 tys. zł na przeciwdziałanie przestępczości. Szefem "Vis Legis" był Rafał Jarząbek, prawnik, który – tak jak Misztal – prowadził porady prawne w biurze Ziobry i Włosowicza.

Rok później, w 2019 roku, Misztal sam postanowił się ubiegać o dotacje z funduszu, już w ramach swojej organizacji. Stowarzyszenie "Hojne Serca" zostało zarejestrowane w 2014 roku. Chociaż oficjalnie prezeską jest matka Misztala, tak naprawdę to on kieruje organizacją (co potwierdził NIK).

"Hojne Serca" wygrało dwa konkursy Funduszu Sprawiedliwości na pomaganie ofiarom przestępstw w latach 2019-2021 w Ostrowcu Świętokrzyskim i Radomiu oraz okolicznych mniejszych miejscowościach. W sumie stowarzyszenie miało uruchomić i prowadzić 16 punktów pomocy i świadczyć tam m.in. pomoc prawną i psychologiczną dla ofiar. Konkursy opiewały w sumie na ponad 8 mln złotych.

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak "Hojne Serca" pomagało ofiarom w Radomiu i okolicach.

Rodzinny interes

"Stowarzyszenie nie było przygotowane (w szczególności pod względem kadrowym) do realizacji Projektu. Doświadczenie Stowarzyszenia w realizacji zadań pomocy osobom pokrzywdzonym przestępstwami przed realizacją Projektu sprowadzało się do udzielania pomocy prawnej przez Wiceprezesa [Mateusza Misztala - red.] – czytamy w raporcie NIK.

To właśnie osoby, które miały pomagać ofiarom przestępstw, wzbudziły największe wątpliwości Izby. Spośród 21 osób realizujących projekt finansowany z Funduszu, 6 nie miało odpowiednich kwalifikacji (np. pomocy psychologicznej udzielała osoba bez dyplomu psychologa).

Wyszły też na jaw powiązania rodzinne w stowarzyszeniu realizującym projekt.

  • Jego prezeską jest Elżbieta Misztal - matka bohatera naszej historii Mateusza Misztala
  • wiceprezesem jest on sam;
  • partnerka Mateusza i członkini stowarzyszenia – Joanna – w wielu lokalnych mediach opowiadała o działaniach stowarzyszenia w ramach funduszu, czasami przedstawiana była jako "pełnomocnik zarządu";
  • Łukasz, brat Mateusza, jest w komisji rewizyjnej stowarzyszenia i pełnił dyżur telefoniczny dla ofiar;
  • żona brata pełniła całodobowy dyżur telefoniczny, a w ramach prowadzonej działalności gospodarczej sprzedawała stowarzyszeniu bony żywnościowe i towarowe, które były przekazywane ofiarom;
  • Izabela G., członkini stowarzyszenia była przez kilka miesięcy koordynatorką projektu, pełniła dyżur telefoniczny i prowadziła księgowość. W ramach dotacji z funduszu dla stowarzyszenia pracowały także dwie jej siostry.
Fragment transmisji z prezentacji raportu NIK, dotyczący "Hojnych Serc". Fot. Onet News

NIK uznał takie zależności za przykład konfliktu interesów i mechanizmu korupcjogennego. W czasie prezentacji raportu przedstawiciel Izby zauważył, że przez takie powiązania np. koordynatorka Izabela G. w ramach projektu rozliczała swoje siostry oraz swojego przełożonego - Mateusza Misztala. Z kolei klienci - ofiary przestępstw – były kierowane po porady prawne do Mateusza Misztala przez jego brata i bratową.

NIK wnikliwie przyjrzał się usługom, które świadczył Misztal.

Ofiara dentysty, prześladowany alimenciarz

Mateusz Misztal początkowo prowadził księgowość projektu. Jednak potem postanowił zająć się poradami prawnymi.

Jego partnerka - Joanna, korzystając z jego pełnomocnictwa jako wiceprezesa "Hojnych Serc", podpisała z nim umowę na prowadzenie konsultacji prawnych. W 15 miesięcy Misztal zarobił 256,8 tys. złotych, czyli średnio ponad 17 tys. miesięcznie.

Co ciekawe, działalność gospodarcza Misztala zarejestrowana jest pod tym samym adresem co "Hojne Serca", a jej pełnomocnikiem jest... partnerka Joanna.

Jak wylicza NIK:

  • pomoc prawna często była udzielana poza miejscami wyznaczonymi do tego w umowie z ministerstwem. Przez to "nie było możliwe określenie skali, w jakiej pomoc była udzielana";
  • zdaniem NIK "mogło to wpłynąć na niezwykle duży wymiar udzielania tej pomocy", ponieważ średnio na jednego beneficjenta korzystającego z niej koszt wyniósł ponad 2 tys. zł, dziesięciokrotnie więcej niż wynikało z założeń projektu;
  • "ani beneficjenci, ani koordynatorzy nie mieli możliwości zweryfikowania, ile czasu faktycznie zajmowało specjalistom świadczenie pomocy prawnej";
  • umowa zawarta z Misztalem nie zawierała "szczegółowego rozliczenia czasu pracy oraz wykonanych działań" i faktur.

Izba zwróciła także uwagę na to, kto korzystał z konsultacji prawnych. Ze zbadanej dokumentacji 43 osób wynika, że w przypadku 9 z nich "opis udzielonej pomocy prawnej w zdecydowanej większości miał charakter ogólnikowy", a osoby te często miały tylko "subiektywne poczucie pokrzywdzenia przestępstwem", np.:

  • Elżbieta Sz. czuła się oszukana przez wykonawcę ogrodzenia. Koszt pomocy prawnej – 5.232 złote;
  • Ryszard C. skarżył się na „nękanie ze strony władz publicznych” (m.in. poprzez egzekwowanie od niego alimentów). Koszt pomocy prawnej – 747 złotych;
  • Bogusława Z. miała zastrzeżenia do funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowej. Koszt pomocy prawnej – 2.645 złote;
  • Barbara Sz. skarżyła się na niewłaściwe i zawyżone usługi dentystyczne w 2004 roku oraz wyłudzenie od niej pieniędzy przez stolarza w 2017 roku. Koszt pomocy prawnej – 10.120 złotych.

Pomoc dla wyżej wymienionych osób Misztal uzasadniał tym, że we wnioskach "poza poczuciem pokrzywdzenia, podnosiły argumenty o bezradności, złej sytuacji materialnej, czy też braku zrozumienia swojej sytuacji prawnej".

Do końca czerwca 2020 roku (koniec kontroli NIK) "Hojne Serca" dostało też z Funduszu Sprawiedliwości 444 tys. zł na koszty administracyjne. Zgodnie z zasadami wprowadzonymi przez Ziobrę, te koszty nie muszą być rozliczane przez organizacje, które podpisują umowy z Funduszem Sprawiedliwości.

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne