"Mam poważną obawę, że główne partie opozycyjne robią wiele, by przegrać wybory. Że nie rozumieją, iż ich obowiązkiem jest dać ludziom wiarę w wartości i poczucie sensu. Że ogromnie ważną stawką jest wiarygodność" - Agnieszka Holland krytykuje kandydaturę Kazimierza Ujazdowskiego do Senatu i apeluje do Grzegorza Schetyny o dialog z wyborcami

„PiS dba o swych wyborców, rozmawia z nimi, nawet jeśli językiem kłamstwa i pobudzając negatywne emocje. Platformę Obywatelską emocje jej wyborców niewiele obchodzą; uważa, że i tak nie mają oni wyboru; unika dialogu z nimi, narzuca im przygotowane w gabinetach rozwiązania, a potem dziwi się, że nie stawiają się przy urnach” – ostrzega Agnieszka Holland w komentarzu do sporu o Kazimierza Michała Ujazdowskiego, jako kandydata całej opozycji do Senatu w warszawskim okręgu 44. Cały tekst słynnej reżyserki – poniżej.

Kandydatura Ujazdowskiego w okręgu Warszawa Śródmieście-Żoliborz (który obejmuje również wszystkich Polaków głosujących zagranicą) wzbudziła poruszenie wśród wielu wyborów opozycji, zwłaszcza o poglądach liberalnych i lewicowych.

OKO.press starało się o wywiad z Ujazdowskim, ale odmówił. Odmówił także – mimo wcześniejszej zgody – udziału w  debacie 28 sierpnia 2019 z Pawłem Kasprzakiem, jednym z liderów ruchu Obywateli RP, który zgłosił swą kontrkandydaturę do Senatu. (wywiad z Kasprzakiem – wkrótce w OKO.press).

Opozycja spiera się nie tylko o Ujazdowskiego

„Pakt senacki”, czyli nieformalna umowa między KO, Lewicą i PSL, miał być sposobem na przejęcie przez opozycję izby wyższej parlamentu. Partie podzieliły się okręgami – w każdym z nich ma zostać wystawiony tylko jeden kandydat opozycji przeciwko kandydatowi PiS.

Jednak pojawiły się problemy. Kandydatura konserwatywnego Ujazdowskiego w Warszawie to tylko jeden z nich. Konfliktów o „pakt senacki” jest więcej. W czwartek 29 sierpnia liderzy Lewicy oskarżyli KO, że nie przestrzega ustaleń „paktu”. Politycy Koalicji Obywatelskiej zbierają podpisy pod kandydaturami KO w okręgach, które na mocy porozumienia miały przypaść Lewicy, m.in. w Łodzi, Nysie i Sosnowcu. Robert Biedroń apelował do Grzegorza Schetyny o kolejne rozmowy i dogadanie się. Z informacji Gazety.pl wynika wręcz, że lewica może zerwać pakt senacki.

Jak dowiaduje się OKO.press,  także sytuacja w Warszawie nie jest przesądzona, a lista opozycyjnych kandydatów nie jest zamknięta i w spornym okręgu 44 może się pojawić kolejny kandydat – popierany przez Lewicę. Termin zgłaszania kandydatur na senatorów mija we wtorek 3 września o północy.

Gdyby tak się stało mogłoby dojść do podziału opozycyjnych głosów, a nawet – rzecz wydawałoby się niemożliwa – do wygranej kandydata PiS w samym sercu inteligenckiej Warszawy.

Publikujemy tekst Agnieszki Holland* o charakterze obywatelskiego apelu do Grzegorza Schetyny i Kazimierza Ujazdowskiego. Słynna reżyserka filmowa od początku rządów PiS angażuje się w polskie protesty, wspierając słowem i osobistym udziałem ruchy w obronie wolnych sądów, praw kobiet czy osób LGBT.

Zapraszamy do polemik z tekstem Holland, także samego Kazimierza Ujazdowskiego. Nasza prośba o wywiad jest aktualna.


Agnieszka Holland

Dlaczego akurat Ujazdowski?!


Ujazdowski był przez lata prominentnym politykiem PiS, posłem i europosłem tej partii, współtwórcą jej sukcesu wyborczego i najwyraźniej (sądząc po jego głosowaniach) zgadzał się latami z polityką i ideologią PiS. Raz już z partii wystąpił (próbował zakładać konkurencyjny ruch), by do niej powrócić. Wydawało się, że nie przeszkadza mu smoleńskie kłamstwo Macierewicza, kolejne wyborcze kampanie nienawiści Prezesa, podsycanie podziałów; wysiadł jednak z rozpędzonego pociągu PiS na przystanku Trybunał Konstytucyjny i łamanie praworządności. Chwała mu za to i pragnę wierzyć, że tym razem już trwale i niekoniunkturalnie zdecydował się stanąć po jasnej stronie politycznej sceny i wytrwa w obronie wartości demokratycznego państwa prawa. Ale to nie przekreśla jego wcześniejszych działań i poglądów.

Tymczasem zdecydowano – w ramach paktu senackiego, który wielu z nas gorąco popierało – o jego nominacji na senatora w sposób wysoce niedemokratyczny: arbitralnie, pod stołem i lekceważąc przewidywalną reakcję najbardziej świadomych wyborców.

Nikt nie jest mi w stanie wytłumaczyć, dlaczego człowiek (chcę wierzyć, że to Szaweł, który staje się Pawłem i że może okazać się cennym nabytkiem dla liberalnej opozycji), który nie przeszedł jeszcze żadnej kwarantanny po swym poprzednim wcieleniu, który nie przeszedł przez uczciwą, a nie narzuconą szantażem (musicie na niego głosować, bo inaczej wygra PiS) weryfikację wyborczą, musi koniecznie być jedynym opozycyjnym wyborem dla warszawiaków, w większości liberalnych i progresywnych, i dla całej zagranicy (wiara, że górale z Chicago zagłosują na niego, a nie na „prawdziwy” PiS jest co najmniej iluzoryczna).

Platforma nie rozmawia z wyborcami

Paweł Kasprzak nie musi się przepoczwarzać z Szawła – przez ostatnie lata przed Sejmem, przed sądami, na Krakowskim Przedmieściu udowodnił odwagę i determinację w obronie demokracji, praw człowieka i wolności obywatelskich. Zgłaszając swą kandydaturę na senatora (a przez całe miesiące walczył o jedność opozycji) pragnął przede wszystkim dać wyborcom szansę na prawdziwą debatę z Kazimierzem Ujazdowskim, przesłać sygnał do lidera największej opozycyjnej partii, że nie może traktować wyborców jak baranów, że straszenie ich większym złem już od dawna nie działa, że brak zainteresowania, brak szacunku dla swego potencjalnego elektoratu, skutkuje frustracją, demobilizacją, upadkiem wiary w transparentność i autentyczność demokratycznych procedur.

PiS dba o swych wyborców, rozmawia z nimi, nawet jeśli językiem kłamstwa i pobudzając negatywne emocje. PO emocje jej wyborców niewiele obchodzą; uważa, że i tak nie mają wyboru; unika dialogu z nimi, narzuca im przygotowane w gabinetach rozwiązania, a potem dziwi się, że nie stawiają się przy urnach.

Policzek dla ruchów kobiecych i LGBT

Nie chcę już mówić, że kandydatura KMU jest policzkiem dla ruchów kobiecych, dla tak brutalnie atakowanych teraz przez Kaczyńskiego i Kościół środowisk LGBT, dla tych wszystkich, których brzydzi sojusz ołtarza z tronem. Wiem, że niektórzy zacisną zęby i na niego zagłosują. Inni zrobią to z nadzieją i przekonaniem. Jeszcze inni zagłosują na jakiegokolwiek kandydata nie-PiS. A inni, wielu, po prostu nie pójdą do wyborów. Uważając, że nie mają po co, że ci, którzy mieliby ich reprezentować, mają ich głęboko gdzieś.

Nie wiem, jaki jest procent których. Wiem, że każdy człowiek, każdy obywatel, jest ważny. Że warto, by jedyny w danym okręgu kandydat opozycji łączył, a nie dzielił. By wyborcy uwierzyli, że chodzi o wspólne wartości a nie personalne deale, czy wygodę tych, którzy czują się przyspawani (wszystko jedno – u władzy, czy w opozycji) do politycznych stołków.

Wiem, że Paweł Kasprzak nie jest szeroko znany. Ruchy obywatelskie nie mają mediów ani pieniędzy, by lansować swych liderów, zaś mainstreamowe media związane z opozycją, twardo uważają, że jako wyborcza zachęta wystarczy strach przed PiS (choć kolejne przegrane wybory pokazały, że nie wystarczy) i wierzą święcie, że poza Platformą Obywatelską nie ma zbawienia, ignorując lub deprecjonując każdą alternatywną opozycję.

Mam poważną obawę, że główne partie opozycyjne robią wiele, by przegrać wybory. Że nie rozumieją, iż ich obowiązkiem jest dać ludziom wiarę w wartości i poczucie sensu. Że ogromnie ważną stawką jest wiarygodność.

Panie Grzegorzu Schetyno!

Bardzo wiele zależy od pana. To ogromna odpowiedzialność. Rozumiem złożoność pana zadań i sytuację, w której się pan porusza.

Obawiam się, że zapomniał pan, że pana elektorat jest kapryśny, to nie są wierni żołnierze Kaczyńskiego.

Przede wszystkim oczekują od pana dialogu i wiarygodności; ja zaś chciałabym móc wierzyć, że kieruje się pan, również w sprawie kandydata do Senatu z Warszawy Śródmieście, racjonalnie pojmowanym dobrem wspólnym.

Panie Kazimierzu Ujazdowski!

Okazał mi pan zaufanie zwracając się do mnie, kiedy zaczęły się pierwsze protesty w sieci przeciwko pana kandydaturze. Mam dla pana szacunek, choć niektóre pana poglądy, a przede wszystkim głosowania, osobiście mnie bolą. Nie podoba mi się wiele ataków pod pana adresem, ich forma, brak weryfikacji niektórych zarzutów, przesadny język, inwektywy.

Ale nie jest prawdą, że najgorszy w całej tej sprawie jest hejt pod pana adresem. Rozumiem, że on boli. Tym niemniej jest pan politykiem, który niedawno zmienił barwy, musi rozumieć stopień nieufności, musi mieć grubą skórę. Hejt i represje, z którymi spotykają się uliczni opozycjoniści ze strony pisowskiej propagandy i represje ze strony machiny państwowej, są niewątpliwie bardziej uciążliwe.

Ale jeszcze gorsze są konsekwencje chociażby jednego pana głosowania: tego za utrzymaniem terapii „leczenia” homoseksualizmu. Ono skutkowało już cierpieniem konkretnych ludzi. I nie chodzi o ich „wrażliwość”. Chodzi o ich życie i zdrowie.

Mam nadzieję, że z czasem zyska pan wiedzę na ten temat, że nie będąc homofobem, zrozumie pan realne skutki teoretycznych poglądów i nieodpowiedzialnych głosowań.

Liczę, mam nadzieję, że stanie pan do proponowanej debaty z Pawłem Kasprzakiem – przedstawicielem obywatelskiej opozycji. Ta debata pozwoli poznać poglądy obydwu panów; różnice i punkty wspólne. A przede wszystkim pokaże, że ma pan szacunek do nas, swych potencjalnych wyborców i współobywateli. Znam Pawła Kasprzaka – mogę za niego ręczyć. Mogę ręczyć, że rozmowa będzie merytoryczna, uczciwa i kulturalna. I że jego głównym celem jest troska o treść i jakość polskiej demokracji.

Mam nadzieję, że zrobi pan wszystko, by do wyborów 13 października stanął w Warszawie jeden wspólny kandydat opozycji i żeby można było na niego głosować z przekonaniem.

*Agnieszka Holland, twórczyni takich filmów jak: „Aktorzy prowincjonalni”, „Europa, Europa”, „Plac Waszyngtona”, „W ciemności”, „Kopia mistrza” czy „Pokot”, za który dostała Srebrnego Niedźwiedzia na Berlinale 2017, a także seriali, w tym czterech odcinków „House of cards”. Od 2013 roku przewodnicząca Europejskiej Akademii Filmowej.


Kontrolujemy władzę. Prowokujemy opozycję.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Komentarze

  1. Andrzej Lisiak

    Czy jest jeszcze w tym kraju coś takiego jak WIARYGODNOŚC ???
    Przecież od bredni Macierewicza na temat "zamachu smoleńskiego" po wiarołomstwo Biedronia z rezygnacją z mandatu europosła wszystko wewnątrz jest mniej lub bardziej zakłamane i mało wiarygodne.
    A potem się dziwić, że ludzie wcale nie chcą wybierać i zostają w domach.
    Dlatego marzy mi się jakaś strona internetowa, która by enumeratywnie i z imienia i nazwiska wymieniała ludzi, których wiarygodność nie zdała egzaminu, i którzy powinni być na jakiś dłuższy czas kwarantanny moralnej odsuwani na dalszy plan.
    I tam widziałbym oprócz wymienionych; Macierewicza i Biedronia – właśnie Ujazdowskiego.
    Jak zresztą z jakiś dziesiątek innych.

  2. Halina Furmańczyk

    Grzegorz Kurka ma sporo racji, Warszawa to nie tylko progresywni wyborcy Biedronia. Niemniej nie zaszkodziłoby, gdyby Ujazdowski udzielił wywiadu Oko.press. W końcu z Pawłem Wrońskim w GW rozmawiał. Idei pana Kasprzaka o prawyborach i wysłuchaniach obywatelskich nie rozumiem. Mam zastrzeżenia do kandydatury p. Ujazdowskiego, ale pana Kasprzaka nie uważam za lepszego. Mam dużo pretensji do obywateli RP za ich akcję z rejestrowaniem komitetu, prowadzenie niewybrednej dyskusji na fb, rzucanie kalumnii pod adresem p. Ujazdowskiego. Rządy PiS trwają już 4 lata. PO jest znana nie od wczoraj. Wiadomo jaką są partią, ani są głowni politycy. Wiec skąd teraz wymagania żeby zostali partią lewicową? Gdyby obywatele z p. Kasprzakiem na czele zamiast organizować pikiety i demonstracje założyli partię, która przez 4 lata miała szansę urosnąć i spełniać ich oczekiwania demokratycznej partii, nie mielibyśmy teraz niesmacznych przepychanek tuż przed końcem rejestracji list. Zdaje się, że niektórzy zapomnieli o celu który mamy przed sobą: wygrać wybory. I tak, nie obchodzi mnie nic więcej. Wygrać wybory, reszta jest bez znaczenia.

  3. Mariusz Was

    Dobry tekst, mądrych ludzi warto posłuchać. Problem spadochroniarzy jest szerszy (w zasadzie cała partia PJN, oprócz Jakubiakowej) kandyduje z list KO. Jak czują się szeregowi działacze partii, harujący na co dzień, a później w nagrodę dostają 4 lub 5 miejsce na liście? Nieprawda, że Kasprzak nie jest znany. Nie mogę na niego głosować, ale kibicuję!

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press