"Przed wojną prawdziwy mężczyzna w takiej sytuacji strzeliłby sobie w łeb" - powiedział poseł Marek Jakubiak z Kukiz'15 o Ryszardzie Petru. Jakubiak uważa, że Petru "naraził" posłankę Joannę Schmidt na niebezpieczeństwo. Dlaczego on ją, a nie ona jego - można dziś zapytać. Ale przede wszystkim OKO.press sprawdza, jak to było przed wojną

Historia wyjazdu lidera „Nowoczesnej” Ryszarda Petru z posłanką Joanną Schmidt do Portugalii omawiana była przez wszystkie tabloidy oraz programy informacyjne. Nowoczesna nie mogła się zdecydować, czy był to wyjazd prywatny, czy służbowy (stanęło na tym, że prywatny).

Poseł Marek Jakubiak (na zdjęciu z małżonką) skorzystał z okazji, żeby podpowiedzieć Ryszardowi Petru, co zdaniem Jakubiaka zrobiłby na miejscu Petru „prawdziwy mężczyzna przed wojną”.


Partnerka, z którą pan Petru pojechał powinna czuć się bezpieczna w jego towarzystwie, a tymczasem on ją naraził na niebezpieczeństwo (...). Przed wojną prawdziwy mężczyzna, który odprowadziłby do takiej sytuacji by sobie w łeb strzelił.

Marek Jakubiak, TVP Info, cyt. za "Fakt.pl" - 03/01/2017

Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta


Raczej fałsz. Przed wojną strzelano sobie w głowę z innych powodów


Nie wiemy, jakie niebezpieczeństwo miał na myśli poseł Jakubiak. Petru i Schmidt nie pojechali do Syrii, tylko do Portugalii, która jest krajem bezpiecznym.

Nie wiemy też, o którą wojnę chodziło posłowi Jakubiakowi. Jeśli miał na myśli II wojnę światową, to z pewnością nie miał racji. Mężczyznom zdarzało się przed 1939 rokiem strzelać sobie w głowę (broń była znacznie łatwiej dostępna niż dziś), ale raczej nie z takich powodów.

Kodeks honorowy Boziewicza o samobójstwie w ogóle nie mówi, chociaż roztrząsa drobiazgowo kwestie pojedynków i „zdolności honorowych”. Był też ostro krytykowany – m.in. Tadeusz Boy-Żeleński pisał, że jego oficjalne uznanie „równa się ogłoszeniu stanu wyjątkowego, niemal sądów doraźnych (…) z Boziewiczem w ręku można wystrzelać pół świata”.

Kodeks męski tak jak Jakubiak

Kodeks miał konsekwentnie patriarchalny charakter: kobiety zawsze bronił w nim mężczyzna i to seksualność kobiety była przedmiotem zainteresowania, seksualność mężczyzny to jego prywatna sprawa.

Tak samo kombinuje Jakubiak (choć nic nie wskazuje na to, by Boziewicza czytał). To żonaty poseł naraził cześć rozwiedzionej posłanki, a nie odwrotnie. Bo JEGO honor nie obejmuje „takich rzeczy”, „takie rzeczy” wyznaczają tylko JEJ honor.

Nie tylko kobiety, także geje nie mieli zdolności honorowej. Już wówczas wielu światłych Polaków uważało Boziewicza za anachroniczny, szkodliwy zabytek.

Potraktujmy go jednak (przez chwilę) serio i sprawdźmy, czy Jakubiak miał rację.

Czy Jakubiak jest honorowy

Art. 8 kodeksu mówi, że „wykluczeni ze społeczności ludzi honorowych” są m.in.:

10. kompromitujący cześć kobiet niedyskrecją;

W tym sensie poseł Jakubiak może mieć rację: Petru nie był dyskretny, nawet jeżeli próbował, to się nie udało.

Nie jest jednak jasne, czy sam Jakubiak nie podpada pod podobne wykluczenie. Ten sam art. 8 mówi bowiem, że nie ma zdolności honorowej:

  • 16. oszczerca; (…)
  • 21. paszkwilant i członek redakcji pisma paszkwilowego;
  • 22. rozszerzający paszkwile.

Troska o honor posłanki w ustach Jakubiaka robi wrażenie hipokryzji. Tak jakby zależało mu raczej na rzucaniu złego światła na posła Petru.

Może więc kryterium „paszkwilanctwa” można zastosować do posła Jakubiaka, komentującego prywatne sprawy kolegów.

Zgodnie z kodeksem te wątpliwości powinien rozstrzygnąć sąd honorowy.

Czy Jakubiak może być naturalnym obrońcą?

O obrazie czci kobiety  (ale nie „narażeniu jej na niebezpieczeństwo”) traktuje artykuł 192. kodeksu Boziewicza.

Każda obraza kobiety godzi w jej naturalnego obrońcę, któremu przysługuje prawo pociągnięcia obraziciela do odpowiedzialności honorowej. Na tej podstawie przysługują następujące zastępstwa mężczyznom w obronie czci kobiety:

  • a) mężowi w obronie czci żony;
  • b) bratu, ojcu, wnukowi, wujowi, siostrzeńcowi lub szwagrowi, o ile jest niezamężną, wdową, lub rozwiedzioną z mężem;
  • c) wszystkie osoby pod b) wymienione, jeżeli kobieta zamężna nie żyje z mężem, choćby ów nawet w tej samej miejscowości przebywał;
  • d) gospodarz domu, jeżeli u niego zniewaga kobiety miała miejsce, o ile jest przy tym obecny;
  • e) w każdym innym wypadku mężczyzna, który jej towarzyszy, a gdy ich jest kilku, najmłodszy z nich
  • f) mężczyzna, który prowadzi kobietę pod rękę, nawet wówczas, gdy obecni są przy tym krewni obrażonej.

Nic nie wskazuje na to, by Jakubiak podpadał po którąkolwiek z kategorii a-f.

Kto kogo wyzwie na pojedynek

W kwietniu 1939 r. samobójstwo poprzez strzał w głowę popełnił b. premier II RP, Walery Sławek – ale zrobił to nie z powodów honorowych. Zdarzały się także samobójstwa z miłości: np. w styczniu 1939 r. w Poznaniu samobójstwo popełniła para kochanków, którym rodzice zabraniali ślubu. Kwestie honorowe rozstrzygano zdecydowanie częściej na drodze pojedynku.

Wobec braku pod ręką sądu honorowego pozostawiamy czytelniczkom i czytelnikom rozważanie, czy to przypadkiem obrazy czci kobiety nie dopuścił się właśnie poseł Jakubiak i czy to Petru nie powinien go w tej sytuacji wyzwać na pojedynek, a także to, który z panów ma (albo nie ma) zdolności honorowej.

Zdaniem OKO.press takie refleksje będą równie zabawne, co fantazje posła Jakubiaka na temat honoru.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym