0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Rafal Pozorski / Agencja Wyborcza.plFot. Rafal Pozorski ...

Tegoroczne wakacje będą pierwszym testem dla nowych władz PKP Intercity i innych przewoźników osobowych. Coraz głośniej mówi się o renesansie połączeń nocnych i międzynarodowych, na horyzoncie jest dopuszczenie sprzedaży większej liczby biletów bez rezerwacji (i bez gwarancji miejsca). Być może wreszcie doczekamy się większych zakupów nowoczesnego taboru.

Nie znaczy to jednak, że w niektórych z najbardziej wiekowych składów nie będziemy czuć się jak w saunie – bo na polskiej kolei takich zostało sporo. A w lecie raczej nic się nie zmieni.

Endolino, czyli czujesz, że jedziesz

Takie wrażenia zapewni EN 57, pieszczotliwie nazywane przez niektórych „kiblem”, a ostatni, w przypadku zmodernizowango składu Kolei Dolnośląskich, „endolino”. To wiekowy tabor z niemal zerową strefą zgniotu, co pokazał wypadek z października 2023, gdy przód starej jednostki został zmiażdżony przez nowszy skład. Elektryczne zespoły trakcyjne, gdy debiutowały, uchodziły za nowoczesne. Problem w tym, że pierwszy z nich wyjechał na tory w 1961 roku.

Skład EN57 widziany z okien innego pociągu
Skład EN57 w barwach SKM Trójmiasto

Wiele z nich od momentu produkcji przeszło kosmetyczne zmiany: przewoźnicy korzystający z tego taboru wymieniali twarde lub pokryte dermą siedzenia na nowocześniejsze fotele, dokładali ekrany informacji pasażerskiej, a nawet klimatyzację, wydłużali też nosy swoich jednostek.

Nie zmienia to jednak tego, że do większości z nich wciąż pasuje powtarzane z przekąsem hasło „czujesz, że jedziesz”. EN57 to wciąż podstawa taboru wielu zakładów Polregio – największego przewoźnika pasażerskiego w Polsce, obsługującego kursy na krótszych dystansach.

Sporo takich jednostek jeździ w barwach Kolei Mazowieckich czy Kolei Dolnośląskich. Na koniec 2023 roku Polregio dysponowało 80 niezmodernizowanymi składami EN57 (21 jeździło w SKM Trójmiasto).

Nie są więc zupełną rzadkością na polskich torach. EN57 z 1968 roku można ostatnio spotkać na przykład na linii Słupsk — Ustka. Pociągi w podobnym stanie, osiągniętym minimalnymi nakładami w modernizację, jeżdżą jednak w wielu miejscach, regularnie można je spotkać w województwie lubuskim czy pomiędzy Gliwicami a Kędzierzynem-Koźlem.

Fatalny stan taboru owocuje opóźnieniami i odwoływaniem pociągów. Przez brak odpowiednich pociągów – na przykład dostosowanych do niezelektryfikowanej sieci – wielokrotnie kasowane są kursy na przykład z Nysy do Kędzierzyna czy z Kostrzyna do Krzyża przez Gorzów.

Duże pieniądze na zakupy taboru, nieduże – za bilety turystyczne

Cywilizacyjny skok w regionalnej kolei jeszcze przed nami, a tych, którzy będą chcieli skorzystać z usług przewoźnika, może czekać spotkanie z taborem na poziomie najwyżej przypudrowanego skansenu. Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości nowoczesnych składów będzie więcej, w czym z pewnością pomogą środki unijne – a konkretnie 780 mln euro na 98 nowych jednostek.

Jeśli ktoś chce jednak sprawdzić tabor, który niedługo (miejmy nadzieję) będzie jeździł jedynie na liniach muzealnych, może sprawdzić kilka ofert biletowych Polregio. Bilety turystyczne przyciągają ceną. Wielokrotne przejazdy od 18:00 w piątek do 6:00 w poniedziałek kosztują od 47 do 58 złotych. Ten drugi honorowany jest również przez kilku innych przewoźników regionalnych.

Niektórzy z nich również przygotowali ciekawą ofertę, rzucając rękawicę Intercity. Z dalekobieżnymi pociągami będą rywalizować składy Kolei Dolnośląskich na trasie Wrocław-Świnoujście i Kolei Mazowieckich, które wracają na sezon wakacyjny z popularnym Słonecznym na trasie Warszawa – Gdynia i Warszawa – Ustka.

W Intercity na stojąco?

A u głównego w Polsce przewoźnika dalekobieżnego też sporo nowości. Jedna z nich nie spodoba się pewnie wszystkim, ale zdecydowanie pozwoli sprzedać więcej biletów i przewieźć więcej pasażerów. Nie chodzi niestety o szybkie wprowadzenie do ruchu setek nowych wagonów.

Od 9 czerwca posiadacze biletów okresowych nie muszą rezerwować miejsca w większości pociągów. Nie dotyczy to podróży składami zespolonymi (czyli składających się z połączonych ze sobą na stałe sekcji pasażerskiej i jednostki dla maszynisty) Pendolino i PESA Dart.

To praktyczne rozwiązanie dla tych, którzy jeżdżą codziennie na krótszych trasach. Może jednak oznaczać, że część podróżnych jeździć będzie na stojąco.

skład stadler flirt
Nowoczesny elektryczny zespół trakcyjny Stadler Flirt

Na trasach obsługiwanych przez PKP Intercity nieco rzadziej będziemy się pocić w duchocie. Nieco częściej pasażerowie zaskoczą się poziomem usług.

TLK? Dla odważniejszych

Dobrze przemyśleć warto wybór klasy TLK (kiedyś Tanie Linie Kolejowe, dziś Twoje Linie Kolejowe). Wagony TLK najczęściej nie mają klimatyzacji, pierwszej klasy, wagonu restauracyjnego lub barowego, gniazdek do ładowania elektroniki, w przedziałach jest osiem miejsc, w toalecie można spotkać klozet wyrzucający nieczystości bezpośrednio na tory.

Trudno w takim standardzie mówić o komfortowej podróży. PKP Intercity chciałoby zlikwidować najniższą z klas swoich pociągów. Na razie w taborze przewoźnika jest jednak zbyt dużo wagonów o niskim standardzie.

Z klimatyzacją, w sześcioosobowych przedziałach lub wagonach bezprzedziałowych, WARS-em i klimatyzacją powinniśmy bez wyjątku jeździć w składach typu IC (zarówno tych wagonowych, jak i wspomnianych zespolonych – PESA Dart i Stadler Flirt).

Najwyższy standard oferuje Express Intercity Premium, czyli popularne Pendolino. Przed podróżą najlepiej sprawdzić, jak wygląda skład pociągu, którym chcemy wybrać się w podróż. Można to zrobić na stronie Intercity lub na tworzonej przez pasjonatów kolei stronie bocznica.eu.

Warto tam zajrzeć – z pewnością zaoszczędzi to rozczarowań i przykrych niespodzianek, pozwoli się też przygotować na podróż – na przykład przewidzieć, że przyda się zabrać powerbank do telefonu.

Nocne resztówki w Intercity

Tak może być również w pociągach nocnych. Bywa, że w wagonach sypialnych i kuszetkowych brakuje gniazdek. Mimo to warto rozważyć podróż przez nocną Polskę – śpiąc przejechać na przykład z Krakowa do Gdyni lub z Warszawy do Świnoujścia, potem na przykład zjeść śniadanie na plaży i zameldować się w hotelu.

To dobra oferta dla mniejszych grup – cały przedział z miejscami do leżenia lub przedział sypialny (mieszczący od 1 do 3 osób) można zarezerwować za kilkaset złotych, choć ceny są zróżnicowane.

Problem w tym, że Intercity sukcesywnie pozbywało się w ostatnich latach swoich wagonów sypialnych i kuszetkowych. „Do ruchu dostępnych jest 49 wagonów sypialnych i 17 wagonów z miejscami do leżenia, z czego do pociągów jest włączonych 31 wagonów sypialnych i 8 wagonów z miejscami do leżenia” – dowiedział się Rynek Kolejowy.

Jeszcze w 2021 roku przewoźnik dysponował 69 wagonami sypialnych i 21 kuszetkami. Dlatego o zakup biletów na nocny pociąg najlepiej postarać się kilka tygodni przed wyjazdem. Nowy zarząd Intercity planuje lepiej zadbać o połączenia nocne, remontując kilkadziesiąt wagonów, które teraz wyłączone są z użytkowania.

Wakacyjny bilet... od wtorku do czwartku

PKP Intercity ma niemal 1600 wagonów i ponad 80 elektrycznych zespołów trakcyjnych. To wszystko nie wystarczy jednak, by sprostać wakacyjnemu popytowi.

Od początku czerwca w niektórych składach Intercity pojawiły się ośmioosobowe przedziały – w wagonach dołożonych w związku z dużym zainteresowaniem. Dlatego w niektórych pociągach można spotkać wagony pożyczone od przewoźników z zagranicy. Z węgierskich, austriackich, czeskich, a nawet szwajcarskich wagonów można jednak skorzystać również w pociągach międzynarodowych dojeżdżających na polskie tory.

Rozczarowuje oferta biletowa, szczególnie brak atrakcyjnych biletów krótkookresowych, na kilka dni. Można kupić bilet multiprzejazd (ważny w IC i TLK od północy we wtorek do 23:59 w czwartek, druga klasa za 119 złotych) lub droższy multiprzejazd max (wszystkie pociągi przewoźnika w takim samym przedziale czasowym, druga klasa za 239 złotych). Trudno zrozumieć brak oferty biletów weekendowych.

Za granicę głównie z Intercity

Wróćmy jednak do przewoźników zagranicznych – choć w Polsce ich obecność to jedynie ciekawostka. Na uwagę zasługuje na pewno uruchamiany przez České dráhy Baltic Express – cztery połączenia w obie strony z Pragi, przez Wrocław, do Gdyni.

Dzięki temu pociągowi przejazd pomiędzy Wrocławiem a Pragą będzie możliwy w cztery godziny.

Wciąż kursują pociągi Kraków-Praga (czeski Leo Express) i Przemyśl-Praga (czeski Regiojet). W różnych kierunkach – choć najdalej zaledwie do Wiednia i Budapesztu – kursują pociągi PKP Intercity uruchamiane wspólnie z przewoźnikami z zagranicy.

Warto sprawdzać promocje Superpromo International, dzięki której można kupić bilety w rozsądnej cenie, poza absurdalnie drogą taryfą.

Przeczytaj także:

Dla osób, które chciałyby przeżyć dalsze podróże i zaplanować dłuższą przygodę polecamy honorowany w bardzo wielu krajach bilet okresowy Interrail. Ale o tych dłuższych podróżach jeszcze napiszemy – bo dzięki kolei Europa może stać się dla was mniejsza.

;
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska i Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl.

Komentarze