„Ten cel nie został osiągnięty”. Sejm przyjął ustawę o kontroli nad podsłuchami
Sejm przyjął 31 lipca ustawę o wzmocnieniu nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjną służb. „Zmarnowana szansa” – mówi o ustawie Wojciech Klicki z Panoptykonu. – „Jakby władza nie rozumiała, co może się stać po 2027 roku”. Przepadł postulat, by osoby bezpodstawnie inwigilowane dowiadywały się o tym po fakcie.
„Ustawa została napisana przez koordynatora służb specjalnych. Dla nich oczywiste są sytuacje, że jeśli namierzy się szpiega, to nie idzie się z tym do sądu. Perspektywa wywiadu nie pozwala jednak dostrzec, że sprawy szpiegów to zasadne wyjątki od reguły. Większość kontroli operacyjnych prowadzą zwykłe policyjne służby. Takie, które mają skierować sprawę do sądu. Tymczasem my nadal mamy system, że o podsłuchu dowiaduje się tylko oskarżony. Pozostali – czyli ci, o których państwo wie, że nic złego nie zrobili – nie. Więc nie mają szansy sprawdzić, co o nich zostało zebrane i czy na pewno zostało to zniszczone” – mówi OKO.press Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon. Fundacja od lat zajmuje się ochroną prywatności w świecie, w którym zdobywanie i masowe przetwarzanie informacji o nas staje się coraz bardziej powszechne i łatwe.
Zanim przejdziemy do rozmowy i do pomysłu, który ma Fundacja Panoptykon na ratowanie obywateli przed nadużyciami – przypomnijmy fakty.
Sądowa kontrola nad podsłuchami jest dziś iluzoryczna. Sądy akceptują wnioski służb, nie zgłębiając, czy są zasadne i jakie narzędzia kontroli operacyjnej zostaną zastosowane. Wniosek o zwykły podsłuch i o zastosowanie narzędzia typu Pegasus, które infekuje telefon, ściąga z niego wszystko, łącznie z hasłami dostępu oraz może zmieniać treści na uprzędzeniu – wygląda tak samo i sąd traktuje to tak samo.

Komentarze