0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Zgodnie z komunikatem Lasów Państwowych, na początku maja na terenie Nadleśnictwa Józefów spłonęło „1157 ha lasu, z czego 885 ha na gruntach zarządzanych przez Lasy Państwowe i 272 ha lasu na gruntach prywatnych. Jednocześnie oceniono, że do całkowitego wycięcia kwalifikuje się około 400 ha lasu na gruntach Lasów Państwowych”.

Leśnicy zapowiadają, że „w najbliższym czasie rozpoczną się niezbędne prace związane z usuwaniem uszkodzonych drzew, aby zapobiec rozwojowi szkodników mogących zagrozić sąsiednim lasom. Drewno z terenów objętych pożarem będzie – tam, gdzie to możliwe – zagospodarowane i przeznaczone do sprzedaży. Po uporządkowaniu terenu rozpoczną się przygotowania do odnowienia lasu. Leśnicy planują wykorzystywać zarówno sadzenia, jak i naturalne procesy odnowienia lasu”.

Na ten komunikat postanowił zareagować PROP, zalecając bardziej złożone podejście do zarządzania obszarem poklęskowym. Osoby eksperckie z Rady zalecają ostrożność w porządkowaniu pożarzyska i wdrożenie działań, które ograniczą ryzyko pożaru w przyszłości. Zachęcają też, aby wyciągnąć wnioski z kataklizmu.

Bez trwałej utraty wartości przyrodniczych

Jak zauważa już na wstępie swojej opinii PROP, pożar w Puszczy Solskiej, który miały miejsce na początku maja tego roku, są katastrofą gospodarczą i doprowadziły do gwałtownego przekształcenia środowiska przyrodniczego. W opinii osób eksperckich zasiadających w Radzie „pożar nie zredukował trwale walorów przyrodniczych tego obszaru. Wiele gatunków i siedlisk leśnych jest stosunkowo dobrze przystosowanych do okresowych zaburzeń ekosystemu, w tym pożarów. Organizmy mobilne potrafią efektywnie schronić się lub uciec przed pożarem, by następnie szybko powrócić na pierwotne miejsce zaraz po wygaśnięciu ognia, organizmy niemobilne, trwale związane z podłożem, potrafią skutecznie regenerować się po częściowym spaleniu”.

Co więcej, już dziś widać regenerację roślinności na pożarzysku.

Zdaniem PROP nie ma „merytorycznych podstaw, by zakładać trwałą utratę wartości przyrodniczych obszaru leśnego, który uległ spaleniu”.

Przeczytaj także:

Osoby reprezentujące świat nauki podkreślają, że w pierwszej kolejności należy zająć się wyeliminowaniem przyczyn pożarów, co nie będzie możliwe bez analizy tego, jaki los powinien czekać spalone hektary lasu. To dopiero pozwoli zaplanować dalsze zarządzanie terenem Puszczy Solskiej tak, by cenne siedliska i gatunki, którym udało się przetrwać żywioł, mogły ponownie zasiedlić pożarzysko.

Jednocześnie wszelkie działania, takie jak usuwanie spalonych drzew czy nowe nasadzenia, które podejmie Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Lublinie, powinny uwzględniać zachowanie naturalnych procesów regeneracyjnych. Do tego lubelskich leśników obliguje certyfikat FSC określający zasady gospodarowania w lesie.

Warto też podkreślić, że pożar miał miejsce na obszarach Natura 2000: Puszcza Solska, chroniącym takie gatunki jak głuszec, dzięcioł czarny, sóweczka, puchacz i włochatka, oraz Uroczyska Puszczy Solskiej, chroniącym cenne siedliska borów bagiennych. To dlatego plan działania po pożarze powinien w pierwszej kolejności objąć przygotowanie oceny oddziaływania na wyżej wymienione tereny chronione.

Melioracja, degradacja, pożar

PROP przypomina też, że duży obszar Puszczy Solskiej, obejmujący tereny pobagienne, został silnie zmeliorowany. Ten leśny kompleks pocięły rowy odwadniające, które potęgują zjawisko suszy i degradacji siedlisk. Przesuszenie tych obszarów, gdzie wciąż zalega torf, sprzyja rozprzestrzenianiu się ognia. W związku z tym należy podjąć działania, które zatrzymają odpływ wody z puszczy i poprawią retencję na jej obszarze.

Jak czytamy w opinii, niezwykle ważne będzie przeprowadzenie szczegółowej inwentaryzacji urządzeń odwadniających, szczególnie rowów melioracyjnych i technicznych biegnących wzdłuż leśnych dróg. To one odpowiadają za pogarszającą się sytuację wodną, podobnie jak odwodnienia na terenach użytkowanych rolniczo, przylegających do Puszczy Solskiej.

Należy zinwentaryzować i nanieść na mapę zasięgu pożaru oraz terenów przyległych wszelkie urządzenia odwadniające teren, w tym przede wszystkim istniejące w terenie rowy melioracyjne i rowy techniczne biegnące wzdłuż dróg. Urządzenia te, skutecznie odprowadzając wodę z terenu Puszczy, najprawdopodobniej istotnie przyczyniły się do rozległości ostatniego pożaru i mogą sprzyjać kolejnym pożarom w niedalekiej przyszłości.

Szczegółowa mapa urządzeń odwadniających powinna powstać w oparciu o inwentaryzację terenową i analizę numerycznego modelu terenu, gdyż według informacji, którymi dysponuje PROP, nie wszystkie odcinki rowów znajdują się w oficjalnych wykazach i opracowaniach mapowych.

„Spodziewamy się, że proponowane przez nas rozpoznanie sieci odwadniającej znalazłoby się w zakresie ekspertyzy hydrologicznej, która została zaplanowana przez Nadleśnictwo w ramach projektu Adaptacji Lasów do Zmian Klimatu. Zwracamy przy tym uwagę na konieczność uwzględnienia w tym opracowaniu wpływu odwodnień na przyległych do terenów leśnych obszarach rolniczych, w tym wspomnianych regulacji rzek” – czytamy w opinii Rady.

Zlikwidować rowy

Kolejnym krokiem powinno być przetamowanie zinwentaryzowanych rowów i ich likwidacja. Powinno to poprawić sytuację wodną. Podpiętrzenia będą pomocne w regeneracji siedlisk zależnych od wody, takich jak torfowiska, bory bagienne, bory wilgotne czy olsy.

Te działania należy rozpocząć w pierwszej kolejności, tym bardziej że — jak przypomina PROP — „w świetle aktualnych przepisów przetamowanie rowów w celu zatrzymywania wody, którego zasięg nie wykracza poza grunty należące do podmiotu dokonującego przetamowania, jest możliwe bez konieczności uzyskania pozwolenia wodnoprawnego ani dokonania zgłoszenia wodnoprawnego i wymaga jedynie powiadomienia Wód Polskich, a także nie wymaga uzyskania decyzji ani zgłoszeń budowlanych, a zatem nie wiąże się z długotrwałymi procedurami administracyjnymi”.

Regeneracja bez leśników

Eksperci z Rady zalecają sporządzenie dokładnej mapy z zasięgiem pożaru i terenami bezpośrednio sąsiadującymi z tym obszarem. Oprócz danych z inwentaryzacji urządzeń odwadniających puszczę należałoby nanieść na taką mapę rozmieszczenie cennych przyrodniczo siedlisk oraz dane dotyczące występowania chronionych i rzadkich gatunków.

PROP rekomenduje również wyznaczenie na pożarzysku obszarów bez ingerencji gospodarczej. W pierwszej kolejności powinny one objąć projektowany na tym obszarze rezerwat przyrody „Długie Bagno” i tokowiska głuszca wraz ze strefą buforową sięgającą 400 metrów wokół tych miejsc. Oprócz tego

gospodarka leśna powinna zostać zaniechana wszędzie tam, gdzie występują gleby torfowe i murszowe.

Strefa wyłączona powinna stanowić spójną całość i objąć kilkaset hektarów, co pozwoli na zachowanie „naturalnych procesów regeneracji lasu”.

Jak dodaje Rada w swojej opinii: „Pozostawienie pożarzyska bez ingerencji gospodarczej jest uzasadnione licznymi badaniami, które wykazały, że usuwanie drzew uszkodzonych przez pożar wprowadza dodatkowe, niezależne od pożaru, antropogeniczne przekształcenie środowiska i jest na ogół niekorzystne przyrodniczo. Fakt ten powinien być brany pod uwagę w procesie planowania, aby uniknąć powiększania szkód środowiskowych.”

„W strefie pozostawionej bez ingerencji należy zaniechać wycinania drzew martwych (zabitych przez ogień), zarówno stojących, jak i leżących, usuwania drzew osłabionych, a także zrezygnować z wszelkich nasadzeń i grodzeń – wbrew obiegowym opiniom martwe drzewa często stanowią rezerwuar wilgoci, nie muszą więc zwiększać zagrożenia pożarowego w przyszłości, szczególnie gdy stosunki wodne nie są zniekształcone melioracjami” — czytamy dalej.

Podobny scenariusz działania był już podejmowany w Polsce i w innych krajach. Jak dowodzą te przykłady, zaniechanie ingerencji na pożarzysku zdało egzamin. W połączeniu z innymi działaniami, takimi jak poprawa stosunków wodnych, powstrzymanie odpływu wody i przyspieszenie powołania rezerwatu, może to pomóc przyrodzie zregenerować się na pożarzysku, a w przyszłości ograniczyć zasięg ewentualnych pożarów.

Szansa na ochronę

We wnioskach końcowych Państwowa Rada Ochrony Przyrody stwierdza: „mimo wywołanych przez pożar strat, obecna sytuacja przyrodnicza w Puszczy Solskiej stwarza niezwykłą okazję do pozostawienia bez ingerencji i do naturalnej regeneracji przynajmniej części pożarzyska, w tym projektowanego rezerwatu Długie Bagno wraz z otuliną oraz innych cennych siedlisk Natura 2000, z jednoczesną poprawą uwodnienia całego tego obszaru poprzez pilne zatrzymanie odpływu wody siecią rowów melioracyjnych.”

„Jednocześnie podkreślamy, że podejście to nie wyklucza prowadzenia aktywnych działań odnowieniowych na innych fragmentach pożarzyska, lecz pozwala na równoległe testowanie i porównywanie różnych modeli regeneracji ekosystemów leśnych po zaburzeniach. W szerszym kontekście należy potraktować pożar w Puszczy Solskiej jako ostrzeżenie i naukę, którą można wykorzystać do zarządzania innymi obszarami przesuszonych mokradeł w lasach, wymagającymi pilnej interwencji z zakresu czynnej renaturyzacji i przywracania stosunków wodnych”.

Na zdjęciu Paweł Średziński
Paweł Średziński

Publicysta, dziennikarz, autor książek poświęconych ludziom i przyrodzie: „Syria. Przewodnik po kraju, którego nie ma”, „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”, „Puszcza Knyszyńska. Opowieści o lesunach, zwierzętach i królewskim lesie, a także o tajemnicach w głębi lasu skrywanych, „Rzeki. Opowieści z Mezopotamii, krainy między Biebrzą i Narwią leżącej" i "Borsuk. Władca ciemności. Biografia nieautoryzowana".

Komentarze