Przed powołaniem polskiej komisji badającej przypadki przestępstw seksualnych wobec dzieci, warto rzucić okiem na doświadczenia krajów, które już z tym problemem się zmierzyły, szczególnie tych przypadków, gdzie można mówić albo o fiasku (Irlandia), albo o sukcesie w walce z kościelną pedofilią (Australia)

W Polsce trwa spór o komisję śledczą do zbadania pedofilii w Kościele katolickim. Powstał projekt rządowy, który zakłada badanie pedofilii we wszystkich środowiskach, a nie tylko w Kościele katolickim, w dodatku zawiera wiele kontrowersyjnych przepisów, jak ten o jawnym rejestrze osób, które komisja uzna za sprawców. OKO.press pisało o tym. 

Równolegle powstał projekt społeczny komisji, która ma badać przypadki pedofilii w Kościele i tuszowania ich przez hierarchów. Komisja mogłaby przesłuchiwać hierarchów i mieć wgląd w akta kościelne. Firmuje projekt Fundacja „Nie lękajcie się”, a jego twarzą jest Jolanta Banach, która opowiedziała OKO.press jak komisja ma działać.

Publikujemy obszerny tekst prof. Jana Pakulskiego, który jest profesorem emerytowanym na Uniwersytecie Tasmańskim, członkiem Australijskiej Akademii Nauk Społecznych i profesorem w Collegium Civitas w Warszawie.

Prof. Pakulski przedstawia dwa doświadczenia – irlandzkie i australijskie. Pasjonujące są opisane przez niego rekomendacje australijskiej komisji królewskiej (łącznie jest ich wszystkich 409, z czego 70 dotyczy Kościoła katolickiego) odnoszące się do celibatu, zagmatwanego prawa kanonicznego, tajemnicy spowiedzi i w ogóle instytucji spowiedzi i rozgrzeszenia. Wywołały one największy opór katolickich hierarchów. Lektura przejmująca i pasjonująca.

Tytuł i śródtytuły od redakcji OKO.press


Zamiast oczyszczenia upadek

W Irlandii – kraju na wskroś katolickim, gdzie tożsamość katolicką deklaruje ponad 85 proc. ludności – proces ujawnienia czynów pedofilnych przez tzw. Komisje Ryana (2000-2009) zakończył się fiaskiem, a w następstwie tego fiaska, skandalem politycznym, sekularyzacją polityki i odejściem od Kościoła i religii bardzo wielu młodych Irlandczyków.

Irlandzka Komisja, powołana w 1999 roku pod presją licznych skandali ujawnianych przez media, miała za zadanie zbadać wszelkie – nie tylko seksualne – nadużycia wobec dzieci w instytucjach państwowo-kościelnych (szkołach, sierocińcach, itp.).

Stanęła temu na przeszkodzie jej słabość polityczna, a tym samym wrażliwość na naciski zewnętrzne.

Jej uprawnienia śledcze były ograniczone, a budżet bardzo skromny. W wyniku tych słabości, łatwo padła ofiarą manipulacji prawnych i politycznych.

Jej działalność śledcza i ujawniająca zostały sparaliżowane ograniczeniami prawnymi narzuconymi głownie przez Christian Brothers (Kongregacja Braci w Chrystusie).

Raport Komisji, który nie ujawniał tożsamości sprawców ani szczegółów przestępstw, był powszechnie krytykowany za brak przejrzystości. Prasa irlandzka określała go jako „skandaliczne wybielanie” (whitewash), a publiczne oburzenie jakie sprowokował, doprowadziło do radykalnego zwrotu w polityce rządu irlandzkiego wobec religii i Kościoła katolickiego.

Jego następstwem była m.in. liberalizacja dostępu do aborcji i akceptacji małżeństw tej samej płci – obie z tych reform do niedawna skutecznie blokowane przez Kościół.

Nie trzeba dodawać, że tłem tych zmian była reakcja Irlandczyków na skandale ujawnione w Raporcie i wywołane tuszowaniem przestępstw przez hierarchów kościelnych i zakonnych.

Jak informował „The Irish Times”, liczba księży katolickich w Irlandii spadła od 1995 roku o 43 proc., a średnia wieku przekroczyła 70 lat. Dane z najnowszego spisu powszechnego (2016) wskazują na szybką sekularyzację młodzieży.

O ile wśród całej populacji jedynie 10 proc. zadeklarowało „brak religii” , o tyle w grupie wiekowej 16-29 lat ten odsetek „bez-religijnych” wynosił 39 proc.

Z Kościołem katolickim identyfikowało się jedynie 54 proc. młodych, a cotygodniowe uczestnictwo w mszach (poza specjalnymi uroczystościami) zgłosiło jedynie 15 proc. młodych Irlandczyków.

Tę lawinową sekularyzację młodego pokolenia kładzie się na karb zarówno skandali seksualnych wśród kleru, jak i tuszowania tych skandali przez hierarchów katolickich i wspierających ich polityków.

Wielkie uprawnienia i budżet w Australii

Australia – kraj, w którym z katolicyzmem utożsamia się ok. 23 proc. ludności, a ponad 30 proc. populacji deklaruje brak religii – reprezentuje odmienną strategię walki z pedofilią w instytucjach kościelnych.

Nauczony fiaskiem Irlandii rząd Australii powołał w 2012 roku najsilniejszą formę komisji badawczo-dochodzeniowej.

Królewska Komisja do Zbadania Instytucjonalnych Reakcji na Seksualne Nadużycia wobec Dzieci (Royal Commission on Institutional Responses to Child Sexual Abuse) miała zbadać nadużycia w instytucjach kościelnych i świeckich.

Rząd przyznał jej silne uprawnienia śledcze oraz szeroki dostęp do danych i świadków. Mogła stosować surowe sankcje za odmowę zeznań, fałszowanie i mataczenie.

Sędzia SN i wybitni eksperci

Przede wszystkim, miała niezwykle prestiżowy i politycznie niezależny skład. Przewodniczył jej powszechnie znany i szanowany za niezależność sędzia Sadu Najwyższego Nowej Południowej Walii, a na komisarzy powołano sędziów znanych z sukcesów zawodowych i politycznej neutralności, komisarzy policji, ekspertów w zwalczaniu korupcji, psychologów i ex-senatora stanowego, autora prac naukowych na temat ochrony dzieci.

Powołanie takiej silnej komisji poparł rząd, wszystkie duże partie polityczne, przedstawiciele głównych Kościołów (w tym hierarchia katolicka), a także opinia publiczna.

W dodatku do uprawnień śledczych i dostępu do informacji, Komisji przyznano wysoki budżet (ok. 370 milionów dolarów australijskich), oraz szeroki dostęp do ekspertów: kryminologów, socjologów, prawników, statystyków, itp.

W przesłuchaniach, analizach i redagowaniu 17-tomowego Raportu Komisji brało udział ponad 700 osób, głównie naukowców, a w wyniku przeprowadzonych przez Komisję badań opublikowano ponad 70 prac naukowych.

Najwięcej uwagi komentatorzy poświęcili 409 rekomendacjom dołączonym do Raportu. Około 70 z nich dotyczy Kościoła katolickiego, jego zinstytucjonalizowanych praktyk, procedur i norm, które zwiększają ryzyko przestępstw.

Ponad 4000 ofiar, 1880 sprawców

Diagnostyczna cześć Raportu, obejmująca lata 1980-2015, zbulwersowała opinię publiczną w Australii, podobnie jak zrobił to film braci Sekielskich („Tylko nie mów nikomu”) w Polsce. Jak podejrzewano, Kościół katolicki okazał się niechlubnym rekordzistą, jeśli chodzi o częstotliwość oskarżeń.

Pośród ponad 4000 ofiar pedofilii zidentyfikowanych we wszystkich instytucjach wszystkich Kościołów działających w Australii, ponad 62 proc. cierpiało prześladowania w instytucjach Kościoła katolickiego.

Przyjrzyjmy się bliżej diagnostycznej części Raportu:

„Ogółem zanotowano 4444 domniemanych przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci w 4756 zgłoszonych roszczeniach wobec władz Kościoła katolickiego. (…) Dane Kościoła katolickiego wskazują, że średni wiek ofiar-wnioskodawców w momencie pierwszego domniemanego incydentu wykorzystywania seksualnego dzieci wynosił 11,4 lat dla wszystkich ofiar, 11,6 lat dla chłopców i 10,5 lat dla dziewczynek.

Spośród osób, które zgłosiły przestępstwa, 78 proc. stanowili mężczyźni, a 22 proc. to kobiety. Największa liczba pierwszych domniemanych przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci miała miejsce w latach 70.

Średni czas trwania nadużyć wynosił 2,4 lata. Pomiędzy datą pierwszego domniemanego incydentu nadużycia a datą złożenia wniosku wystąpiło średnie opóźnienie wynoszące 33 lata. (…)

Dane dostarczone przez Kościół Katolicki pozwoliły na zidentyfikowanie 1880 domniemanych sprawców. Ponadto 530 domniemanych sprawców, których tożsamości nie znano, było oskarżonych [anonimowo] o seksualne wykorzystywanie dzieci.  Ogólnie 90 proc. domniemanych sprawców to mężczyźni, a 10 proc. to kobiety.

Około dwie trzecie domniemanych sprawców zidentyfikowanych w roszczeniach dotyczących seksualnego wykorzystywania dzieci to

  • księża (30 proc.),
  • bracia zakonni (32 proc.)
  • siostry zakonne (5 proc.).
  • prawie jedna trzecia (29 proc.) to ludzie świeccy [zatrudnieni przez Kościół – JP].

Spośród wszystkich księży katolickich uwzględnionych w badaniu, którzy służyli między 1950 a 2010 r., biorąc pod uwagę czas trwania służby, 7 proc. księży było domniemanymi sprawcami przestępstw.

Ważona proporcja domniemanych sprawców przestępstw pedofilskich w zakonach Kościoła Katolickiego obejmowała:

  • Braci św. Jana Bosko – 40,4 proc.;
  • Christian Brothers – 22,0 proc.;
  • Benedyktyńska Wspólnotę New Norcia – 21,5 proc.;
  • Salezjanie Dona Bosko – 20,9 proc.;
  • Marianistów (Marist Brothers) – 20,4 proc.”. (…)

Ogólna diagnoza wad instytucjonalnych potwierdziła podejrzenia i oskarżenia krytyków Kościoła. Raport wymienia najważniejsze uchybienia:

  • niezgłaszanie domniemanych sprawców organom cywilnym;
  • niestosowanie dostępnych środków prawa kanonicznego w celu ukarania sprawców;
  • przenoszenie domniemanych sprawców z parafii do parafii i między diecezjami;
  • wysłanie domniemanych sprawców na leczenie, bez usunięcia ich ze służby
  • oraz niedocenianie niszczącego wpływu wykorzystywania seksualnego na ofiary, na dzieci, a także ich rodziny.

Komisja obaliła mity

Dużym zainteresowaniem cieszyły się także wyniki analiz danych zebranych przez Komisję. Obalają one szeroko rozpowszechnione mity dotyczące przyczyn pedofilii. Oddajmy ponownie głos autorom Raportu:

Homoseksualizm a pedofilia

“Chociaż większość sprawców przestępstw seksualnych wobec dzieci w Kościele katolickim, o których słyszeliśmy, to dorośli mężczyźni, a większość ofiar to chłopcy, przekonanie, że wszyscy sprawcy, którzy seksualnie wykorzystywali dzieci tej samej płci, są homoseksualistami (gejami) jest błędne.

Badania sugerują, że seksualne wykorzystywanie dzieci nie jest związane z orientacją seksualną: sprawcy mogą być heteroseksualistami, homoseksualistami (gejami), lesbijkami lub biseksualni. Badania wykazały, że mężczyźni, którzy utożsamiają się jako heteroseksualni, występują tak samo często pośród sprawców molestowania seksualnego dzieci jak mężczyźni, którzy identyfikują się jako homoseksualiści.

Dokumenty watykańskie, które łączą homoseksualizm z seksualnym wykorzystywaniem dzieci, nie są zgodne z aktualnymi dowodami psychologicznymi lub zrozumieniem na temat zdrowej ludzkiej seksualności”. (…)

Klerykalizm

„Klerykalizm jest w centrum ściśle połączonych czynników przyczynowych seksualnego wykorzystywania dzieci. Klerykalizm polega na idealizacji kapłaństwa, a przez uogólnienie, na idealizacji Kościoła katolickiego.

Klerykalizm jest powiązany z zawłaszczeniem [uprzywilejowanej] pozycji przez duchownych, poczuciem wyższości i wykluczeniem innych, oraz z nadużywaniem władzy.

Klerykalizm podtrzymuje idee, że Kościół Katolicki jest autonomiczny i samowystarczalny, i promuje on ideę, że seksualne wykorzystywanie dzieci przez duchownych i zakonników jest sprawą wewnętrzną [Kościoła], którą należy utrzymywać w tajemnicy”. (…)

Władza bez kontroli

Zarządzanie Kościołem katolickim jest hierarchiczne. Słyszeliśmy, że decentralizacja i autonomia katolickich diecezji i instytutów religijnych przyczyniły się do nieskutecznych reakcji władz Kościoła Katolickiego na seksualne wykorzystywanie dzieci, podobnie jak personalny charakter władzy w Kościele i ograniczona odpowiedzialność biskupów.

“Władza, którą mają biskupi diecezjalni i prowincjałowie, nie podlega odpowiedniej kontroli i równoważeniu. Nie ma podziału władzy, a wykonawcze, ustawodawcze i sądowe aspekty sprawowania rządów są łączone w osobie papieża i biskupów diecezjalnych.

Biskupi diecezjalni nie są w wystarczającym stopniu odpowiedzialni [rozliczani] przed jakimkolwiek innym organem z podejmowanych przez nich decyzji w zakresie rozpatrywania zarzutów o wykorzystywanie seksualne dzieci lub w zakresie identyfikowaniu domniemanych sprawców.

Nie ma wymogu, aby ich decyzje były przejrzyste lub podlegały odpowiednim procedurom. Tragiczne konsekwencje tego braku odpowiedzialności zaobserwowano w niepowodzeniach władz Kościoła katolickiego w reagowaniu na zarzuty i przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci”. (…)

Reakcje hierarchów

“W swych reakcjach na seksualne wykorzystywanie dzieci, władze Kościoła katolickiego zawiodły wiernych w Australii, w szczególności dzieci. Wyniki tego niepowodzenia były katastrofalne”. (…)

„Wydaje się, że niektórzy kandydaci na stanowiska kierownicze zostali wybrani na podstawie ich przestrzegania szczególnych aspektów doktryny Kościoła i ich zaangażowania w obronę i promocję instytucjonalnego Kościoła katolickiego, a nie ich zdolności przywódczych. Oznacza to, że niektórzy biskupi byli nieprzygotowani na wyzwania związane z seksualnym wykorzystywaniem dzieci i na reagowanie na pojawiające się roszczenia.

Przywódcy Kościoła katolickiego w Australii chronili w pierwszym rzędzie reputację Kościoła kosztem ofiar seksualnego wykorzystywania dzieci.” (…)

Prawo kanoniczne utrudnia

„System dyscyplinarny prawa kanonicznego stosowany w wypadkach molestowania seksualnego dzieci przez duchownych przyczynił się do niepowodzeń Kościoła katolickiego w skutecznym i szybkim traktowaniu sprawców i oskarżonych.

Słyszeliśmy [od zeznających], że prawo kanoniczne stosowane w wypadkach wykorzystywania seksualnego dzieci było uciążliwe, skomplikowane i mylące. Zaleca się, aby ACBC [Australian Catholic Bishops Conference] wnioskowała, aby Stolica Apostolska zmieniła szereg przepisów prawa kanonicznego.

Zaleca się także, aby prawo kanoniczne było zmieniane w taki sposób, by przestępstwa związane z molestowaniem seksualnym dzieci były sformułowane jako zbrodnie wobec dziecka, a nie »zaniedbanie moralne« lub naruszenie obowiązku przestrzegania celibatu. (…)

Prawo kanoniczne nie powinno blokować, utrudniać lub zniechęcać do obowiązkowego informowania [o przestępstwach pedofilii] biskupów lub przełożonych religijnych.” (…)

Celibat sprzyjał

„Chociaż celibat nie jest bezpośrednią przyczyną molestowania seksualnego dzieci, jesteśmy przekonani, że obowiązkowy celibat (dla duchownych) i ślubowania czystości (dla członków organizacji religijnych) przyczyniły się do seksualnego wykorzystywania dzieci, zwłaszcza w połączeniu z innymi czynnikami ryzyka.

Dostrzegamy, że jedynie mniejszość katolickich duchownych i zakonników molestowała seksualnie dzieci. Jednakże, na podstawie badań dochodzimy do wniosku, że

istnieje podwyższone ryzyko seksualnego wykorzystywania dzieci tam, gdzie jest narzucony przymusowy celibat duchownych lub zakonników,

tam, gdzie ci objęci celibatem mają uprzywilejowany dostęp do dzieci, tak jak to się dzieje w niektórych typach instytucji katolickich, w tym szkołach, internatach i parafiach.

Dla wielu katolickich duchownych i religijnych, celibat jest związany z emocjonalną izolacją, samotnością, depresją i chorobami psychicznymi.

Obowiązkowy celibat może również przyczynić się do różnych form dysfunkcji psychoseksualnej, w tym niedojrzałości psychoseksualnej, która stanowi ciągłe ryzyko dla bezpieczeństwa dzieci.

Dla wielu duchownych i zakonników celibat jest nieosiągalnym ideałem. Prowadzi to do podwójnego życia i przyczynia się do rozpowszechniania kultury niejawności i hipokryzji.

Wydaje się także, że kultura ta przyczynia się do łamania celibatu i minimalizowania znaczenia wykorzystywania seksualnego dzieci, traktowanych jako wybaczalne moralne przekroczenia popełniane przez kolegów, którzy walczą, aby żyć zgodnie z tym niemożliwym do osiągnięcia ideałem”. (…)

Socjalizacja i szkolenie

„Oczywiste jest, że wstępne praktyki formatywne [wychowawcze] były niewystarczające w przeszłości, szczególnie przed 1970 rokiem, w odniesieniu do kontroli kandydatów na seminarzystów i nowicjuszy.

Były niewystarczającym przygotowaniem do prowadzenia życia w celibacie i w przygotowywaniu ich do realiów życia w posłudze zakonnej lub duszpasterskiej. Wstępne szkolenie kapłanów i zakonników miało miejsce w środowiskach segregowanych, dyscyplinowanych, monastycznych i duchownych. Opierało się na posłuszeństwie i konformizmie.

Takie przygotowania mogą odbić się szkodliwie na dojrzałości psychoseksualnej. Kształtowani w ten sposób duchowni i zakonnicy nabywają sztywność poznawczą. To zwiększa ryzyko wykorzystywania seksualnego dzieci”. (…)

Szkolenie i nadzór duchownych

„Okazuje się, że katoliccy duchowni i zakonnicy nie otrzymywali odpowiednich szkoleń w zakresie odpowiedzialności zawodowej, utrzymania zdrowych granic w zachowaniach oraz w zakresie etyki duszpasterskiej i zawodowej.

Oczywiste jest, że niewystarczające przygotowanie do posługi, samotność, izolacja społeczna i osobisty stres związany z wymaganiami celibatu przyczyniły się do seksualnego wykorzystywania przez nich dzieci.

Procesy zarządzania i nadzoru nad duchowieństwem i zakonnikami w ich codziennej pracy były słabe. Biskupi i przełożeni religijni mają ograniczoną zdolność do osobistego nadzorowania działalności duchownych lub zakonników. Zwłaszcza w diecezjach, struktury »średniego zarządzania« są niewystarczające”. (…)

Tajemnica spowiedzi i zgłaszanie przestępstw

“Jesteśmy przekonani, że praktyka sakramentu spowiedzi przyczyniła się zarówno do wystąpienia seksualnego wykorzystywania dzieci w Kościele katolickim, jak i do niewystarczającej reakcji instytucjonalnej na nadużycia.

Słyszeliśmy w trakcie badań i prywatnych sesji, że przypadki seksualnego wykorzystywania dzieci ujawniane przez sprawców lub ofiary podczas spowiedzi nie zostały zgłoszone do władz cywilnych, lub nie spowodowały innych działań [zapobiegawczych].

Słyszeliśmy, że sakrament jest oparty na teologii grzechu i przebaczenia, a niektórzy przywódcy Kościoła katolickiego postrzegali seksualne wykorzystywanie dzieci jako grzech, który jest odpuszczalny poprzez prywatne rozgrzeszenie i pokutę, a nie jako przestępstwo, które należy zgłosić policji.

Sakrament spowiedzi umożliwiał pozbycie się poczucia winy bez obawy o zgłoszenie. Ponadto, sakrament stworzył sytuację, w której dzieci były sam na sam z kapłanem. W niektórych przypadkach słyszeliśmy, że dzieci doświadczyły nadużyć seksualnych popełnianych przez katolickich kapłanów w konfesjonałach”. (…)

“Zaleca się również, aby nie było zwolnienia z obowiązku zgłaszania przestępstw w ramach obowiązkowych przepisów sprawozdawczych, szczególnie w okolicznościach, w których wiedza lub podejrzenia o molestowanie seksualne dzieci powstają na podstawie informacji otrzymanych w/lub w związku ze spowiedzią”.

Raport zaleca także zwiększenie dostępu ofiar do roszczeń prawnych wobec nie tylko sprawców indywidualnych, ale także wobec Kościoła jako instytucji, do pomocy finansowej, prawnej i medycznej, a także do rekompensat za krzywdy i cierpienia.

Fundusz rekompensacyjny dla ofiar pedofilii miały zasilić Kościoły proporcjonalnie do ujawnionych w ich szeregach przestępstw i proporcjonalnie do związanych z przestępstwami roszczeń.

Pierwsze reakcje na publikacje Raportu

Publikacja Raportu zbiegła się z falą dalszych oskarżeń, roszczeń i procesów. Natomiast sam Raport, a szczególnie dołączone do niego rekomendacje, spotkały się z pozytywną oceną władz, specjalistów, opinii publicznej, a także ofiar przestępstw seksualnych i ich rodzin.

Pierwsze reakcje katolickich hierarchów i instytucji kościelnych, choć wyrażające skruchę i akceptujące większość zaleceń Komisji, były dość krytyczne, szczególnie w stosunku do dwóch rekomendacji:

  • dotyczącej zwolnienia księży z „pontyfikalnego sekretu” spowiedzi w wypadkach, gdy sekret ten dotyczy molestowania seksualnego nieletnich,
  • oraz rozluźnienia wymagań celibatu księży, szczególnie sugestii wprowadzenia celibatu dobrowolnego.

Arcybiskup archidiecezji Melbourne Denis Hart, oświadczył zaraz po zapoznaniu się z Raportem, że sekret spowiedzi jest „nienaruszalny” i „nie można go złamać”.

Powiedział, że jeśli ktoś wyznałby w czasie spowiedzi krzywdzenie dzieci, zachęciłby go do przyznania się do swoich przestępstw poza konfesjonałem, aby można było zgłosić te przestępstwa policji.

„Czułbym się strasznie skonfliktowany i starałbym się jeszcze bardziej, aby wyprowadzić tę osobę poza sytuację spowiedzi, ale nie mogę złamać pieczęci sekretu. Karą dla każdego kapłana, który złamie pieczęć tajemnicy spowiedzi, jest ekskomunika”.

Arcybiskup zirytował wiele ofiar kościelnej pedofilii, kiedy powiedział, że on sam wybrałby więzienie, niż łamanie tajemnicy spowiedzi.

Wezwał także wszystkich duchownych katolickich, by nie traktowali przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci w instytucjach kościelnych jako przestępstwa.

Arcybiskup Hart powtórzył te poglądy kilkakrotnie. Stwierdził także, że nie spodziewa się zmiany prawa kanonicznego w sprawie celibatu duchownych. Podkreślił, że celibat ma „prawdziwą wartość” i nie chce, aby prawa kanoniczne ulegały zmianie.

Podobnie wypowiadał się katolicki arcybiskup Sydney Anthony Fisher, który odrzucił wezwania do zmiany prawa kanonicznego dotyczącego tajemnicy spowiedzi i celibatu księży. Oświadczył, że zmiana obowiązkowego zgłaszania nadużyć ujawnianych przez spowiedź była „odwracaniem uwagi” od patologii społecznych trapiących Australię i próbą dzielenia chrześcijan.

“Myślę, że wszyscy rozumieją, że katolicka i ortodoksyjna praktyka spowiedzi jest zawsze poufna. Każda propozycja zaprzestania praktyki spowiedzi w Australii byłaby prawdziwą krzywdą dla wszystkich katolików i prawosławnych chrześcijan”.

Równie krytycznie oceniał sugestie zmian dotyczących celibatu: “Wiemy bardzo dobrze, że duchowieństwo żyjące w celibacie boryka się z tymi samymi problemami co ludzie żyjący poza celibatem.  Wiemy doskonale, że dzieje się tak w rodzinach, które z pewnością nie przestrzegają celibatu”.

Pomimo tych krytyk, trudno oprzeć się wrażeniu, że reakcje katolickich hierarchów zostały stonowane, szczególnie po procesie Kardynała Pell’a (skazanego na sześć lat więzienia za molestowanie seksualne ministrantów) i po wypowiedziach Papieża Franciszka, który nakazał rewizje norm i standardów w kontaktach pomiędzy klerem a nieletnimi.

Jak podała australijska Catholic News Agency w czerwcu 2019, Papież nakazał zgłaszanie nadużyć seksualnych i nakaz ten wszedł w życie 1 czerwca, kilka dni po przyjęciu przez kościół Narodowych Katolickich Standardów Bezpieczeństwa.

Zasady te zobowiązują duchownych i zakonników do zgłaszania wszystkich przestępstw i oskarżeń o nadużycia wobec dzieci.  Każda diecezja musi mieć mechanizm zgłaszania takich nadużyć, a nawet ich podejrzeń. Kościół katolicki zadeklarował także poparcie dla reform oraz zobowiązał się do wdrażania “98 proc.” zaleceń Komisji Królewskiej.

Konsekwencje Raportu

Jest zbyt wcześnie, by ocenić jak skutecznie wprowadzane będą w życie rekomendacje Komisji, szczególnie te dotyczące reform instytucjonalnych w australijskim Kościele katolickim i jakie będą długofalowe skutki Raportu.

Już teraz można jednak powiedzieć, że australijska strategia walki z pedofilią okazuje się skuteczniejsza niż strategia irlandzka. Eksperci, media i opinia publiczna przyjęli Raport przychylnie.

Komentatorzy zagraniczni uznają Raport za model rzetelnej i dogłębnej diagnozy i analizy. Pierwszymi reakcjami australijskich rządów (federalnego i stanowych) było przyjęcie wszystkich rekomendacji, solenna obietnica ich wprowadzania w życie – łącznie z wypłatą rekompensat dla poszkodowanych ze specjalnego funduszu i z organizowaniem pomocy dla ofiar, systematycznego monitoringu, a także publiczne przeprosiny ofiar pedofilii przez Premiera rządu federalnego Scotta Morrisona.

Australijscy hierarchowie katoliccy pokajali się za przestępstwa pedofilskie w instytucjach kościelnych i za ich systematyczne tuszowanie, oraz zgodzili się wdrażać zalecenia Komisji Królewskiej, choć „odłożyli na półkę” te rekomendacje, które wymagają głębszych zmian w prawie kanonicznym.

Presja opinii publicznej, mobilizowana przy okazji corocznych raportów sprawozdawczych, zmusza ich jednak do zmierzenia się także z tymi trudnymi wyzwaniami.


*Autor Jan Pakulski mieszka w Australii, jest Profesorem Emerytowanym na Uniwersytecie Tasmańskim, członkiem Australijskiej Akademii Nauk Społecznych i Profesorem w Collegium Civitas w Warszawie.

Cytaty z Raportu dotyczącego Australii są przetłumaczone przez autora na podstawie tekstu dostępnego od 25 lipca na https://www.childabuseroyalcommission.gov.au/final-report

Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Komentarze

  1. Adrian Janecki

    Z pierwszą częścią się Twojego komentarza się zgodzę, z drugą już nie. Autor artykułu pisze, że nie można mówić o pedofilii homo bądź heteroseksualnej. Ty twierdzisz, że jest odwrotnie (przynajmniej w Kościele). A tymczasem pedofilię można podzielić na dwa rodzaje. Pierwszy (właściwy), gdy ofiarą jest dziecko przed wejściem w okres dojrzewania i nabycia ostatecznych cech męskich lub żeńskich. Drugi rodzaj ofiar dotyczy dzieci formalnie dojrzałych fizycznie, ale jeszcze przed osiągnięciem wieku przyzwolenia. Tych dwóch rodzajów nie wolno mylić! W tym pierwszym trudno nazywać pedofila homo-pedofilnym, czy hetero-pedofilnym (o ile uwzględniamy jedynie jego kontakty z dziećmi, bo poza tym mógł wcześniej nawiązywać relacje z kobietami, czy mężczyznami i z tego można wyciągać wnioski co do jego, lub jej preferencji). W drugim typie pedofilii rozróżnienie preferencji homo czy hetero jest już łatwe. Pederastia, należy do drugiego typu. Ponieważ dotyczy wieku pomiędzy 12-13 lat do 17-18 to w przypadku młodszych dzieci jest pedofilią, a w przypadku starszych już nie (to zwyczajny kontakt homoseksualny). W Kościele występuje głównie pederastia, ale molestowanie małych dzieci także się zdarza i nie wolno o tym zapominać.

  2. Adrian Janecki

    A co do samego artykułu, to jest dość nietypowy. Z reguły na OKO.press występuje propagandowy atak na Kościół. Wydawałoby się, że będą promować taką Komisję jak w Irlandii, gdyż dzięki niej spadła ilość wiernych, ale to tylko pozór. Ta druga Komisja jest groźniejsza dla Kościoła, bo państwo uzurpuje sobie wprowadzanie zmian w samej działalności Kościoła (np. zniesienie celibatu, kontrola nad decyzjami biskupów, ogólnie naruszenie hierarchii). A przecież tym są zalecenia Komisji! To ingerencja w wewnętrzną strukturę Kościoła. W Irlandii ludzie odeszli od Kościoła, ale gdy kler się oczyści i sam wprowadzi zmiany (bo teraz nie mają wyjścia), to stopniowo wierni będą wracać. W Australii gdy państwo wymusi zmiany (po długiej walce), to dopiero wtedy spadnie zaufanie i zacznie się odchodzenie od Kościoła.

  3. Sergiusz Pinkwart

    Panie profesorze. Szczerze mówiąc przykro się czyta tak dobrze napisany, wyważony tekst. Przykro, bo dopiero spojrzenie z perspektywy drugiej strony Globu wyraźnie wskazuje co jest naszą największą bolączką. Nie wiem, gdzie popełniliśmy błąd – bo wydaje się, że u nas w Polsce zawsze szliśmy na skróty i łatwiej było aktualnie rządzącym narzucać swoje zdanie, niż wypracowywać wspólne stanowisko. Umiejętność dyskusji i rozwiązywania problemów na zasadzie konsensusu i zaufania do instytucji publicznych i politycznych to dla nas zbyt trudne zadanie.
    Zamiast wikłać się w dość jałowe spory – Australijczycy potrafili wybrać komisję, której zaufali ludzie i instytucje. A dyskusje zaczęły się dopiero po publikacji raportu, którego istoty – jak rozumiem – nikt nie podważa. To pokazuje, że nawet sprawy trudne, wiążące się z tradycją lub światopoglądem, można rozwiązywać wspólnie. Pewno nie jest to lekcja dla nas – my tak nie potrafimy – ale dobrze jest wiedzieć, że w ogóle jest to możliwe.

  4. Andrzej Lisiak

    Pede pedo, jak zwał tak zwał. Gadaniem się problemu nie rozwiąże. Ja przynajmniej proponuję jakiś lek, może nie od razu penicylinę – ale chociaż aspirynę. Wpisz w Google hasło: "Łagodzenie skutków przypadłości pedofilią zwanej – Andrzej Lisiak"

  5. Andrzej Lisiak

    @Mateusz Guzowski
    Dla oświecenia pańskiego umysłu zamieszczam wiersz podyktowany mi przez WSS
    Nie sądzę by to była penicylina na pana przypadłość – ale może choć aspiryna.

    Homoinni – 88

    Czegoż to tak krzyczycie
    Że jesteście inni
    Jakby to jacyś ludzie byli temu winni
    Inność tą sami sobie żeście zafundowali
    Kiedy wasi przodkowie tu do nas zawitali

    A to
    Że owa skaza
    Tak do was przylgnęła
    Pretensje mieć do siebie zrozumieć wam trzeba
    I pojmować istotę tego postąpienia
    Co w mrokach prehistorii
    Znajduje się cieniach

    Winniście nawet z tego bywać także dumni
    Że to nie ewolucja zrobiła z was innych
    I śmiać się możecie z każdego dewota
    Że to jemu jest małpa
    Pradziadkiem niecnota

    Wam zaś
    Chociaż również od małpy idziecie
    To w mniejszym procencie
    Bagaż ten niesiecie
    Gdyż ta cząstka inności
    Co was tak wyróżnia
    Śladem dawnej świetności
    Co wielka jak próżnia
    Kosmosu
    Z którego inność właśnie przynieśliście
    By z nią tutaj zamieszkać
    Na drodze świetlistej
    Co dla każdego
    Homo
    Jeno wyznaczona
    By do gwiazd znowu wrócić
    Jak do swego domu

    *

    Andrzej Baryka w swojej książce pt. „ROZMOWY Z…”
    Wyjaśnia
    Że człowiek składa się z dwóch „części”
    Ciała pochodzącego od małpy
    I ducha pochodzącego z Kosmosu
    I właśnie ten jego duch – swego czasu – zażyczył sobie tej odmienności.

  6. Ewelina Kowalski

    Polski zaczadzony naród NIGDY nie zechce POZNAĆ prawdy o swoich oprawcach. Bliżej mu do mentalności rosyjskiego chłopa niż europejskiego robotnika. Feudalizm umysłowy kwitnie niezmiennie w naszej mentalności.

  7. Edward Koryniewicz

    Gdyby Kościół zniósł tajemnicę spowiedzi w kontekście gwałtów lub innych występków, sprawcy po prostu przestaliby się z nich spowiadać. Postulowany środek zaradczy na dłuższą metę nie zadziałałby i skutkowałby jedynie autodestrukcją katolicyzmu, względnie upodobnieniem go do protestantyzmu. Jeśli więc kogoś irytuje to, że hierarchowie z różnych względów nie chcą znieść tajemnicy spowiedzi, to jest jego problem. Równie dobrze żyjąc w praworządnym kraju, mógłby się zżynać z powodu braku powszechnej dostępności informacji o tożsamości pedofilów. Można jednak śmiało oczekiwać od Kościoła, by twardo poszerzył listę grzechów, których nie można odpuścić w typowy sposób, czyli na przykład bez pójścia na policję i złożenia zeznań.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press