Wbrew wyrokowi sądu Kancelaria Sejmu nie ujawni, kto poparł sędziów, którzy kandydowali do upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa. Ogłosiła, że powstrzymało ją przed tym postanowienie Jana Nowaka (na zdjęciu), Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że wyrok sądu jest ostateczny. UODO nie może go podważyć

Kancelaria Sejmu ogłosiła, że prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) wydał postanowienie, zobowiązujące ją do wstrzymania się od udostępnienia danych sędziów, popierających kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Prezes UODO wszczął postępowanie, które ma wyjaśnić, czy ujawnienie tych danych, jest zgodne z polskim prawem oraz unijnym rozporządzeniem o ochronie danych osobowych (RODO).

Prezes UODO Jan Nowak zainterweniował w ostatniej chwili.

28 czerwca 2019, po skardze Kamili Gasiuk-Pihowicz, posłanki PO-KO, Naczelny Sąd Administracyjny orzekł prawomocnie, że nazwiska sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS, są informacją publiczną i nakazał ich udostępnienie.

Kancelaria Sejmu zwlekała jednak z wykonaniem wyroku, a po ponagleniu zobowiązała odnieść się do wniosku Gasiuk-Pihowicz do dzisiaj (30 lipca), tłumacząc, że nadal „trwa zbieranie informacji”. 

Nowym prezesem UODO Jan Nowak został wybrany przez Sejm w kwietniu 2019 roku, chociaż zgłaszano zastrzeżenia co do jego niezależności i kompetencji. Do czasu objęcia stanowiska był radnym PiS na warszawskiej Woli. Według źródeł „Wyborczej” jest zaufanym człowiekiem Jarosława Kaczyńskiego, za jego kandydaturą stało kierownictwo partii. 

Nowak od 2008 roku był dyrektorem generalnym biura Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, a następnie UODO, ale jego zadaniem było zarządzanie biurem i organizacja pracy. 

Kamila Gasiuk-Pihowicz zapowiedziała dzisiaj, że w związku z utrudnianiem wykonywania wyroku sądowego przez prezesa UODO złoży zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nadużycia uprawnień (art. 231 kodeksu karnego). W ubiegłym tygodniu złożyła zawiadomienie w związku z nieudostępnianiem informacji publicznej przez Kancelarię Sejmu wbrew ciążącemu na niej obowiązkowi (art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej). Za pierwsze grozi do trzech lat więzienia, za drugie – do roku.

Watchdog: nie ma takiej procedury

Podczas dzisiejszego spotkania z dziennikarzami dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka powiedział, że służby prawne Kancelarii uważają wniosek prezesa UODO za wiążący

UUDO wydał komunikat, tłumaczący, że Prezes Urzędu może ograniczyć przetwarzanie danych osobowych przez dany podmiot, jeśli jest prawdopodobne, że naruszałoby to przepisy ustawy o ochronie danych osobowych i miałoby nieodwracalne skutki. Nie uzasadnił jednak, na jakiej podstawie stwierdził takie zagrożenie. OKO.press zwróciło się z wnioskiem o udostępnienie decyzji i jej uzasadnienia.  

Zdaniem organizacji, specjalizujących się w dostępie do informacji publicznej i ochronie prywatności,

w odniesieniu do ujawnienia nazwisk sędziów popierających kandydatów do KRS, przepisy RODO w ogóle nie mają zastosowania.

Fundacja Panoptykon, Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska, a także Rzecznik Praw Obywatelskich zapowiedzieli już, że przyłączą się do postępowania UODO.

„RODO (art. 86) pozwala organom administracji ujawniać dokumenty zawierające dane osobowe »zgodnie z prawem państwa członkowskiego«. W Polsce takim prawem jest ustawa o dostępie do informacji publicznej” – napisał Wojciech Klicki w oświadczeniu Panoptykonu.

A co na to ustawa o dostępie do informacji publicznej? – zapytaliśmy Szymona Osowskiego, prezesa Stowarzyszenia Sieć Obywatelska Watchdog Polska, walczącego o prawo do informacji publicznej.

“Jeśli Naczelny Sąd Administracyjny przesądził, że ujawnienie imion i nazwisk sędziów popierających kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa nie podlega ograniczeniu ze względu na prywatność, UODO nie może tego zakwestionować. Ustawa o dostępie do informacji publicznej nie przewiduje takiej procedury.

To anarchia w państwie. Nasuwa się pytanie: co jest na tych listach, że państwo polskie używa tak wielu środków, żeby ich nie ujawnić?” – powiedział OKO.press Osowski.

Co najmniej 25 sędziów

Według ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, znowelizowanej w grudniu 2017, pod kandydaturami sędziów starających się o miejsce w KRS, powinno podpisać się co najmniej 25 sędziów. Zgłosiło się 18 kandydatów, z których Sejm – wbrew Konstytucji – głosami PiS i Kukiz’15 wybrał piętnastu członków Rady.

Ustawa pozwała na to, by podpisy sędziów powtarzały się pod różnymi kandydaturami. Możliwe więc, że cały sędziowski skład KRS, mający reprezentować 10 tysięcy polskich sędziów, wskazała grupka 25 osób. Możliwe też, że PiS broni się przed ujawnieniem ich nazwisk, ponieważ okazałoby się, że wielu z nich jest powiązanych lub zależnych od ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, co również osłabiałoby legitymizację KRS.

Do tej pory udało nam się poznać nazwiska pełnomocników kandydatów do KRS. Był wśród nich na przykład sędzia Dariusz Drajewicz, który sam też kandydował do Rady (został jej wiceprzewodniczącym). Jego pełnomocnikiem z kolei był sędzia Łukasz Kluska, mianowany przez Zbigniewa Ziobrę na prezesa Sądu Rejonowego w Pruszkowie. 

Ujawnienie, że za kandydaturami członków Krajowej Rady Sądownictwa może stać garstka sędziów zależnych od ministra sprawiedliwości, może mieć wpływ na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Na jesieni w odpowiedzi na pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego TSUE ma orzec, czy KRS ma „zdolność do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Mec. Michał Wawrykiewicz zapowiedział, że wraz z mec. Sylwią Grzegorczyk-Abram, z którą wspólnie reprezentują SN w tej sprawie, zwrócą się do TSUE, by jeszcze przed wydaniem wyroku zajął się sprawą udostępnienia list kandydatów i wstrzymania go przez UODO.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Komentarze

  1. Hanna Rolbiecka

    Ale, że prezes UODO "pozwala" nazywać się imieniem i nazwiskiem? Prezes PiS też nie jest anonimowy. I pani Danko Holecko tyż!
    No czyż to nie skandal?!
    No panie prezesie od danych osobowych, doprowadźmy rzeczywistość do absurdu, przedstawiajmy się inicjałami, numerami lub znakami specjalnymi.
    Proszę, odnajdźmy się w pisim niebie!

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press