Wołodymyr Jermołenko, prezes ukraińskiego PEN Clubu: „Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego Polska to zrobiła. To działanie także na własną szkodę”. Magdalena Heydel, prezeska polskiego PEN Clubu: „To nieprzyzwoity gest wobec Ukrainy, która się wykrwawia w wojnie z Rosją”.
Kilka dni temu OKO.press przeprowadziło wywiad z Wołodymyrem Jermołenką i Magdaleną Heydel, czyli prezesami PEN Clubów Ukrainy i Polski. Chcieliśmy popatrzeć na relacje polsko-ukraińskie oczami tej dwójki intelektualistów i posłuchać ich rozmowy. Pytaliśmy też o zagrożenie, że prezydent Karol Nawrocki spełni swoją zapowiedź i odbierze order Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu, ale mieliśmy wszyscy nadzieję, że tak się nie stanie.
Ale się stało. Poprosiliśmy więc naszych rozmówców o komentarz do decyzji Nawrockiego podjętej w piątek 19 czerwca 2026 roku wieczorem. A cały wywiad opublikujemy wkrótce.
Uważam, że decyzja prezydenta Nawrockiego jest godna potępienia. Szczególnie dlatego, że została podjęta tuż przed Konferencją na rzecz Odbudowy Ukrainy, i nie wiemy, czy w tej sytuacji Zełenski weźmie w niej udział.
Ruch Nawrockiego wywołała efekt domina i już widzimy ukraińskich urzędników zwracających polskie odznaczenia. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że odebranie orderu czyni niemożliwym jakiekolwiek przyszłe spotkanie między prezydentami. Nie wyobrażam sobie, jak Zełenski miałby się teraz spotkać z Nawrockim.
A co z innymi kontaktami na różnych szczeblach? To także otwarte pytanie. Szczerze mówiąc,
nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego Polska to zrobiła.
To bardzo nierozsądny, irracjonalny krok, który będzie miał wiele konsekwencji, niestety także dla samej Polski. Oczywiste jest przecież, że Zełenski i Ukraina są coraz bardziej włączani w europejskie dyskusje, że ranga Ukrainy w świecie rośnie. Widzimy, że Zełenski uczestniczy w spotkaniach G7, Ukraina jest zapraszana do różnych formatów unijnych. Istnieje ryzyko, że to Polska zostanie odsunięta na bok i zmarginalizowana w tych rozmowach. Nie sądzę, by leżało to w interesie Polski.
Jest przecież jasne, że Ukraina nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, natomiast takie zagrożenie stanowi Rosja.
Co się stanie, jeśli Rosja zaatakuje Polskę dronami i będziecie potrzebowali ukraińskiego wsparcia?
Ukraińcy będą oczywiście gotowi pomóc, jestem o tym przekonany, ale czy będziemy mieli gotowe kanały współpracy i komunikacji? To otwarte pytanie.
Decyzja Nawrockiego jest w swej istocie działaniem na własną, polską szkodę. Jest takie psychologiczne zjawisko samookaleczanie (self-harm), kiedy człowiek sam sobie zadaje krzywdę. Właśnie z czymś takim mamy tu do czynienia.
My w Ukrainie rozumiemy jednak, że ruch polskiego prezydenta nie wyraża postaw całego polskiego społeczeństwa. Wiemy, że są w Polsce środowiska wspierające Ukrainę i krytykujące tę decyzję. Bardzo doceniliśmy także oświadczenie polskiego PEN Clubu.
[zobacz jego treść na końcu tekstu – red.].
Spotkało się z ogromnym zainteresowaniem ukraińskiej opinii publicznej; opublikowaliśmy je w mediach społecznościowych PEN Club Ukraina i był to jeden z najpopularniejszych wpisów w całej naszej historii [tutaj — na FB].
Doceniamy również to, co robią polskie media, w tym OKO.press, unikając nacjonalistycznej narracji i przedstawiając także ukraiński punkt widzenia.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę skalę problemów, z którymi się mierzymy: ciągłe bombardowania i tysiące ludzi zabijanych przez Rosję. A obawiam się, że będzie ich coraz więcej, ponieważ Rosja przegrywa wojnę i będzie reagować z coraz większą furią, siejąc śmierć.
W tej sytuacji
ten cios ze strony Polski odbieramy jak przemoc wobec rannej, krwawiącej osoby.
To tak, jakby osoba zaatakowana przez bandytę próbuje się przed nim bronić, a wtedy ktoś podchodzi i zamiast pomóc, uderza ją pięścią w twarz.
Tak właśnie to postrzegamy. Ale mimo wszystko liczymy na naszych przyjaciół w Polsce.
Decyzja podjęta przez prezydenta Nawrockiego jest głęboko przygnębiająca.
Po pierwsze dlatego, że w momencie, w którym możliwe jest otwarcie dalszej rozmowy i nawiązanie dialogu, wybrane zostaje rozwiązanie, które tę rozmowę właściwie kończy, czy też niezwykle utrudnia. W momencie, gdy można ograniczyć a w każdym razie nie rozogniać konfliktu, ta decyzja konflikt podsyca. I daje paliwo tym, którzy gotowi są naszą wspólną przyszłość poświęcić na rzecz rozliczeń historycznych.
I to jest druga strona tej decyzji, że znowu
przeszłość z jej sprawami do rozliczenia wygrywa z przyszłością. I z teraźniejszością, która jest niezwykle trudna.
Żyjemy w czasie wojny. I tę wojnę musimy jako Ukraina, Europa i Polska wygrać z Rosją.
Gest prezydenta Nawrockiego wydaje mi się nieprzyzwoity w czasie, gdy Ukraina wykrwawia się na froncie dzisiejszej wojny, która jest przecież wojną Europy z putinowską Rosją, którą Ukraińcy toczą w naszym imieniu.
Trudno przewidzieć, jakie będą konsekwencje. Podejrzewam, że niedobre. Po stronie ukraińskiej już są symboliczne reakcje i ostre deklaracje.
Mam tylko szczerą nadzieję, że stanowisko wobec naszego sąsiada, którego wyrazem jest decyzja prezydenta Nawrockiego, nie jest podzielane przez wszystkich, a nawet może nie przez większość polskiego społeczeństwa.
I bardzo chcę wierzyć, że ludzie dobrej woli i jasnego rozumu widzą, że gra nie idzie o jakiekolwiek straty czy ustępstwa z polskiej strony, że chodzi tylko i aż o to, żeby być otwartym na współdziałanie, a nie zakładać z góry, że współdziałanie trzeba zakończyć w obawie przed wyimaginowanymi szkodami, które mielibyśmy jako społeczeństwo ponieść.
OKO.press przypomina na koniec fragment oświadczenia polskiego PEN Clubu z 15 czerwca 2026 roku, o którym wspomina Jermołenko:
"W momencie napaści Rosji na Ukrainę [w 2022 roku] przyjęliśmy rzesze wojennych uchodźców. Staliśmy się wzorem dla świata. Przełamaliśmy fatalne dziedzictwo przeszłości w relacjach między naszymi państwami i narodami. Działaliśmy w duchu doktryny Mieroszewskiego i Giedroycia, że
nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy.
Dziś jesteśmy na złej drodze: zmierzamy do roztrwonienia tego dorobku. Skrajna prawica wpycha część społeczeństwa z powrotem w stare tryby antyukraińskiej histerii.
Wzywamy polskie władze i wszystkich ludzi dobrej woli, aby wspólnym wysiłkiem państwa i społeczeństwa obywatelskiego skuteczniej bronić społeczność ukraińską w Polsce przed nacjonalistyczną kampanią kłamliwych oskarżeń, niechęci i uprzedzeń".
Historia
Rosja
Ukraina
Karol Nawrocki
Władimir Putin
Donald Trump
Wołodymyr Zełenski
Prezydent
Magdalena Heydel
PEN Club
wojna w Ukrainie
Wołodymyr Jermołenko
Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Wicenaczelny OKO.press, wcześniej kierował działem społeczno-gospodarczym. Redaktor, czasem pisze: o pracy, podatkach i polityce społecznej. W redakcji od 2017 roku. Pochodzi z Prabut w woj. pomorskim, mieszka w Warszawie na Grochowie i bardzo mu się tam podoba.
Wicenaczelny OKO.press, wcześniej kierował działem społeczno-gospodarczym. Redaktor, czasem pisze: o pracy, podatkach i polityce społecznej. W redakcji od 2017 roku. Pochodzi z Prabut w woj. pomorskim, mieszka w Warszawie na Grochowie i bardzo mu się tam podoba.
Komentarze